12 postanowień, cz.6

CZERWIEC 2020

Czerwcowe dni płynęły leniwie w blasku gorącego słońca. Wyciągnęłabym z szafy letnie sukienki, ale żadnych nie posiadałam. Była to kolejna świetna okazja do pobuszowania po sklepach, z czego z przyjemnością skorzystałam. W pierwszy wolny weekend wybrałam się na zakupy, w poszukiwaniu nowej, letniej garderoby. Wybrałam kilka rzeczy już w pierwszym sklepie i pełna ekscytacji pobiegłam do przymierzalni. Ku mojemu zdziwieniu wszystkie okazały się zbyt duże. Poprosiłam ekspedientkę o mniejsze rozmiary, o których do tej pory mogłam jedynie pomarzyć i o dziwo okazały się dobre. Nie mogłam w to uwierzyć. Niczego przecież nie zmieniałam w swojej diecie. Jedynie co, to cały czas chodziłam na taniec i może od tego poprawiła mi się sylwetka. Na pewno od tego, ale nie sądziłam, że aż tak. W nowych, letnich sukienkach wyglądałam świetnie. Nie wiem dlaczego nigdy wcześniej ich nie nosiłam. Tzn. wiem. Nigdy nie przywiązywałam do tego uwagi. Ale od pewnego czasu to zmieniam. Skompletowałam już zimową i wiosenną garderobę i bardzo podobała mi się moja nowa odsłona. Byłam tak podekscytowana, że niewiele myśląc, cyknęłam fotkę z przymierzalni i wysłałam do mojego znajomego z balu. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Po minucie odesłał aprobatę mojego nowego wyglądu. A po kolejnej, przyszedł następny sms. Odczytałam przesłany przez niego numer telefonu i imię dziewczyny, ale w pierwszej chwili nie zrozumiałam o co chodzi.

Czytaj dalej „12 postanowień, cz.6”

12 postanowień, cz.5

MAJ 2020

Moje urodziny w kwietniu zrobiły furorę. Znajomi, których zaprosiłam mówili o tym jeszcze przez długi czas. Mi jednak najbardziej utkwiła w głowie półnaga dziewczyna leżąca na stole w moim domu, osłonięta jedynie, apetycznie wyglądającym sushi. Nie mogłam wyrzucić tego widoku z głowy, za każdym razem zastanawiając się jakby było, gdybym ją dotknęła. Byłam coraz śmielsza w swoich fantazjach. Tak jak z początku było to dla mnie dziwne, że moją głowę zaprzątają fantazje z kobietami, tak teraz już byłam pewna, że chcę spróbować je zrealizować. Po 2 miesiącach chodzenia na pole dance zauważyłam też, że moja sylwetka zmieniła się i zrobiłam się bardziej smukła, co tylko dodatkowo mnie zmotywowało. Zdecydowanie lepiej czułam się w swoim ciele i dodawało mi to pewności siebie. Czytaj dalej „12 postanowień, cz.5”

Górska chata, cz.3

Kolejne dni płynęły spokojnie i leniwie. Czas był dla nich łaskawy i pozwalał im się sobą nacieszyć. Dzielili go między długie spacery ośnieżonymi szlakami a namiętne i romantyczne chwile przed kominkiem. Leżeli na sofie lub sztucznych skórach, otulali kocem i wsłuchiwali się wzajemnie w bicie swoich serc i drewno trzaskające w kominku. Leżeli godzinami w ciszy, delektując się nawzajem ciepłem swoich ciał lub rozpieszczali swoje podniebienia lokalnymi przysmakami, karmiąc się wzajemnie. Uwielbiał, gdy ubierała dla niego tylko majteczki, sweterek i podkolanówki. Albo same majteczki i podkolanówki. Wyglądała uroczo, jej widok go rozbrajał. Uwielbiał zdejmować z niej skrawki materiału, odsłaniając delikatne, wrażliwe ciało, a później godzinami je pieścić. Czytaj dalej „Górska chata, cz.3”

Piękna Bestia, cz.7

Bez namysłu pokiwała głową, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

– Teraz? – ponownie przytaknęła. Mając zielone światło przywarł do jej ust, głaszcząc ją po policzku. Najpierw łagodnie badał jej wnętrze językiem i pieścił wargi, by po chwili łapczywie i zachłannie eksplorować wnętrze jej ust. Oddała mu się całkowicie, nie stawiając żadnego oporu. Oderwał się od niej dopiero, gdy oboje z trudem łapali oddech. Płynnym ruchem zszedł niżej, na szyję, obojczyki i dekolt. Pokrył je obficie pocałunkami, z rzadka lekko kąsając jej skórę. Ignorował to, że delikatnie wierciła się pod nim, chłonąc pieszczoty, które jej daje. Coraz mocniej przygważdżał ją na łóżka, odważnie posuwając się naprzód. Czytaj dalej „Piękna Bestia, cz.7”

Piękna Bestia, cz.6

Przerwała mu, stanowczo stawiając opór.

