Nieporozumienie, cz.4

Weekend zaczął się dla nich bardzo przyjemnie. Wspólne spotkanie ze znajomymi, kolorowe drinki i tańce do rana pozwoliły im na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Jednak już kolejne popołudnie nie było równie przyjemne. Gdy wracała do domu z rodzinnego spotkania zapomniała skasować bilet. Kontrolerzy nie dali za wygraną i nie dali się uprosić, by nie wystawiać mandatu. Wiedziała, że mąż wściekłby się, gdyby się dowiedział o tej wpadce. Schowała mandat głęboko do kieszeni i zapomniała o nim. Przypomniała sobie dopiero w domu, ale było już za późno. Gdy chowała rękawiczki zmiętolony papierek wypadł jej na podłogę. Robert natychmiast się nim zainteresował. Próbowała go przechwycić, jednak mąż był od niej szybszy. Rozwinął papierek i zapoznał się z jego treścią.

Mandat autobusowy? – spojrzał na nią srogim wzrokiem.

Tak, ale taki malutki, jutro zapłacę i zapomnimy o wszystkim. A teraz zrobię Ci coś pysznego. Na co masz ochotę? – próbowała go udobruchać.

Nie zmieniaj tematu! – krzyknął. – Dobrze wiesz, że nie ujdzie Ci to na sucho! – Robert był coraz bardziej zły. Złapał ją za rękę i zaprowadził do kuchni.

Rozbieraj się! – wrzasnął.

Przepraszam Cię, wybacz mi, ja naprawdę nie chciałam. – błagała Ewa.

Ja też nie chcę Cię karać, ale muszę. Inaczej co tydzień będzie Ci się coś zdarzało. Ostatnio się strasznie rozwydrzyłaś. Muszę Cię przywołać do porządku, moja panno. Liczę do trzech i masz być golusieńka, w innym przypadku inaczej porozmawiamy! Raz! – zaczął odliczać Robert. Uwielbiała, gdy tak mówił. Poczuła znajome, przyjemne mrowienie między udami.

Nie, błagam…

– Dwa!…

– …tylko nie na golasa, tak bardzo się wstydzę…

– Trzy! – skończył odliczać. – Ręce do góry, ale już!

– Nie, błagam, to ja już wolę sama.

– Miałaś swoją szansę. Trzeba było nie dyskutować tylko się rozbierać. A teraz w tej chwili ręce do góry jak mówię! – krzyczał rozwścieczony. Ewa zrobiła posłusznie to, o co prosił. Jednym ruchem zdjął jej satynową bluzkę. Następnie rozpiął spodnie, które momentalnie wylądowały na kostkach. Ewa czuła jak robi się coraz bardziej wilgotna. Robert zbliżył się do niej, objął ją i szybkim ruchem rozpiął stanik, spod którego wyskoczyły dwie jędrne i kształtne piersi. Sutki pięknie prężyły się z podniecenia i prosiły o odrobinę czułości. Pozostały jeszcze majteczki, które mokre już z podniecenia, zsunął jednym ruchem. Golutka cipka prezentowała się bardzo niewinnie. Ewa czuła jak jej muszelka pulsuje coraz szybciej, a cipka robi się coraz gorętsza. Widok nagiej żony również podniecił Roberta. Jego męskość urosła w mgnieniu oka i ledwie mieściła się, ukryta za błyskawicznym zamkiem.

Na taboret! – krzyknął, wskazując go skinieniem głowy. Ewa odwróciła się i wolnym krokiem zmierzała w jego stronę. Nagle poczuła solidnego klapsa na swojej gołej pupie.

Szybciej! Nie będziesz się wlokła jak panienka. – Ewa podbiegła i posłusznie przełożyła się przez stojące na środku krzesło. Jej goła pupa była mocno wypięta ku górze i czekała z niecierpliwością na wymierzenie sprawiedliwości. Robert stanął z boku i wyjął pasek ze spodni. Szczęk rozpinanej klamry podniecił Ewę do granic możliwości. Pierwsze uderzenia skórzanym pasem bolały, jednak były znośne. Dopiero po chwili Ewa zaczęła pojękiwać i wiercić pupą na wszystkie strony.

