Sanatorium, cz.4

Po śniadaniu pielęgniarki obchodziły sale i zabierały pacjentki na lewatywę. Zbierano grupę 12-osobową, którą prowadzono do dużej sala, podzielonej na trzy mniejsze. Trzy grupy kobiet wchodziły jednocześnie. Każdą grupą zajmowała się jedna pielęgniarka. Każda pacjentka przydzielana była do swojego stanowiska, na którym otrzymywała zabieg.

Po rozmieszczeniu wszystkich kobiet pielęgniarka kazała się wszystkim paniom rozebrać do naga, po czym zabierała koszuliny. W jednej sali były kobiety w różnym wieku, wszystkie więc wstydziłyśmy się okrutnie nagich zabiegów. Następnie pielęgniarka podchodziła do każdej pacjentki i pomagała jej zająć odpowiednią pozycję, w zależności od sali. Pierwsza sala była stojąca, druga półleżąca, a trzecia siedząca. Na sali stojącej trzeba było oprzeć ręce na kolanach i mocno wypiąć pupę. Pielęgniarka najpierw smarowała odbyt wazeliną, po czym grubą kankę wciskała głęboko do środka. Wtedy dziewczyna mogła wyprostować się i przyjąć lewatywę. W sali półleżącej kobiety dostawały lewatywę na fotelach ginekologicznych z szeroko rozłożonymi nogami. Widziałaś wtedy otwarte pipuszki kobiet, które siedziały na fotelach naprzeciw ciebie; one zaś widziały twoją. Każda z nas oblewała się wstydem. Pielęgniarka podchodziła kolejno do każdej, stawała w rozłożonych nogach pacjentki i, tak jak poprzednio, najpierw smarowała pupę wazeliną, a następnie wciskała do tyłka kaniulę. W takiej pozycji kobiety otrzymywały całą lewatywę. W trzeciej zaś sali lewatywa była robiona na siedząco. Zainstalowane były specjalne krzesła z otworem pod pupą i wystającą zeń kanką. Trzeba było najpierw oprzeć się o krzesło, wypiąć pupę do smarowania, a następnie stanąć tyłem do krzesła w szerokim rozkroku. Pielęgniarka pomagała pacjentce nadziać się odbytem na kaniulę i usiąść całą pupą na krześle. Już podczas „instalowania sprzętu” sale wypełniały krzyki i płacze, a pielęgniarki chodziły tylko i mówiły: „czego się drzesz?”, „nie krzycz, nie krzycz”, „cicho, rozluźnij pupę”. Nie znały umiaru; świdrowały pupska paluchami ile wlezie. Gdy wszystkie kobiety były podłączone do zbiorników z wodą, pielęgniarka szła i kolejno każdej odkręcała kranik. Znów rozlegały się długie i głośne jęki, krzyki i zawodzenia, gdy ciepła woda wypełniała wnętrze brzucha, wywołując ból. Kobiety wierciły się, nie mogły znaleźć wygodnej pozycji, aby znieść zabieg. Wtedy już żadną nie obchodziło to, że jest naga. Znikało poczucie wstydu, które ustępowało miejsca niemiłosiernemu bólowi. Każda z nas chciała tylko jednej rzeczy – żeby jak najszybciej się to skończyło. Woda szybkim strumieniem wdzierała się do środka, więc zabieg nie trwał długo. Po kilkunastu minutach przychodziła pielęgniarka, razem ze studentami, którzy uczyli się masować obolałe i nadęte brzuchy. Masaż trwał kilka chwil, był jednak bardzo bolesny. Następnie każda po kolei miała wyjmowaną kankę z pupy i czym prędzej biegła przez cały korytarz na golasa do toalety, gdzie rozgrywały się istne dramaty. Po powrocie pielęgniarka sprawdzała czy pupa jest czysta i oddawała koszulinę, a gdy wszystkie byłyśmy po zabiegu, odprowadzała nas do sal. Tam każda z nas dostawała czopka, nawilżającego i łagodzącego ból odbytu po lewatywie. Przekładano nas przez kolano, odsłaniano pupę i zawsze głęboko wkładano zimną tabletkę. Było to nieprzyjemne, ale po tym co wycierpiałyśmy podczas porannych zabiegów i lewatywy, nie robiło już na nas żadnego wrażenia.

