Domowa dyscyplina, cz.1

Z Aneczką znamy się od zawsze. Poznałem ją w pierwszej klasie podstawówki. Wypatrzyłem w tłumie na rozpoczęciu roku szkolnego. Od razu mi się spodobała. Podszedłem do niej i zapytałem czy nie chciałaby siedzieć ze mną w ławce. Uśmiechnęła się i pokiwała głową. Była bardzo ładna. Wziąłem ją za rękę i poszliśmy razem do klasy. Od tamtej pory już do końca liceum siedzieliśmy w jednej ławce i byliśmy nierozłączni. Zawsze wybieraliśmy tę samą szkołę i jakimś zbiegiem okoliczności zawsze trafialiśmy do jednej klasy. Zupełnie nie przeszkadzały nam głupie docinki ze strony innych, typu „zakochana para”. To, co nas łączyło było magiczne i tylko my o tym wiedzieliśmy. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.1”

12 postanowień, cz.6

CZERWIEC 2020

Czerwcowe dni płynęły leniwie w blasku gorącego słońca. Wyciągnęłabym z szafy letnie sukienki, ale żadnych nie posiadałam. Była to kolejna świetna okazja do pobuszowania po sklepach, z czego z przyjemnością skorzystałam. W pierwszy wolny weekend wybrałam się na zakupy, w poszukiwaniu nowej, letniej garderoby. Wybrałam kilka rzeczy już w pierwszym sklepie i pełna ekscytacji pobiegłam do przymierzalni. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie okazały się zbyt duże. Poprosiłam ekspedientkę o mniejsze rozmiary, o których do tej pory mogłam jedynie pomarzyć i o dziwo okazały się dobre. Nie mogłam w to uwierzyć. Niczego przecież nie zmieniałam w swojej diecie. Jedynie co, to cały czas chodziłam na taniec i może od tego poprawiła mi się sylwetka. Na pewno od tego, ale nie sądziłam, że aż tak. W nowych, letnich sukienkach wyglądałam świetnie. Nie wiem dlaczego nigdy wcześniej ich nie nosiłam. Tzn. wiem. Nigdy nie przywiązywałam do tego uwagi. Ale od pewnego czasu to zmieniam. Skompletowałam już zimową i wiosenną garderobę i bardzo podobała mi się moja nowa odsłona. Byłam tak podekscytowana, że niewiele myśląc, cyknęłam fotkę z przymierzalni i wysłałam do mojego znajomego z balu. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Po minucie odesłał aprobatę mojego nowego wyglądu. A po kolejnej, przyszedł następny sms. Odczytałam przesłany przez niego numer telefonu i imię dziewczyny, ale w pierwszej chwili nie zrozumiałam o co chodzi.

Czytaj dalej „12 postanowień, cz.6”

12 postanowień, cz.3

MARZEC 2020

Po styczniowym balu, miałam mocne postanowienie nauczyć się tańczyć. Oczywiście chodziło o taniec towarzyski. Doskonale pamiętam owego mężczyznę, z którym wówczas przetańczyłam kilka dobrych utworów. Jego dłonie na moim ciele, zapach perfum i sposób prowadzenia. Doskonale widział co robi, w przeciwieństwie do mnie. Kompletnie nie znam się na tańcu towarzyskim, a następnym razem, o ile taki będzie, chciałabym wiedzieć co się ze mną dzieje. Dlatego też, już wtedy, postanowiłam pójść na taki kurs.

Czytaj dalej „12 postanowień, cz.3”

12 postanowień, cz.2

LUTY 2020

Cały czas wracałam pamięcią do balu, na którym byłam. Bardzo mi się podobał, a szczególnie jego zakończenie. Gdy odbierałam rzeczy z szatni, widziałam kilka kurtek i płaszczy, więc nie byliśmy jedynymi, którzy zostali na noc. Cały czas zastanawiałam się nad jego reakcją, gdy się obudził i zobaczył numer telefonu na chusteczce na stole. Minęło już kilka dobrych dni, a nie było żadnego kontaktu z jego strony. Pewnie potraktował mnie jako przygodę na jedną noc i nigdy nie zadzwoni. Jednak nie żałowałam, że dałam mu się skusić.

