Górska chata, cz.1

To opowiadanie jest inne niż publikowane tutaj do tej pory. Subtelne, intymne, delikatne. Ze specjalną dedykacją dla tych, którzy lubią łagodniejsze klimaty, jednak liczę na to, że pozostałym również przypadnie do gustu. Swoją opinię zostawcie w komentarzu.

 

Ten wyjątkowy w roku czas zbliżał się nieubłaganie wielkimi krokami. Nie lubił świąt. Przypominały mu o jego samotności i o tym, że nikomu nie jest w życiu potrzebny. Święta przeważnie spędzał sam. Czasem ktoś ze znajomych zaprosił go na Wigilię. Przez grzeczność nie odmawiał, zjawiał się, odwdzięczając drogimi prezentami, jadł kolację, komplementując wszystko i wszystkich dookoła, po czym szybko ulatniał się, by w pustym domu „celebrować” swoją samotność.

W tym roku nikt go nie zaprosił. Wszyscy gdzieś wyjeżdżali, do rodziny, na narty, na egzotyczne wakacje. Zostawał w mieście sam. Nie robił na święta większych planów, choć na kilka dni przed, pomyślał, że fajnie byłoby gdzieś wyjechać. Nawet samemu. Od niechcenia sięgnął po tablet i sprawdził dostępne oferty. Zadzwonił w kilka miejsc, ale wszystko było już zarezerwowane do końca karnawału. Za późno się obudził. Taki wyjazd trzeba było planować najpóźniej w październiku, a nie zaledwie kilka dni przed Wigilią. Już miał się poddać, gdy u dołu strony rezerwacyjnej zobaczył ofertę last minute. Pomyślał, że może się uda. Bez wahania zadzwonił. Odebrał męski głos.

Dobry wieczór, ja dzwonię w sprawię ogłoszenia wynajęcia domku w Szczyrku. Jeszcze aktualne? – chciał się upewnić.

Tak, właśnie poprzedni najemcy mi się rozmyślili. Myślałem już, że nikogo nie znajdę. – facet wydawał się być bardzo zadowolony. – Na jak długo i ile osób?

Od 23 grudnia do 2 stycznia, 1 osoba.

O Panie, ja mam cały domek do wynajęcia, tam się zmieści z 10 osób, a nie 1. Dla 1 to mi się nie opłaca. – obruszył się facet po drugiej stronie słuchawki.

Panie no, jestem sam, nie wyczaruje Panu 10 osób. Tak zarobi Pan chociaż za 1 osobę, a jeśli mi Pan nie wynajmie, może Pan w ogóle nic nie zarobić. Idą święta, bądźże Pan człowiekiem… – próbował go przekonać. Usłyszał westchnięcie po drugiej stronie.

Zgoda. Ale jeśli zgłoszą się jeszcze inne osoby na wynajem to dokoptuję je do Pana. – Prawdziwy delfin biznesu.

Stoi. – przystał na propozycję, choć miał nadzieję, że nikogo więcej nie będzie. Nie miał ochoty na obce towarzystwo.

Prześlę Panu dane do przelewu i może Pan przyjeżdżać. Klucze są pod donicą na ganku przy wejściu. – dobrze, dziękuję. Odłożył słuchawkę i uśmiechnął się do siebie. Święta w górskiej chacie, w lesie. Pomyślał, że jeśli spadnie śnieg będzie naprawdę pięknie. Nawet to, że będzie zupełnie sam nie przygnębiało go aż tak bardzo.

Dzień przed Wigilią spakował się i wyruszył z samego rana. Czekało go kilka godzin jazdy, warunki na drodze nie sprzyjały, a z jego obliczeń wynikało, że mimo, iż dotrze na miejsce po południu, będzie już ciemno. Po drodze zatrzymał się tylko na szybki lunch i udało mu się przybyć na miejsce tuż przed zmrokiem. Na podjeździe było pusto, co dobrze wróżyło. Wewnątrz również było ciemno. Wszedł po schodkach na ganek i przesunął dużą donicę, stojącą przy wejściu. Odnalazł klucze, podniósł je i wsunął w zamek. Trafił za pierwszym razem. Wszedł do środka i rzucił torbę z rzeczami na podłogę. Zapalił światła, zdjął kurtkę i buty i rozejrzał się po posiadłości.

