12 postanowień, cz.7

LIPIEC 2020

Jeszcze długo fantazjowałam o tym, co wydarzyło się kilka dni temu. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Zastanawiałam się czy nie napisać podziękowań mojemu znajomemu. W końcu bez niego to by się nie udało. Niemniej jednak ubiegł mnie, składając propozycję nie do odrzucenia:

– W lipcu wyjeżdżam, będzie mi miło, jeśli zechcesz mi towarzyszyć. – Oh, nie pamiętam już kiedy ostatni raz gdzieś byłam. Perspektywa spędzenia kilku dni, czy nawet weekendu z nim była niemiłosiernie kusząca, dlatego, niewiele myśląc, od razu zgodziłam się.

– Mi też będzie bardzo miło Ci towarzyszyć. – odpisałam pospiesznie.

– Świetnie, jedzie z nami też Twoja nowa przyjaciółka, słyszałem, że zbliżyłyście się do siebie. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko… – zdziwiłam się, że ją również zabiera ze sobą. Zaczęło nurtować mnie, kim dla niego jest ta dziewczyna, ale nie ośmieliłam się zapytać. Nie przeszkadzało mi to, że jedzie z nami. Być może będzie jeszcze okazja, aby się trochę pobawić.

– Pewnie, że nie. Bardzo miła dziewczyna. Z przyjemnością spędzę czas w Waszym towarzystwie. – odpisałam najuprzejmiej jak umiałam. Dopiero, gdy wysłałam wiadomość przez myśl przemknęło mi, że oni jadą razem jako para, a ja na doczepkę. Po chwili zastanowienia, stwierdziłam, że nie jest taki i nie zrobiłby mi tego, więc szybko pozbyłam się takich myśli i już cieszyłam się na wyjazd.

W pracy udało mi się załatwić dłuższe wolne. W końcu od kilku lat, jak tam pracuje, nie brałam urlopu, chyba, że pojedyncze dni. Teraz sobie odbije za te wszystkie lata.

Czas do wyjazdu minął w mgnieniu oka. Zdążyłam jeszcze zaopatrzyć się w kilka letnich niezbędnych rzeczy i dodatków. W dzień wyjazdu przyjechał po mnie i pomógł mi z walizką, po czym pojechaliśmy prosto na lotnisko. Nasza przyjaciółka już tam czekała. Wszyscy razem przeszliśmy kontrolę i wpakowaliśmy się do samolotu do Francji. On po środku i dwie dziewczyny po jego obu stronach. Zaraz po starcie wznieśliśmy toast, zaproponowanym przez stewardessę szampanem. Tak zawsze sobie wyobrażałam moje rajskie wakacje i w końcu doczekałam się.

Podróż nie trwała długo. Na Riwierze Francuskiej wylądowaliśmy wczesnym popołudniem. Z samolotu przesiedliśmy się do samochodu, który zawiózł nas do wynajętej willi pod miastem. Byłam pod wrażeniem ilości pokoi, łazienek, kina domowego i wspaniałego tarasu z basenem. Mój znajomy naprawdę się postarał, abyśmy wszyscy spędzili te wakacje w super komfortowych warunkach. Po przyjeździe, rozpakowaliśmy się i wzięliśmy prysznic.

Na łóżku w mojej sypialni czekał na mnie ślicznie zapakowany prezent. Nie miałam pojęcia co to takiego, więc tym bardziej musiałam go natychmiast otworzyć. W kartonowym pudełku, w cieniutkim pergaminie, ukryte były stroje kąpielowe. Jednoczęściowy do pływania, mocno wycięte bikini, wiązane na sznureczkach oraz klasyczna góra z odpinanymi ramiączkami i majtki z wysokim stanem do kompletu. Z pewnością się przydadzą. Zachwycona patrzyłam na rozłożoną na łóżku zawartość. Dobrze, że nieco schudłam, bo wcześniej nie było mowy, abym coś takiego na siebie założyła.

Nagle poczułam, że ktoś mnie obserwuje. W drzwiach do mojej sypialni stała moja przyjaciółka.

