Szkolenie II, cz.2

Kolejny dzień wykładów był równie nudny co poprzedni, a my dodatkowo nie mogliśmy się na niczym skupić, pamięcią wciąż wracając do ubiegłego wieczoru. Roma siedziała naprzeciwko nas, po drugiej stronie stołu, a my co jakiś czas ukradkiem zerkaliśmy na jej kształtny biust. Wydawała się być nieobecna i byliśmy pewni, że myśli dokładnie o tym samym co my. Co pewien czas spoglądała w naszą stronę, znacząco się uśmiechając. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę z tego, że ma na nas haka. Że w każdej chwili może owe poufne informacje wykorzystać na swoją korzyść lub z zemsty rozsiać plotki po całej firmie, czyniąc z nas biurowe pośmiewiska. Na samą myśl o tym przeszedł mnie zimny dreszcz.

Powróciłem myślami do naszych nocnych fantazji, które teraz nabrały dodatkowego sensu. Nie tylko były spełnieniem naszych marzeń, ale także zabezpieczały nas na wszelki wypadek. Gdybyśmy wciągnęli ją do naszej gry, czulibyśmy się o wiele bezpieczniejsi. Przecież nie będzie plotkować o czymś, co sama robiła. Dlatego, jako niepisany, samozwańczy lider naszej trójki, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Wyrwałem kartkę z notesu i napisałem dla niej wiadomość, pytając czy zachowa dla siebie to, co widziała wczoraj. Gdy liścik dotarł do niej zobaczyłem, że jest zaskoczona. Nie spodziewała się żadnej korespondencji, jednak po chwili konsternacji odpisała i karteczka wróciła z zapewnieniem, że ma zamiar zatrzymać wszystko tylko dla siebie. Odetchnęliśmy z ulgą. Od zawsze wiedzieliśmy, że równa z niej babka, choć teraz wiemy, że powinniśmy zapytać, czy nie będzie tego nigdzie, w jakikolwiek formie publikować. Intrygowały nas jednak wciąż strony, o których wspominała. Postanowiłem więc zapytać ją o to w następnym liściku. Gdy karteczka wróciła tym razem to my byliśmy zaskoczeni i skonsternowani odpowiedziom, że może nam je zaprezentować dzisiejszego wieczoru. Spodobała nam się jej odwaga i frywolność, więc postanowiliśmy spróbować. W odpowiedzi, że się zgadzamy puściłem do niej oczko i z upragnieniem czekaliśmy na koniec szkolenia.

Wieczorem udaliśmy się do naszego apartamentu, niby razem, niby osobno, żeby nie wzbudzać podejrzeń kolegów, udając że będzie to zwykły wieczór. Jednak każde z nas doskonale wiedziało, że tak nie będzie. Nie wiedzieliśmy tylko jak daleko sprawy zajdą i jak daleko możemy się posunąć, żeby nie spłoszyć koleżanki. Szybki prysznic, wygodne ciuchy i wreszcie spotkanie we wspólnej części apartamentu. O dziwo zaczęliśmy od rozmowy. Roma zapytała czemu interesuje nas ten temat i jak to wszystko się zaczęło. Myślę, że nam wszystkim dobrze zrobiła ta rozgrzewka. Zaufaliśmy sobie nawzajem i otworzyliśmy się tak, by bez skrępowania rozmawiać, czytać i oglądać. Opowiedzieliśmy jej o swojej przygodzie z zabawą w doktora. O dziwo nie skrępowało nas to tak bardzo, jak się spodziewaliśmy. Roma podeszła do całej sprawy zupełnie profesjonalnie; nie śmiała się, nie robiła głupich aluzji i nie zadawała durnych pytań. Słuchała nas uważnie, a strony, które nam pokazała były naprawdę interesujące. Nie sądziliśmy, że tak dobrze wie o czym mówimy. Podniecenie rosło z minuty na minutę, a my coraz bardziej się rozkręcaliśmy. Staliśmy się odważniejsi, wypytaliśmy ją o jej doświadczenia; właściwie o to, o co zawsze chcieliśmy zapytać swoje kobiety, ale one nigdy nie chciały nam wyjawić tych szczegółów. Roma nie miała z tym problemów. Bez oporów opowiedziała nam o swoich odczuciach podczas badań lekarskich, o wstydzie i o tym przez kogo woli być badana. Rozmawialiśmy swobodnie, bez skrępowania, jak czworo dorosłych ludzi, którzy rozmawiają o seksie, jak o czymś co jest zupełnie normalne i dobrze wszystkim znane. Powiedziała, że nigdy nie doświadczyła negatywnych emocji związanych z badaniami, a wstyd przed lekarzem jest dla niej nawet podniecający. Wtedy skapnęliśmy się, że wie w czym rzecz i nie myliliśmy się. Nigdy nie sądziliśmy, że któryś z nas mógłby być z nią, ale teraz dla wszystkich stała się wymarzoną partnerką idealną – nie tylko bystrą, inteligentną i uroczą, ale też cholernie seksowną i spełniającą nasze fantazje. Wszyscy byliśmy już dostatecznie rozgrzani, że jeszcze chwila a eksplodowalibyśmy niczym fajerwerki na sylwestra. Z trudem opanowywaliśmy emocje. I właśnie wtedy pomyślałem, że raz kozie śmierć. Ja, jako niepisany, samozwańczy lider naszej trójki, postanowiłem nieśmiało zaproponować, że moglibyśmy spełnić nasze marzenia. Roma wydawała się być zaskoczona tą propozycją i myśleliśmy, że jednak się nie zgodzi, ale ku naszemu zdziwieniu i próbach nakłonienia jej do tego, stało się wprost przeciwnie. Zgodziła się pod jednym warunkiem – nie będziemy uprawiać seksu. Niewiele myśląc przystaliśmy na jej propozycję. Sam fakt, że się zgodziła i to że miały się spełnić nasze najskrytsze marzenia był decydujący. Już nie zależało nam aż tak bardzo na seksie, co na samej zabawie. Radość mieszała się z podnieceniem i wszyscy nie mogliśmy się doczekać tego, co za chwilę miało się wydarzyć. Ustaliliśmy, że będzie naszą pacjentką, a gabinet będzie w jej sypialni i że wszyscy trzej będziemy brali udział w zabawie jednocześnie. Zaskoczyła nas tym. Myśleliśmy, że będzie wolała być badana przez każdego po kolei, jednak ona zdecydowała inaczej, czym doprowadziła nas niemal do wrzenia. Zamknęliśmy się w jej sypialni, aby wszystko przygotować i wejść w role. Wtedy zaczęła warning1się panika. Chociaż milion razy widzieliśmy to na filmach, kompletnie nie wiedzieliśmy co mamy robić. Bezskutecznie próbowaliśmy ustalić kto co robi, co mówi, kto zaczyna, a kto kończy, od czego zaczynamy, co następuje po sobie po kolei. Czasu było mało i nim cokolwiek ustaliliśmy, rozległo się pukanie do drzwi. Trzeba było improwizować.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s