Surowy i wymagający, cz.1

Witam panno Stone. – wymamrotałem, wchodząc do biura. Uwijała się jak w ukropie. W dalszym ciągu walczyła zapewne z analizą potencjalnych inwestorów, którą miała przygotować na wczoraj.

Dzień dobry Panie Wild.

Nie otrzymałem od Pani analizy, o którą prosiłem wczoraj. – burknąłem, kierując się w stronę mojego gabinetu, nawet na nią nie zerkając.

Przepraszam, Panie Wild. Już kończę, dosłownie za dwie minuty będzie miał Pan ją u siebie. – powiedziała zmieszana, nie przerywając walki z papierami.

Zatem oczekuję Pani w gabinecie. – rzuciłem w jej stronę, znikając za drzwiami. Rozsiadłem się w fotelu, oczekując na dokumenty. Po chwili zjawiła się przy mnie, wręczając mi skórzaną teczkę. W szarej ołówkowej spódnicy wyglądała perfekcyjnie.

Analiza dla Pana, Panie Wild. Bardzo przepraszam za opóźnienie, ale… – zaczęła się tłumaczyć, jednak nie pozwoliłem jej skończyć.

Zasłużyła Pani na karę, panno Stone. – przerwałem jej w pół słowa, odrzucając papiery na bok. Nie one mnie interesowały w tej chwili. – Zdaje sobie Pani z tego sprawę? – zapytałem retorycznie. Zakołysała biodrami, a w jej oczach pojawiła się niepewność.

Tak, Panie Wild. – przytaknęła, wbijając wzrok w podłogę. Uwielbiałem, gdy stała skruszona przed moim biurkiem, z opuszczonym wzrokiem.

Doskonale Pani wie, jak nie lubię przesunięć w harmonogramie. – zbeształem ją.

Tak, Panie Wild. – odrzekła.

Proszę do mnie podejść. – poleciłem jej. Chwiejnym krokiem niepewnie zbliżyła się do mnie, obracając się przodem w stronę biurka.

Pochyl się. – powiedziałem. Doskonale wiedziała, co ma zrobić. Powoli oparła się o biurko na łokciach, dłonie układając płasko przed sobą. Jej wypięty tyłek w tej spódnicy prezentował się idealnie. Poczułem, jak mój przyjaciel budzi się do życia.

Podciągnij spódnicę. – zaordynowałem. Westchnęła ciężko i powoli podsunęła szary materiał w górę, aż do pasa, po czym wróciła do ustalonej pozycji. Grzeczna dziewczynka.

Ściągnij majtki. – poleciłem jej. Cicho jęknęła i głośno przełknęła, jednak po chwili jej palce powędrowały w stronę satynowego materiału, lekko przesiąkniętego na środku. Zsuwała je powoli, aż do połowy ud, po czym znów wsparła się na łokciach. Mój penis napęczniał do granic możliwości. Najchętniej bym ją przeleciał, choć wiedziałem, że muszę ją ukarać. Chwilę napawałem się tym widokiem, po czym głośno odsunąłem środkową szufladę. Drgnęła na ten dźwięk. Doskonale wiedziała, co się w niej kryje. Z trudem oderwałem wzrok od jej nagich pośladków, wypiętych tuż przed moim nosem i zerknąłem do wnętrza szuflady. Co my tu mamy? – pomyślałem. Kulki gejszy, klipsy, przepaska na oczy, knebel, kajdanki, korek analny, większy wibrator do pochwy i mała zatyczka analna z silnymi wibracjami. Tak, ta będzie na dziś odpowiednia. – sięgnąłem po nią, z hukiem zamykając szufladę. Spostrzegłem, że panna Stone, ukradkiem zerka na to, co dla niej wybiorę.

Patrz przed siebie! – rozkazałem jej, dając jej jednocześnie porządnego klapsa. Pisnęła i natychmiast obróciła głowę. Włożyłem gadżet do ust, aby go ogrzać i nieco zwilżyć, po czym wstałem i zbliżyłem się w jej stronę.

Wybrałem zatyczkę analną z wibracjami. Myślę, że będzie to odpowiednia kara dla Pani, panno Stone. – wyjąłem ją z ust i oznajmiłem.

Och nie, proszę, tylko nie to. – wyjęczała błagalnym tonem.

Czyżby zamierzała Pani ze mną dyskutować, panno Stone? – zapytałem retorycznie. Dobrze wiedziała, czym by się to dla niej skończyło.

Nie, proszę Pana. – wyjęczała zrezygnowana. Wiedziała, że i tak zrobię, co zechcę. Musnąłem palcem od jej pochwy, aż do drugiej szarki, rozprowadzając wilgoć, po czym zacząłem wsuwać żelowy gadżet do jej słodkiej dupci. Zadrżała, a jej oddech znacząco przyspieszył. Musiałem się nieźle skupić, żeby nie spuścić się w spodnie. W połowie napotkałem na przeszkodę, na co nie omieszkałem zwrócić uwagi.

Czy myśli Pani, że stawianie oporu w czymkolwiek Pani pomoże? – zapytałem ironicznie. Głośno westchnęła, opuściła głowę i rozluźniła mięśnie, wpuszczając intruza do środka. Po chwili cała zatyczka znajdowała się w jej gorącym wnętrzu. Jednym ruchem ustawiłem wibracje na średni poziom. Chciałem, żeby drażniły jej wnętrze, ale jednocześnie niezbyt przeszkadzały pracować. Zakołysała nerwowo biodrami, jakby chciała pozbyć się intruza z jej wnętrza. Niestety, nic z tego.

Wyprostuj się. – poleciłem. Natychmiast mnie posłuchała, ostrożnie podnosząc się z biurka, tak, aby gadżet pozostał na swoim miejscu.

Nie możesz dojść. – szepnąłem jej do ucha, wciągając jej zmysłowy zapach, po czym niechętnie, ale kazałem jej poprawić ubranie. Sam zabrałem się za przeglądanie dokumentów, ukrywając erekcję i udając, że to, co wydarzyło się przed chwilą nie zrobiło na mnie najmniejszego wrażenia.

Może Pani wrócić do swoich obowiązków.– wycedziłem, nie odrywając wzroku od papierów. – Co mamy na dziś w harmonogramie? – zapytałem, jakby od niechcenia.

Raport miesięczny. – odpowiedziała grzecznie. Doskonale – pomyślałem. Nie mogłem lepiej trafić. To będzie długi dzień. – uśmiechnąłem się lekko pod nosem, mając nadzieję, że nie zauważyła.

Chyba nie muszę również Pani przypominać, że zostanie Pani dziś w pracy, dopóki Pani nie skończy. Chcę mieć ten raport jeszcze dziś wieczorem. – oznajmiłem, w dalszym ciągu pochylając się nad papierami.

warning1Dobrze, Panie Wild. – odrzekła cicho i skierowała się w stronę drzwi, ostrożnie stawiając każdy krok.

Acha, jeszcze jedno. – zatrzymałem ją w progu.

Tak, Panie Wild?

Poproszę o kawę. – powiedziałem z urzekającym uśmiechem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s