Embarrassing story, cz.1

Wszystko zaczęło się od telefonu od matki. Z domu wyniosłem się już jakiś czas temu i zdążyłem się już urządzić. Bez owijania w bawełnę od razu zapytała czy nie przygarnąłbym pod swoje skrzydła córki jej koleżanki z pracy. Dziewczyna wybierała się na studia w mieście, w którym mieszkam. Mogłaby zatrzymać się u mnie na jakiś czas, dopóki sobie czegoś nie znajdzie. Poza tym mógłbym pokazać jej miasto i nie czułaby się tu taka samotna i zagubiona. Na moje nieszczęście matka miała dar przekonywania i w krótkim czasie urobiła mnie. Świetnie, brakowało mi tylko dzieciaka do niańczenia. Postanowiłem jednak zacisnąć zęby i oddać tę przysługę matce.

Dziewczyna miała przyjechać pod koniec tygodnia i miałem odebrać ją z dworca. Nie rozpoznałem jej w pierwszej chwili, gdy wysiadła z pociągu. Matka musiała wysłać mi jakieś stare zdjęcie. Dziewczyna przede mną była śliczna, urocza i miała czym oddychać. No co, w końcu jestem facetem. Była sporo młodsza ode mnie. Na pierwszy rzut oka wydawała się zagubiona i przerażona tym, co ją tu czeka. Rozczuliła mnie na tyle, że przestałem być wściekły na to, że będzie się mi pałętać po domu. Teraz miałem przed oczyma wizję atrakcyjnej współlokatorki. Mój „mały” już zdążył się obudzić. Już myślałem jak moglibyśmy się lepiej poznać, ale sprzedałem sobie mentalnego kopa. To córka koleżanki mojej matki. Obie urwałyby mi jaja, gdybym chociaż ją tknął. Westchnąłem ciężko i zamieniłem wizje atrakcyjnej współlokatorki na młodszą siostrę wraz ze wszelkimi konsekwencjami.

Podczas drogi z dworca do mojego mieszkania miałem okazję, aby ją trochę poobserwować. Wyglądała na niewinną, naiwną i niczego nieświadomą istotkę, której trzeba pokazać dorosłe życie. Oj, nie o tym mówię. Tylko jedno Wam w głowie. Chodziło mi o samodzielne życie z dala od mamusi. Wydawała się też być grzeczną, spokojną, ułożoną dziewczynką; pogodną i optymistycznie nastawioną do życia osobą. Tak więc idealnie wpasowała się w wizję młodszej siostry.

Gdy w końcu dotarliśmy, wprowadziłem ją do domu i pokazałem jej pokój. Mieszkanie było urządzone po męsku, więc dokupiłem młodej kilka dziewczyńskich dodatków. Mało mówiła, ale po wyrazie jej twarzy wnioskowałem, że jej się podoba. Dałem jej chwilę na rozpakowanie się i zaprosiłem na obiad. W sumie nic wielkiego – sałatka z kurczakiem i frytki. Sam natomiast zabrałem się za przyrządzanie posiłku.

Po pół godzinie zawołałem ją. Usiadła przy stole naprzeciwko mnie. Widelcem zaczęła dłubać w sałatce. Przez chwilę jedliśmy w milczeniu, jednak gdy tylko wziąłem kolejny kęs do ust odezwała się:

Wiesz, ostatnio oglądałam swoją cipkę i wydaje mi się, że jest jakaś dziwna. – powiedziała jakby zmartwiona. O mały włos się nie udławiłem, słysząc jej słowa. Krztusiłem się przez chwilę, po czym musiałem popić wodą, żeby się uspokoić. Nie wiedziałem o co tutaj chodzi, co się tu do cholery dzieje i czy powinienem wdawać się w dyskusję na ten temat. Postanowiłem jednak zaryzykować.

Co to znaczy „dziwna”? – zapytałem. Mój „mały” zaczął dawać o sobie znać, rozpychając mi się w spodniach.

No, że jest inna niż cipki innych dziewczyn. – odparła wpatrując się w swój talerz. Westchnąłem i zacząłem jej spokojnie tłumaczyć.