Czytaj dalej „12 postanowień, cz.2”

Górska chata, cz.3

Kolejne dni płynęły spokojnie i leniwie. Czas był dla nich łaskawy i pozwalał im się sobą nacieszyć. Dzielili go między długie spacery ośnieżonymi szlakami a namiętne i romantyczne chwile przed kominkiem. Leżeli na sofie lub sztucznych skórach, otulali kocem i wsłuchiwali się wzajemnie w bicie swoich serc i drewno trzaskające w kominku. Leżeli godzinami w ciszy, delektując się nawzajem ciepłem swoich ciał lub rozpieszczali swoje podniebienia lokalnymi przysmakami, karmiąc się wzajemnie. Uwielbiał, gdy ubierała dla niego tylko majteczki, sweterek i podkolanówki. Albo same majteczki i podkolanówki. Wyglądała uroczo, jej widok go rozbrajał. Uwielbiał zdejmować z niej skrawki materiału, odsłaniając delikatne, wrażliwe ciało, a później godzinami je pieścić. Czytaj dalej „Górska chata, cz.3”

Górska chata, cz.1

To opowiadanie jest inne niż publikowane tutaj do tej pory. Subtelne, intymne, delikatne. Ze specjalną dedykacją dla tych, którzy lubią łagodniejsze klimaty, jednak liczę na to, że pozostałym również przypadnie do gustu. Swoją opinię zostawcie w komentarzu.

 

Ten wyjątkowy w roku czas zbliżał się nieubłaganie wielkimi krokami. Nie lubił świąt. Przypominały mu o jego samotności i o tym, że nikomu nie jest w życiu potrzebny. Święta przeważnie spędzał sam. Czasem ktoś ze znajomych zaprosił go na Wigilię. Przez grzeczność nie odmawiał, zjawiał się, odwdzięczając drogimi prezentami, jadł kolację, komplementując wszystko i wszystkich dookoła, po czym szybko ulatniał się, by w pustym domu „celebrować” swoją samotność. Czytaj dalej „Górska chata, cz.1”

Piękna Bestia, cz.7

Bez namysłu pokiwała głową, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

– Teraz? – ponownie przytaknęła. Mając zielone światło przywarł do jej ust, głaszcząc ją po policzku. Najpierw łagodnie badał jej wnętrze językiem i pieścił wargi, by po chwili łapczywie i zachłannie eksplorować wnętrze jej ust. Oddała mu się całkowicie, nie stawiając żadnego oporu. Oderwał się od niej dopiero, gdy oboje z trudem łapali oddech. Płynnym ruchem zszedł niżej, na szyję, obojczyki i dekolt. Pokrył je obficie pocałunkami, z rzadka lekko kąsając jej skórę. Ignorował to, że delikatnie wierciła się pod nim, chłonąc pieszczoty, które jej daje. Coraz mocniej przygważdżał ją na łóżka, odważnie posuwając się naprzód. Czytaj dalej „Piękna Bestia, cz.7”

Piękna Bestia, cz.6

Przerwała mu, stanowczo stawiając opór.

– Mark, poradzę sobie. – wyrwała mu poły koszuli z dłoni, szczelnie się zakrywając. Usiadł na skraju łóżka obok niej, dając za wygraną.

– Ok., to chociaż rozbierz się i zaniosę Cię do wanny. – próbował coś ugrać.

– W żadnym wypadku. – zaprotestowała. Brzmiała bardzo serio, więc odpuścił. Wziął ją na ręce i zaniósł do łazienki.

– Daj znać, jak będziesz czegoś potrzebowała. – rzucił na odchodne, lecz nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć zniknął za drzwiami. Czytaj dalej „Piękna Bestia, cz.6”

Piękna Bestia, cz.5

Przyszedł do pracy nieco wcześniej niż zwykle. Zależało mu, aby już być, zanim Kristy się zjawi. Taki mały, psychologiczny pstryczek w nos, jakoby bardziej przykładał się do ich wspólnego projektu. Rzucił teczkę na biurko, miał jeszcze chwilę zanim Kristy pojawi się i zacznie doprowadzać go do szału. Wyszedł z gabinetu i stanął przy balustradzie, mając doskonały widok na główny holl i patio przed wejściem. Przez chwilę obserwował kamieniarzy, układających nową kostkę przed frontowymi drzwiami. Pojedyncze kostki leżały porozrzucane i trzeba było między nimi lawirować zanim dotarło się do siedziby. Przez myśl przebiegło mu, jak Kristy leci pędem do biura i pada jak kłoda, potykając się o stary bruk. Uśmiechnął się pod nosem. Miałaby za swoje, może spokorniałaby trochę. – pomyślał. Zerknął na zegarek. Kristy powinna być tutaj 2 minuty temu. Nigdy się nie spóźniała. Gdy podniósł wzrok zobaczył jak niemalże biegnie, rozmawiając z kimś przez telefon. Była zdenerwowana. Nie wiedział tylko czy z powodu swojego spóźnienia, czy też coś się stało. Instynktownie zaczął powoli schodzić po schodach, aby się z nią przywitać. Czytaj dalej „Piękna Bestia, cz.5”