Obserwator cz.1

Od rana nie mógł się na niczym skupić. Stukał palcami o stół, wpatrując się tempo w monitor. W końcu chwycił telefon i wybrał jej numer. Podskoczyła na krześle, gdy dźwięk telefonu rozległ się u niej na biurku, a jej puls przyspieszył widząc jego numer. Wydzwaniał od tygodnia, po kilka razy dziennie. Odebrała po 3 sygnale:

Dzień dobry Panu. W czym mogę…

Napisałaś już? Zaczynam się niecierpliwić… – przerwał jej.

Tak, tak, proszę Pana. Dopracowuję szczegóły. Niedługo…

Za kwadrans widzę Cię u siebie. – nie pozwolił jej dokończyć i nie czekając aż cokolwiek zdoła z siebie wydusić rozłączył się. Spojrzała na zegarek, odliczając minuty i przygotowując się psychicznie na spotkanie. Czy tym razem też będzie kazał jej się rozebrać? Czy może zostawi tylko tekst i pozwoli jej odejść?

Gdy weszła do gabinetu, stał oparty o biurko, z rękoma założonymi na piersi i nogą założoną na nogę. Czekał na nią. Podeszła nieśmiało i wyciągnęła tekst w jego kierunku. Nie zareagował. Mierzył ją wzrokiem przez dłuższą chwilę, po czym powiedział w dalszym ciągu bacznie ją obserwując:

Rozbierz się. – Słowa te odbiły się echem w załączeniu jej ud. Cofnęła rękę z tekstem, uświadamiając sobie, że stanie się tak, jak poprzednim razem. Zmieszała się, jednak nie śmiała mu się przeciwstawić. Była też odrobinę ciekawa jak ich spotkanie się dalej potoczy. Ostatnio tak bardzo się bała, ale nie skrzywdził jej. Teraz była już pewniejsza, jednak wizja znów bycia nagą przed nim peszyła ją niezmiernie. Powoli zaczęła zdejmować ubranie, nie za bardzo wiedząc co zrobić z tekstem, którego od niej nie wziął, a który przeszkadzał jej w wykonaniu jego polecenia. Widząc to, wyrwał kartki z jej ręki i rzucił za siebie na biurko, po czym wrócił do poprzedniej pozycji. Czekał, aż posłusznie wykona jego polecenie. Czekał, aż odsłoni przed nim swoje ciało. Czekał, aż będzie zupełnie naga. Z uwagą przyglądał się, jak zdejmuje poszczególne części swojej garderoby. Jak zrzuca je na podłogę obok siebie. Jak coraz więcej przed nim odsłania. Wzrokiem przejeżdżał powoli po szyi w dół do obojczyków i ramion, zatrzymując nieco dłużej wzrok na pełnych piersiach, przez krągłe biodra, idealnie wydepilowane łono, na smukłych nogach kończąc, po których przesuwał wzrok aż po koniuszki stóp. Czuł jak jego męskość twardnieje, patrząc na ten niewinny spektakl. Obserwował jak zdejmując kolejne ubrania wstydzi się coraz bardziej. Ucieka wzrokiem, rumieni się na policzkach. Nie rozumiał dlaczego;  przecież widział ją nago poprzednim razem, jednak absolutnie mu to nie przeszkadzało. Uwielbiał, gdy tak reagowała na jego polecenia. Gdy była już całkiem naga, spuściła głowę, wzrok wbiła w podłogę, a ręce splotła za sobą, zupełnie się przed nim odsłaniając. Wyglądała bardzo usłużnie, na co nie pozostał obojętny. Wiedziała, że ją obserwuje. Pochłania wzrokiem jej oliwkową skórę, wszystkie krągłości i zagłębienia na jej ciele, do reszty ją zawstydzając. Czuła znajome ciepło między udami, sutki twardniejące pod jego wzrokiem, przyspieszone bicie serca. Niecierpliwie zaczęła kurczyć palce u stóp, czekając na rozwój wydarzeń. Widząc to, chwycił kartki, które mu dała, wziął ją pod rękę i zaprowadził na skórzaną kanapę, stojącą pod ścianą po prawej stronie gabinetu. Minęli szklany stół konferencyjny, który pamiętała z ostatniego razu, kiedy ją przywołał.

Usiądź – powiedział do niej, co natychmiast wykonała. – Zegnij nogi w kolanach i oprzyj o siedzenie – instruował ją. – Rozchyl uda do granic swoich możliwości – ciągnął dalej dopóki nie przyjęła odpowiedniej pozycji. Wstydziła się rozłożyć przed nim nogi, wystawiając swoją kobiecość na jego chciwe spojrzenie. Tym bardziej wiedząc, że jest już mokra. Nie chciała, aby wiedział jak bardzo działa na nią to, co dla niej przygotowuje. On miał jednak inny plan i nie miał najmniejszego zamiaru iść na ustępstwa. Schylił się, lekko, ale stanowczo naparł na jej kolana, pomagając jej całkowicie się przed nim otworzyć. Spojrzał jej w oczy, dostrzegając w nich wstyd, ale i podniecenie. Słyszał jak ciężko warning1oddycha i głośno przełyka. Chciał ją posmakować, ale powstrzymał się. Dobrze wiedział, że gdyby to zrobił musiałby ją przelecieć tu i teraz. Podniósł się, a jego wzrok powędrował w dół ku jej kobiecości. Była już śliska, a jej delikatna skórka świeciła się od wilgoci. Niewiele jej było trzeba.

Czytaj – rozkazał, wręczając jej tekst.

9 myśli w temacie “Obserwator cz.1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s