Mów do mnie jeszcze, cz.3

Złapał ją, gdy tylko przekroczyła próg domu.

Gdzie masz majtki? – zapytał, biorąc w ramiona, drugą ręką gładząc ją po pupie, w poszukiwaniu wypukłości materiału.

W torbie. – wyszeptała, spoglądając mu w oczy.

Dotykałaś się? – dociekał, przyglądając się jej uważnie. Pokręciła głową. Patrzył na nią badawczo, upewniając się, czy to oby na pewno prawda. Czytaj dalej „Mów do mnie jeszcze, cz.3”

Surowy i wymagający, cz.6

Od rana uwijałam się jak w ukropie. Mieliśmy dziś ważne spotkanie, od którego wiele zależało i musiałam przygotować prezentację, wydruki, a jakby tego było mało dopilnować przygotowanie sali konferencyjnej i przekąsek. Zdążyłam ze wszystkim chwilę przed spotkaniem. Rozłożyłam się na krześle, wykorzystując ostatnie minuty na relaks. Jakieś 7 minut później, kroczyłam za Panem Wildem dzierżąc w dłoni notebooka. Moim głównym zadaniem było zaraportowanie o przebiegu spotkania, dlatego też postanowiłam wszystko skrzętnie notować. Pan Wild uprzejmie przywitał wszystkich gości, wymienił uściski i rozpoczął spotkanie krótkim przemówieniem. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.6”

Surowy i wymagający, cz.3

Tak bardzo jak uwielbiałem ją karać, tak samo bardzo uwielbiałem ją nagradzać. Po przestudiowaniu raportu za ubiegły miesiąc byłem pod wrażeniem. Świetnie skonstruowany, czytelne wykresy i trafne wnioski. Biorąc pod uwagę, iż tworzyła go z wibrującą zatyczką analną w pupie, odwaliła kawał dobrej roboty. Tak jak potrafiłem ją ukarać nawet za drobne przewinienie, tak samo potrafiłem docenić ją za ciężką pracę. W porze lunchu poprosiłem ją do swojego gabinetu. Stanęła po przeciwnej stronie biurka. Czytaj dalej „Surowy i wymagający, cz.3”

Mr G., cz.6

Patrycja

W środę sytuacja powtórzyła się. Ponownie chciałem, aby zsikała się dla mnie, ale miała z tym duże trudności.

– Wiesz, że moja cierpliwość też ma swoje granice. – powiedziałem. – Gdy się skończy, przełożę Cię przez biurko i zleję Cię tak, że zsikasz się z bólu. – ostrzegłem ją, po czym zająłem swoje stałe miejsce, które pozwalało mi na szczegółową obserwację uległej. Jej oczy zaszkliły się od łez, a ciało zadygotało ze strachu. Dobrze wiedziała, że nie żartuję. Po 2,5 godzinie moja cierpliwość się skończyła. A może chciałem, żeby się skończyła? W końcu ile można czekać? To nie może być aż takie trudne! Jest do tego odpowiednia sytuacja i miejsce, poza tym każą Ci to zrobić, więc spełniasz po prostu czyjeś polecenie. Czytaj dalej „Mr G., cz.6”