12 postanowień, cz.11

LISTOPAD 2020

Wybrałam kilka ujęć, które pasowały do wnętrza, wywołałam je i oprawiłam w ramki. Prezentowały się jak z najlepszych life stylowych magazynów. Powiesiłam je na taśmę samoprzylepną w garderobie i nad łóżkiem w sypialni. Nic oczywiście mu nie powiedziałam. Byłam ciekawa kiedy zauważy i jaka będzie jego reakcja.

Gdy wrócił, przywitałam go czule i chodziłam za nim krok w krok, czekając, aż zauważy zmiany. Po wejściu do sypialni, jak zwykle rzucił marynarkę na fotel, buty zdjął po drodze do łazienki i poszedł się wykąpać. Myślałam, że nic nie zauważył, jednak po chwili cofnął się i spojrzał nad łóżko, a potem obrócił głowę w moją stronę. Jego mina wyrażała podziw i zdumienie jednocześnie. Podszedł do mnie i objął mnie w pasie.

Zacne dzieło, proszę Pani. – skomplementował moje zdjęcie.

Podoba Ci się? – droczyłam się z nim. Zamruczał, całując mnie w szyję. – A ja Ci się podobam? – nie dawałam mu spokoju.

Ty zawsze mi się podobasz. – odparł, nie odrywając ust od mojego obojczyka.

Oh, ale na zdjęciu… – niecierpliwiłam się. Odwiódł mnie od siebie, przyjrzał mi się badawczo, po czym podszedł do łóżka. Wpatrywał się w zdjęcie przez chwilę, jakby nie mógł uwierzyć własnym oczom. Chyba nie sądził, że powieszę jakąś modelkę nad łóżkiem. Podeszłam do niego i objęłam go od tyłu, przytulając się do jego pleców. Obrócił się w moją stronę, odgarnął mi włosy z twarzy i powiedział, głaszcząc po policzku:

Nie przypuszczałem… Nie sądziłem… Wyglądasz zjawiskowo… Jesteś zjawiskowa… – Uśmiechnęłam się, słysząc jego słowa. – Dlatego mówiłem Ci, że powinnaś zrobić sobie takie zdjęcia…

Ale nie sądziłeś, że je zrobię…? – Kiwnął głową. Ha! Zaskoczyłam go, a teraz jeszcze moje zdjęcie będzie wisieć nad jego łóżkiem.

Rozbudziłaś mnie, moja droga. Teraz będę musiał Cię przelecieć… – oznajmił i nie czekając na moją odpowiedź, wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Też miałam na niego ochotę, dlatego darowaliśmy sobie zbędne ceregiele. Od razu zaczęliśmy się namiętnie całować, zachłannie eksplorując wnętrza swoich ust. Już wtedy poczułam, jak robię się mokra. Szybko rozebraliśmy się nawzajem i wskoczyliśmy pod prysznic. Woda spływała po naszych ciałach, sprawiając, że coraz bardziej lepiły się do siebie. Miałam ochotę, aby wziął mnie szybko i ostro, dlatego gdy poczułam, że już jestem gotowa, obróciłam się tyłem do niego i wypięłam się w jego stronę, opierając się nisko o ścianę i kafelki. Nie musiałam długo czekać. Od razu chwycił mnie władczo za biodra i wszedł we mnie. Poczułam go głęboko i wyraźnie. Jego pchnięcia od początku były szybkie, a w mojej głowie zrodziła się fantazja, która w krótkim czasie doprowadziła mnie do orgazmu. Jęczałam głośno, zdając sobie sprawę z tego, że jesteśmy zupełnie sami. Wiedziałam, że lubi to i dodatkowo go to podnieca. Moje całe ciało trzęsło się tak, że ledwo byłam w stanie ustać. Gdy kończyłam szczytować, poczułam, że zalewa mnie od środka, a po chwili lepka maź zaczęła ściekać po moich udach. Byłam zdyszana i zaspokojona.

Pomógł mi wstać i umył moje ciało i włosy. Wyszliśmy spod prysznica razem. Owinął się ręcznikiem wokół pasa, a mnie dokładnie osuszył.

