12 postanowień, cz.5

MAJ 2020

Moje urodziny w kwietniu zrobiły furorę. Znajomi, których zaprosiłam mówili o tym jeszcze przez długi czas. Mi jednak najbardziej utkwiła w głowie półnaga dziewczyna leżąca na stole w moim domu, osłonięta jedynie, apetycznie wyglądającym sushi. Nie mogłam wyrzucić tego widoku z głowy, za każdym razem zastanawiając się jakby było, gdybym ją dotknęła. Byłam coraz śmielsza w swoich fantazjach. Tak jak z początku było to dla mnie dziwne, że moją głowę zaprzątają fantazje z kobietami, tak teraz już byłam pewna, że chcę spróbować je zrealizować. Po 2 miesiącach chodzenia na pole dance zauważyłam też, że moja sylwetka zmieniła się i zrobiłam się bardziej smukła, co tylko dodatkowo mnie zmotywowało. Zdecydowanie lepiej czułam się w swoim ciele i dodawało mi to pewności siebie.

Zastanawiałam się, jak to zrobić. Gdzie znaleźć dziewczynę chętną na takie igraszki? Najprostszym rozwiązaniem byłaby prostytutka, jednak coś mnie przed tym pomysłem skutecznie powstrzymywało. Pozostawał jedynie Internet lub jakiś klub dla osób homoseksualnych. Nie wiedziałam, gdzie taki znajdę w pobliżu czy sąsiednich miastach, czy w ogóle taki jest, dlatego postanowiłam skorzystać z Internetu.

Okazało się to wcale nie takie proste. Znalezienie samego forum czy jakiegoś czatu dla tego typu osób zajęło mi naprawdę sporo czasu. W końcu znalazłam coś, co wydało mi się odpowiednie, jednak nie byłam przekonana czy uda mi się tam kogoś znaleźć. Kogoś, z kim nawiązałabym nić porozumienia i chciała spróbować. No nic, pozostawało czekać na wiadomości i weryfikować potencjalne kandydatki. Ja też co jakiś czas zaczepiałam kogoś, kto wydawał mi się sensowny, jednak wiele prób okazało się bezskutecznych. Mimo wszystko nie poddawałam się. Najwyżej nic z tego nie wyjdzie.

W tak zwanym międzyczasie fantazje nie opuszczały mnie, a wręcz przybierały na sile. Moje pomysły przestały mi wystarczać, szukałam więc inspiracji na krótkich filmikach dostępnych w Internecie. Jeśli chcecie wiedzieć to tak, czasem oglądam porno i się tego nie wstydzę. To znaczy, nie żebym się też tym chwaliła, ale nie ma się co oszukiwać. Każdy z nas to robi. Cały dzień czekałam na to, aż wrócę do domu, wezmę prysznic, wskoczę w wygodniejsze ciuchy i odpalę kompa. Zawsze byłam ciekawa co nowego znajdę. Wyszukiwałam ciekawy dla mnie filmik, oglądałam z szeroko otwartymi ustami i lekko przyspieszonym oddechem, po czym byłam już tak rozbudzona, że musiałam sobie ulżyć. Po pewnym czasie palec przestał wystarczać. Postanowiłam więc rozejrzeć się za jakimiś substytutami.

Wiem, że najłatwiej byłoby wykręcić numer do mojego znajomego z balu i umówić się z nim na szybkie bzykanko, jednak nie chciałam go w to angażować. Nie umiałabym fantazjować o seksie z kobietą, podczas stosunku z facetem. Poza tym, to byłoby trochę nie fair wobec do niego. Dlatego w tej kwestii, postanowiłam polegać tylko na sobie.

