Niedzielne popołudnie, cz.1

No hej, nareszcie jesteś. – powiedziała, całując ją w progu na powitanie.

Daj spokój. Straszne korki. – odrzekła zziębnięta, wchodząc do środka.

Rozbieraj się. Chłopcy już przyszli. – rzuciła, kierując się w stronę kuchni. – Zrobię Ci herbatę, rozgrzejesz się. – dodała, znikając w kuchennej wnęce. Basia rozebrała się i weszła do pokoju. Wokół stołu siedziało trzech postawnych mężczyzn. Jej uwagę od razu zwrócił jeden z nich. Doskonale go pamiętała. Takich jak on się nie zapomina.

Poznali się kilka lat temu, na jednym z portali randkowych. Była wtedy młoda i niedoświadczona, on był natomiast spełnieniem jej marzeń – wysoki i dobrze zbudowany. Od razu zakochała się w nim bez pamięci. Była gotowa zrobić dla niego naprawdę wiele, żeby tylko przekonać go do siebie. Dobrze wiedziała, że jej wygląd dalece odbiega od ideału, jednak łudziła się, że oczaruje go swoją osobowością i nie będzie zwracał na to uwagi. Codziennie wymieniali ze sobą smsy, spotkali się kilka razy. Było naprawdę miło. Nic nie wskazywało na to, że coś może nie grać. Aż pewnego dnia, jej telefon się już nigdy więcej nie odezwał. Milczał jak zaklęty mimo, że usilnie próbowała nawiązać z nim kontakt. W końcu napisał jej wprost, żeby dała mu spokój, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Nie mogła w to uwierzyć. Był przecież taki miły. Złamał jej serce. Długo nie mogła się po tym otrząsnąć i na długo straciła zaufanie do facetów. Postanowiła odpuścić i dać sobie spokój z randkami na jakiś czas. Dopiero na studiach ponownie odważyła się spróbować. Czas wyleczył rany, a ona na nowo zaczęła czerpać radość z życia.

Starała się sobie przypomnieć jak najwięcej informacji o nim. Zastanawiała się czy ją rozpoznał. Przez te kilka lat zmieniła się nie do poznania. Nie była już słodkim pączuszkiem, tylko atrakcyjną, pewną siebie kobietą. Choć minęło sporo czasu, na jego widok poczuła w sercu nieprzyjemne ukłucie. Obiecała sobie jednak, że nie będzie się ujawniać i że nie da poznać po sobie tego, jak bardzo ją zranił. Uśmiechnęła się i podjęła temat, siadając obok nich:

Hej, chłopcy. Jak leci? – zagaiła. – Jestem Basia. – przedstawiła się, wyciągając powitalną dłoń w kierunku każdego przystojniaka. Mateusza znała, zresztą nie była już nim zainteresowana; szybko więc przeszła do kolejnego.

­– Łukasz – powiedział dobrze zbudowany, jasnooki mężczyzna o miedzianych włosach, odwzajemniając jej uścisk. Był męski, ale delikatny. Taki lubiła najbardziej. Poczuła jego ciepłą dłoń i delikatne rumieńce na swoich policzkach. Szybko przerwała kontakt wzrokowy, nie chcąc zdradzać jak bardzo na nią działa i przywitała się z kolejnym mężczyzną.

Wojtek. – Dopiero teraz zwróciła na niego uwagę. Przystojny, ciemnooki, o zniewalającym uśmiechu brunet. Takich lubiła najbardziej. Jego uścisk był równie męski, co poprzednika. Spojrzał jej głęboko w oczy, świdrując wnętrze i duszę. Po jej plecach przeszedł elektryzujący dreszcz. Poczuła rodzące się między nimi erotyczne napięcie. Nie wiedziała jeszcze jak tego dokona, ale wiedziała, że musi być jej.

W porządku. – odrzekł zdawkowo Łukasz, wyrywając ją z letargu. Puściła dłoń chłopaka i zajęła wolne miejsce obok niego. Nastała niezręczna cisza. Nie spodziewała się tego; sądziła, że są bardziej wygadani, jednak nie dała za wygraną.

Pracujecie razem w jednostce? – zapytała śmiało. Chłopcy spojrzeli na siebie znacząco. Zdziwili się, że ma takie informacje – przecież się nie znali.

