Mr G., cz.2

Patrycja

W poniedziałek, punktualnie o 11.00 rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłem i wpuściłem ją do środka.

Stań na czerwonej linii pośrodku pokoju. – poleciłem jej surowym tonem. Posłusznie wykonała moje polecenie. Zająłem swoje stałe miejsce na fotelu. Przez chwilę milczałem i wnikliwie obserwowałem jej reakcje. Stała posłusznie z rękami wzdłuż ciała, spuszczoną głową i wzrokiem utkwionym w podłogę. Oddychała miarowo, choć miała przyspieszone tętno. Denerwowała się czy była aż tak podniecona? Czy może jedno i drugie? Mimo spuszczonej głowy, można było dostrzec jej poważny wyraz twarzy. Po chwili przerwałem tą niezręczną ciszę i wydałem jej pierwsze polecenie. Czytaj dalej „Mr G., cz.2”

Niedzielne popołudnie, cz.5

Jak to, jeszcze raz? Po co? Czuję się już dobrze, nie boli mnie już. – nie rozumiała czemu chce, by po raz kolejny przez to przechodziła.

Wiem, że jest już lepiej, ale jeśli nie zrobimy tego jeszcze raz to jutro znów będzie Cię bolał brzuszek. – wyjaśnił spokojnie. – Zobacz, nie opróżniłem do końca worka  – wskazał na w połowie pełny pojemnik – dlatego musimy powtórzy zabieg.

Nie chcę. – zaprotestowała. – Znów będzie mnie bolało.

Nie jesteś już taka pełna jak poprzednio. Zobaczysz, że teraz będzie przyjemniej. – tłumaczył spokojnym tonem. Mimo tego, że nie chciała znów cierpieć, rozumiała co do niej mówi. Obiecała mu też, że będzie grzeczna, dlatego zgodziła się. Czytaj dalej „Niedzielne popołudnie, cz.5”

Niedzielne popołudnie, cz.4

Po chwili wyszedł z łazienki niosąc duży, gumowy worek. Od razu go zauważyła. Doskonale wiedziała do czego służy, jednak nigdy go nie używała. Wiele razy o tym marzyła, podniecały ją przecież wszelkie zabiegi medyczne i badania lekarskie, ale wizja otrzymania go, przerażała ją do tego stopnia, że za żadne skarby świata nie pozwoliłaby nikomu na zrobienie tego. Czytaj dalej „Niedzielne popołudnie, cz.4”

Udana transakcja, cz.2

Do końca dnia chodziłam jak nakręcona. Byłam bardzo szczęśliwa. Już planowałam, jaki stół kupię do kuchni, a jakie zasłony powieszę w sypialni. Z tego amoku ocknęłam się nazajutrz. Obudziłam się z myślą, że na pewno to musi być cholernie bogaty facet. A jacy faceci są cholernie bogaci? Albo sławni, czyli aktorzy i piosenkarze, albo ludzie biznesu. Byłam pewna, że Georg Clooney na pewno nie przyjdzie, więc lista nieubłaganie zawężała się. Z czasem zostali sami rockmani, wtedy bałam się, że dadzą mi jakiś koks albo podstarzali, zdziadziali milionerzy jak Hugh Haffner. Na samą myśl brało mnie obrzydzenie. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, co ja takiego zrobiłam, w co się wpakowałam. Czytaj dalej „Udana transakcja, cz.2”

Ona, cz.4

Był ciepły wiosenny poranek, kiedy wyruszałyśmy w drogę. Wynajęłyśmy mały pokoik w pensjonacie niedaleko plaży. Miałyśmy cały weekend tylko dla siebie. W ciągu dnia chodziłyśmy po plaży lub małym miasteczku, do którego zawitałyśmy. Wieczorem czekałyśmy tylko na jedno. Gdy po kolacji weszłyśmy do pokoju, obie ległyśmy zmęczone na łóżko. Zaczęłyśmy snuć fantazje, które sprawiły, że po chwili nabrałyśmy ochoty na seks. Zrobiło mi się przyjemnie ciepło między nogami i wiedziałam, że ten moment jest bliżej niż mi się wydaje. Czytaj dalej „Ona, cz.4”

Ona, cz.1

Pierwszy raz przeżyłam z dziewczyną. Jak to się stało? Przez długi czas nie mogłam znaleźć odpowiedniego partnera, takiego, który byłby ze mną, kochał mnie. Spotykałam samych palantów, którzy chcieli zaciągnąć mnie do łóżka bez żadnych zobowiązań. Nie jestem aż tak głupia, żeby się na to nabrać. Na początku, gdy masz 17 lat i masz to jeszcze przed sobą jest fajnie, nie przeszkadza ci to i nie przejmujesz się opiniami znajomych. Ale gdy masz 25 lat i jesteś w tym samym miejscu, zastanawiasz się, co jest z tobą nie tak, czy wszystko z tobą w porządku. Tak było i ze mną. Czytaj dalej „Ona, cz.1”