W sklepie internetowym przejrzałam dostępny asortyment. Niektóre rzeczy naprawdę mnie zdziwiły, inne rozbawiły. Obejrzałam tylko wybrane kategorie, pozostałe z filmami, strojami czy dmuchanymi lalkami zupełnie pominęłam. Z wibratorów zdecydowałam się na klasycznego króliczka, czyli wibrator wraz ze stymulatorem łechtaczki. Jeśli oglądaliście „Seks w wielkim mieście” z pewnością wiecie, o czym mówię. Zaciekawiła mnie też nakładka na palec z wypustkami i zestaw zatyczek analnych. Co prawda nigdy nie miałam takich zapędów, ale widziałam na jednym filmiku jak dziewczyny zabawiały się ze sobą w taki sposób i zapragnęłam tego spróbować. Poza tym, miały cudowne, kobiece kolory i wyglądały przesłodko. Pozostawał jeden problem. Choć to dziwne, nigdy nie miałam tego typu zabawek i nie potrafiłam sobie wyobrazić wielkości i materiałów, z jakich zostały stworzone. Mogłam kupić w ciemno, ale mogłam też wybrać się do sex shopu w moim mieście. Nigdy w nim nie byłam i byłam ciekawa jak wygląda w środku. Choćby z tego względu postanowiłam się tam wybrać.

Wstąpiłam w drodze powrotnej po zajęciach tańca w sobotę. Zmierzając na miejsce, czułam dziwną ekscytację i mrowienie między udami. Zupełnie jakbym miała zrobić coś zakazanego. Gdy dotarłam na miejsce, serce o mało co nie wyskoczyło mi z piersi. Ukradkiem rozglądałam się czy nikogo nie ma w pobliżu, wchodząc do środka. Sama nie wiem, czemu tak zareagowałam. Jestem przecież dorosła, mam 38 lat, a kupowanie w sex shopie nie jest nielegalne. Dziwiłam się sama sobie. Pociągnęłam wielkie, ciężkie drzwi i weszłam do środka za wielką, ciężką, czerwoną kotarę, która oddzielała świat seksu od reszty. Wewnątrz panował lekki półmrok, a dzwoneczek przy drzwiach, dał znać ekspedientce, że ma nowego gościa. Wyszła zza kontuaru i podeszła w moją stronę. Spotkałyśmy się w pół drogi. Była całkiem zgrabna i zadbana, wydawało się, że po 40. Mogłabym z nią wcielić w życie moje fantazje… Cieszyłam się, że była to kobieta; z mężczyzną chyba byłoby mi ciężej się dogadać. Powiedziałam jej czego poszukuję, a ona zaprowadziła mnie do lady i pokazała kilka zabawek, o które mi chodziło. Położyła przede mną kilka wibratorów z końcówkami do stymulacji łechtaczki. Jedne wyglądały jak członki ufo, więc od razu je odrzuciłam. Wśród nich był ten, który upatrzyłam w Internecie. Biało-różowy z uszkami króliczka, między które wkłada się łechtaczkę. Od razu na niego wskazałam i zapytałam jeszcze o inne zabawki. Wszystkie, które chciałam były dostępne. Zarówno gumowa nakładka na palec, jak i zestaw zatyczek analnych. Wszystkie dokładnie obejrzałam, czy nie są zbyt duże i czy są wykonane z przyjemnego dla skóry materiału, podczas gdy Pani Ekspedientka opowiadała mi o nich i demonstrowała siłę wibracji i użycie. Gdy upewniłam się, że tak właśnie jest, zdecydowałam się na wszystko. Pani schowała pozostałe zabawki i spakowała mi wybrane sztuki. Gdy nabijała moje zakupy na kasę wypatrzyłam jeszcze jeden fajny, kobiecy gadżet. Poprosiłam, aby pokazała mi jeszcze ten model. Był to niewielkich rozmiarów wibrator w kształcie kobiecej szminki. Na pierwszy rzut oka niczym nie odróżniał się od zwykłej pomadki. No, może był ciut większy, ale nieznacznie. Zainteresował mnie jego wygląd, bowiem spokojnie można go było nosić w torebce i nikt nie poznałby, że to wibrator. Pani oczywiście włożyła baterie i pokazała siłę i różne tryby wibracji. Byłam ciekawa odczuć jakie będzie dawał podczas używania i również zdecydowałam się go dołożyć do zamówienia. Pani spakowała wszystko w elegancką torebkę, niczym nie zdradzającą zawartości, zapłaciłam, pożegnałam się i wyszłam ze sklepu. Zabrakło mi odwagi, aby zapytać czy nie chciałaby się ze mną zabawić, ale nie traciłam nadziei, że kiedyś mi się to uda. Jak nie z nią to z inną. Byłam zadowolona z zakupów i miłej obsługi i cieszyłam się, że tu przyszłam. Nawet nie zauważyłam jak wpadłam na jakiegoś mężczyznę. Byłam tak zaaferowana zakupami, że kompletnie go nie zauważyłam, wychodząc ze sklepu. Co za wstyd! Jakież było moje kolejne zdziwienie, gdy okazało się, że był to mój znajomy z balu! O żesz Ty! Nawet przed sex shopem muszę na niego wpadać?! Na szczęście złapał mnie i przytrzymał tak, bym od tego zderzenia nie upadła. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym runęła na ziemię, a zawartość torby z zakupami wysypała się na chodnik. Gdy upewnił się, że stabilnie stoję, puścił mnie. Ledwie zdołałam z siebie wydukać jakiekolwiek przywitanie i skromne przeprosiny. Spojrzał na mnie i utwierdził w przekonaniu, że nic się nie stało. Widział natomiast skąd wychodzę i pewnie domyślał się, po co tam poszłam. Nie jest głupi. Taktownie nic jednak nie powiedział, szybko się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. O rany, co za dzień!

