Nieporozumienie, cz.2

Był zimny grudniowy poranek. Tonąc w zaspach i przedzierając się przez warstwy zalegającego na chodniku zmrożonego śniegu dotarła spóźniona do pracy. Na biurku zastała tonę papierów z dopiskiem „na wczoraj”. Przed południem natknęła się na szefa, który nie omieszkał wypomnieć jej porannego spóźnienia i dał jej kolejny projekt do poprowadzenia, jakby narzekała na brak pracy. Nie wyrabiała się, miała poślizg z zamówieniami, rozwścieczeni klienci wydzwaniali do niej całe popołudnie. Gdy wróciła do domu była kłębkiem nerwów. Poziom stresu sięgał zenitu. Nie wytrzymała i sięgnęła po papierosa. Stanęła w otwartym oknie i zaciągnęła się. Chłodne powietrze wpadło do rozgrzanego pokoju. Mimo, że mróz przejmował ją do reszty rozkoszowała się każdym wdechem smolistego dymu. Gdy uspokoiła się, wyrzuciła pet przez okno, tuszując tym samym ślady swojego przestępstwa. Dobrze wiedziała, że on nie jest zwolennikiem palenia, dlatego nie chciała go denerwować. Nigdy tego nie robiła, jednak tego dnia musiała zapalić, by rozładować napięcie związane ze zbliżającym się ku końcowi dniem.

Zamknęła okno i ruszyła w stronę łazienki. Marzyła o gorącej kąpieli, szczególnie po tym jak przemarzła w oknie. Mąż miał wrócić dopiero za trzy godziny, miała jeszcze dość czasu, by papierosowy dym, który wpadł do środka pokoju wywietrzał, a ona doprowadziła się do porządku. To miało być przestępstwo doskonałe. Coś jednak poszło nie tak.

Gdy chwyciła za klamkę drzwi od łazienki usłyszała dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Po chwili do mieszkania wszedł Robert. Jeden z klientów odwołał spotkanie, dlatego mógł wcześniej wrócić do swojej ukochanej żony. Wszedł teraz raźnym krokiem do pokoju, rzucił teczkę na sofę i zbliżył się do niej. Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Ewę przeszedł dreszcz. Dobrze wiedziała co ją czeka, gdy Robert dowie się o tym co zrobiła. Nie myliła się. Mąż od razu wyczuł zapach papierosów z jej ust. Był pod tym względem bardzo wyczulony. Oderwał ją od siebie i popatrzył na nią, odkrywając całą jej tajemnicę.

Paliłaś. – wyszeptał ze stanowczością w głosie. W jego oczach zobaczyła złość. Chwycił ją mocno za rękę i zaprowadził do pokoju. Od wejścia uderzył go chłód, który jeszcze gdzieniegdzie krzątał się w zakamarkach. Stanął przed nią i zapytał surowym tonem:

Paliłaś przy otwartym oknie, moja droga? – Ewa nie wyksztusiła z siebie ani słowa. Opuściła głowę na znak przyznania się do winy. Była bardzo skruszona; wiedziała, że zrobiła źle. Gdy tylko przyznała się Robert wpadł we wściekłość.

Czyś ty oszalała, dziewczyno?! Nie dość, że się trujesz to jeszcze chcesz się przeziębić?! – krzyknął. – Ile razy powtarzałem Ci, żebyś tego nie robiła?! Że to nie jest żadne rozwiązanie?! Nie życzę sobie takiego zachowania w moim domu, rozumiesz?! – złapał się z wściekłości za głowę, rozłożył ręce i wyszedł. Ewa stała na środku, ani myśląc się ruszyć, a do oczu napłynęły jej łzy. Bardzo go kochała i nie chciała, by się na nią gniewał. Po chwili wrócił do niej wyraźnie uspokojony. Usiadł na sofie, spojrzał na żonę i zapytał:

Dlaczego to zrobiłaś? – Ewa w dalszym ciągu stała ze spuszczoną głową i łzawymi oczami. Nie była w stanie powiedzieć ani słowa, gdy ogromna klucha w gardle blokowała jej głos. Nie otrzymawszy odpowiedzi, po chwili mąż powtórzył swoje pytanie.

Pytałem, dlaczego to zrobiłaś.

– Byłam zdenerwowana, miałam ciężki dzień w pracy. – wydusiła Ewa nie odrywając oczu od podłogi.

Ciężki dzień. – powtórzył pod nosem. – Ja też miałem ciężki dzień, a mimo to nie zatruwam siebie i innych. Czy Ty nie rozumiesz, że to Ci szkodzi, a jak się o Ciebie martwię?

– Ale to był tylko jeden papieros. – próbowała ugrać dla siebie niższą karę. Bo to, że zostanie ukarana wiedziała na pewno.

I o jeden za dużo. Wiesz, że będę musiał Cię surowo ukarać? – zapytał retorycznie. Ewa kiwnęła głową. Wiedziała, że Robert nie podaruje jej tego wybryku. Zbyt dobrze go znała.

Ściągaj majtki moja panno. – powiedział.