Po obiedzie obowiązkowo masowano pęcherze, mierzono temperatury i robiono zastrzyki. Później był czas na obchód. Do sali wchodziło kilku lekarzy razem ze studentami i pielęgniarkami, po czym pochylali się nad każdym przypadkiem. Dziewczęta podczas obchodów były całkiem nagie. Pielęgniarki oczywiście ściągały kołdry, podsuwały koszuliny wysoko, jak przy masażu pęcherza, i przytrzymywały pacjentki. Lekarze szczegółowo badali dziewczęta, wypełniając grubymi paluchami ich intymne zakamarki, omawiali ich stan, dyskutowali nad postępami w terapii. Studenci natomiast uczyli się badać cycuszki, pipuszki i pupcie. Czasem kilkanaście par rąk dotykało różne części nagiego ciała, kilkanaście palców świdrowało wnętrze, a to samo badanie było powtarzane kilkanaście razy, co było trudne do zniesienia. Wszystkie zawsze strasznie męczyłyśmy się razem z niedoświadczonymi studentami, przed którymi również i wstyd był większy, bo młode chłopaki były, niewiele starsze od nas, to i dupcia się czasem zmoczyła.

Po obchodach wreszcie była chwila spokoju, którą głównie zakłócało obolałe ciało. Poświęcałyśmy więc ten czas na masowanie pokłutych tyłków, obolałych brzuchów, pipuszki i odbytu. Następnie kolacja i znów rutynowy masaż pęcherza, mierzenie temperatury i zastrzyk. O 22 była już cisza nocna. Tak mijały kolejne dni. Każdy był taki sam. Zabiegi identyczne, tylko pielęgniarki, lekarze i studenci czasem się zmieniali. Tylu mężczyzn, ilu wtedy zobaczyło mnie nagą i tylu, ilu wtedy dotykało mojego nagiego ciała i intymnych zakamarków, nie było w całym moim późniejszym życiu. Po trzech tygodniach mama przyjechała po mnie i wróciłyśmy do domu.

 – I co? Wyzdrowiałaś? – zapytała nieśmiało.

– Po takiej terapii każdy by wyzdrowiał. – odpowiedziała z uśmiechem babcia. Dopiła ostatni łyk wyraźnie ostudzonej już czekolady i zamknęła stary album.

– Koniec na dzisiaj. Jedna historia musi Ci wystarczyć. – rzekła do wnuczki. Powoli wstała z krzesła i nie zdejmując koca, poszła do swojej sypialni. Na odchodne powiedziała tylko, żeby nie siedziała zbyt długo. Nie miała takiego zamiaru. Po tym, co usłyszała z ust babci i po tym, co zobaczyła w swojej wyobraźni, nie wytrzymałaby tam ani chwili dłużej. Nigdy nie spodziewała się takiej historii. Otumaniona szła wolno po schodach, cały czas mając przed oczyma obrazy z sanatorium. Gdy położyła się do łóżka ręka sama mimowolnie skierowała się ku rozpalonej cipeczce. Paluszki zanurzyły się głęboko w ciepłych soczkach i pięknie tańczyły pod wodzą wyobraźni. Kochała się z sobą długo i namiętnie. Czule pieściła cycuszki, ugniatała suteczki, masowała biodra i brzuch; intensywnie pocierała łechtaczkę i zanurzała paluszki głęboko w sobie. Wszystko to warning1pozwoliło jej osiągnąć satysfakcję. Spazm orgazmu, który wstrząsnął jej ciałem, był silny i niezwykle długi. Nigdy nie doświadczyła czegoś podobnego. Jeszcze długo po osiągnięciu rozkoszy jej serce biło jak szalone, a oddech nie mógł się unormować. Wtulona w pościel zamknęła oczy. Cieszyła się, że babcia opowiedziała jej tę historię. Miała teraz motyw do fantazjowania na długi czas.

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s