Była to prawdziwa górska chata, wewnątrz urządzona również w góralskim stylu. Dużą część salonu zajmował spory kominek opalany drewnem, rzemieślniczy stół i 3 duże sofy ustawione przed kominkiem w podkówkę. Obok kominka stała duża, żywa choinka, aż po sam sufit, ozdobiona jedynie lampkami i gwiazdą na czubku. Wszędzie rozłożone poduszki, koce i pledy oraz porozstawiane świece tworzyły przytulny klimat. Na parterze znajdował się jeszcze dość spory aneks kuchenny z dwudrzwiową lodówką, łazienka i 2 sypialnie, na piętrze zaś były jeszcze 3 sypialnie z łazienkami. Zapalił lampy na ganku i w głównym pomieszczeniu i rozpalił w kominku. Wziął swoją torbę z przedsionka i skierował się ku górze. Wybrał najlepszą sypialnię na piętrze z widokiem na gry i las, z dużym małżeńskim łożem. Wypakował zawartość torby do szafy i poszedł wziąć prysznic. Gdy krople gorącej wody spływały mu po plecach, zaczynał prószyć śnieg.

Po kąpieli wskoczył w czyste ubranie i zszedł na dół. Zaparzył sobie kubek gorącej czekolady, zapalił lampki na choince i położył się przed kominkiem. Na tablecie odpalił smooth jazz. Odetchnął i uśmiechnął się sam do siebie. Te święta zapowiadały się naprawdę pięknie.

* * *

Gabi aż podskoczyła na krześle słysząc dzwonek telefonu. Natychmiast odebrała:

Cześć siostrzyczko – usłyszała w słuchawce. – Wiem, że mieliśmy spędzić te święta razem, ale trafiła nam się wycieczka na Zanzibar i lecimy z rodzicami. Nie gniewasz się? To prawdziwa okazja! – Nie wiedziała co odpowiedzieć. Poczuła jak grunt usuwa się jej pod nogami.

Nie, nie, oczywiście, że nie. Lećcie. – skłamała, siląc się na uśmiech.

Poradzisz sobie? – usłyszała w słuchawce.

Ta, tak, raczej tak. – znów skłamała.

No to super. Pa! – kobieta w słuchawce rzuciła jej na do widzenia, po czym rozłączyła się. Odłożyła telefon. Była rozczarowana. Tak cieszyła się na te święta. Mieli je spędzić razem w piątkę – rodzice, siostra z mężem i ona. Kilka dni wszyscy razem, jak prawdziwa rodzina. To było dla niej naprawdę ważne. A teraz została na lodzie. Kilka dni przed świętami. Nie rozumiała jak mogli ją tak zostawić. Zawsze czuła się wyrzutkiem. Najmłodsza, najgorsza i pozostawiona sama sobie. Nigdy nie wiedziała czemu ją tak traktowali. Łudziła się, że w tym roku będzie inaczej. Na daremno…

Zaczęła myśleć o świętach. Została zupełnie sama. Do znajomych nie będzie się wpraszać. Na wyjazdy jest już za późno. Opadła bezwładnie na kanapę, a łzy same spłynęły jej po policzkach. Wszystkie przygotowania nagle straciły sens. Miała wolny wieczór. Ten i kolejny i następne też. Wzięła notebooka i bezmyślnie zaczęła przeglądać Internet. Nie szukała niczego konkretnego, po prostu klikała w pierwsze co jej się nawinęło.

Nagle u dołu strony zobaczyła reklamę. „Święta last minute”. Kliknęła od niechcenia i przeczytała ogłoszenie. Bez większych nadziei postanowiła zadzwonić.

Dobry wieczór, ja w sprawie ogłoszenia, czy jest jeszcze aktualne? – zapytała, wycierając nos wierzchem dłoni.

Aktualne, ile osób? – zapytał męski głos po drugiej stronie.

Jedna… – odparła nieśmiało.