Czym prędzej pędziłam prosto do domu, aby w spokoju przetestować nowe zabawki. Zjadłam pyszny obiad, wzięłam długą, pachnącą kąpiel, umyłam przy okazji wszystkie nowe zabawki, wskoczyłam w wygodne, domowe ciuchy i udałam się prosto do łóżka. Na laptopie odpaliłam kilka filmików z pieszczotami kobiet i oglądałam z zaciekawieniem, śledząc reakcje mojego ciała. Naprężone sutki, przyspieszony oddech i mokre majtki szybko dały mi znać, że wystarczy już tego oglądania, że jestem gotowa do działania.

Zamknęłam laptopa i odłożyłam na bok. Podciągnęłam bluzę do góry i dotknęłam piersi. Odrzuciłam głowę do tyłu i zamknęłam oczy, wyobrażając sobie, że dotyka mnie inna kobieta, tak jak na filmie. Podrażniłam sutki palcami, ale szybko przeszłam do gumowej nakładki, będąc ciekawa nowych doznań. Wsunęłam palec wskazujący prawej dłoni w zabawkę i potarłam stwardniały sutek. Jęknęłam, czując chropowate wypustki. Przejechałam jeszcze raz. Oj, można tym doprowadzić do szaleństwa. Doskonała zabawka na rozgrzewkę lub urozmaicenie gry wstępnej. Można regulować natężenie doznań, pocierając delikatniej lub mocniej. Byłam ciekawa, czy pocierając odpowiednio mocno i długo sprawiłabym sobie ból. Postanowiłam to sprawdzić następnym razem. Spragniona silniejszych doznań, zdjęłam majtki, sięgnęłam niżej, do łechtaczki i potarłam ją. Wygięłam się jak kotka i głośno jęknęłam, czując drażniące wypustki w tak wrażliwym i rozgrzanym miejscu. Potarłam się kilka razy, jednak stwierdziłam, że od tego nie dojdę. Szybko zamieniłam gumową nakładkę na mojego nowego „króliczka”. Wepchnęłam go głęboko w siebie, mój magiczny guziczek wsuwając między uszka i uruchomiłam go. Było to niezwykle przyjemne uczucie, które mówiło mi, żebym nie przerywała i jak najszybciej zmierzała do końca. Nie było to oczywiście to samo co męski członek, ciepły i gruby, jednak o wiele lepsze niż sam palec. Dodatkowo, stymulacja łechtaczki sprawiała, że akcja postępowała naprawdę szybko i była bardzo przyjemna. Przerwałam na chwilę, zdjęłam ciuchy, które jeszcze miałam na sobie i położyłam się wygodnie na plecach z szeroko rozłożonymi nogami. Wsuwałam i wysuwałam wibrator jak oszalała, wyobrażając sobie, że robi to inna kobieta, która za wszelką cenę pragnie doprowadzić mnie do orgazmu. Już sama myśl, że leżę zupełnie naga i otwarta przed inną kobietą, doprowadzała mnie do szaleństwa. Nie musiałam zbyt długo czekać na spektakularny finish. Przytrzymałam mocno wibrator w odpowiednim miejscu, gdy zalewała mnie fala rozkoszy, co jeszcze przedłużyło orgazm. Był silniejszy niż z mężczyzną, chyba za sprawą dodatkowej stymulacji łechtaczki, która podczas stosunku z mężczyzną nie zawsze jest możliwa. Leżałam na łóżku zadowolona i usatysfakcjonowana. Aż roześmiałam się sama do siebie. Teraz już wiedziałam, czemu kobiety tak kochają wibratory. Chyba też dołączę do tego grona.

