Surowy i wymagający, cz.3

Tak bardzo jak uwielbiałem ją karać, tak samo bardzo uwielbiałem ją nagradzać. Po przestudiowaniu raportu za ubiegły miesiąc byłem pod wrażeniem. Świetnie skonstruowany, czytelne wykresy i trafne wnioski. Biorąc pod uwagę, iż tworzyła go z wibrującą zatyczką analną w pupie, odwaliła kawał dobrej roboty. Tak jak potrafiłem ją ukarać nawet za drobne przewinienie, tak samo potrafiłem docenić ją za ciężką pracę. W porze lunchu poprosiłem ją do swojego gabinetu. Stanęła po przeciwnej stronie biurka.

– Świetny raport, panno Stone. – pochwaliłem ją. Uśmiechnęła się i zaczerwieniła. Uwielbiałem, gdy spuszczała wzrok.

– Dziękuję, Panie Wild. – wyjąkała.

– Zdecydowanie zasłużyła Pani na nagrodę. – podniosłem się i skierowałem w jej stronę. Podszedłem tak blisko, aż poczułem jej zapach. – Chce Pani ją otrzymać, prawda panno Stone? – zapytałem retorycznie. I tak wiedziałem, że odpowie dokładnie to, co chcę usłyszeć.

– Tak, proszę Pana. – odpowiedziała zmieszana, wciąż spoglądając na podłogę. Delikatnie obróciłem ją przodem w moją stronę, tyłem do biurka. Chwyciłem za podbródek i musnąłem jej wargi moimi. Zadrżała, wydając z siebie cichy pomruk. Och tak, mała. Mrucz. Uwielbiam to. – mówiłem w myślach do siebie, składając na jej ustach mocniejszy pocałunek. Mój przyjaciel w zaskakującym tempie budził się do życia. Opierała się nieco, udając niedostępną. Chwyciłem ją w pasie, mocno przyciągając do siebie i tym samym uzyskując do niej lepszy dostęp. Poczułem na sobie ciepło jej ciała. Zupełnie mi uległa, gdy wpiłem się w jej usta, namiętnie eksplorując ich wnętrze. Poczułem jak całe jej ciało rozluźnia się i oddaje się w moje władanie. Zawsze na początku opierała się, jakby zastanawiała się czy dobrze robi i czy na pewno może mi na to pozwolić, nie narażając na szwank swojej reputacji. Ale ja doskonale wiedziałem jak ją rozbroić. Teraz mogłem zrobić z nią wszystko. Rozpiąłem zamek z tyłu spódnicy, nie przerywając pocałunku, a śliski materiał idealnie zsunął się z jej bioder aż do samej ziemi. Koronkowe majtki i pończochy zaczepione o pas – oto co ujrzałem przed sobą. Mój nabrzmiały kutas boleśnie zaczął wbijać mi się w spodnie. Całując jej szyję, brzuch i biodra zszedłem niżej i klęknąłem przed nią. Wzrokiem wędrowała za mną. Rozpiąłem zapinki pasa do pończoch, po czym chwyciłem zębami brzeg jej majtek i powoli zsunąłem je aż do kostek. Jęknęła czując chłód między udami. Gdy zobaczyłem jej nagą cipkę zrobiło mi się gorąco, a penis o mało co nie wyskoczył ze spodni. Natychmiast zdjąłem marynarkę i krawat, rozpinając górne guziki koszuli i podwijając rękawy do łokci.