A skąd wiesz, że pracujemy w jednostce? – odparł Łukasz. Uśmiechnęła się i dla rozluźnienia atmosfery postanowiła zażartować:

Kręcą mnie mundury. Żołnierzy wyczuwam na kilometr. – powiedziała z uśmiechem. Podziałało. Wszyscy ożywili się, a pokój wypełnił radosny chichot. Atmosfera rozluźniła się.

Tak, pracujemy razem w jednostce. Twój zmysł Cię nie zawiódł. – odrzekł Wojtek. Nie zwlekając, pociągnęła temat.

Wszyscy jesteście mechanikami? – zapytała, ponownie wprawiając ich w zdziwienie.

Nie. Koledzy pracują razem przy pojazdach, a ja za biurkiem. – kontynuował.

A czym się zajmujesz, jeśli mogę spytać? – dociekała dalej.

Jestem lekarzem. – odparł z rozbrajającą szczerością.

Żartujesz sobie? – zapytała retorycznie, a jej usta wygięły się w szeroki, tryumfalny łuk zadowolenia. – Naprawdę jesteś lekarzem? – niedowierzała.

Tak. Pracuje w jednostce jako lekarz. – nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Zlustrowała go wzrokiem z góry na dół. Nie dość, że żołnierz to jeszcze lekarz. Zyskał tym samym w jej oczach + 1 000 000 do atrakcyjności i męskości. To jak spełnienie jej marzeń. Od dawna miała słabość do lekarzy, nigdy jednak żadnego nie udało jej się prywatnie poznać. Kręciły ją nie tylko uniformy, ale przede wszystkim badania. Te intymne w szczególności. Zawsze chciała mieć swojego osobistego pana doktora, tylko dla siebie. Było tyle rzeczy, które mogłaby z nim robić. Teraz wiedziała, że musi go bliżej poznać. A nawet bardzo, bardzo blisko.

A Ty co porabiasz  na co dzień. – odwdzięczył się jej tym samym pytaniem, wyrywając ją z zamyślenia.

Ja? Pracuję w wydawnictwie.

A co tam robisz, jeśli można spytać? – skądś znała to pytanie. Uśmiechnęła się do niego znacząco i postanowiła wyjaśnić, na czym polega jej praca, najprościej jak tylko było można.

Dużo różnych rzeczy, w zależności od tego, co jest do zrobienia. Trochę piszę, trochę czytam, recenzuję… – zaczęła wymieniać zakres swoich obowiązków.

Piszesz książki? – zapytał wyraźnie zainteresowany.

Wiesz co, pracuję nad tym. A na razie nieco krótsze teksty na zlecenie, do prac zbiorowych. Poza tym współpracuję z grafikami nad okładkami, czy plakatami promocyjnymi. No i piszę też streszczenia i recenzje wydawanych pozycji. Także nie nudzę się. – trajkotała jak najęta, a on wpatrywał się w nią jak w obrazek. Zazwyczaj otaczali go żołnierze, kasjerki, bankowcy czy  ludzie szeroko rozumianej gastronomii. Nigdy nie spotkał kogoś takiego. Fascynowała go. Nie dość, że była piękna, to jeszcze bystra, mądra i zaradna. Od razu go zainteresowała, dlatego postanowił dowiedzieć się o niej jak najwięcej.

Od dawna piszesz? Jak to się zaczęło? – dociekał, pragnąc jeszcze raz usłyszeć jej aksamitny głos.

Wiesz co, od zawsze miałam bujną wyobraźnie, więc pisanie nigdy nie sprawiało mi dużego problemu. Gdy byłam w gimnazjum i liceum chodziłam na kółko literackie i tam próbować cokolwiek pisać, a że wychodziło mi całkiem nieźle to postanowiłam związać z tym swoją przyszłość.

Ale studiowałaś polonistykę? – wypytywał dalej.

Nie, nie. Socjologię i psychologię. Interesowały mnie bardziej niż polonistyka i myślę, że bardziej mi się przydały. Na razie tylko  pierwszy stopień, ale może w przyszłości zrobię magistra, kto wie?

A jakie teksty piszesz? – nie ustępował, ale cieszyła się, że przejął pałeczkę.

warning1A różne. Zależy od zlecenia.

Ale erotyczne też? – wtrącił Łukasz, wyraźnie zainteresowany tą kwestią. Roześmiała się.

Przede wszystkim. – zażartowała, choć była to prawda. Nie wstydziła się tego, ale też nie chwaliła się tym. Nie chciała uchodzić za napaloną nimfomankę.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s