Surowy i wymagający, cz.6

Od rana uwijałam się jak w ukropie. Mieliśmy dziś ważne spotkanie, od którego wiele zależało i musiałam przygotować prezentację, wydruki, a jakby tego było mało dopilnować przygotowanie sali konferencyjnej i przekąsek. Zdążyłam ze wszystkim chwilę przed spotkaniem. Rozłożyłam się na krześle, wykorzystując ostatnie minuty na relaks. Jakieś 7 minut później, kroczyłam za Panem Wildem dzierżąc w dłoni notebooka. Moim głównym zadaniem było zaraportowanie o przebiegu spotkania, dlatego też postanowiłam wszystko skrzętnie notować. Pan Wild uprzejmie przywitał wszystkich gości, wymienił uściski i rozpoczął spotkanie krótkim przemówieniem.

– … dlatego właśnie dzisiejszą prezentację poprowadzi panna Stone. – byłam tak skupiona na notowaniu, że dopiero gdy przeczytałam, że to ja mam poprowadzić prezentację dotarło do mnie, co powiedział przed chwilą Pan Wild. Spojrzałam na niego pytająco. Musiałam mieć oczy jak pięć złotych, ponieważ Pan Wild wyszeptał do mnie:

– Doskonale znasz ten temat, robiłaś prezentację, poradzisz sobie. – motywował mnie. O co mu chodzi? – pomyślałam. – Na pewno chce mnie dziś ukarać i szuka pretekstu. No to mu się udało. Nigdy mu tego nie wybaczę. – To jedyne, co przychodziło mi do głowy. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos:

Zaczynajmy, panno Stone. ­– Nie mając czasu do namysłu, wstałam i odpaliłam PowerPointa. Omówiłam po kolei każdy ze slajdów, dodatkowo powołując się na wyniki badań, efekty, jakie osiągnęła konkurencja przy użyciu danego profilu i zalecenia znanych autorytetów. Na początku byłam spięta, ale gdy tylko zobaczyłam jak dobrze mi idzie, rozluźniłam się i wkręciłam. Znałam ten temat od podszewki, mogłabym go omawiać godzinami. Gdy skończyłam byłam z siebie dumna, podekscytowana, ale też wypompowana. Dalszą część spotkania poprowadził Pan Wild, ale to i tak ja odwaliłam najważniejszą robotę.

– Świetna robota, panno Stone. – pochwalił mnie Pan Wild, zamykając drzwi sali konferencyjnej za ostatnim gościem. Zarumieniłam się na te słowa i uśmiechnęłam się do siebie. Uwielbiałam, gdy mnie komplementował. Podszedł do mnie od tyłu, gdy uwijałam się sprzątając po spotkaniu i złapał za biodra w momencie, gdy pochylałam się nad stołem. Przylgnął do mnie swoją męskością, która pęczniała mu w spodniach. Poczułam przyjemny dreszcz podniecenia ogarniający moje ciało. Pochylił się, odłożył filiżanki, które miałam w dłoni i pociągnął mnie do siebie. Wpadłam w jego objęcie, przywarłam piersiami do jego torsu, a od pocałunku dzieliły nas milimetry. Spojrzał głęboko w moje oczy, onieśmielając mnie. Oboje dobrze wiedzieliśmy, co wisiało w powietrzu.

– Zasłużyła Pani na nagrodę. Zapraszam do mojego gabinetu, panno Stone. – wyszeptał w moje usta. Tam jednak nie dotarliśmy. Gdy tylko zatrzasnął drzwi do biura, przywarł do moich ust, namiętnie je eksplorując. Pospiesznie rozpiął moją koszulę i wyjął piersi z miseczek stanika, darując sobie rozpinanie. Poluzował krawat i wyszarpał pasek ze spodni. Rozpiął rozporek i uwolnił swojego nabrzmiałego członka. Nie przerywając pocałunku podciągnął mi spódnicę na biodra i jednym szarpnięciem rozdarł moje majtki. Zalała mnie kolejna fala podniecenia. Jęknęłam, gdy poczułam chłodne powietrze na swojej rozgrzanej cipce. Nagle złapał mnie za pośladki, podrzucił w górę, oplatając sobie pas moimi nogami i przyparł do drzwi. Objęłam go rękami, aby utrzymać równowagę. Jęknęłam po raz kolejny, gdy mocnym pchnięciem wtargnął do mojego śliskiego wnętrza. Chwycił mnie dłonią za tył głowy, aby nie obijała się o drzwi, przytrzymał ją torując sobie drogę do mojego języka, a ja podskakiwałam na jego penisie w rytm jego uderzeń. Pieprzył mnie mocno, szybko i niecierpliwie, namiętnie całując. Mój oddech galopował, a po całym ciele rozchodziły się przyjemne dreszcze. Dyszałam i jęczałam w jego usta na zmianę dopóki nie doszłam. Zakrył moje usta dłonią, aby stłumić mój krzyk rozkoszy. Moja cipka rytmicznie zaciskała się na nim, a on wytrysnął we mnie gorącym strumieniem. Wtulił się w moją szyję, próbując odzyskać siły. Powoli nasze oddechy wyrównały się i wróciły nam zmysły. Podniósł głowę i oparł się czołem o moje. Oczy miał zamknięte. Moje za to były ogromne jak spodki. Mimo, że przed chwilą mnie przeleciał, czułam niedosyt. Biłam się z myślami, czy poprosić go o więcej.

– Jeszcze. – wyszeptałam w końcu, cały czas obejmując go rękami. Otworzył oczy i spojrzał na mnie, jakbym mówiła po chińsku. – Poproszę, jeszcze raz, Panie Wild. – powtórzyłam cicho, w nadziei, że tym razem do niego dotrze. Przełknął głośno, świdrując mnie spojrzeniem.

– Jeszcze? – pokiwałam głową.

Szybko? – zapytał.

– Tak.

– Mocno?

– Tak. – wyjęczałam błagalnie, zamykając oczy, nie mogąc doczekać się, aż znów go w sobie poczuję. Chwycił mnie wyżej i pokrył moje piersi pocałunkami. Oparłam głowę o drzwi, czując jak moje ciało budzi się. Pan Wild całował, lizał i ssał moje sutki, czasem je przygryzając. Mój oddech przyspieszał; zalało mnie na nowo podniecenie. Po chwili znów był gotowy. Bez słowa wbił się we mnie szybko i mocno, wyrywając mnie z przyjemnego letargu. Od początku nadał szybki rytm. Przyciągnął mnie za włosy do swoich ust, ponownie się w nich zatapiając. Teraz wszystko było intensywniejsze. Pocałunki, dotyk, jego pchnięcia. Znał mnie dobrze, za każdym razem trafiał w moje czułe miejsca, popychając mnie w stronę orgazmu. Pieprzył nie tylko moją cipkę, ale i usta. Świadomość tego sprawiła, że rozpadłam się pod nim na milion drobnych kawałeczków. Spełnienie ogarnęło całe moje ciało, podczas gdy on dalej dźgał mnie nieustannie, pragnąc mnie dogonić. Zamknął oczy i po trzecim pchnięciu również warning1szczytował, gwałtownie się we mnie spuszczając. Po wszystkim czułam się wykończona, zaspokojona i doskonale zerżnięta. Dochodziliśmy do siebie wtulając się przy drzwiach, tak jak przed chwilą się pieprzyliśmy. Przyjemnie było czuć jego gorący oddech na moich piersiach. Przyjemnie było patrzeć jak wraca do sił. A jednak mu to wybaczę. – pomyślałam, uśmiechając się pod nosem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s