– Stań w rozkroku. – wyszeptałem do niej. Natychmiast mnie posłuchała. Jej wewnętrzna strona ud była zbroczona sokami. Była tak podniecona, że w każdej chwili mogła eksplodować. Chciałem jednak poczuć jej wilgoć na swoich wargach. Złożyłem na jej łonie kilka pocałunków, coraz głębiej się zanurzając, jednocześnie masując jej pośladki. W końcu dotarłem do łechtaczki, kilka razy muskając ją językiem. Jęknęła głośno, oparła się o biurko i odrzuciła głowę do tyłu. Nie chciałem, aby doszła. Nie w ten sposób. Wstałem więc i pochyliłem się nad nią. Jednym szybkim ruchem strąciłem wszystko co znajdowało się po prawej stronie biurka, robiąc dla niej miejsce, po czym ostrożnie ułożyłem ją na jego powierzchni. Oplotłem swoje biodra jej nogami. Przez materiał bluzki dostrzegłem przebijające się nabrzmiałe sutki.

– Uwolnijmy je – wyszeptałem, lekko się uśmiechając. Pokiwała przytakująco głową, odwzajemniając mój uśmiech. Była wyraźnie zawstydzona, choć zupełnie nie rozumiałem dlaczego. Nie pierwszy raz widziałem ją nagą, nie pierwszy raz brałem ją na tym biurku. Niemniej jednak podobało mi się jej zawstydzenie. Czułem się jakby każdy nasz kolejnym raz był naszym pierwszym.

Zębami chwytałem guzik po guziku, kolejno je rozpinając. Odsunąłem brzegi śnieżnobiałej koszuli i rozpiąłem haftkę stanika. Zapięcie z przodu, idealnie. ­– pomyślałem. Odsunąłem obie miseczki i ujrzałem jej krągłe piersi i stwardniałe sutki. Liznąłem je kilka razy, o mały włos nie spuszczając się w spodnie. Szybko rozpiąłem pasek i uwolniłem nabrzmiałego członka. Była tak śliska, że bez trudu zanurzyłem się w niej.

– Chwyć się dłońmi krawędzi biurka. – rozkazałem. Natychmiast wykonała moje polecenie. Wyprostowałem się, górując nad nią. Chwyciłem za biodra i pchnąłem mocno kilka razy. Jęknęła głośno, oddychając przez usta, jakby brakowało jej powietrza. Przerwałem na moment, szukając jej aprobaty. Gdy spojrzała na mnie zamglonym pożądaniem wzrokiem, wiedziałem, że jej się podoba. Pchnąłem więc jeszcze raz i kolejny, nadając w końcu szybki rytm, zmierzający w jedną stronę. Gabinet wypełniły jej głośne jęki i szuranie przesuwającego się biurka, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej piersi falujących pode mną wraz z każdym pchnięciem. Po chwili stężała, a ja poczułem mimowolne skurcze na swoim penisie, gdy rozpadała się pode mną. Obracała głowę z boku na bok, mocno trzymając się krawędzi biurka. Widząc ją pogrążoną w spełnieniu natychmiast dołączyłem do niej. Spuściłem się gwałtownym i gorącym strumieniem prosto w jej gorące wnętrze. Poczułem jak schodzi ze mnie napięcie wszystkich poprzednich dni. Potrzebowałem tego. I myślę, że ona też tego potrzebowała. Zawsze wyznawałem zasadę, że dobra pracownica to zaspokojona pracownica. Przez moment leżałem na jej piersi, czekając aż nasze oddechy wrócą do normy. Gdy ochłonęliśmy pomogłem jej podnieść się z biurka. Zsunąłem koszulę i stanik z jej ramion. Spojrzała na mnie pytająco.

– A teraz zrób mi tę przyjemność i uporządkuj mój gabinet. – poprosiłem z urzekającym uśmiechem, przytrzymując ją za brodę. Poprawiłem spodnie i koszulę, doprowadzając warning1się do ładu, przesunąłem biurko na swoje miejsce i rozsiadłem się wygodnie w fotelu, obserwując jak panna Stone, na kolanach w samych pończochach i majtkach zbiera rzeczy rozrzucone po podłodze. Czułem się podwójnie zaspokojony. Gdy doprowadziła mój gabinet do porządku pomogłem jej się ubrać, po czym zniknęła za drzwiami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s