To za mało – usłyszała w słuchawce.

Tak, przepraszam, ma Pan rację – czuła, że się wygłupiła. – Dobranoc – Już chciała się rozłączyć.

Halo, proszę Pani? – męski głos próbował ją zatrzymać.

Tak? Jestem – wróciła w ostatniej chwili.

No dobrze, a na ile by Pani chciała wynająć? – zapytał mężczyzna po drugiej stronie.

Dzień przed Wigilią bym przyjechała aż do Nowego Roku, 2 bym wyjechała. – Wymyśliła na prędce.

Dobrze, wyślę Pani dane do przelewu, ale jak zgłosi się ktoś jeszcze chętny na wynajem to dokoptuję go do Pani. – męski głos złożył propozycję.

Dobrze – Czuła, że musi się zgodzić. – Czekam na wiadomość z danymi. – dodała.

Klucze są pod donicą przy wejściu. – zdążyła jeszcze usłyszeć zanim odłożyła słuchawkę. Uśmiechnęła się sama do siebie. Udało jej się załatwić wyjazd. Pierwszy raz samodzielnie. Była z siebie dumna. Jej radość jednak nie trwała długo. Zaraz zaczęła myśleć o konsekwencjach. A jeśli facet dokoptuje do niej grupę mężczyzn? Młodych, napalonych i pijanych? Co ona sama zrobi? Nie wiedziała czy pojedzie.

Do ostatniej chwili nie była pewna tego co robi. Bardzo chciała jechać, spędzić święta w górach, w pięknym otoczeniu, jednak z drugiej strony bała się, że coś jej się może stać, jeśli nie będzie tam sama. Rodzice i siostra na pewno by tego nie pochwalili. Ale oni wygrzewają tyłki na Zanzibarze, a ona jest tutaj sama. Ostatecznie stwierdziła, że żałowałaby, gdyby chociaż nie spróbowała. Spakowała walizki i ruszyła w drogę. To była jej pierwsza, dorosła, samodzielna decyzja i chyba dlatego tak bardzo ją to korciło.

Przez całą drogę próbowała się wyluzować. Zdjęła kurtkę, nagrzała wnętrze auta, włączyła muzykę. Zatrzymała się na kawę i hot doga, potem na nuggetsy z frytkami, kolejny raz na ciastko z dziurką. Czuła się jak mała dziewczynka na gigancie. Jechała w nieznane, jadła co chciała, choć wiedziała, że nie powinna i że rodzice i siostra nie pochwalali by tego. Teraz miała to w nosie, a przynajmniej chciała mieć.

Przez liczne postoje, droga zajęła jej więcej czasu niż się spodziewała. Gdy wjeżdżała do miasteczka zaczął prószyć śnieg. Białe płatki tańczyły przed przednią szybą, utrudniając widoczność. Było już ciemno, gdy dotarła na miejsce. Na szczęście nawigacja poprowadziła ją bez problemów. Przed posesją stało ciemne auto, a wewnątrz paliły się światła. O nie, ktoś już ją uprzedził. Zaparkowała, ale nie wysiadła. Zastanawiała się co teraz. Wysiąść i zobaczyć kto jest w środku czy uciec stąd udając, że pomyliła adres? Siedziała tak, dłuższą chwilę, nie wiedząc co ma zrobić.

* * *

Usłyszał warkot silnika przed posesją. Czyżby w te święta nie był sam? Odczekał chwilę, jednak nikt nie zapukał do drzwi. Pomyślał, że może ktoś pomylił drogę i za chwilę odjedzie, ale auto cały czas stało zaparkowane. Wstał, podszedł do drzwi i otworzył je zamaszystym ruchem na oścież. Oboje zastygli w bezruchu. Na ganku stała młoda dziewczyna, oputana od góry do dołu grubym szalem tak, że widać było tylko jej oczy. Piękne oczy. Przez chwilę badali się w milczeniu.

Witam, też wynajęłaś ten domek? – zapytał retorycznie, a dziewczyna tylko pokiwała głową, jakby bała się cokolwiek powiedzieć. – Wejdź do środka, zapraszam. – powiedział. Wzięła walizki, weszła i rozejrzała się. Było ciepło i przytulnie. Tak jak to sobie wyobrażała. – Pomogę Ci to zanieść na górę. – zaoferował, wyrywając ją z zamyślenia.

