Domowa dyscyplina, cz.4

Inna sytuacja, którą pamiętam to braki w zakupach. Też jedna z pierwszych, prawdziwych kar jakie ode mnie otrzymała. Wróciłem zmęczony do domu, po ciężkim i długim dniu w pracy. Anulka miała zrobić zakupy i prosiłem ją, żeby kupiła mi piwo. Miałem ochotę wieczorem się napić. Jakież było moje zdziwienie, gdy otworzyłem lodówkę i nie mogłem go w niej znaleźć. Zawołałem ją i zapytałem, czy pamiętała, aby kupić mi piwo, o które ją prosiłem. Sądziłem, że kupiła tylko zapomniała wstawić do lodówki. Przecież nigdy o niczym nie zapominała. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.4”

Domowa dyscyplina, cz.3

Wyprowadziliśmy się zaraz po maturze. Oboje dorabialiśmy w gastronomii i dzięki temu wynajęliśmy mikroskopijnych rozmiarów mieszkanko, ale wówczas zupełnie nam to wystarczało. Nareszcie byliśmy sami. Nie musieliśmy już uważać ani być cicho. Zaczęliśmy się bzykać jak króliki. Kilka pierwszych razy męczyliśmy się z jej bólem, ale potem było już dobrze. Poszliśmy do lekarza, żeby nie było żadnej wpadki. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.3”

Domowa dyscyplina, cz.2

Od tamtego dnia, nie mogłem już myśleć o niczym innym. W każdej wolnej chwili grzebałem gdzie popadnie, zgłębiając wiedzę na ten temat. Chciałem, by Aneczka czuła się przy mnie bezpiecznie. Pewnego razu trafiłem na stare ryciny przedstawiające mężczyznę i kobietę, przełożoną przez jego kolana. Odwracała głowę w jego stronę, wyglądała jakby na zaskoczoną, a on dawał jej klapsa. Ryciny były podpisane jako domowa dyscyplina. Tak trafiłem na coś, co zawładnęło moimi myślami i ciałem do reszty.
Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.2”

Domowa dyscyplina, cz.1

Z Aneczką znamy się od zawsze. Poznałem ją w pierwszej klasie podstawówki. Wypatrzyłem w tłumie na rozpoczęciu roku szkolnego. Od razu mi się spodobała. Podszedłem do niej i zapytałem czy nie chciałaby siedzieć ze mną w ławce. Uśmiechnęła się i pokiwała głową. Była bardzo ładna. Wziąłem ją za rękę i poszliśmy razem do klasy. Od tamtej pory już do końca liceum siedzieliśmy w jednej ławce i byliśmy nierozłączni. Zawsze wybieraliśmy tę samą szkołę i jakimś zbiegiem okoliczności zawsze trafialiśmy do jednej klasy. Zupełnie nie przeszkadzały nam głupie docinki ze strony innych, typu „zakochana para”. To, co nas łączyło było magiczne i tylko my o tym wiedzieliśmy. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.1”

Ofiary – Bez zobowiązań, część 2

Autor: Klarysa Ratmajer

Bez zobowiązań, część 2

ofiary

Moment, w którym przyparł ją do ściany, był straszny. Wydawał jej się być czymś groźnym. A jednak Tomek dał radę tym wzbudzić podniecenie na tyle silne, że nie miała ochoty przerywać tego, co właśnie rozpoczął.

– Starsza kobieta, też by mi na to pozwoliła – stwierdził pewny swego. – Tylko frajda byłaby znacznie mniejsza – dopowiedział szeptem wprost do jej ucha. Zaczął zataczać językiem okręgi tuż pod nim, na najbardziej wrażliwym fragmencie szyi.