– Mark, poradzę sobie. – wyrwała mu poły koszuli z dłoni, szczelnie się zakrywając. Usiadł na skraju łóżka obok niej, dając za wygraną.

– Ok., to chociaż rozbierz się i zaniosę Cię do wanny. – próbował coś ugrać.

– W żadnym wypadku. – zaprotestowała. Brzmiała bardzo serio, więc odpuścił. Wziął ją na ręce i zaniósł do łazienki.

– Daj znać, jak będziesz czegoś potrzebowała. – rzucił na odchodne, lecz nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć zniknął za drzwiami. Czytaj dalej „Piękna Bestia, cz.6”

Sanatorium II, cz.4

I tak mijał dzień za dniem. Każdego te same badania, te same procedury. Tylko wykonywali je różni lekarze. Jednak wstyd i upokorzenie za każdym razem te same. Po tygodniu było już lepiej, a po dwóch już w ogóle po wysypce nie było śladu. Już miałam wrócić do domu, na co bardzo się cieszyłam. Jednak na ostatnim wziernikowaniu, tuż przez wypisem, lekarz orzekł infekcję w pipuszce i w odbycie i musiałam zostać. Byłam strasznie rozczarowana, ale wiedziałam, że muszę zostać, bo pipuszka niemiłosiernie piekła w środku i odbyt tak samo. Koleżanki z sali już wyszły, a mnie przenieśli na inną salę, gdzie leżały dziewczęta z podobnym problemem co ja. Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.4”

Sanatorium II, cz.3

Rano pielęgniarki budziły nas i rozpoczynały poranne zabiegi. Każdej podciągały koszulinę, odsłaniając zawiniętą pupę i miejsca intymne, zdejmowały folie i pieluchę i wycierały dokładnie resztki maści. Jedna zawsze przytrzymywała, a druga wycierała pipuszkę i rowek, mocno trąc pokryte miejsca. Cała pipuszka potem bolała. Gdy pacjentka była już wytarta, ściągały ją z łóżka, odzierały przy innych pacjentkach z koszuliny i obmywały miejsca intymne. Trzeba było w szerokim rozkroku ukucnąć nad miską z wodą, a pielęgniarka jedna z tyłu przytrzymywała, a druga myła pipuszkę, łono i rowek. Później obowiązkowe mierzenie temperatury i zastrzyki, których wszystkie nie znosiłyśmy.

Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.3”

Sanatorium II, cz.2

Tak jak poprzednio były tam 3 łóżka. Dwa już zajęte przez inne pacjentki. Położyłam się na tym, które było wolne, a pielęgniarka opuściła pokój. Zostałyśmy same. Do obiadu nic się nie działo. Zaczęłam się zastanawiać co mnie tam spotka. Czy będę miała wykonywane podobne badania jak poprzednio czy zupełnie inne. Z pozostałymi dziewczętami szybko nawiązałam kontakt. Były w podobnym wieku co ja. One też, podobnie do mnie, zmagały się z wysypką. Zapytałam ich kiedy tam przyjechały. Okazało się, że są tam już kilka dni. Zapytałam więc co im robili przez te kilka dni, bo mnie na pewno czekało to samo. Opowiedziały mi wszystko dokładnie i nie myliły się. Byłam wystraszona czy zniosę te wszystkie badania i zabiegi, ale przynajmniej wiedziałam czego mam się spodziewać. Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.2”

Sanatorium II, cz.1

To opowiadanie publikuję ze specjalną dedykacją dla moich Czytelników, którym wiem, że pierwsza część najbardziej przypadła do gustu. Liczę na to, że kolejne części tej serii również Was nie zawiodą.

 

Historia babci zrobiła na mnie wrażenie. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie opowiadać mi o czymś takim. Za każdym razem, gdy ją widziałam, miałam przed oczyma sceny z sanatorium. Trochę było mi głupio z tego powodu, jednak babcia zdawała się nie mieć z tym najmniejszego problemu. Zachowywała się i rozmawiała ze mną zupełnie normalnie. Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.1”