– Też dostałaś stroje? – Pokiwałam głową. – Musisz przyznać, że umie zadbać o kobietę. – Zdecydowanie przyznałam jej rację. – Chodź, pokażę Ci swoje. – zaproponowała, na co ochoczo się zgodziłam. Te, które dostała były bardzo podobne do moich, jednoczęściowy, sznurowane bikini i czarny, sportowy top z finezyjnym wycięciem na barku i majtki z wysokim stanem. Z pewnością chciał, abyśmy obie pięknie dla niego wyglądały.

Gdy obie z przyjaciółką zeszłyśmy na dół, lunch już był na stole. Musiał zamówić, gdy my odświeżałyśmy się po podróży. Postanowiliśmy zjeść na tarasie, z przepięknym widokiem na Lazurowe Wybrzeże. Ogromna markiza chroniła nas przed gorącymi promieniami słońca. Czułam, że mogłabym tu zostać na zawsze. Lunch był pyszny, choć nigdy nie przepadałam za owocami morza. Tutaj jednak smakują one zupełnie inaczej.

– To co? Może moje Panie przymierzyłyby swoje nowe kostiumy? – zaproponował po lunchu, upijając spory łyk mocno schłodzonego wina. Oczywiście nie śmiałyśmy odmówić. Od razu pobiegłyśmy na górę i przyodziałyśmy sprezentowane stroje. Ja zdecydowałam się na ostatni z klasycznym biustonoszem i majtkami z wysokim stanem, do tego ubrałam słomkowy kapelusz i białą plażową narzutkę, którą kupiłam przed wyjazdem. Moja przyjaciółka natomiast na sznurowane bikini, włosy zaś spięła do góry. Gdy ponownie pojawiłyśmy się na dole obsypał nas komplementami i podał specjalnie dla nas przygotowane drinki. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie i oparłam głowę o jego ramię, podziwiając piękną panoramę, sącząc napój i obserwując wygrzewającą się na słońcu przyjaciółkę. Objął mnie ramieniem. Również wydawał się być zrelaksowany. Było to naprawdę miłe zakończenie cudownego dnia.

*

Kolejne dni płynęły leniwie. Spaliśmy do późna, jedliśmy śniadanie w łóżku lub szliśmy zjeść do restauracji. Potem wracaliśmy do łóżka, opalałyśmy się nad brzegiem basenu lub bawiliśmy się w wodzie. Kilka razy byliśmy też na plaży i zwiedzić pobliskie miasto. Po południu lunch i powrót do leniuchowania, a wieczorem kolacja w restauracji lub na tarasie. Najbardziej lubiłam opalać się nad basenem i patrzeć jak to samo czyni moja przyjaciółka. Mogłyśmy wtedy zdjąć kostiumy i chwytać słońce zupełnie nagie. Lubiłam patrzeć na jej gołe ciało i fantazjować o tym, co mogłabym z nią robić. Mojemu znajomemu również bardzo się to podobało. Dwie zupełnie nagie dziewczyny, na które mógł patrzeć dowoli. I nie tylko patrzeć. Cały czas traktował nas na równi tak, aby żadna z nas nie czuła się gorsza. Dlatego nie było mi przykro, gdy widziałam, jak się całują lub dotykają, a nawet lubiłam na to patrzeć.

On również lubił na nas patrzeć. Któregoś popołudnia zaproponował, żebyśmy popieściły się trochę, na co przystałyśmy z rozkoszą. Willa była osłonięta od ludzkich oczu i stała na uboczu, więc mogliśmy zostać na tarasie. Moja przyjaciółka zbliżyła się i musnęła moje wargi swoimi, na co ja odpowiedziałam nieco bardziej zdecydowanie. Przytrzymałam jej podbródek i wpiłam się w jej słodkie usteczka. Odwdzięczyła mi się tym samym. Wzajemnie rozwiązałyśmy sobie sznureczki od bikini i pozwoliłyśmy, by skrawki materiału łagodnie opały na dół, odsłaniając nasze gorące ciała. Ona była na górze, ja zaś na dole. Zaczęła ocierać się o mnie całym swoim nagim ciałem, czym i siebie i mnie doprowadzała do szaleństwa. Swoimi piersiami ocierała się o moje, udem rozgrzewała moje krocze. Kątem oka widziałam jak mój znajomy nas obserwuje, sącząc mohito. Próbowałam go do nas zwabić, żeby się przyłączył, jednak odparł, że chce popatrzeć. Po chwili zamieniłyśmy się pozycjami. Teraz to ja byłam na górze, ocierając się o nią. Masowałam jej przód, po czym kazałam się jej obrócić na brzuch i tak samo ocierałam się o jej pupę i plecy. Nie spieszyłyśmy się. Chciałyśmy, by ten pokaz trwał.