Zdecydowała się go dotknąć. Przyłożyła swoje dłonie do miejsca nad jego łokciami. Poczuła miękkość koszuli w biało-granatową kratę. Materiał opinał jego muskularne ramiona i zdawał się mieć zaraz na nich rozerwać. Odnosiła wrażenie, że wystarczyłoby, by tylko odrobinę mocniej napiął mięśnie i jakiś szew puściłby bez zbędnych oporów. Do podobnego wniosku doszła, gdy dłonie przełożyła na męskie łopatki, idealnie zarysowane pod tym, zdającym się być za ciasnym, ubraniem.

– To chyba nie ma sensu – powiedziała, nim zamknął jej usta pocałunkiem.

Czytaj dalej „Ofiary – Bez zobowiązań, część 2”

Wypożyczalnia Świętych Mikołajów

Jak co roku zbliżały się święta. Nigdy nie było to dla mnie coś ważnego. Po prostu kilka, zwykłych, wolnych dni, które mogłam przeznaczyć na urlop. Zazwyczaj jechałam na wakacje do egzotycznych krajów, żeby nie słuchać tego durnego: „ho ho ho… Merry Christmas”, wyskakującego z każdej lodówki. Nigdy nie czułam tej całej magii świąt i ich nie obchodziłam. Może dlatego, że nikt nigdy nie nauczył mnie całej tej tradycji. W tym roku postanowiłam jednak przełamać się i spędzić święta na swój własny sposób. Już jakiś czas temu, natknęłam się w sieci na film, na którym pojawiał się motyw świąt i Świętego Mikołaja. Pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie i zagościł w mojej głowie na długo. Obiecałam sobie, że kiedyś ten pomysł zrealizuję i chciałam go spełnić właśnie w tym roku. Czytaj dalej „Wypożyczalnia Świętych Mikołajów”

Ofiary – Bez zobowiązań, część 1

Autor: Klarysa Ratmajer

Bez zobowiązań, część 1

ofiary

Margareta postąpiła tak, jak ustaliła z Tomaszem dzień wcześniej. Przyszła do niego z samego rana, by zjeść obiecane tiramisu i wypić mocną, czarną kawę z dużą ilością cukru. To wtedy zauważyła, że Tomek nie słodzi, choć przełyka gęstą breję, krzywiąc się z każdym łykiem. Nie omieszkała zapytać, dlaczego tak właśnie jest.

– Dieta – odpowiedział krótko i niezwykle konkretnie.

– Dieta? – zdziwiła się. Oparła wygodniej o oparcie krzesła i splotła ręce na piersi, jakby wyczekiwała kontynuacji tego tematu.

– Trener nie pozwala – objaśnił.

– Masz trenera?

– Boks to moje życie.

– To się czasami nie kłóci z twoim zawodem? – Zmrużyła oczy i zrobiła minę pełną niewiedzy.

– Jeśli się chce, to wszystko można w życiu pogodzić – powiedział z uśmiechem prawdziwego szczęśliwca. – A przynajmniej warto spróbować – dodał i przy tym nieco sposępniał, zamyślił się.

Czytaj dalej „Ofiary – Bez zobowiązań, część 1”

Miejskie opowieści

Autor: Praca zbiorowa

Umowa małżeńska

miejskieNie lubiłem być okłamywany. Brzydziłem się kłamstwem, zdradą, brakiem lojalności. Wierność była dla mnie sprawą nadrzędną. Wierność sobie, żonie, własnym przekonaniom i poglądom. Magda nieraz żartowała, że przez to jestem jak krowa, która ich nie zmienia. Nawet jeśli miała rację, to nie mogła powoływać się na to, że nie znała moich poglądów przed ślubem. Od zawsze byłem z nią szczery, a w wieczór oświadczyn ubrałem swoje poglądy w słowa i wygłosiłem mowę.

Tak naprawdę, kiedy przedstawiałem Magdzie reguły, jakie będą obowiązywały w naszym małżeństwie, to nie sądziłem, że kiedykolwiek dojdzie do zastosowania wielu z nich. Pomimo tego postawiłem na zupełną szczerość, mając świadomość, że może ją to wystraszyć i sprawić, że odejdzie.