Chyba Ci się spodobały karne razy. – powiedział Robert. – Jeśli w dalszym ciągu będziesz taka niegrzeczna mogę Ci zagwarantować moja panno, że je dostaniesz. – ostrzegł ją. Ewa doskonale pamiętała ostatnie lanie z karnymi razami i nie chciała powtórki z rozrywki. Dlatego mimo, iż pupa piekła i szczypała, leżała spokojnie przyjmując z pokorą kolejne pasy. Pupsko w miarę wymierzania kary stawało się coraz bardziej czerwone, a Ewa nie mogła już więcej powstrzymywać się od płaczu i krzyku. Teraz darła się wniebogłosy, zaciskając dłonie na nogach taboretu, ale dzielnie znosiła każdy kolejny raz. Lanie zdawało się nie mieć końca, Robert bardzo surowo ją karał za otrzymany mandat. Gdy prosiła o koniec mówił tylko:

Trzeba było zdać egzamin na prawo jazdy, teraz jeździłabyś autem i nie dostałabyś mandatu za brak biletu. – po czym wracał do wymierzania kolejnych pasów. Skończył, gdy nie miał już sił i ręka odmawiała mu posłuszeństwa. Pupa ukochanej żony była purpurowa i pojawiły się na niej drobne pęcherzyki. Ewa wstała z taboretu, po czym Robert zaprowadził ją do kąta, by tam doszła do siebie i przemyślała swoje zachowanie. Po paru chwilach przyszedł do niej, by otrzeć jej ostatnie łzy i posmarować pupcie. Gdy skończył, uklękła przed nim i rozpięła mu spodnie. Z ich wnętrza wyjęła nabrzmiałego penisa. Czule zaczęła go całować i lizać dopóki nie wypełnił jej ust po brzegi. Dobrze wiedziała, że Robert szaleje z rozkoszy podczas oralnych pieszczot, a tego wieczoru chciała się odwdzięczyć za wyborne lanie, które od niego dostała. Kochali się długo, namiętnie pieszcząc wszystkie zakamarki swoich ciał. Gdy po wszystkim leżeli obok siebie wyczerpani, Ewa powiedziała:

Byłeś dziś fantastyczny. Dawno nikt mi tak porządnie nie przetrzepał tyłka. – przytuliła się do niego i pocałowała czule. – Chociaż trochę sobie pofolgowałeś. Do tej pory czuje, jak pupa mnie szczypie.

Cieszę się, że Ci się podobało. Poważne przewinienie, porządna kara. Chyba przez tydzień nie usiądziesz na krześle. – powiedział z uśmiechem, po czym roześmiał się.

Chyba masz rację. Ale musisz częściej sprawiać mi manto na golasa. Omal co nie doszłam, stojąc tam przed Tobą zupełnie naga. – oczy same jej się kleiły. Po dniu pełnym wrażeń szybko zasnęła mimo obolałej pupy.

Stała teraz obmyślając jak ma rozwiązać tą trudną sytuację. Przecież nie powiem im prawdy, nie przejdzie mi to przez gardło – pomyślała. Na pewno o czymś takim jeszcze nie słyszeli, a ona nie chciała odkrywać przed nimi swojej największej tajemnicy, nie chciała mówić im co ją podnieca. Nie mogła też z tego zrezygnować ani robić tego ciszej. Nie byłoby to już tak podniecające, a ich życie erotyczne na pewno by zubożało. Oboje zbyt dużo by stracili. Na samą myśl, że musiałaby z tego zrezygnować przestraszyła się i warning1posmutniała. Musiała szybko wymyśleć, jak wytłumaczyć tą całą, głupią sytuację, nie zdradzając jednak w czym rzecz. Miała przed sobą bardzo trudne zadanie.

Proszę Państwa. – zaczęła. – To bardzo trudna sytuacja. To… – zawahała się chwilę, szukając odpowiedniego słowa. – … to NIEPOROZUMIENIE…

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s