Nie, nie, dziękuję. Poradzę sobie. – wyrwała mu walizkę z ręki, chwyciła drugą i szybkim krokiem skierowała się w stronę schodów. Nie rozumiał jej zmieszania. Miał wrażenie, że ta urocza istotka czegoś się boi, nie wiedział tylko czego. Albo kogo. Przecież chyba nie jego. Z zadziwieniem patrzył jak targa do góry walizki, nie dając sobie pomóc. Rozbroiła go.

Gdy dotarła na górę, niemalże wbiegła do pierwszego pokoju po lewej, zatrzaskując za sobą drzwi i zamykając je na zamek. Oparła się o nie plecami i odetchnęła. Dopiero teraz poczuła się bezpiecznie. Rozputała szalik, zdjęła płaszcz i buty. Nadal nie wiedziała czy zostać. Nie będzie przecież ciągle siedzieć zamknięta w pokoju. Może chodziłaby po mieście i na spacery, a wracałaby tu tylko spać?

Postanowiła wziąć ciepły prysznic, żeby się rozgrzać i dopiero zdecydować co dalej. Bardzo chciała zostać. Domek bardzo jej się podobał, idealnie w góralskim stylu, z kominkiem i dużą, żywą choinką, które zauważyła kątem oka, targając się na górę. Na pewno święta tutaj byłyby przepięknym wspomnieniem. Tylko współlokator jej niezbyt odpowiadał. Z tego co zauważyła należał do typu mężczyzn, od których stroniła. Młody, piękny, nie wiadomo czy bogaty, ale pewnie zadufany w sobie i uważający się za Bóg wie kogo. Oni wszyscy tacy byli i tym razem nie da się już na to nabrać.

Kąpiel była cudowna i pachnąca. Po całym dniu i podróży rozluźniła ją i rozgrzała. Zawinęła włosy w ręcznik i ubrała dresy. Powoli zaczęła wypakowywać rzeczy z walizki. Decyzja się sama podjęła. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi. Zamarła, jakby udawała, że jej tam nie ma, choć i tak i ona i on dobrze wiedzieli, że tam jest.

– Jesteś tam? Otworzysz? – dopytywał mężczyzna po drugiej stronie drzwi, jednak nie reagowała. – Chciałem poczęstować Cię gorącą czekoladą. Chyba mi nie otworzysz, więc zostawiam pod drzwiami. Zejdź do mnie jak będziesz miała ochotę. warning1Jest kominek, choinka, czuć świąteczny klimat… – urwał, zdając sobie sprawę z banałów jakie głosi. Mówił zachęcająco, miała ochotę zejść, ale jednocześnie bała się nieznajomego. Odczekała chwilę, aż odejdzie, wychyliła się z pokoju i wzięła kubek z parującym napojem. Słyszał jak odklucza drzwi, gdy schodził po schodach. Był jej bardzo ciekawy. Liczył na to, że przekona ją do siebie.

* * *

2 myśli w temacie “Górska chata, cz.1

  1. antekgrycuk

    Czuć, że świątecznie, niecodziennie.
    Sam pomysł z przypadkowym spotkaniem sie dwojga bardzo dobry, ale przede wszystkim brakuje elementu, który by sprawiał, że czytelnik zastanowi się, cz oby na pewno coś będzie z tej znajomości. Niby jest, że ona nie lubi takich mężczyzn, ale znacznie lepiej byłoby, gdybyś dała wczesniej mały epizod z jej przeszłości, który by wytłumaczył, dlaczego stroni od przystojnych facetów.
    Poza tym za dużo szczegółów. Np opisów.

    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    • romacarlos

      Dzięki za komentarz i Twoją opinię 😉 Wiele wyjaśnia się w części drugiej, dlatego zapraszam do przeczytania 😉 Rozumiem, że wolisz akcje od opisów… W innych moich tekstach dzieje się znacznie wiecej… 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s