Teraz pójdziesz i ubierzesz się dla mnie tak, jak na tym zdjęciu nad łóżkiem. Chcę na Ciebie patrzeć, gdy będę jadł kolację. – wyszeptał mi wprost do ucha, a ja poczułam, że jeśli tak dalej pójdzie to na jednym razie pod prysznicem się nie skończy. Pobiegłam do garderoby, aby spełnić jego życzenie.

Przyszedł do mnie, gdy się szykowałam. Od razu zauważył też zdjęcia, które powiesiłam na ścianie między szafami. Tym razem już nie miał wątpliwości, że to ja.

Dużo masz jeszcze takich zdjęć? – zapytał retorycznie.

Wystarczająco, żeby mógł Pan oglądać w każdym miesiącu inne. – odparłam, nakładając czerwoną szminkę na usta. Ubrał się, ucałował mnie w czubek głowy i poszedł odgrzać jedzenie. Ja w tym czasie narzuciłam na siebie biżuterię i buty na wysokim obcasie i podążyłam tuż za nim.

Gdy weszłam do salonu, zupełnie naga, ubrana jedynie w błyskotki i buty na obcasie znów poczułam znajome ciepło między udami. Właśnie wyjmował talerz z piekarnika i niósł go do stołu. Usiadł naprzeciwko mnie i upił łyk czerwonego wina, czekając aż ułożę się na sofie tuż przed nim. Kontrast między nami, nim ubranym, a mną zupełnie nagą sprawił, że zawstydziłam się jak młoda, niedoświadczona dziewczyna, a moje sutki naprężyły się. Położyłam się na plecach, głową w dół, nogi wyprostowałam, uniosłam do góry i oparłam o oparcie sofy, ręce zaś rozłożyłam na boki dokładnie tak, jak na zdjęciu. Patrzyłam na niego do góry nogami. Przez chwilę delektował się tym widokiem, uśmiechając się łobuzersko pod nosem, po czym przystąpił do konsumpcji. Jadł powoli, przeżuwając niewielkie kęsy, jakby chciał przeciągać tę chwilę w nieskończoność.

Gdy skończył, kazał mi zostać w tej pozycji. Napawał się tym widokiem, a ja byłam coraz bardziej podniecona. Zaczął ze mną flirtować, mówił, jak bardzo go podniecam i że będzie musiał coś z tym zrobić. Doskonale wiedziałam co ma na myśli. Podszedł do mnie, rozpiął spodnie i wyjął swoje nabrzmiałe przyrodzenie, bezceremonialnie wpychając mi je do gardła. Byłam go wyjątkowo spragniona, dlatego z przyjemnością mu obciągałam, sama dodatkowo się przy tym podniecając. Po chwili przerwał, chwycił mnie za nogi, obrócił mnie w swoją stronę i szeroko je rozłożył. Jęknęłam, widząc jak bardzo otwarta leżę przed nim. Uklęknął jedną nogą na sofie i wszedł we mnie. Wpychał się, przytrzymując moje nogi na swoich biodrach. Pieściłam swoje piersi, aby szybciej dojść. Czułam się jak kochanka, która wpadła na szybki numerek do swojego szefa. Ja dla jego przyjemności rozebrałam się do naga, a on w pracy nie miał na to czasu. Gdy był już blisko, chwycił moje dłonie i przyparł je do sofy nad moją głową, podpierając się i już po chwili oboje szczytowaliśmy.

Gdy ochłonęliśmy nieco, schował swoje przyrodzenie i usiadł na sofie, a ja przekręciłam się i ułożyłam głowę na jego kolanach. Zdjął marynarkę i okrył mnie. Nigdy chyba nie byłam tak uległa jak dziś i cholernie mi się to podobało.

* * *

Od tamtego czasu weekendy spędzaliśmy w łóżku. Pewnego dnia, po jednym z numerków, powiedział, że trzeba wstawać. Zaskoczył mnie, bowiem nie planowałam żadnego wyjścia, żadnych gości, ani też nie wiedziałam, że on coś planuje. Jednak posłusznie zwlokłam się z łóżka i podreptałam pod prysznic, nieco się odświeżyć. Gdy wyszłam, zapytałam, dokąd zamierza mnie zabrać.

