Sanatorium, cz.1

Była chłodna, listopadowa noc. Wiatr hulał za oknami, zamiatając jesienne liście. Od czasu do czasu dął tak mocno, że było słychać jedynie świst. Tej nocy nie mogła zasnąć. Wsłuchiwała się w wycie psa sąsiadów i szum gałęzi drzew. Obserwowała cienie tańczące po ścianie malutkiego pokoju. Myśli piętrzyły się w jej głowie, nie pozwalając zasnąć. Przewracała się z boku na bok, jednak nie było siły, która zmusiłaby ją do zaśnięcia. Postanowiła zejść na dół po szklankę wody. Czytaj dalej „Sanatorium, cz.1”