Piękna Bestia, cz.4

Charakter projektu wymagał od nich ścisłej współpracy, jednak każdy dostawał swoją część do wykonania. Odkąd zorientowała się, że Mark zleca jej zdecydowanie zbyt wiele zadań, rozdzielanie pracy wzięła na siebie, wyręczając go w tym. Przynajmniej mogła być pewna, że podział będzie sprawiedliwy. Mark nie zawsze postępował zgodnie z jej wytycznymi i nie raz musiała go korygować. Przychodziła do jego gabinetu, kazała mu włączyć projekt na ekranie i pochylała się, kolejno wskazując mu niedociągnięcia, eksponując wydatny biust jednocześnie.

– Prawie nic tutaj nie poprawiłeś. – wytknęła mu, jeżdżąc palcem po monitorze. – Już sama nie wiem, czy jesteś aż takim leniem czy jesteś aż taki tępy, żeby to zrobić. – dodała.

– Nie pozwalaj sobie, moja panno – ostrzegł ją.

– Bo co? Znowu mnie ukarzesz? – zapytała retorycznie.

– Skoro tego pragniesz… – odparł, wykorzystując sytuację. Jednym zwinnym ruchem, chwycił ją za nadgarstek, pociągnął w swoją stronę i przełożył przez kolano. Jej krótka, czarna sukienka, z falbanką u dołu, ledwie zakrywała jej tyłek. Jej krągła pupa doskonale prezentowała się na jego kolanach i idealnie pasowała mu do ręki. Wymierzył jej pierwszego klapsa. Zatchnęła się, lecz nie zdążyła nic powiedzieć przed kolejnym uderzeniem. Karał ją odważniej niż ostatnio, wiedząc, że podoba jej się taka zabawa. Wymierzał nieco mocniejsze uderzenia w trochę szybszym tempie. Starał się podwijać falbankę, żeby klapsy spadały wprost na jej skórę. Po chwili zaczęła cicho pojękiwać i szybciej oddychać. Czuła jak wilgotnieje między udami. W myślach błagała go, żeby nie przerywał.

– Czy teraz będziesz dla mnie grzeczna? – zapytał badawczo. Miał ochotę na więcej i liczył na to, że jej pyskata buźka go nie zawiedzie.

– Nie mam najmniejszego zamiaru, dupku. – odburknęła. Uśmiechnął się łobuzersko pod nosem, racząc ją kolejnym uderzeniem. Postanowił karać ją tak długo, jak długo będzie chciała. Jak długo będzie krnąbrna i uparta. Po kilku kolejnych klapsach zaczęła skrycie jęczeć i wyginać się. Próbowała ukryć jak bardzo jej się to podoba, jednak bezskutecznie.

– Ohhhhh – wyrwało jej się w pewnym momencie. Uśmiechnął się sam do siebie, dając jej kolejnego klapsa.

– A teraz będziesz dla mnie miła? – ponownie zapytał.

– Nie – odparła, na co wymierzył jej mocne uderzenie. Zatchnęła się.

– Uprzejma?

– Nigdy – próbowała dyskutować, na co dostała siarczystego klapsa. Odruchowo sięgnęła dłonią w tył, próbując zakryć pośladki. Zablokował jej rękę na plecach.

– Dobra? Koleżeńska? Sympatyczna? – wyliczał, po każdym słowie przykładając jej solidnie po tyłku.

– Zastanowię się! – wrzasnęła wreszcie, sprawiając, że jego ręka zawisła w powietrzu. Uwolnił ją z uścisku i pomógł wstać. Była zziajana i rumiana na policzkach. Kąciki jej ust unosiły się w lekkim uśmieszku. Spuściła oczy w dół, próbując ukryć jak bardzo jest zadowolona, radosna, szczęśliwa.

– Muszę wrócić do siebie po kolejne zestawienie. Jak wrócę wszystko ma być zrobione. – poleciła mu, rzucając się pędem w stronę drzwi.

Ani myślał robić tego, co mu kazała. I tak nie mógłby się na niczym skupić. Na niczym innym aniżeli jego nabrzmiały w spodniach kutas. Szybkim krokiem ruszył za nią.

Wpadła do pokoju, zatrzaskując się w łazience. Dotarł tam chwile później. Stanął pod jej drzwiami, uważnie nasłuchując. W pośpiechu zdjęła majtki o mały włos ich nie rozrywając i dotknęła się. Potarła delikatnie koniuszek łechtaczki, czując wyraźną ulgę. Oparła się plecami o drzwi, odrzucając głowę do tyłu i stanęła w rozkroku, torując sobie dostęp. Pocierała się szybko i intensywnie, mocno przyciskając palec do małego wzniesienia. Jęki rozkoszy raz po raz wyrywały się jej z piersi. Poddała się ekstazie, nie próbując ich nawet powstrzymać. Słysząc jej odgłosy, odruchowo rozpiął spodnie i uwolnił z nich przyrodzenie. Ujął je w dłoń, łagodnie pocierając w górę i w dół. Gdy coraz głośniej jęczała, coraz szybciej się posuwał. Opierali się dokładnie w tym samym miejscu, po dwóch przeciwnych stronach drzwi. Oboje zamknęli oczy, czując, że są już blisko. Chciała jeszcze raz poczuć jego klapsy na swojej pupie. W przypływie emocji, odchyliła dłoń do tyłu i z całej siły uderzyła się szybko w nagie pośladki, a kąciki jej ust uniosły się w szerokim uśmiechu. Wystarczyły trzy razy, żeby eksplodowała, a on, słysząc jak sama się karze, szybko ją dogonił. Oboje doszli w tym samym momencie. Ona z głośnym okrzykiem, on tłumiąc w sobie jęk. Oboje rozkoszowali się uczuciem spełnienia, które przyjemnie rozchodziło się po całym ciele. Oboje czuli się jakby warning1uprawiali ostry, szybki seks. Po wszystkim osunęła się bezwładnie na podłogę, oddech miała urwany, serce dudniło jej w piersi. Minęła dłuższa chwila zanim doszła do siebie. On też ledwo utrzymywał ciążące mu ciało, wspierając się o framugę. Uważnie nasłuchiwał głosów z środka, przeciągając chwilę, kiedy opuści jej gabinet. Gdy wróciły jej zmysły wstała, obmyła miejsca, do niedawna jeszcze pulsujące z rozkoszy i poprawiła ubranie i włosy. Zanim wyszła z łazienki, zdążył zniknąć.

8 myśli w temacie “Piękna Bestia, cz.4

  1. stopociechblog

    O matko u ciebie to jest gorąco. Klapsy lecą jak z rękawa. A propos klapsów to mam wielka ochotę zawsze to zrobić, kiedy pan leży na brzuchu na moim masażu ja masuję pośladki a on zaczyna unosić d.. do góry. Zawsze mam wtedy ochotę przyrżnąć mu w te cztery litery, aby się uspokoił

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s