Niespodzianka – wyszeptał mi do ucha.

Nie będę wiedziała, w co się ubrać… – nie dałam się tak łatwo zbyć.

Przygotowałem Ci kreację. – zaskoczył mnie po raz kolejny. Poszłam do garderoby, gdzie czekała na mnie śliczna sukienka, wzorowana na latach ’20, z błyskotkami i frędzlami, w kolorze rose gold. Ubrałam więc cielistą bieliznę, ze stringami, naciągnęłam cieliste pończochy i włożyłam na siebie przygotowaną kreację i buty w tym samym kolorze. Dobrałam delikatną biżuterię, która uzupełniła strój. Sukienka była tak zdobna, że nie potrzebowałam wielkich naszyjników i długich kolczyków. Podsuszyłam włosy i nałożyłam delikatny makijaż. Mój znajomy (chociaż nie wiem, czy nie powinnam powiedzieć kochanek albo chłopak…?) wybrał garnitur dla siebie i ubrał się w sypialni, żeby mi nie przeszkadzać. Przyszedł, gdy już skończyłam. Wyjął z szuflady opaskę z błyskotkami, którą założył mi na włosy i pasującą do stroju malutką torebkę na łańcuszku. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, narzuciłam na siebie kremowy płaszczyk i razem skierowaliśmy się do wyjścia.

Przez całą drogę w samochodzie zastanawiałam się dokąd jedziemy. Byliśmy wystylizowani na lata ’20 i gdyby nie to, że był dopiero listopad to pomyślałabym, że jedziemy na bal karnawałowy. Próbowałam go wypytać, ale nie dał się podejść. Po kilkunastu minutach jazdy wylądowaliśmy w centrum. Wysiadł z auta i otworzył przede mną drzwi, po czym zaprowadził mnie za rękę do starej kamienicy. Zeszliśmy po schodkach jakby do piwnicy, gdzie mieścił się lokal. Przed wejściem czekał ochroniarz, który wpuszczał do środka. Ukłonił się nam na przywitanie i otworzył drzwi. Mój znajomy musiał być stałym bywalcem, skoro od tak go wpuszczali.

Od progu buchnęło w nas ciepło. Zdjęliśmy okrycia, zostawiając je w szatni. Mój znajomy wziął mnie za rękę i poprowadził na salę, gdzie przed wielką sceną znajdowały się stoliki. Na każdym obrus i mała lampka. Lokal wyglądał jak klub jazzowy. Usiedliśmy przy wskazanym stoliku, mój znajomy odsunął mi krzesło, zachowywał się jak prawdziwy gentelman, a ja czułam się jak księżniczka. Zamówił dla nas po lampce wina.