W tym momencie usłyszałam piknięcie w telefonie, zwiastujące przyjście smsa. Sięgnęłam ręką, przekręciłam się na lewy bok i przeczytałam wiadomość.

„Przyjemny masażyk”? pisał mój znajomy z balu. Zerwałam się na łóżku, nieco przykrywając kołdrą, jakby mnie ktoś nakrył. Skąd wiedział, że przed chwilą skończyłam? Poczułam się, jakbym była obserwowana. Byłam wyluzowana, w dobrym humorze, postanowiłam więc trochę z nim poflirtować.

„A co? Zazdrosny?” – wystukałam szybko na klawiaturze i nacisnęłam „wyślij”. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.

„Trzeba było powiedzieć, że sam seks Ci nie wystarcza albo jestem kiepskim kochankiem…” – nie przypuszczałam, że tak pomyśli. A nie chciałam, aby tak myślał. Musiałam więc szybko naprostować sprawę.

„To nie tak, jak myślisz. Seks z Tobą jest naprawdę cudowny, ale ostatnio mam ochotę na coś innego. Jeszcze nikomu o tym nie mówiłam, chcę być z Tobą szczera i mam nadzieję, że między nami nic się nie zmieni. Od pewnego czasu fantazjuję o kobietach. Nie to, żebym zmieniła orientację, nic z tych rzeczy. Jestem po prostu ciekawa jak to by było z kobietą. Niestety, na razie brak perspektyw, dlatego postanowiłam odwiedzić sex shop…” – napisałam szczerze. Liczyłam na to, że to doceni.

„Poszukaj w Internecie” – odpisał po dłuższej chwili.

warning1„Szukałam, ale nikt się nie trafił. Wszystkie laski, które piszą są chętne, doświadczone i napalone, a ja szukam bardziej kogoś podobnego do mnie. Nadal czekam…” Nic już nie odpisał. Miałam nadzieję, że dobrze to zinterpretował, jako jednorazową przygodę, a nie diametralną zmianę i utratę zainteresowania nim. Mimo, iż nie byliśmy razem, fajnie było się z nim czasem spotkać i pobrykać. I za nic na świecie nie chciałam z tego  rezygnować.

14 myśli w temacie “12 postanowień, cz.5

  1. mrwebpack

    Alicję i Natalię znałem z czasów podstawówki. Postrzegaliśmy jej jako przyjaciółki. Zawsze trzymały się razem. Papużki nierozłączki. Ogólniak znajdował się po drugiej stronie ulicy. Przemaszerowaliśmy tam w zwartym szeregu. Zaczęły się pierwsze miłości. Pierwsza z nich, zgrabna szatynka konsekwentnie odrzucała wszelkie zaloty. Druga, wysoka blondynka dobierała sobie adoratorów według własnego klucza. Po szkole chodziły różne opowieści. Mało kto dawał im wiarę, gdyż nie mieściły się w obowiązującej wówczas nomenklaturze. Po maturze każdy poszedł swoją drogą. Natalię spotkałem po latach w Londynie. Przywykła do wielkomiejskiej rzeczywistości. Tam jej nikt nie ocenia, nie czyni uwag. Żyje w związku z kobietą. Raz po raz przygarnie jakiegoś faceta, a po kilku intensywnych wieczorach w łóżku poczuje przesyt i zdecyduje co dalej ze znajomością.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s