W końcu moja przyjaciółka przekręciła się na górę, chwyciła moją dłoń, odseparowała dwa palce, usiadła na mnie okrakiem i opuściła się na nie, wchłaniając je do środka, po czym zaczęła je intensywnie ujeżdżać. Nachyliła się, a jej piersi falowały nade mną. Chwyciłam jeden z sutków w zęby i powoli ssałam, wolną dłonią pieszcząc drugą pierś. Zamknęła oczy i rozkoszowała się każdym bodźcem. Gdy nieco zwolniła na chwilę, przekręciłam palce i dołożyłam trzeci. Teraz wypełniałam ją po brzegi. Czując to, znów przyspieszyła, a ja pieściłam jej piersi, by pomóc jej dotrzeć na szczyt. Nie musiałam zbyt długo czekać. Po paru chwilach zaczęła jęczeć, a ja poczułam jak zaciska się na moich palcach. Cudownie było patrzeć jak na jej twarzy maluje się błogi wyraz rozkoszy.

Zeszła ze mnie i położyła się obok, ciężko dysząc. Moje palce lepiły się od jej podniecenia. Pozwoliłam jej ochłonąć, w tym czasie masując mokrą muszelkę. Spojrzałam na mojego znajomego, który nie spuszczał z nas wzroku. Bezceremonialnie patrzył się na mnie, jak się dotykam. Postanowiłam go trochę podrażnić i robiłam to, patrząc prosto w jego oczy. Jakby nikogo oprócz nas tam nie było, jakbym robiła to tylko dla niego. Świadomość, że patrzy na mnie podczas pieszczot potęgowała podniecenie. Gdyby nie moja przyjaciółka pewnie za chwilę doszłabym pieszcząc się sama. Jednak chwyciła mnie za rękę i zmusiła, abym zawisła nad nią. Sama przygotowała dwa palce, rozsunęła moje nogi i wepchnęła je głęboko we mnie. Zaczęłam poruszać się tak, jak ona, ujeżdżając je. Nie było to to samo uczucie co przy ujeżdżaniu faceta, ale również podniecające. Dodatkowo, wolną dłonią masowała moje piersi i rolowała w palcach sutki. Wszystko to sprawiło, że po chwili doszłam. Wygięłam się jak kotka do tyłu i jęczałam z rozkoszy, chcąc, by ten orgazm trwał jak najdłużej. Chyba najbardziej podniecające w tym wszystkim było to, że na nas patrzył. Gdy skończyłam szczytować, położyłam się obok i przytuliłam do niej. Jeszcze chwila musiała minąć, nim mój oddech uspokoił się. Gdy spojrzałam na niego, uśmiechał się, a ja dostrzegłam w jego oczach jak bardzo mu się podobało.

– Dziękuję Kochane za ten wspaniały pokaz. – podszedł do nas i powiedział, całując każdą z nas prosto w usta. – Pójdę zrobić Wam drinki, zasłużyłyście na nie.

My w tym czasie poszłyśmy się odświeżyć, a gdy wróciłyśmy, czekały już na nas chłodne napoje. Resztę popołudnia i wieczór spędziliśmy w basenie.

*

Dni mijały jeden za drugim, spędzone na baraszkowaniu i słodkim lenistwie. W końcu przyszedł koniec mojego urlopu i musiałam wracać do pracy. Jednak za namową mojego znajomego i przyjaciółki zadzwoniłam do szefowej i przedłużyłam sobie wolne. Dzięki temu mogłam zostać jeszcze kilka dni i wrócić razem z przyjaciółką do kraju.