Spodoba Ci się – pochylił się w moją stronę i wyszeptał. Wznieśliśmy toast za naszą znajomość, żeby kwitła tak, jak do tej pory. Upiłam łyk wina, ale smakowało jakoś dziwnie. Inaczej niż zwykle. Nie miałam na nie ochoty, więc zamówiłam wodę z cytryną i lodem dla siebie. Sala zaczęła wypełniać się gośćmi. Po chwili przyciemniono światła i na sali zapanowała przyjemna, klimatyczna atmosfera. Na scenę wyszedł elegancki, przystojny mężczyzna zapowiadając to, co za chwilę miało się zadziać na scenie. Jeszcze bardziej zaczęło mnie zastanawiać to miejsce. Gdy tu weszliśmy pomyślałam, że przyjechaliśmy na drinka, a potem pojedziemy pewnie na kolację. Teraz, gdy mężczyzna prowadzi prolog na scenie, wygląda na przedstawienie teatralne, jednak miejsce zupełnie nie przypomina i nie pasuje na teatr. Coraz bardziej byłam zaintrygowana i postanowiłam cierpliwie zaczekać na bieg wydarzeń. Widziałam, że mój znajomy kątem oka obserwuje mnie i moje reakcje na to, co się dzieje. Uśmiechał się łobuzersko pod nosem, widząc moją dezorientację. Gdy mężczyzna kończył, zaczęła grać muzyka, a gdy schodził ze sceny kurtyna zaczęła unosić się do góry, światła rozbłysły się, a na scenie za kurtyną było ustawionych kilkanaście kobiet w niezwykle zdobnej bieliźnie, z piórkami i cyrkoniami, które zaczęło tańczyć przygotowaną choreografię w rytm muzyki, która grała już chwilę. Dziewczyny były piękne, zgrabne, rozebrane, na wysokich obcasach. Miały bogato zdobioną bieliznę, łańcuszki, bogatą biżuterię i burzę włosów na głowie. Śpiewały i tańczyły w rytm jazzowej muzyki, którą grał zespół złożony z kilku muzyków, ustawionych z boku sceny. Kobiety dały niezły show, popisywały się swoimi wdziękami, emanowały zmysłowością i seksem. Rozejrzałam się po sali; przy stolikach siedzieli zarówno mężczyźni, jak i kobiety, przy niektórych stolikach siedziały same kobiety w większym gronie lub sami mężczyźni pojedyńczo, przy niektórych zaś, pary takie, jak my. Przekrój wiekowy też był różny, ale raczej bez 20-letnich smarkaczy. Dorośli ludzie, którzy potrafili docenić muzykę, show i trunki serwowane w lokalu. Zorientowałam się, że jesteśmy na burlesque. Nie przypuszczałam nawet, że w mieście, w którym mieszkam znajduje się taki lokal, jednak byłam zachwycona pierwszym występem i gdy tylko się skończył, dziewczyny ukłoniły się, a z sali padły gromkie brawa. Kobiety rozbiegły się, by ustąpić miejsca równie pięknej, powabnej i zdolnej koleżance, która miała wykonać następny numer.

Całe show było niezwykle barwne i efektowne. Mnóstwo przepięknych dziewczyn, w skąpych strojach, czasem nawet bez biustonosza, z samymi naklejkami na sutki, dużo błysku, fantastyczna muzyka, choreografia i gra świateł. Dziewczyny wymieniały się na scenie, raz występowały kilka razem, raz samodzielnie. Były zmysłowe, seksowne i kusiły ze sceny widownie. Wszystko było zrobione ze smakiem, bez wulgarności i przesady. Każdy występ był utrzymany w jednej stylistyce, przez co całe show było spójne, jednak każdy był wyjątkowy i różnił się szczegółami od poprzedniego.

Patrzyłam na mojego znajomego, który oglądał show z zaciekawieniem.

Byłeś tu już kiedyś? – zapytałam w przerwie. Kiwnął głową.

Nie raz. – odparł. – Lubię piękne kobiety. – dodał. Skinął na kelnera, żeby podał kolejne kieliszki wina. Nie miałam ochoty, więc ponownie wzięłam dla siebie wodę z cytryną i lodem. Mój znajomy patrzył się na mnie jak na wariatkę, ponieważ nigdy nie odmawiam kieliszka, ale tym razem miałam ochotę tylko na wodę.

Druga połowa przedstawienia była równie dobra jak pierwsza. Dziewczęta wiły się w tańcu i na rurach. Moje myśli popłynęły w stronę fantazji, z nimi w rolach głównych. Myślałam o seksie z nimi, ale też o trójkącie z moim znajomym. Chciałam, żeby patrzył na mnie jak pieszczę się z którąś z tych ponętnych dziewcząt. W końcu, z podniecenia, nie mogłam się już skupić na show. Chciałam, żeby się już skończyło, by jak najszybciej znaleźć się w domu i oddać się mojemu kochankowi.

Moje prośby zostały wysłuchane, bowiem po trzech utworach, mężczyzna, który zapowiadał show, wyszedł i ogłosił koniec spektaklu. Widownia nagrodziła kobiety brawami i bisem, po czym większość z gości zaczęła opuszczać lokal.