Nie, błagam Cię, to był ostatni raz, więcej się to już nie powtórzy… – błagała Ewa.

Pewnie, że to się już nie powtórzy, bo dzisiejszą karę zapamiętasz na długo. – Robert był nieugięty. – Liczę do trzech, później sam Ci pomogę. – Ewa wiedziała, że to skończy się dla niej jeszcze gorzej. Nie dość, że dostanie lanie, to jeszcze posypią się karne razy za upór i nieposłuszeństwo, dlatego czym prędzej rozpięła guzik i zaczęła ściągać spodnie. Mimo, że był to jej mąż i widzieli się nago milion razy, podczas kar, zawsze czuła się zawstydzona. Zanim majtki spadły w dół zawahała się. Bardzo bała się kary, ale wiedziała, że na nią zasłużyła. Powoli ściągała majteczki. Gdy uświadomiła sobie, że zaraz jej mąż zobaczy jej nagą cipeczkę, poczuła znajome ukłucie i mrowienie między nogami. Myśl o tym bardzo ją podnieciła. Zsunęła majtki i stanęła półnaga, próbując ukryć rękoma przed pożądliwym wzrokiem męża jej rozgrzaną muszelkę. Stojąc półnaga wyglądała tak niewinnie, że przypomniał sobie ich pierwsze chwile razem, kiedy to zerwał kwiat jej dziewictwa, a jego męskość zaczęła rosnąć. Jednak dobrze wiedział, że musi być konsekwentny i sprawiedliwie ukarać ukochaną, bo tylko tym sposobem czegoś ją nauczy.

Zapraszam na kolano. – powiedział, gdy otrząsnął się po ujrzeniu swojej pięknej żony. Ewa podeszła, a mąż jednym ruchem przełożył ją przez swoje kolano. Bardzo lubił tę pozycję. Pupa była wtedy pięknie wypięta i aż prosiła się o kilka solidnych klapsów. Poczuł jak jego męskość urosła do olbrzymich rozmiarów i zaraz rozsadzi mu spodnie. Miał na nią wielką ochotę, jednak wiedział, że musi wytrzymać, zgodnie z zasadą „najpierw obowiązek, a później przyjemność.” Na gołą pupę żony spadł deszcz solidnych klapsów. Były one mocne, wymierzane w równych odstępach czasu. Już po chwili Ewa poczuła jak pupa czerwienieje i zaczyna piec, jednak wiedziała, że musi wytrzymać i leżeć spokojnie. W innym wypadku dostałaby karne razy, których nie znosiła. Zaciskała zęby ile sił, ale nie dała rady powstrzymać się od płaczu i krzyku i już po chwili dało się słyszeć ciche jęki, które z czasem przerodziły się w dziki płacz. Nie rozczuliło to Roberta, który w dalszym ciągu wymierzał jej karę. Z każdym kolejnym klapsem przeszywał ją piekący ból, który wydawał się nigdy nie skończyć. Jej pupa stawała się coraz bardziej czerwona, a Ewa z każdym kolejnym razem coraz głośniej krzyczała i zalewała się łzami. Gdy po chwili skończył pupa żony przybrała kolor karminowego różu i szczypała niemiłosiernie. Robert pomógł jej wstać, chwycił za rękę i zaprowadził do kąta. Ewa zanosiła się od płaczu i długo nie mogła się uspokoić, a łzy ciekły jej ciurkiem po policzkach. Stała tam z gołą, czerwoną i bolącą pupą, dopóki nie przestała szlochać. Po wszystkim Robert podszedł do niej i powiedział:

No już dobrze. Wiesz, że bardzo Cię kocham, ale musiałem to zrobić. Mam nadzieję, że będziesz pamiętać, że nie wolno palić i że już więcej tego nie zrobisz. – Ewa pokiwała przytakująco głową, a Robert przytulił ją mocno, gładząc zbolałą pupę.

Chodź, posmarujemy pupcie. – powiedział po czym wziął ją za rękę i zaprowadził do sypialni. Położył żonę na łóżku, wziął pudełko z kremem, usiadł obok niej i smarował czule czerwoną od klapsów pupę. Między jej nogami wyczuł mokrą cipeczkę; była ona tak samo podniecona jak on. Gdy skończył, obsypał ją milionem pocałunków, które odwzajemniła. Uwielbiała, gdy mąż smarował jej pupcie, a potem kochał się z nią namiętnie całą noc. To, że musiała rozebrać się przed nim, to, że widział jej gołą pupę, to, że musiała ją porządnie przed nim wypiąć, to wszystko sprawiało, że była niezmiernie warning1podniecona i osiągała nieziemskie orgazmy. Mąż mimo uprzedniej surowości i stanowczości był dla niej czuły i delikatny, pieścił ją niczym romantyczny kochanek dopóki nie doszła. Uwielbiał, gdy krzyczała z rozkoszy, a jej ciało wyginał spazm orgazmu. Padali w końcu zmęczeni na łóżko i wtuleni w siebie momentalnie zasnęli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s