Pewnego dnia, po kolacji, mój znajomy oznajmił nam, że mamy się spakować. To miała być ostatnia noc w tym miejscu, a pozostałą część wakacji mieliśmy spędzić na jachcie, na który mieliśmy wyruszyć z samego rana. Posłusznie udałyśmy się na górę i pozbierałyśmy swoje rzeczy. Nie chciałam opuszczać tego miejsca, czułam się tu dobrze i wiedziałam, że będę za nim tęsknić, jednak pobyt na jachcie wydawał się kuszący, tym bardziej, że nigdy na żadnym nie byłam. Wiedziałam, że będzie równie fajnie jak tu. Ostatnią noc spędziliśmy na tarasie, podziwiając nocną panoramę miasta, a szum fal łagodnie kołysał nas do snu.

Wyruszyliśmy z samego rana. Po drodze zatrzymaliśmy się na śniadanie w portowej knajpce, po czym udaliśmy się prosto na pokład. Jacht robił wrażenie. Duży, nowoczesny i luksusowy, błyszczał w słońcu jak na amerykańskich filmach. Mój znajomy wskoczył pierwszy, wziął od nas bagaże i podając silną, męską dłoń, pomógł nam wejść na pokład. Porzucając bagaże, oprowadził nas po statku. Pokazał sypialnie na dolnym pokładzie, strefę dzienną z aneksem kuchennym i jadalnią na górnym pokładzie, jacuzzi i miejsce do opalania na zewnątrz. Poznał nas też z załogą, która dowodziła jednostką i która będzie się nami zajmować podczas rejsu. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego miejsca i cieszyłam się, że spędzimy tu kilka dni. Za tydzień mieliśmy dopłynąć do Nicei, gdzie razem z przyjaciółką miałam lot powrotny do Polski. Te ostatnie kilka dni błogiej laby chciałam wykorzystać jak najlepiej.

Poszliśmy rozpakować swoje rzeczy w kajutach, po czym wyszliśmy na zewnętrzną strefę relaksu i rozsiedliśmy się wygodnie na kanapach. W tym czasie kapitan ruszył i powoli zaczęliśmy odpływać od brzegu. Cudownie było patrzeć na oddalający się ląd, kąpiąc się w blasku porannego słońca. Lekki wiaterek przyjemnie chłodził nasze ciała. Obie wtuliłyśmy się w niego i przez chwile trwaliśmy tak w bezruchu. Po chwili obsługa przyniosła mocno schłodzonego szampana, którym wnieśliśmy toast za nasze wakacje.

*

Pewnego dnia się nudziliśmy. Byliśmy już trochę na morzu, pogoda tego dnia nie dopisywała, dlatego postanowiliśmy zostać w łóżku. We trójkę zajęliśmy łoże mojego znajomego, ponieważ było największe i w dodatku okrągłe. Zjedliśmy śniadanie i oglądaliśmy telewizję. W pewnym momencie jego dłoń zaczęła wędrować po moim ciele. Jego dotyk był powolny, delikatny, jakby od niechcenia. Udałam, że nie zwracam na to uwagi i nie przerywałam oglądania. Kątem oka zauważyłam jak dotyka również naszą przyjaciółkę, a ona sięga po jego dłoń i kładzie ją sobie na piersiach, każąc mu je pieścić. Na to nie mogłam już pozostać obojętna. Zaczęłam ocierać się nogą o jego nogę, na co od razu zareagował. Chyba zrozumiał, że obie jesteśmy chętne na małe baraszkowanie. Dlatego wstał i kazał nam zając się sobą. Sam usiadł z boku i przyglądał się wszystkiemu dokładnie.