Nie ma dwóch takich samych cipek. Każda jest inna. Dlatego z pewnością Twoja jest inna niż innych dziewczyn. Są różne cipki: małe i większe, wąskie i ciasne i, jakby tu powiedzieć, bardziej otwarte, z małymi wargami i z dużymi, z wystającymi i bardziej schowanymi, różowiutkie i nieco ciemniejsze, z malutką łechtaczką i nieco większą, wyglądającą jak mały fiutek, ogolone i włochate. – kontynuowałem. – Wiesz, nie widziałem Twojej cipki, ale wydaje mi się, że wszystko z nią w porządku. – powiedziałem nieostrożnie, wracając do jedzenia.

A chcesz zobaczyć? – zapytała z ożywieniem, spoglądając na mnie dużymi oczami i lekko podskakując na siedzeniu. Przysięgam, że gdyby powiedziała to sekundę wcześniej zadławiłbym się na śmierć. Na szczęście powiedziała to, gdy już przełknąłem.

Czy ona w ogóle wie o co mnie pyta? Zaskakuje mnie jej bezpośredniość i brak zażenowania. Nie to, żebym kiedykolwiek miał jakieś problemy z rozmowami o seksie, ale nie spotkałem jeszcze tak otwartej i bezpośredniej osoby jak ona. Zacząłem zastanawiać się nad odpowiedzią. Upewniłem się czy oby na pewno dobrze usłyszałem i zrozumiałem ją. Właśnie zaproponowała mi, że pokaże mi swoją cipkę. Nie, to nie może warning1być prawda. Uśmiechnąłem się pod nosem. To było by zbyt piękne. A jeśli jednak? Nie powiem, była atrakcyjna. Nawet bardzo. I z przyjemnością zobaczyłbym jej cipkę. I nie tylko zobaczył, jeśli wiecie co mam na myśli. Ale coś głęboko wewnątrz mnie kazało mi nie wykorzystywać jej nieświadomości.

9 myśli w temacie “Embarrassing story, cz.1

  1. stopociechblog

    O matko i córko. Po pierwsze, która matka oddałaby swoja miłość, dziecko, prawie dorosłe, ale nadal dziecko niesamodzielne pod dach z młodym ogierem? Po drugie, nawet gdyby ta cipka ja martwiła nigdy przenigdy nie powiedziałaby pierwszego dnia, aby obcy ja oglądał, bo i po co zresztą. Chyba że uciekła z psychiatryka. Naciągana historia. Nam kobietom ni w ząb nie przypadnie. Chłopom i owszem, że niby taka mala, mala z paluszkiem w buzi, głupiutka wystawi cipkę, a jak on będzie wsadzał zapyta,- „a co to (wskazując na penisa), co mi robisz”?

    Polubienie

      • stopociechblog

        Czytam i od razu przychodzą mi jakieś myśli, oczy otwierają się jak 5 zł, analizuję historię i komentuję szczerze z myślami które zagnieździły się. A to, ze poważnie podchodzę, to tylko z szacunku do autorki. Roma ja jestem kobieta na emeryturze z trójka dorosłych dzieci,ciało pedagogiczne całe dorosłe życie. Może rzeczywiście trącam myszką.

        Polubienie

      • stopociechblog

        I to mnie cieszy bardzo. Zaczęłam pisać o tym na czym się znam, doświadczyłam wiele. Wszystko mam za sobą” klasztor, dwa małżeństwa w tym jedna tresura, kochanków w różnym wieku i po 30 i po 50, dwa ukochane zawody: nauczyciel, uwielbiam dzieci, to dar z nieba, moja miłość. A masaże przyszły z czasem po wolontariacie w hospicjum i szpitalu na ortopedii. Uwielbiam gotować, mam to we krwi. mój blog jest o kochaniu, aby pomóc ludziom nie popełniać błędów, aby mężczyźni wiedzieli, bo kobiety za mało im otwarcie mówią, np.o orgazmie o minetce. jak przeżyć zdradę i wyciągnąć wnioski, nie dać się na portalach, wychować mądrze swoje dziecię. Są wpisy i rady o zabawach jakie i po co. Pogotować coś wyjątkowego, poeksperymentować w kuchni i łóżku. jednym słowem piszę o miłowaniu w łóżku i nie tylko, jak cieszyć się seksem, o dzieciaczkach z racji bycia nauczycielem całe życie i kuchnia. Jestem szczęśliwą spełniona kobietą, bardzo komunikatywną, kochającą operę, balet.., Możdżera i Yasmin Levi. ale i tańczyć w koronkach dla wielu panów przy utworach LP. Ale się rozpisałam

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s