Domowa dyscyplina, cz.5

Z czasem Anulka sama przychodziła i prosiła mnie, abym coś zrobił. Opisywała swoje fantazje, a ja z przyjemnością je realizowałem. Cudownie było patrzeć, jak rozkwita i otwiera się na nowe doznania. Testowaliśmy też nowe pozycje przy wymierzaniu kary, zacząłem karać ją zupełnie nago, a potem dalszą część kary stała w kącie. Próbowaliśmy też nowych narzędzi do wymierzania lania. Już nie tylko ręki, ale też paska czy szczotki do włosów. Zawsze bardzo ostrożnie wprowadzaliśmy nowe narzędzia. Ale Anulka sama zachęcała mnie, żebym uderzał mocniej. W końcu, w szczerej rozmowie przyznała, że bardzo ją to wszystko podnieca, a gdy jestem zbyt delikatny fantazjuje, jak sprawiam jej ból. Przyznam, że nieco mnie tym wyznaniem zaskoczyła, ale starałem się sprostać jej oczekiwaniom. Stałem się dla niej surowszy, kary były coraz to dotkliwsze, często krzyczała, czy wierzgała nogami, a podczas stosunku mocniej ją rżnąłem. Oczywiście to wszystko zgodnie z zasadami, ustaleniami, wzajemną miłością i szacunkiem. Musiałem być pewny, że mimo mojej surowości i stanowczości, wie i czuje, że ją kocham.

Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.5”

Domowa dyscyplina, cz.4

Inna sytuacja, którą pamiętam to braki w zakupach. Też jedna z pierwszych, prawdziwych kar jakie ode mnie otrzymała. Wróciłem zmęczony do domu, po ciężkim i długim dniu w pracy. Anulka miała zrobić zakupy i prosiłem ją, żeby kupiła mi piwo. Miałem ochotę wieczorem się napić. Jakież było moje zdziwienie, gdy otworzyłem lodówkę i nie mogłem go w niej znaleźć. Zawołałem ją i zapytałem, czy pamiętała, aby kupić mi piwo, o które ją prosiłem. Sądziłem, że kupiła tylko zapomniała wstawić do lodówki. Przecież nigdy o niczym nie zapominała. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.4”

Domowa dyscyplina, cz.3

Wyprowadziliśmy się zaraz po maturze. Oboje dorabialiśmy w gastronomii i dzięki temu wynajęliśmy mikroskopijnych rozmiarów mieszkanko, ale wówczas zupełnie nam to wystarczało. Nareszcie byliśmy sami. Nie musieliśmy już uważać ani być cicho. Zaczęliśmy się bzykać jak króliki. Kilka pierwszych razy męczyliśmy się z jej bólem, ale potem było już dobrze. Poszliśmy do lekarza, żeby nie było żadnej wpadki. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.3”

Domowa dyscyplina, cz.2

Od tamtego dnia, nie mogłem już myśleć o niczym innym. W każdej wolnej chwili grzebałem gdzie popadnie, zgłębiając wiedzę na ten temat. Chciałem, by Aneczka czuła się przy mnie bezpiecznie. Pewnego razu trafiłem na stare ryciny przedstawiające mężczyznę i kobietę, przełożoną przez jego kolana. Odwracała głowę w jego stronę, wyglądała jakby na zaskoczoną, a on dawał jej klapsa. Ryciny były podpisane jako domowa dyscyplina. Tak trafiłem na coś, co zawładnęło moimi myślami i ciałem do reszty.
Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.2”

Domowa dyscyplina, cz.1

Z Aneczką znamy się od zawsze. Poznałem ją w pierwszej klasie podstawówki. Wypatrzyłem w tłumie na rozpoczęciu roku szkolnego. Od razu mi się spodobała. Podszedłem do niej i zapytałem czy nie chciałaby siedzieć ze mną w ławce. Uśmiechnęła się i pokiwała głową. Była bardzo ładna. Wziąłem ją za rękę i poszliśmy razem do klasy. Od tamtej pory już do końca liceum siedzieliśmy w jednej ławce i byliśmy nierozłączni. Zawsze wybieraliśmy tę samą szkołę i jakimś zbiegiem okoliczności zawsze trafialiśmy do jednej klasy. Zupełnie nie przeszkadzały nam głupie docinki ze strony innych, typu „zakochana para”. To, co nas łączyło było magiczne i tylko my o tym wiedzieliśmy. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.1”

