Surowy i wymagający, cz.5

– Witam, panno Stone. – rzuciłem, gdy przekroczyłem próg biura.

– Dzień dobry, Panie Wild. – powitała mnie z uśmiechem. Miała na sobie cielistą sukienkę, która doskonale podkreślała jej krągłości. Zawsze wyglądała w niej oszałamiająco. Lubiłem, gdy ją ubierała, bowiem kolorem pasowała do jej karnacji, przez co wydawało się, że jest naga. Ale nie dziś. Mieliśmy dziś zaplanowane 2 spotkania pod rząd z zagranicznymi gośćmi i nie chciałem, by ktokolwiek inny widział ją w tym ubiorze. Od samego rana podniosła mi ciśnienie, czego nie omieszkałem jej wypomnieć przy najbliższej okazji.

– Za 5 minut mamy spotkanie w sali konferencyjnej, Panie Wild. – oznajmiła uprzejmie, spoglądając w kalendarz. Spojrzałem na zegarek. Jechałem tu zbyt długo przez te cholerne korki. Przed spotkaniem nie zdążę już jej upomnieć. Westchnąłem ciężko i zaklinałem wszystkich w duchu, żeby nikt na nią nie patrzył, bo za siebie nie ręczyłem.

Spotkania wlokły się niemiłosiernie, a ja co jakiś czas dostrzegałem ukradkowe spojrzenia w stronę panny Stone i jej dopasowanej sukienki. Ona widać była mocno zainteresowana omawianymi kwestiami i zdawała się nie zauważać swojego wpływu na otoczenie. Powinienem zatrzymać ją w biurze. – pomyślałem. Z każdym zauważonym spojrzeniem na nią złościłem się coraz bardziej. Gdy wróciliśmy do biura natychmiast wezwałem ją do swojego gabinetu. Stanęła jak zwykle po przeciwnej stronie biurka. Spojrzałem na nią groźnie. Zawstydziła się i spuściła wzrok. Podszedłem do niej wolnym krokiem i stanąłem blisko, tuż za jej plecami. Pochyliłem się lekko w jej stronę i zapytałem:

– Czy wie Pani, po co tu Panią wezwałem?

– Nie, proszę Pana. – odrzekła. Oczywiście, że nie wiedziała.

– Czemu do cholery ubrałaś dziś tę sukienkę? – zapytałem, powstrzymując się, aby nie wybuchnąć. Wydała się zaskoczona. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Nie czekając na jej tłumaczenia, próbowałem odgadnąć jej intencje.

– Żeby mnie wkurzyć?

– Nie, proszę Pana.

Żeby mnie sprowokować?

– Nie, proszę Pana. – wydukała zdenerwowana.

– Żebym patrzał jak inni ślinią się na Twój widok?

– Oczywiście, że nie. – denerwowała się coraz bardziej. Obszedłem ją dookoła, obmyślając, w jaki sposób mógłbym ją dziś ukarać.

– Nie będzie jej Pani nosić. – oznajmiłem, po czym odpiąłem suwak, a sukienka płynnie opadła na podłogę. Została w samej bieliźnie. Cieliste koronki sprawiały wrażenie jakby była naga. Spuściła głowę i niemal natychmiast pojawił się na jej twarzy rumieniec. Jednak ja nie zamierzałem na tym poprzestać. Chciała wyglądać jakby była naga? To teraz będzie. – pomyślałem gniewnie, opierając się tyłem o biurko tuż przed nią. Mało tego, sama to zrobi.

– Zdejmij stanik. – rozkazałem. Poraziło ją. Wyglądała jakby dostała w twarz. Chyba się tego nie spodziewała. Uważnie obserwowałem jak jej oddech przyspiesza i nerwowo porusza biodrami. Na samą myśl, że zobaczę jej jędrne cycki zrobiło jej się mokro. Długo zwlekała z wykonaniem mojego polecenia; dopiero po moim ponagleniu sięgnęła do haftki i rozpięła ją, pozwalając by koronka opadła, odsłaniając jej wypukłości.

– Teraz majtki. – oznajmiłem tonem nie znoszącym sprzeciwu. Przełknęła głośno ślinę i lekko zadrżała. Dopiero po chwili sięgnęła za gumkę i powoli zsuwała je przez całą długość nóg, aż do kostek, mocno się przy tym wypinając i odsłaniając swoją intymność. Na moje polecenie w ten sam sposób pozbyła się samonośnych pończoch. Podziwiałem to przedstawienie oniemiały z wrażenia z pokaźnym wybrzuszeniem w spodniach. W końcu stała przede mną całkiem naga. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Głowę i wzrok miała spuszczone, a jej twarz zaszła purpurą. Wyglądała niewinnie i uroczo. Podniosłem się z biurka i stanąłem u jej boku.

– Oprzyj dłonie płasko na biurku. – poinstruowałem ją. Pochyliła się jak kazałem. Pupa była idealnie wypięta, by łatwo było w nią wycelować, jednak skóra nie była zbyt napięta, co chroniło ją przed ewentualnymi pęknięciami. Taksowałem ją pożądliwie koncentrując się na zwisających piersiach, zakończonych stwardniałymi sutkami. Po chwili skierowałem się do szafy na płaszcze i garnitury, przebiegłem wzrokiem dostępne narzędzia – pejcz, szpicrutę i wybrałem drewnianą laskę. Zatrzasnąłem drzwi szafy z hukiem i obróciłem się w jej stronę. Stanąłem u jej boku, dobierając odpowiednią pozycję i przejechałem laską po jej pośladkach, przygotowując ją na pierwsze uderzenie. Oboje wiedzieliśmy, że będzie bolało. Wymierzyłem uderzenie jednocześnie w oba pośladki. Zatchnęła się z przerażenia. Po chwili uderzyłem jeszcze raz. Po chwili kolejny. Uderzałem powoli i metodycznie. Po każdym jęczała, później krzyczała, aż w końcu rozpłakała się. Ja jednak byłem nieugięty. Wymierzałem kolejne razy, choć jej słodka dupcia była już mocno czerwona i widać było pręgi po lasce. Uderzałem coraz wolniej, robiąc coraz dłuższe przerwy, aby mogła znieść karę do końca. Po ostatnim razie odłożyłem laskę na swoje miejsce, a ją odstawiłem do kąta.

– Zapleć dłonie na karku. – poleciłem, co uczyniła natychmiast. Zostawiłem ją samą, nagą, upokorzoną, zapłakaną i z obolałym tyłkiem, a sam wróciłem do swoich obowiązków. Przez dłuższy czas mojej pracy towarzyszył mi jej głośny szloch, aż w końcu umilkła. Gdy skończyłem artykuł o nowych technologiach w biznesie podszedłem do niej, zdjąłem jej dłonie z karku i dotknąłem tyłka. Był gorący i pulsujący. Skrzywiła się. Rozmasowałem go chwilę, po czym odesłałem ją do swoich zadań. Prędko pozbierała swoje rzeczy z warning1podłogi i tuląc je do siebie, naga zniknęła za drzwiami. Do końca dnia miała problem z siedzeniem. Następnego ranka, gdy od progu zobaczyłem jej zbolałą minę, zlitowałem się nad nią. Gdy przyniosła mi dokumenty do podpisu, zatrzymałem ją, kazałem odsłonić pupę i posmarowałem ją chłodzącą maścią. I tak byłem pewien, że zapamięta tę lekcję na długo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s