Piękna Bestia, cz.2

Poranek nie zapowiadał dobrego dnia. Zaspała, nie zjadła śniadania i nie zdążyła umyć włosów. Spryskała je suchym szamponem i ułożyła na lokówce. Wyszła, zapominając laptopa z domu. Na czerwonym zrobiła makijaż, zjechała na stację po kawę i kanapkę. Zaparkowała przed biurem 5 minut przed spotkaniem. W torebce rozległ się dźwięk telefonu.

– Gdzie Ty do kurwy nędzy jesteś? – usłyszała w słuchawce wkurzony głos Marka.

– Też się cieszę, że Cię słyszę. – próbowała go zdeprymować, gramoląc się z auta, z torebką na ramieniu i telefonem przy uchu. – Dochodzę; nie każdemu zajmuje to 3 minuty. – rzuciła do słuchawki.

– Young zaraz tu będzie – usłyszała po drugiej stronie. W tej minucie zauważyła jak wjeżdża na parking. Pomachała mu i postanowiła na niego zaczekać.

– Jakkolwiek to zabrzmi, dochodzi razem ze mną. – rzuciła do słuchawki, po czym rozłączyła się. Droczyła się z nim. Nie wiedział co się dzieje. Czyżby sypiali razem? Przywitała się z Youngiem, po czym razem skierowali się w stronę biura.

Spotkanie poszło jak po maśle. Young jadł im z ręki. Był zachwycony każdym pomysłem. Kristy obiecała przygotować dla niego kilka wizualizacji. Nawet bez laptopa świetnie sobie poradziła. Gdy wyszedł, usiadła zadowolona naprzeciwko Marka, rozsiadając się wygodniej.

– Powinienem Cię za to ukarać. – powiedział, również przyjmując wygodniejszą pozycję. Chciał zbadać jej granice. Wiedzieć jak zareaguje na jego propozycje. Wiedziała, że chodzi mu o dzisiejszy poranek. Poruszyła się nerwowo na krześle. Zaintrygował ją. Z chęcią poddałaby się karze wymierzanej przez niego. Była ciekawa, czy potrafiłby to zrobić.

– W jaki sposób? – zapytała, zakładając nogę na nogę. Postanowiła z nim trochę poflirtować.

– A. Przełożyć Cię przez kolano i spuścić lanie na gołe pośladki.

B. Związać, rozebrać i wychłostać Twoje nagie pośladki.

C. Najpierw wychłostać Twoje nagie pośladki, a potem wypieprzyć Cię między nimi. Którą opcję wybierasz? – zapytał retorycznie, bacznie ją obserwując. Roześmiała się, choć opisy scen, które jej przedstawił odbiły się echem między jej udami.

– Żadną z powyższych. Może powinieneś zastanowić się nad:

A. Pocałowaniem mnie w dupę.

B. Pieprzeniem się.

C. Najpierw pieprzeniem się, a potem spadaniem na drzewo. – odparła wyraźnie rozbawiona. Dogadała mu, ale postanowił kontynuować tę bezsensowną dyskusję.

– Pieprzyć wolałbym Ciebie. – odbił piłeczkę w jej stronę, na co ona pokazała mu środkowy palec. – Ten palec wiesz, gdzie możesz sobie wsadzić? – dodał.

– Z przyjemnością. – odparła, wstając z krzesła i kierując się w stronę drzwi. Skończyła z nim. Zaskoczyła go tą odpowiedzią. Wyobraził ją sobie jak podciąga spódnicę, spuszcza majtki, pochyla się i sięga między pośladki, zanurzając wskazujący palec w szczelinie. Ciężko westchnął. Na samą myśl, jego przyrodzenie zareagowało potężną erekcją, z którą przez najbliższe kilka godzin będzie miał problem. Ta kobieta doprowadzała go do szaleństwa. Tak samo jak on ją. Była zachwycona jego nieskrępowanymi komentarzami i odważnymi tekstami. Z pewnością wiele mógłby jej zaoferować. Miała nadzieje, że uda jej się o tym przekonać przy najbliższej okazji.

*

I co? Poradziłeś sobie z namiocikiem? – wymamrotała znad papierów, gdy wszedł do jej gabinetu. Zmieszał się. Doskonale wiedział o czym mówi, jednak podejrzewał, że to blef, bowiem nie mogła dostrzec jego erekcji, gdy rozmawiali rano.

A Ty ze wsadzaniem sobie palca w tyłek? – nie pozostał jej dłużny.

Myślę, że więcej razy wsadzałam sobie palec w tyłek niż Ty wsadzałeś swojego fiuta gdziekolwiek. – wypaliła mu, nie przerywając szkicowania.

A ja myślę, że gdyby ktoś wsadzał Ci swojego fiuta gdziekolwiek, nie musiałabyś zaspokajać się palcem w tyłku. – odciął się jej. Jego słowa wyraźnie w nią uderzyły, choć nie dała tego po sobie poznać.

Pierdol się – rzuciła w jego stronę, wyraźnie poirytowana. Poczuł, że trafił w jej czuły punkt.

To właśnie zamierzam, gdy tylko znajdę się sam w swoim gabinecie. – nie dawał za wygraną. Szli łeb w łeb w potyczkach słownych. – W przeciwieństwie do Ciebie, z pierdoleniem nie mam problemu.

Ja też nie mam, w przeciwieństwie do tego, co o tym myślisz. – odparła bez przekonania. Doskonale wiedziała, że prawda jest zupełnie inna. Podszedł do niej, oparł się ręką o oparcie jej fotela, drugą zaś o blat biurka i pochylił się nad nią nisko, wciągając zapach jej włosów.

Szkoda. – wyszeptał jej do ucha. – Chętnie bym Ci w tym pomógł. – dokończył, spoglądając jej przez ramię. Po plecach przeszedł ją dreszcz. Wyobraziła sobie, jak wypina się przed nim, a on klęka za nią i wsuwa się w jej ciasną szparkę, a potem posuwa ją z całej siły, szybko i intensywnie. Poczuła wilgoć i przyjemne pulsowanie warning1między nogami. – Gdy skończysz, podeślij mi aranżacje; chciałbym na nie spojrzeć. – powiedział cichutko, jakby nie chciał jej przeszkadzać, po czym skierował się ku drzwiom.

Dupek. – usłyszał za sobą, jednak nie odpowiedział. Oboje dobrze wiedzieli, że trudno będzie jej się teraz skupić na pracy, jednak postanowiła, że nie da mu tej satysfakcji.

Reklama

40 myśli w temacie “Piękna Bestia, cz.2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s