Szepnęłam mojemu znajomemu, że musimy wracać do domu, po czym wstał i wyszliśmy. Podjechał po nas samochód, a mój znajomy otworzył drzwi przede mną. Wpakowałam się do środka, na tylnie siedzenie, a za mną mój towarzysz.

Źle się dziś czujesz? – zapytał, gdy tylko ruszyliśmy.

Nie. Dlaczego? – odparłam zdziwiona.

Nie piłaś… – wyjaśnił.

Nie dobre było to wino, nie smakowało mi. – powiedziałam, zgodnie z prawdą. Było ohydne.

Było takie jak zwykle. – mój znajomy nie dał się zbyć. Nabrał jakichś dziwnych podejrzeń, ale ja nie wiedziałam o co mu chodzi.

Gdzie teraz jedziemy? – zmieniłam temat.

Chciałem zabrać Cię na kolację. – odpowiedział. Nie miałam ochoty na restauracje. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Powiedziałam mu o tym i zaproponowałam, żebyśmy zamówili jakieś jedzenie na wynos.

Chętnie zjadłabym w łóżku, zaraz po tym jak mnie zaspokoisz. – powiedziałam uwodzicielsko, niczym laska z przedstawienia. Uśmiechnął się pod nosem i wykręcił numer. – Tylko zamów za godzinę. Albo półtorej. I coś o wyrazistym smaku, z przyprawami, ale nie za ostre. – poprosiłam, żeby wziął to pod uwagę przy składaniu zamówienia. Miałam ochotę na coś wytrawnego. Gdy tylko odłożył telefon, przysunęłam się bliżej niego i zaczęłam szeptać mu do ucha, co chciałabym z nim zrobić, sama się przy tym podniecając.

Gdzie ja jeszcze nie uprawiałam seksu…? – głośno myślałam, kokietując go.

Chyba wiem, gdzie jeszcze tego nie robiliśmy. – droczył się ze mną.

Więc chyba to idealny moment, co myślisz? – zapytałam retorycznie, głaszcząc go paluszkiem po obrysie żuchwy. Już czułam, jak jego trzydniowy zarost przyjemnie będzie drapał moje piersi, gdy będzie je pieścił i nie mogłam się już tego doczekać.

Gdy dotarliśmy na miejsce, a drzwi windy zasunęły się, niemal rzuciliśmy się na siebie, jak w filmie, rozszarpując ubranie. Nie było czasu, bo musieliśmy to zrobić zanim winda dotrze na górę, więc odsłoniliśmy jedynie najistotniejsze części ciała. Podsadził mnie do góry i nadział na swoją męskość. Jęknęłam, gdy poczułam go w sobie, a on jęknął niemal w tym samym momencie, gdy znalazł się we mnie. Przyparł mnie do ściany, a ja objęłam jego biodra nogami, przytrzymał mnie jedną ręką, drugą zaś odsłonił cały biust. Posuwał mnie szybko i energicznie, zanurzając głowę w moich piersiach i całując tak, jak o tym marzyłam. Drapał tak, jak to sobie wyobrażałam, a myśl, że na każdym piętrze winda może stanąć i ktoś może wejść i zobaczyć jak się pieprzymy doprowadzała mnie do szaleństwa. Po przedstawieniu i uwodzeniu w samochodzie byłam tak rozgrzana, że doszłam na przedostatnim piętrze. Dosłownie po chwili dołączył do mnie. Zdążyliśmy złapać oddech i poprawić ubranie zanim winda dotarła na samą górę, a drzwi rozsunęły się wprost do jego apartamentu.

warning1Po szybkim numerku w windzie czułam niedosyt. Zanim dowieźli naszą zamówioną kolację zdążyliśmy kochać się jeszcze raz i wziąć prysznic. Tym razem wypięłam się na łóżku, a on wziął mnie od tyłu. Ostatnio bardzo podnieca mnie ta pozycja, sama nie wiem czemu. Zjedliśmy w łóżku, oglądając film, na jednej z platform. To był naprawdę miły wieczór i bardzo intrygująca niespodzianka. Po cichu liczyłam, że nie będzie ostatnia.

7 myśli w temacie “12 postanowień, cz.11

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s