Surowy i wymagający, cz.4

Tego dnia Pan Wild był w świetnym humorze. Wczorajsze spotkanie przebiegło bardzo dla nas pomyślnie. Tym bardziej mnie to cieszyło i miło było patrzeć na jego rozpromienioną twarz. Nic nie wskazywało na kłopoty, które niebawem nadciągnęły.

Po lunchu Pan Wild wyszedł z gabinetu i skierował się ku regałom, stojącym w pobliżu mojego biurka. Zaczął przeglądać segregatory z dokumentami. Obserwowałam go przez chwilę, widząc jak na jego twarzy maluje się niezrozumienie, gniew i złość. Chwycił kolejny segregator i zaczął nerwowo przeglądać strony. Odwrócił się w moją stronę.

– Pomieszała Pani dokumenty. – powiedział zrezygnowany, jakby nie miał już do mnie siły. Gdy jego słowa dotarły do mnie, popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. To nie mogła być prawda. Nigdy mi się to przecież nie zdarzyło. Podeszłam do niego, żeby zobaczyć, o co chodzi. Gdy przeleciałam kilka stron wszystko stało się jasne. O kurwa! – pomyślałam. Dokumenty faktycznie były wymieszane. Wróciłam pamięcią do dnia, gdy je układałam. Pan Wild zaraz po przyjściu do pracy włożył we mnie kulki gejszy. Wiedział, że tego dnia będę sporo biegała po firmie z tymi dokumentami, aby wszystko skompletować. Przy każdym kroku kulki ocierały się o ścianki mojej pochwy. Każdy, nawet najmniejszy ruch wprawiał je w drżenie, które roznosiło się po całym podbrzuszu. Poza tym, przez cały dzień z całych sił ściskałam mięśnie, by utrzymać je na swoim miejscu. Po południu, gdy zabierałam się za porządkowanie dokumentów, byłam już rozedrgana do granic możliwości, a moje myśli krążyły wyłącznie wokół Pana Wild i tego co mógłby ze mną zrobić, gdy wyjmie je ze mnie i zobaczy jaka jestem wilgotna. Najprawdopodobniej z uwagi na brak koncentracji powkładałam papiery jak leci, nie zważając na daty i kontrahentów. Nie można było nic znaleźć bez przeglądania wszystkiego. Przełknęłam głośno ślinę i nerwowo zakołysałam biodrami, uświadamiając sobie jak bardzo narozrabiałam. Pan Wild na pewno mnie ukarze – pomyślałam, wpatrując się w papiery. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy, a w sercu poczułam lęk.

– Czy ma Pani coś na swoje usprawiedliwienie? – zapytał podenerwowany, świdrując mnie spojrzeniem. Nawet jakbym miała, Pan Wild nienawidził takich wymówek.

– Nie, proszę Pana. – wydukałam po cichu. Kazał mi przytrzymać segregator z pomieszanymi dokumentami, który trzymał w ręce i zaraz dołożył kolejny, który był do poprawy. Wziął się za przeglądanie następnego, jednak po chwili odłożył go na półkę, stwierdzając najwidoczniej, że wszystko z nim w porządku. Kolejny, który przejrzał również był właściwie poukładany. Przejął ode mnie stertę papierów i chwycił mnie mocno za ramię.

– Zapraszam do mojego gabinetu, panno Stone. – wycedził przez zaciśnięte zęby, ciągnąc mnie w stronę swojego biura. Zatrzasnął drzwi i rzucił dokumenty na biurko. Oparł się o blat z rękami założonymi na piersi, spoglądając na mnie gniewnym wzrokiem. Czekałam na jego komendy, jednak nie odezwał się do mnie ani słowem. Gdy podniosłam lekko wzrok na jego twarz, dotarło do mnie, że czeka, aż się rozbiorę. Po plecach przeszedł mnie dreszcz. Nie chcąc zdenerwować go bardziej sięgnęłam do zapięcia spódnicy i rozpięłam zamek, a ubranie momentalnie znalazło się na podłodze. Ten sam los podzieliły lekko wilgotne już majtki. Obnażając się poczułam bolesne ukłucie między nogami i kolejną falę zalewającej mnie wilgoci. Rozbieranie zawsze tak na mnie działało, a już szczególnie, gdy uświadamiałam sobie kontrast między ubranym szefem a mną. Choć bardzo się wstydziłam nie wolno mi było się zasłaniać. Mogłaby mnie za to spotkać dodatkowa kara. Pan Wild chwilę patrzył na moje nagie łono, po czym kazał mi się odwrócić. Grzecznie wykonałam jego polecenie. Bez słowa chwycił mnie za ramię, usiadł na kanapie i pociągnął mnie za sobą, zwinnym ruchem przekładając przez kolano. Moja goła pupa znalazła się idealnie wypięta pod jego ręką. Usłyszałam jak serce dudni mi w piersi, a oddech znacząco przyspiesza. W tym samym momencie poczułam mocnego klapsa, który z głośnym plaśnięciem spadł na mój pośladek. A zaraz potem następnego i jeszcze jednego. Na początku nie były zbyt mocne, jednak gdy tylko moja pupa rozgrzała się i zaczerwieniła, znacząco przybrały na sile. Całe moje ciało poruszało się w rytm spadających uderzeń. Choć starałam się leżeć cicho, jęki i okrzyki raz po raz wyrywały się z mojej piersi. Z całej siły zaciskałam palce na lśniącej skórze kanapy, aby przypadkiem nie zasłonić pupy przed kolejną serią uderzeń. Z czasem jęki przerodziły się w szloch, a z każdym klapsem przeszywał mnie piekący ból. Pan Wild bił mnie dłużej niż zazwyczaj. Błagałam go i zaklinałam w myślach, aby już skończył. Gdy myślałam, że już więcej nie wytrzymam, klapsy ustały. Moja pupa z pewnością była mocno czerwona i czułam jak boleśnie pulsowała. Pan Wild chwycił mnie za ramiona i pomógł mi wstać. Wstydziłam się i nie chciałam, żeby patrzył na moją zapłakaną buzię, ale nie miałam jak ukryć twarzy.