Nieporozumienie, cz.4

Weekend zaczął się dla nich bardzo przyjemnie. Wspólne spotkanie ze znajomymi, kolorowe drinki i tańce do rana pozwoliły im na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Jednak już kolejne popołudnie nie było równie przyjemne. Gdy wracała do domu z rodzinnego spotkania zapomniała skasować bilet. Kontrolerzy nie dali za wygraną i nie dali się uprosić, by nie wystawiać mandatu. Wiedziała, że mąż wściekłby się, gdyby się dowiedział o tej wpadce. Schowała mandat głęboko do kieszeni i zapomniała o nim. Przypomniała sobie dopiero w domu, ale było już za późno. Gdy chowała rękawiczki zmiętolony papierek wypadł jej na podłogę. Robert natychmiast się nim zainteresował. Próbowała go przechwycić, jednak mąż był od niej szybszy. Rozwinął papierek i zapoznał się z jego treścią. Czytaj dalej „Nieporozumienie, cz.4”

Nieporozumienie, cz.3

Środowe przedpołudnie nie zaczęło się dla Ewy najlepiej. Siedziała wraz z grupką obcych osób, czekając na swoją kolej. Jedni rozmawiali przez telefon, by rozładować napięcie związane z czekaniem, inni nerwowo chodzili po szerokim korytarzu, jeszcze inni przywykli do stresu przedegzaminacyjnego i spokojnie czekali na swoją kolej, snując przy tym opowieści o zawistnych egzaminatorach. Ewa przyglądała się temu wszystkiemu z uwagą, choć serce waliło jej jak oszalałe. Gdy nadszedł jej czas, wyszła z już na wpół opustoszałej sali i zrobiła co tylko było w jej mocy. Niestety, nie wszystko poszło po jej myśli. Przy parkowaniu zahaczyła podwoziem o krawężnik, co nie uszło uwadze wnikliwemu egzaminatorowi. Był to dla niej koniec egzaminu. Ze smutkiem na twarzy i strachem w sercu wracała do domu. Bała się jak zareaguje jej mąż na wieść o oblanym egzaminie. Tak pilnie przygotowywał ją do niego, poświęcał jej tyle uwagi. Bardzo mu zależało na tym, żeby Ewa zdała. Wiedziała, że będzie zły; podejrzewała, że zostanie ukarana; nie wiedziała tylko na ile kara będzie dotkliwa dla jej biednej pupy. Czytaj dalej „Nieporozumienie, cz.3”

Nieporozumienie, cz.2

Był zimny grudniowy poranek. Tonąc w zaspach i przedzierając się przez warstwy zalegającego na chodniku zmrożonego śniegu dotarła spóźniona do pracy. Na biurku zastała tonę papierów z dopiskiem „na wczoraj”. Przed południem natknęła się na szefa, który nie omieszkał wypomnieć jej porannego spóźnienia i dał jej kolejny projekt do poprowadzenia, jakby narzekała na brak pracy. Nie wyrabiała się, miała poślizg z zamówieniami, rozwścieczeni klienci wydzwaniali do niej całe popołudnie. Gdy wróciła do domu była kłębkiem nerwów. Poziom stresu sięgał zenitu. Nie wytrzymała i sięgnęła po papierosa. Stanęła w otwartym oknie i zaciągnęła się. Chłodne powietrze wpadło do rozgrzanego pokoju. Mimo, że mróz przejmował ją do reszty rozkoszowała się każdym wdechem smolistego dymu. Gdy uspokoiła się, wyrzuciła pet przez okno, tuszując tym samym ślady swojego przestępstwa. Dobrze wiedziała, że on nie jest zwolennikiem palenia, dlatego nie chciała go denerwować. Nigdy tego nie robiła, jednak tego dnia musiała zapalić, by rozładować napięcie związane ze zbliżającym się ku końcowi dniem. Czytaj dalej „Nieporozumienie, cz.2”

Studenci, cz.3

Gdy znów położyła się na fotelu, lekarz pomógł jej włożyć nogi w strzemiona i przyjąć odpowiednią pozycję. Nie bała się. Wiedziała, że będzie delikatny, że będzie uważnie manipulował palcami w jej wnętrzu. Nie wiedziała natomiast, do czego zdolni są jego uczniowie. Dopóki doktor stał między jej nogami, zasłaniał jej wdzięki przed grupą wścibskich lekarzy, ale gdy tylko odszedł na bok, aby założyć rękawiczki i przygotować się do badania, cały zespół mógł spokojnie podziwiać jej intymność. Czuła na sobie wzrok studentów, ale nie mogła nic zrobić. Tak potwornie się wstydziła i chciała się zapaść pod ziemię. Jej oczy szybko biegały po suficie, a w głowie przerabiała miliony scenariuszy. Wyobrażała sobie jak musi wyglądać w ich oczach na pół naga, z rozłożonymi nogami. Wyobrażała sobie, co mogą myśleć o jej muszelce i tak już mokrej z podniecenia. Czy zauważą to? Co wtedy pomyślą o niej? Ta chwila wydawała się trwać wiecznie i nigdy się nie kończyć. Nawet nie zauważyła, gdy doktor znów pojawił się przy niej i z radością oglądał jej wilgotną myszkę, lekko się uśmiechając. Musiała się strasznie denerwować i być spięta, tak, że doktor to zauważył. Natychmiast zaczął do niej mówić swoim niskim, męskim i ciepłym głosem. Uspokajał ją tłumacząc, że zaraz będzie po wszystkim, by wreszcie powiedzieć: „zaczynamy”. Czytaj dalej „Studenci, cz.3”