Wypożyczalnia Świętych Mikołajów

Jak co roku zbliżały się święta. Nigdy nie było to dla mnie coś ważnego. Po prostu kilka, zwykłych, wolnych dni, które mogłam przeznaczyć na urlop. Zazwyczaj jechałam na wakacje do egzotycznych krajów, żeby nie słuchać tego durnego: „ho ho ho… Merry Christmas”, wyskakującego z każdej lodówki. Nigdy nie czułam tej całej magii świąt i ich nie obchodziłam. Może dlatego, że nikt nigdy nie nauczył mnie całej tej tradycji. W tym roku postanowiłam jednak przełamać się i spędzić święta na swój własny sposób. Już jakiś czas temu, natknęłam się w sieci na film, na którym pojawiał się motyw świąt i Świętego Mikołaja. Pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie i zagościł w mojej głowie na długo. Obiecałam sobie, że kiedyś ten pomysł zrealizuję i chciałam go spełnić właśnie w tym roku. Czytaj dalej „Wypożyczalnia Świętych Mikołajów”

Surowy i wymagający, cz.9

Wyszedłem kilka minut po niej. Wsiadłem do auta i pojechałem okrężną drogą, zahaczając o tajską restaurację. Wziąłem jedzenie na wynos i skierowałem się prosto do domu. Wszedłem do ciemnego korytarza, nasłuchując, gdzie może się znajdować. Nie usłyszawszy nawet najmniejszego szelestu zacząłem szukać jej po mieszkaniu. Znalazłem ją w sypialni. Leżała skulona w kłębek, cicho pochlipując. Odwiesiłem płaszcz, zdjąłem marynarkę, usiadłem na brzegu łóżka i pogłaskałem ją po głowie. Spojrzała na mnie zamglonymi oczami. Otarłem jej łzę. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.9”

Surowy i wymagający, cz.8

Zaraz po wyjściu z gabinetu Pana Wilda pobiegłam do łazienki. Nie, nie żeby wytrzeć sobie to, co mi nasmarował. Nie miałabym na tyle odwagi. Po to, żeby doprowadzić się do ładu – umyć buzię i przypudrować nos. Musiałam ukryć to, co przed chwilą zaszło.

Gdy wróciłam do biurka, odpaliłam komputer i sprawdziłam harmonogram dnia. Odetchnęłam z ulgą, stwierdzając, że nie było na dziś umówionych spotkań. Nie dałabym rady w nich uczestniczyć. Sutki, cipka i druga szparka swędziały mnie niemiłosiernie po zastosowaniu maści. Próbowałam się podrapać wiercąc się na krześle, co nie przynosiło zbytniej ulgi. Czułam każde posmarowane miejsce, nie mogąc skupić się na pracy. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.8”

Surowy i wymagający, cz.7

Tamtego dnia wkroczyłem do biura z hukiem otwierając drzwi. Zwykle przed sobą zastawałem znajomy widok – pannę Stone pracującą w szaleńczym tempie, aby ze wszystkim zdążyć. Jednak nie dziś. Biurko, krzesło i komputer wskazywały na to, że jeszcze nie dotarła. Spojrzałem na zegarek; była punkt 9. Nie każe jej przychodzić wcześniej, ale mogłaby się nie spóźniać. – pomyślałem. Zdjąłem płaszcz, wieszając go w szafie, rzuciłem teczkę na biurko w swoim gabinecie i rozsiadłem się wygodnie na jej krześle. Obróciłem się przodem do okna i postanowiłem tutaj na nią zaczekać. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.7”

Surowy i wymagający, cz.6

Od rana uwijałam się jak w ukropie. Mieliśmy dziś ważne spotkanie, od którego wiele zależało i musiałam przygotować prezentację, wydruki, a jakby tego było mało dopilnować przygotowanie sali konferencyjnej i przekąsek. Zdążyłam ze wszystkim chwilę przed spotkaniem. Rozłożyłam się na krześle, wykorzystując ostatnie minuty na relaks. Jakieś 7 minut później, kroczyłam za Panem Wildem dzierżąc w dłoni notebooka. Moim głównym zadaniem było zaraportowanie o przebiegu spotkania, dlatego też postanowiłam wszystko skrzętnie notować. Pan Wild uprzejmie przywitał wszystkich gości, wymienił uściski i rozpoczął spotkanie krótkim przemówieniem. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.6”

Surowy i wymagający, cz.5

– Witam, panno Stone. – rzuciłem, gdy przekroczyłem próg biura.

– Dzień dobry, Panie Wild. – powitała mnie z uśmiechem. Miała na sobie cielistą sukienkę, która doskonale podkreślała jej krągłości. Zawsze wyglądała w niej oszałamiająco. Lubiłem, gdy ją ubierała, bowiem kolorem pasowała do jej karnacji, przez co wydawało się, że jest naga. Ale nie dziś. Mieliśmy dziś zaplanowane 2 spotkania pod rząd z zagranicznymi gośćmi i nie chciałem, by ktokolwiek inny widział ją w tym ubiorze. Od samego rana podniosła mi ciśnienie, czego nie omieszkałem jej wypomnieć przy najbliższej okazji. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.5”

Surowy i wymagający, cz.3

Tak bardzo jak uwielbiałem ją karać, tak samo bardzo uwielbiałem ją nagradzać. Po przestudiowaniu raportu za ubiegły miesiąc byłem pod wrażeniem. Świetnie skonstruowany, czytelne wykresy i trafne wnioski. Biorąc pod uwagę, iż tworzyła go z wibrującą zatyczką analną w pupie, odwaliła kawał dobrej roboty. Tak jak potrafiłem ją ukarać nawet za drobne przewinienie, tak samo potrafiłem docenić ją za ciężką pracę. W porze lunchu poprosiłem ją do swojego gabinetu. Stanęła po przeciwnej stronie biurka. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.3”

Surowy i wymagający, cz.2

Skierowałam się ostrożnie w stronę ekspresu, po czym włączyłam guzik. Specjalnie poprosił mnie o kawę, żebym więcej musiała się ruszać. – pomyślałam. I koniecznie dziś musi mieć ten raport. I tak przejrzy go najwcześniej dopiero jutro rano. – moje myśli galopowały. Chwyciłam filiżankę i powoli zaniosłam ją do jego gabinetu. Widziałam jak, patrzy na moje napięte i niezdarne ruchy. Och, nienawidziłam go w takich chwilach. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.2”

Surowy i wymagający, cz.1

Witam panno Stone. – wymamrotałem, wchodząc do biura. Uwijała się jak w ukropie. W dalszym ciągu walczyła zapewne z analizą potencjalnych inwestorów, którą miała przygotować na wczoraj.

Dzień dobry Panie Wild.

Nie otrzymałem od Pani analizy, o którą prosiłem wczoraj. – burknąłem, kierując się w stronę mojego gabinetu, nawet na nią nie zerkając.

Przepraszam, Panie Wild. Już kończę, dosłownie za dwie minuty będzie miał Pan ją u siebie. – powiedziała zmieszana, nie przerywając walki z papierami.

Zatem oczekuję Pani w gabinecie. – rzuciłem w jej stronę, znikając za drzwiami. Rozsiadłem się w fotelu, oczekując na dokumenty. Po chwili zjawiła się przy mnie, wręczając mi skórzaną teczkę. W szarej ołówkowej spódnicy wyglądała perfekcyjnie. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.1”