Nie musiał nam mówić, co mamy robić. Doskonale wiedziałyśmy jak zająć się sobą. Całowanie piersi, ssanie sutków, gładzenie bioder i pośladków. Najpierw ja byłam na dole, potem się zamieniłyśmy. Po chwili dołączył do nas nasz znajomy. Sądziłam, że pozostanie bierny, jak ostatnim razem, jednak dziś miał najwidoczniej inne plany. Złapał mnie niezbyt mocno za włosy, przytrzymał i głęboko pocałował. To samo uczynił po chwili z naszą przyjaciółką. Ona zaś chwyciła jego mocno nabrzmiałe już przyrodzenie i wzięła je głęboko w usta. Ssała go, gdy my się całowaliśmy. Po chwili wysunął się z jej ust i położył się na plecach na środku łóżka. Chwycił ją za biodra i naprowadził na swoją twarz, przywierając do niej wargami. Oparła się na kolanach, przymknęła oczy, a z jej piersi wyrwał się jęk rozkoszy. Gdy przyzwyczaiła się nieco do jego dotyku, wskazała mi, abym nadziała się na jego nabrzmiałe przyrodzenie. Sięgnęłam do szafki nocnej po prezerwatywę, rozerwałam opakowanie, nasunęłam na jego członka, po czym wchłonęłam go w siebie. Czułam go bardzo wyraźnie. Powoli zaczęłam poruszać się w górę i w dół, opuszczać się na niego. Moja przyjaciółka w tym czasie pieściła moje piersi. Ja również dotknęłam jej, utrzymując równowagę. Całowałyśmy się, będąc zarazem pieszczone przez tego samego mężczyznę.

W końcu oderwała się ode mnie i sięgnęła dłonią do swojej łechtaczki, dodatkowo się pobudzając. Ja z kolei oparłam się o jego biodra i przyspieszyłam. Ujeżdżałam go tak szybko jak tylko mogłam. Głośne jęki wypełniły pokój. Każdy dochodził w swoim tempie. Najpierw moja przyjaciółka, a gdy opadła wykończona na łóżko, mój znajomy chwycił mnie za biodra i mocno mnie do siebie przyciskał. Poczułam jego męską moc. Wystarczyły trzy pchnięcia, bym również osiągnęła orgazm. Gdy zaciskałam się na nim, poczułam jak zalewa mnie od środka. Po chwili, całą trójką leżeliśmy obok siebie, odpoczywając po igraszkach. Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że zaliczę klasyczny trójkąt to nigdy bym mu nie uwierzyła. Atrakcji na ten miesiąc mi zdecydowanie wystarczyło.

*

Innym razem postanowiłyśmy trochę się z nim podroczyć. Schowałyśmy mu telefon. Gdy wrócił, zaczął go intensywnie szukać.

– Widziałyście gdzieś mój telefon? – zapytał, przeszukując blat stołu. Zgodnie, z grobowymi minami odparłyśmy, że nie.

– A gdzie ostatni raz go miałeś? – zapytałam, przełykając kęs.

– Tutaj właśnie, a przynajmniej tak mi się wydaje… – odrzekł, nie przerywając poszukiwań.

– Może zostawiłeś go w sypialni? – moja przyjaciółka próbowała zachować pozory.

– Pójdę sprawdzić… – odrzekł, udając się w stronę swojej kajuty. W tym czasie planowałyśmy zwrócić zgubę tak, aby w końcu ją znalazł. Jednak zamiast pójść sprawdzić do kajuty, cofnął się i przyłapał nas, jak podkładałyśmy mu urządzenie.

– Mam Was! – krzyknął zza naszych pleców, aż mało nie zeszłyśmy na zawał. – A więc to tak… – wrócił do nas i kazał nam wstać, jednej i drugiej. – Zapraszam do sypialni. – polecił nam. Posłusznie zeszłyśmy na dolny pokład, nie wiedząc czego mamy się spodziewać. A przynajmniej ja. Wszedł za nami i zamknął drzwi. Chwycił moją przyjaciółkę za ramie, sam usiadł na łóżku, a ją jednym, szybkim ruchem przełożył przez kolano.