Nigdy nie żałowałem tego, że jej nie okłamałem i że nie przemilczałem niektórych rzeczy, choć skutek mojej wylewności był zupełnie odwrotny od zamierzonego. W zamierzeniach Magda miała się wystraszyć, przez to pilnować, a dzięki temu nigdy mi nie podpaść, a przynajmniej nie na tyle, bym musiał sięgnąć do konkretnych rękoczynów. Niekonkretnych się nie obawiałem. Wymierzenie klapsa czy kilku przychodziło mi z łatwością. Nie towarzyszyło mi przy tym żadne rozczulanie się nad kobietą, przez co nie było konieczności bym walczył sam z sobą na argumenty i przekonywał samego siebie o słuszności takiego postępowania. W przypadku, gdy tych klapsów było więcej i gdy ból, który temu towarzyszył, spokojnie mógł nosić miano kary, zamiast delikatnej przestrogi, pojawiała się też rozterka. Zastanawiałem się wtedy, czy na pewno postępuję słusznie, czy nie ma innej możliwości. Poziom wewnętrznej niepewności rósł wprost proporcjonalnie do wymiaru kary. W sytuacji, kiedy trzeba było sięgnąć narzędzi, bo ręka przestawała wystarczać, na zewnątrz nie okazywałem emocji, wewnętrznie płakałem.

Czytaj dalej „Miejskie opowieści”

Ofiary – Dłonie na dekolcie

Autor: Klarysa Ratmajer

Dłonie na dekolcie

ofiaryWysiadła pod furtką klimatycznej willi, która wielu kojarzyłaby się romantycznie, a jej jedynie z domem wyrwanym z centrum filmowego horroru. Płaczące wierzby i stara fontanna, przedstawiająca lwa ze skrzydłami, z czego jedno było odłamane, przyprawiały ją o gęsią skórkę. Na samym końcu, po przebyciu wąskiej ścieżki, stał biały budynek, którego tynk, w miejscach, w których nie szarzał, to całkiem odpadł.

Margareta weszła za furtkę i ruszyła wąską ścieżką. Brnęła wprost na opierającego się o brudny filar bruneta, który właśnie kończył palić papierosa.

– Okropny nałóg – stwierdziła, zaraz po tym, gdy pofatygował się, by pochylić i musnąć ustami jej aksamitny policzek.

– Ja też się cieszę, że ciebie widzę. – Wyszczerzył zęby w sztucznym uśmiechu, a potem wskazał dłonią dwuskrzydłowe, ciężkie drzwi wejściowe.

Czytaj dalej „Ofiary – Dłonie na dekolcie”

Obserwator, cz.7

Słuchał, co napisała, jednak jego myśli krążyły wokół niej, tego jak teraz wygląda i jak bardzo jest rozpalona. Odłożyła kartki, czekając na dalsze polecenia. Podszedł do niej i kucnął między jej rozwartymi nogami, tuż nad jej otwartą kobiecością. Spojrzał na tę wąską szczelinę, śliską i świecącą się od podniecenia, które spływało w dół i nikło między pośladkami. Wsunął w nią dwa palce i przeniósł wzrok na jej słodką buźkę. Była mocno zarumieniona ze wstydu, a oczy miała szkliste z podniecenia. Pojedyncze kosmyki opadały jej na twarz, piersi i dekolt pokryły się rumieńcem, a sutki sterczały na baczność. Klatka piersiowa poruszała się szybko w rytm ciężkiego oddechu. Powoli wsuwał i wysuwał palce z jej ciepłego i wilgotnego wnętrza, nie odrywając od niej wzroku. Chciał widzieć jak podnieca się jeszcze bardziej, jak poddaje się przyjemności i dochodzi na jego oczach. Czytaj dalej „Obserwator, cz.7”