Domowa dyscyplina, cz.7

Niedługo dobiegał końca termin dopuszczenia jej auta do ruchu. Zawsze ja pilnowałem spraw związanych z autami. Powiedziałem jej o tym wcześniej, żeby najpóźniej za tydzień pojechała na przegląd do warsztatu. Przytaknęła mi i pocałowała w usta. Przypadkiem wróciłem do tematu podczas jednej z kolacji. Byłem przekonany, że już dawno załatwiła tę sprawę. Nigdy nie zapominała o takich rzeczach, jednak w natłoku zdarzeń wyleciało jej pewnie z głowy. Nerwowo się poruszyła i przełknęła kęs, który miała w buzi. Doskonale wiedziałem co to oznacza. Szybko dodała, że jutro odstawi auto do mechanika, łudząc się, że załagodzi tym całą sytuację. Niestety, ale jej niesubordynacja i niezastosowanie się do moich poleceń skutkowało tym, że od kilku dni jeździła bez ważnego przeglądu. Przerwałem kolację i kazałem jej wstać. Byłem stanowczy. Widziałem, jak jej oddech przyspieszył, gdy podnosiła się z krzesła. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.7”

Reklama

Domowa dyscyplina, cz.6

Poszperałem trochę w necie i trafiłem na stronę faceta, który zajmuje się karaniem niegrzecznych kobiet. Poczytałem o jego metodach oraz opinie kobiet, znajdujące się na stronie. Wydawał się znać na tym co robi i stosować indywidualne podeście. Dlatego postanowiłem do niego napisać. Nie łudziłem się, że odpowie, bowiem, co innego karać kobietę, gdy sama do Ciebie przychodzi, a co innego z facetem. Ale ku mojemu zaskoczeniu odpisał i potraktował nas i naszą sytuację bardzo poważnie. Pytał o więcej szczegółów, ale już w pierwszej wiadomości zaznaczył, że możemy przyjść razem. Opisałem mu dokładnie, na czym polega nasz problem, co lubimy i co praktykujemy. Wymieniliśmy ze sobą kilka wiadomości, ustaliliśmy szczegóły. Poprosiłem go, żeby na pierwszej wizycie nie był zbyt surowy dla mojej żony, na co oczywiście przystał. Teraz wystarczyło przekonać do tego pomysłu Aneczkę i wyznaczyć konkretny termin spotkania. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.6”

Mr G., cz.6

Patrycja

W środę sytuacja powtórzyła się. Ponownie chciałem, aby zsikała się dla mnie, ale miała z tym duże trudności.

– Wiesz, że moja cierpliwość też ma swoje granice. – powiedziałem. – Gdy się skończy, przełożę Cię przez biurko i zleję Cię tak, że zsikasz się z bólu. – ostrzegłem ją, po czym zająłem swoje stałe miejsce, które pozwalało mi na szczegółową obserwację uległej. Jej oczy zaszkliły się od łez, a ciało zadygotało ze strachu. Dobrze wiedziała, że nie żartuję. Po 2,5 godzinie moja cierpliwość się skończyła. A może chciałem, żeby się skończyła? W końcu ile można czekać? To nie może być aż takie trudne! Jest do tego odpowiednia sytuacja i miejsce, poza tym każą Ci to zrobić, więc spełniasz po prostu czyjeś polecenie. Czytaj dalej „Mr G., cz.6”

Mr G., cz.4

 *

Patrycja

W kolejnym tygodniu zjawiła się jak zwykle. Uwielbiałem patrzeć jak się dla mnie rozbiera. Choć robiła to nie pierwszy raz, zawsze była rumiana i zawstydzona. Wiedziałem, że podniecą ją to tak samo jak mnie. Gdy stała na środku pokoju, naga z rękoma splecionymi na głowie, czekająca na moje rozkazy, wstałem i zacząłem krążyć wokół niej, podziwiając jej alabastrowe ciało. Czytaj dalej „Mr G., cz.4”

Mr G., cz.3

*

 Renata

Kolejna była Renata. Nowoczesna, wyzwolona, koło 30. Od samego początku sprawiała wrażenie, że wie, o co w tym wszystkim chodzi i bardzo jej się to podoba. Tak jak poprzedniej, przedstawiłem jej szczegółowo wszystkie zasady. Zgodziła się na nie bez wahania i z pełną świadomością. Świetnie – pomyślałem. – Będę mógł się z nią nieźle zabawić. Chciałem ją sobie zostawić na deser, dlatego umówiłem się z nią na wtorek. Czytaj dalej „Mr G., cz.3”

Mr G., cz.2

Patrycja

W poniedziałek, punktualnie o 11.00 rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłem i wpuściłem ją do środka.

Stań na czerwonej linii pośrodku pokoju. – poleciłem jej surowym tonem. Posłusznie wykonała moje polecenie. Zająłem swoje stałe miejsce na fotelu. Przez chwilę milczałem i wnikliwie obserwowałem jej reakcje. Stała posłusznie z rękami wzdłuż ciała, spuszczoną głową i wzrokiem utkwionym w podłogę. Oddychała miarowo, choć miała przyspieszone tętno. Denerwowała się czy była aż tak podniecona? Czy może jedno i drugie? Mimo spuszczonej głowy, można było dostrzec jej poważny wyraz twarzy. Po chwili przerwałem tą niezręczną ciszę i wydałem jej pierwsze polecenie. Czytaj dalej „Mr G., cz.2”

Mr G., cz.1

Wszystko zaczęło się jakiś czas temu, kiedy wywalili mnie z roboty. Pracowałem w dużej ogólnopolskiej firmie na dość zacnym stanowisku. Zaczynałem od zera, ale przez ostatni rok zajmowałem posadę kierownika działu sprzedaży i miałem pod sobą kilkunastu przedstawicieli handlowych. Moja kariera trwała 10 lat i skończyła się wraz z fuzją firmy z zagraniczną korporacją. Nagle uznali, że nie potrzebują mojej wiedzy, umiejętności i doświadczenia, tym samym restrukturyzacja zebrała swoje żniwo. No cóż, mówi się trudno i idzie się dalej. Byłem pewien, że w zawrotnym tempie znajdę nową posadę i wrócę na rynek. Nie mogłem się jednak bardziej pomylić. Czytaj dalej „Mr G., cz.1”