Wypożyczalnia Świętych Mikołajów

Jak co roku zbliżały się święta. Nigdy nie było to dla mnie coś ważnego. Po prostu kilka, zwykłych, wolnych dni, które mogłam przeznaczyć na urlop. Zazwyczaj jechałam na wakacje do egzotycznych krajów, żeby nie słuchać tego durnego: „ho ho ho… Merry Christmas”, wyskakującego z każdej lodówki. Nigdy nie czułam tej całej magii świąt i ich nie obchodziłam. Może dlatego, że nikt nigdy nie nauczył mnie całej tej tradycji. W tym roku postanowiłam jednak przełamać się i spędzić święta na swój własny sposób. Już jakiś czas temu, natknęłam się w sieci na film, na którym pojawiał się motyw świąt i Świętego Mikołaja. Pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie i zagościł w mojej głowie na długo. Obiecałam sobie, że kiedyś ten pomysł zrealizuję i chciałam go spełnić właśnie w tym roku. Czytaj dalej „Wypożyczalnia Świętych Mikołajów”

Obserwator, cz.7

Słuchał, co napisała, jednak jego myśli krążyły wokół niej, tego jak teraz wygląda i jak bardzo jest rozpalona. Odłożyła kartki, czekając na dalsze polecenia. Podszedł do niej i kucnął między jej rozwartymi nogami, tuż nad jej otwartą kobiecością. Spojrzał na tę wąską szczelinę, śliską i świecącą się od podniecenia, które spływało w dół i nikło między pośladkami. Wsunął w nią dwa palce i przeniósł wzrok na jej słodką buźkę. Była mocno zarumieniona ze wstydu, a oczy miała szkliste z podniecenia. Pojedyncze kosmyki opadały jej na twarz, piersi i dekolt pokryły się rumieńcem, a sutki sterczały na baczność. Klatka piersiowa poruszała się szybko w rytm ciężkiego oddechu. Powoli wsuwał i wysuwał palce z jej ciepłego i wilgotnego wnętrza, nie odrywając od niej wzroku. Chciał widzieć jak podnieca się jeszcze bardziej, jak poddaje się przyjemności i dochodzi na jego oczach. Czytaj dalej „Obserwator, cz.7”

Obserwator, cz.6

Jest wieczór. Robi się szarawo, latarnie zapalając się na ulicy. Idę chodnikiem prosto przed siebie. Wieczorne spacery pozwalają mi odetchnąć od codziennych, przyziemnych spraw i pomyśleć. Idę wąską uliczką. Po obu stronach porastają ją gęste drzewa, gdzie niegdzie stoi dom. Jestem sam. Dochodzę do miejsca, gdzie droga skręca w las. Leśną drogą idę kilka kroków. Widać stąd ulicę i światło latarni. Coraz bardziej zanurzam się w ciemność. Chcę zawrócić, ale widzę przed sobą samochód. Zbaczam z drogi i podchodzę bliżej między drzewami. W kabinie jest zapalona lampka; doskonale widać co się dzieje w środku. Podchodzę najbliżej jak się da i chowam się za drzewem.

Czytaj dalej „Obserwator, cz.6”

Obserwator, cz.5

Jestem w galerii. Nie ma tłumów. Niedługo zamykają. Odczuwam potrzebę oddania moczu. Porzucam cel swego przybycia i kieruję się w stronę toalety. Wchodzę do męskiej. Staje przy pisuarze, rozpinam rozporek. Rozluźniam się i robię to, po co przyszedłem. Gdy kończę słyszę jęki dochodzące z kabiny. Patrzę w lustrze w stronę, z której dochodzą. Drzwi są uchylone. Widać przez nie uprawiająca seks parę. Nie zapinam rozporka i nadal stoję przy pisuarze, na wszelki wypadek. Chcę ich trochę poobserwować. W moje głowie rodzą się niezliczone pytania. Nabrali ochoty będąc na zakupach czy umówili się tu na seks? Czemu wybrali męską toaletę? Mogli to zrobić w samochodzie na parkingu. Tak bardzo się spieszyli, że nie zamknęli kabiny? Czy może specjalnie zostawili uchylone drzwi, żeby było bardziej ekscytująco? Czytaj dalej „Obserwator, cz.5”

Obserwator, cz.4

Wchodzę do kina. Kupuję w kasie bilet na ostatni wieczorny seans. O tej porze nie powinno być ludzi. Gdy wchodzę na salę jest już ciemno. Zajmuje miejsce w ostatnim rzędzie, w najciemniejszym kącie. Nawet światło padające z ekranu mnie nie dosięga. Zaczyna się film. Oprócz mnie na sali nie ma nikogo. Oglądam w spokoju.

Po chwili widzę w ciemności wdrapującą się na górę parę. W świetle z ekranu widzę, że są młodzi, nawet bardzo młodzi. Zajmują miejsce w przedostatnim rzędzie, na środku. Przez chwilę obserwuje ich, ale po prostu oglądają film. Po kilku minutach chłopak obejmuje ją. Siedzą wtuleni i zaciekawieni tym, co dzieje się na ekranie.

Czytaj dalej „Obserwator, cz.4”