–  Nie wiesz jeszcze jak kończą się takie zabawy, dlatego będziesz druga. – zwrócił się do mnie. – Ty za to doskonale powinnaś to wiedzieć. – powiedział do mojej przyjaciółki, dając jej jednocześnie porządnego klapsa w tyłek. Stałam, jak wryta, nie wiedząc co mam zrobić i uważnie obserwowałam bieg wydarzeń. Dał jej jeszcze dwa klapsy, po czym chwycił za gumkę majtek kostiumu kąpielowego i zsunął je aż do kolan, obnażając jej zgrabny tyłeczek. Między udami poczułam mrowienie, głośno przełknęłam. Kolejne klapsy posypały się na jej tyłek. Wydawały się całkiem mocne, czasem z jej piersi wyrwał się okrzyk bólu, jednak dzielnie je wytrzymywała. Skończył po kilku minutach, które zdawały się trwać wieczność. Kazał się jej podnieść i stanąć obok mnie. Gdy tylko się poruszyła, majtki od kostiumu opadły gładko po nogach aż do kostek. W takim stanie przeszła kilka kroków i zajęła wskazane miejsce. Jej pupa była mocno czerwona. Skinieniem dłoni przywołał mnie do siebie. Ruszyłam niepewnie, wolnym krokiem. Gdy tylko mógł mnie dosięgnąć, chwycił mnie za dłoń i przyciągnął do siebie, przekładając przez kolano tak, jak przed chwilą moją przyjaciółkę.

– Nie możesz tego zrobić… – próbowałam protestować.

– Oczywiście, że mogę. Zachowujecie się jak niegrzeczne dziewczynki i tak właśnie zostaniecie ukarane. – wyjaśnił, jednocześnie przykładając mi w tyłek. Krzyknęłam z przerażenia. Dostałam trzy razy przez majtki tak, jak moja przyjaciółka, po czym sprawił, że płynnie opadły w dół, tak samo jak w jej przypadku. Poczułam wstyd, że oboje widzą mnie w takiej sytuacji. Cały czas miałam doskonały widok na półnagą przyjaciółkę, stojącą tuż przede mną, ze spuszczonymi majtkami. Choć to dziwne, poczułam jak robię się mokra. W tym momencie moje rozmyślania przerwał kolejny klaps, tym razem na gołe pośladki. Był wyraźniejszy niż poprzednie. Kolejny raz krzyknęłam i szarpnęłam się, próbując się uwolnić. Jego uścisk był jednak zdecydowanie silniejszy i na nic zdały się moje protesty. Zrozumiałam, że muszę znieść karę, co okazało się niezwykle trudne. Klapsy raz za razem spadały na mój tyłek, a ja mogłam jedynie krzyczeć i wierzgać nogami jak mała dziewczynka. Wydaje mi się, że otrzymałam mniej klapsów niż moja przyjaciółka, jednak i tak pupa bolała niemiłosiernie. Gdy skończył, pomógł mi się podnieść i odesłał na swoje miejsce. Nie zniosłam tego tak dzielnie jak ona, co było powodem mojego wstydu. Byłam ciekawa czy zrobiłam się czerwona na buzi i w jakim stanie jest moja pupa. Podreptałam z majtkami na kostkach i stanęłam obok niej.

Niestety okazało się, że to nie koniec. Następnie polecił nam uklęknąć obok siebie na łóżku i wypiąć tyłki. Chwilę chodził koło nas, podwyższając napięcie, aż w końcu podszedł do mojej przyjaciółki i dał jej jeszcze jednego klapsa. Później przeszedł do mnie i również przyłożył mi w tyłek. Kazał szerzej rozsunąć nogi, co niezgrabnie uczyniłyśmy. Samo oczekiwanie w takiej pozycji, wzmagało podniecenie.

– Widzę, że się Wam podobało. – stwierdził. W jego głosie dało się słyszeć uśmiech. – Zatem musimy coś z tym zrobić. Nie mogę zostawić Was w takim stanie. – oznajmił. Przez chwilę szeleścił jakimś papierkiem, po czym chwycił mnie za biodra i szybkim ruchem wszedł we mnie. Głęboko. Zatchnęłam się, gdy poczułam go w sobie. Od razu nadał szybkie tempo. Wibracje, powodowane pchnięciami, przechodziły całe moje ciało, biust falował w szaleńczym rytmie. Wcześniejsze podniecenie, ocieranie się o mój obolały tyłek i świadomość, że pieprzy mnie przy naszej przyjaciółce sprawiła, że po kilku minutach eksplodowałam. Moje ciało przeszył potężny orgazm, krzyczałam z całych sił. Już dawno, nie czułam czegoś takiego. Ległam zdyszana na łóżku, kątem oka widząc jak opuszcza moje rozgrzane wnętrze, zmienia gumkę i łapie za biodra naszą koleżankę, wypełniając jej cipkę. Jak przez mgłę pamiętam jak zerżnął ją przy mnie i jej pojedyncze jęki. Zaraz potem na chwilę odpłynęłam.

