Embarrassing story, cz.6

Tego dnia załatwiała jakieś formalności na studiach i wróciła dopiero późnym popołudniem. Wieczorem, gdy oglądałem mecz, popijając piwko, przyszła do mnie i rozsiadła się na kanapie. Chwilę się przyczajała, po czym wypaliła:

Walisz sobie czasem konia? – Ja pierdole. Dobrze, że siedziałem. I nic nie jadłem. Inaczej mogłoby już być po mnie. Mój „mały” natychmiast zareagował. Jakby tu jej powiedzieć. Gdy zadajesz mi tego typu pytania praktycznie non stop. – nie powiedziałem. Czy ona wie, co się wtedy ze mną dzieje? Odkąd mieszkasz tutaj i nie mogę sprowadzać tu i pieprzyć innych lasek coraz częściej. – nie powiedziałem.

Czasem. – rzekłem dyplomatycznie, nie odrywając oczu od telewizora, udając, że mnie to w ogóle nie rusza. Czytaj dalej „Embarrassing story, cz.6”