– Ręce do góry. – rozkazał. Uniosłam je natychmiast, nie podnosząc wzroku. Ku mojemu zaskoczeniu, jednym szybkim ruchem Pan Wild ściągnął przez głowę moją bluzkę razem z miękkim, koronkowym stanikiem. Stanęłam przed nim całkiem naga. Tym bardziej czułam swój gorący, pulsujący tyłek. Po chwili Pan Wild wyjął 3 niewielkie klipsy z kieszeni swoich spodni. Ujął mój sutek, kręcąc nim między palcami, żeby stwardniał jeszcze bardziej, po czym uszczypnął go klipsem. Jęknęłam i lekko zakołysałam się, czując ucisk. W taki sam sposób zniewolił mój drugi sutek. Na końcu usiadł na skórzanej kanapie, rozchylił palcami moje wargi, odsłaniając łechtaczkę i również tam zapiął małego klipsa. Zasłoniłam twarz rękoma, nie mogąc już tego znieść. Gdy skończył wziął mnie za rękę i poprowadził do biurka. Stałam naga, obolała i zawstydzona do granic możliwości, patrząc jak rozsypuje zawartość segregatorów po pokoju.

– A teraz pozbierasz i ułożysz dokumenty tak, jak powinnaś to zrobić od początku. Gdy skończysz dostaniesz jeszcze jedno lanie. Twoja kara się jeszcze nie skończyła. – zwrócił się do mnie.

– Tak jest, proszę Pana. – odparłam natychmiast, rzucając się czym prędzej na kolana do porządkowania dokumentacji. Najbardziej przerażała mnie myśl, że otrzymam jeszcze jedną porcję klapsów. Z bezradności żałośnie zaszlochałam. Mimo tego, że byłam naga, zniewolona klipsami i z obitym tyłkiem z całych sił starałam się skoncentrować na pracy. Wolałam nawet nie myśleć, co by było, gdybym po raz kolejny się pomyliła. Co jakiś czas moje skupienie rozpraszał pulsujący ból pupy, sutków, łechtaczki, cipki i Pan Wild, który co jakiś czas zerkał na mnie. Robiąc porządek uspokoiłam się nieco i ochłonęłam. Gdy skończyłam, sprawdziłam wszystko jeszcze raz dokładnie.

– Poproszę o dokumenty Collinsa z ostatniego półrocza. – Pan Wild spojrzał na mnie wyczekująco. To pewnie od nich wszystko się zaczęło. Potrzebował ich, a jak nie mógł ich znaleźć zauważył bałagan w papierach. Natychmiast odnalazłam to, o co prosił i już miałam mu podać, gdy usłyszałam:

– Przynieś mi je w zębach. – Zamarłam, na dźwięk tych słów, a w oczach stanęły mi łzy. Łudziłam się jednak, że gdy to zrobię odpuści mi jeszcze jedno lanie. Ujęłam dokumenty w usta, usiłując nie zmoczyć ich językiem i poczołgałam się na czworakach w jego stronę. Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona. Gdy tylko wziął je ode mnie, chwycił mnie za ramiona i pociągnął do góry, po raz kolejny przekładając mnie przez kolano. Och nie, proszę, nie wytrzymam już więcej. – pomyślałam, ale było już za późno. Klapsy sypały się jeden po drugim naprzemiennie w oba pośladki. Tym razem było mi trudniej je znieść. Pupa bolała mnie jeszcze po ostatnim laniu. Jeszcze nigdy nie dostałam dwóch pod rząd, nawet dzień po dniu. Pan Wild zawsze zwlekał, aż moja pupa wydobrzeje. Wierciłam się i jęczałam w rytm uderzeń. W pewnym momencie spontanicznie moja ręka sama powędrowała w stronę pośladków, próbując je przysłonić. Nie przeszkodziło to jednak w niczym Panu Wild, który chwycił mój nadgarstek i przytrzymał mocno na plecach. Klapsy bolały mnie już tak bardzo, że zaczęłam krzyczeć, a łzy ciekły mi ciurkiem po policzkach. Gdy byłam już wycieńczona, Pan Wild skończył i pomógł mi się podnieść. Moja pupa była purpurowa. Jutro na pewno będę miała siniaki. – pomyślałam. Jedyne o warning1czym teraz marzyłam to wykąpać się i obłożyć rozgrzany, obolały tyłek mokrym ręcznikiem, jednak bałam się, że Pan Wild będzie kazał mi zostać dłużej i odrobić stracony na poprawki czas. Nie byłam pewna, czy dałabym radę. Pan Wild uwolnił moje sutki i łechtaczkę z klipsów, delikatnie rozmasował uszczypnięte miejsca, zawstydzając mnie do reszty, pomógł mi się ubrać i odesłał do domu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s