Obudziłam się u jego boku, po drugiej stronie odpoczywała nasza przyjaciółka.

– Długo spałam? – zapytałam, przeciągając się i przecierając oczy.

– Jakieś pół godzinki. – odparł szeptem. Taka drzemka w ciągu dnia dobrze mi zrobiła.

– Pójdę się odświeżyć. – powiedziała nasza przyjaciółka. – Przepraszam na chwilę. – wstała z łóżka i kokieteryjnie kręcąc tyłkiem podążyła w stronę łazienki, aż w końcu zniknęła za drzwiami.

– Nie możesz zostać jeszcze trochę? – zapytał, gdy zostaliśmy sami, gładząc mój policzek.

– Muszę wracać do pracy. I tak już wydłużyłam urlop… – odpowiedziałam z bólem serca, patrząc głęboko w jego oczy. Bardzo chciałam zostać, ale wiedziałam, że ta sielanka nie może trwać zbyt długo. Jeszcze za bardzo się przyzwyczaję i co będzie?

*

Tak oto, z przygodami, ale dopłynęliśmy do wybrzeży Nicei. Był koniec miesiąca i zalogowałam się na swoje konto w banku, aby sprawdzić czy przelew z wypłatą już przyszedł. Gdy miałam już dostęp do sieci, postanowiłam sprawdzić jeszcze pocztę. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam pierwszego z góry maila z tytułem „wypowiedzenie”. To było niemożliwe! NIEMOŻLIWE!!! Pospiesznie otworzyłam wiadomość, której treść głosiła tylko, że rozwiązanie umowy następuje za porozumieniem stron z końcem bieżącego miesiąca, a oryginał dokumentu zostanie wysłany do mnie pocztą. Nic z tego nie rozumiałam. Dlaczego nic mi wcześniej nie powiedzieli? Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mojej szefowej, nie zważając na koszty. Odebrała po trzecim sygnale. Poprosiłam ją o wyjaśnienie.

– Potrzebujemy ludzi, którzy będą tu pracować, a nie cały miesiąc są nieobecni. – powiedziała tylko. Zaniemówiłam. Nie mogłam wydusić z siebie słowa.

 – Rozumiem. – odrzekłam niemalże szeptem, po czym rozłączyłam się. Łzy same napłynęły mi do oczu. A więc tak. Gdy zapierdalałam kilka lat z wywieszonym jęzorem to było dobrze. A jak teraz po latach wzięłam sobie wolne to nagle jestem niepotrzebna. Do dupy z taką pracą i z taką firmą. Praca marzeń to nie była. Jedyne co mnie naprawdę martwiło to to, że zostałam bez stałego źródła finansowego. Miałam oszczędności, które pozwoliłyby mi na przeżycie kilku miesięcy, jednak bałam się, że szybko stopnieją i zostanę na lodzie.

Moje rozmyślania przerwał mój znajomy, wchodząc do kajuty:

– Musimy już iść, jeśli nie chcecie spóźnić się na samolot. – oznajmił. Automatycznie odwróciłam wzrok w stronę drzwi, sprawdzając kto zakłóca mój spokój. Od razu zauważył moje szklane oczy i zaschnięte na policzkach łzy. Wszedł do środka, zamykając drzwi za sobą i usiadł obok mnie. Nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem. Przyciągnął mnie do siebie, żebym mogła się do niego przytulić, sam natomiast gładził mnie po włosach. warning1Gdy nieco uspokoiłam się, odwiódł mnie od siebie i ujął twarz w dłonie.

– To teraz możesz zostać dłużej. – powiedział, ocierając kciukiem spływającą po policzku łzę. Chciałam zaprotestować, ale nie dał mi takiej szansy. Wytarł moją twarz z resztek łez i smutku.

– Chodź, odprowadzimy ją na samolot, nie może się spóźnić. – powiedział, chwycił mnie za rękę i pociągnął w kierunku wyjścia.

Jedna myśl w temacie “12 postanowień, cz.7

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s