Domowa dyscyplina, cz.5

Z czasem Anulka sama przychodziła i prosiła mnie, abym coś zrobił. Opisywała swoje fantazje, a ja z przyjemnością je realizowałem. Cudownie było patrzeć, jak rozkwita i otwiera się na nowe doznania. Testowaliśmy też nowe pozycje przy wymierzaniu kary, zacząłem karać ją zupełnie nago, a potem dalszą część kary stała w kącie. Próbowaliśmy też nowych narzędzi do wymierzania lania. Już nie tylko ręki, ale też paska czy szczotki do włosów. Zawsze bardzo ostrożnie wprowadzaliśmy nowe narzędzia. Ale Anulka sama zachęcała mnie, żebym uderzał mocniej. W końcu, w szczerej rozmowie przyznała, że bardzo ją to wszystko podnieca, a gdy jestem zbyt delikatny fantazjuje, jak sprawiam jej ból. Przyznam, że nieco mnie tym wyznaniem zaskoczyła, ale starałem się sprostać jej oczekiwaniom. Stałem się dla niej surowszy, kary były coraz to dotkliwsze, często krzyczała, czy wierzgała nogami, a podczas stosunku mocniej ją rżnąłem. Oczywiście to wszystko zgodnie z zasadami, ustaleniami, wzajemną miłością i szacunkiem. Musiałem być pewny, że mimo mojej surowości i stanowczości, wie i czuje, że ją kocham.

Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.5”

Domowa dyscyplina, cz.3

Wyprowadziliśmy się zaraz po maturze. Oboje dorabialiśmy w gastronomii i dzięki temu wynajęliśmy mikroskopijnych rozmiarów mieszkanko, ale wówczas zupełnie nam to wystarczało. Nareszcie byliśmy sami. Nie musieliśmy już uważać ani być cicho. Zaczęliśmy się bzykać jak króliki. Kilka pierwszych razy męczyliśmy się z jej bólem, ale potem było już dobrze. Poszliśmy do lekarza, żeby nie było żadnej wpadki. Czytaj dalej „Domowa dyscyplina, cz.3”

Sanatorium II, cz.1

To opowiadanie publikuję ze specjalną dedykacją dla moich Czytelników, którym wiem, że pierwsza część najbardziej przypadła do gustu. Liczę na to, że kolejne części tej serii również Was nie zawiodą.

 

Historia babci zrobiła na mnie wrażenie. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie opowiadać mi o czymś takim. Za każdym razem, gdy ją widziałam, miałam przed oczyma sceny z sanatorium. Trochę było mi głupio z tego powodu, jednak babcia zdawała się nie mieć z tym najmniejszego problemu. Zachowywała się i rozmawiała ze mną zupełnie normalnie. Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.1”

Studenci, cz.3

Gdy znów położyła się na fotelu, lekarz pomógł jej włożyć nogi w strzemiona i przyjąć odpowiednią pozycję. Nie bała się. Wiedziała, że będzie delikatny, że będzie uważnie manipulował palcami w jej wnętrzu. Nie wiedziała natomiast, do czego zdolni są jego uczniowie. Dopóki doktor stał między jej nogami, zasłaniał jej wdzięki przed grupą wścibskich lekarzy, ale gdy tylko odszedł na bok, aby założyć rękawiczki i przygotować się do badania, cały zespół mógł spokojnie podziwiać jej intymność. Czuła na sobie wzrok studentów, ale nie mogła nic zrobić. Tak potwornie się wstydziła i chciała się zapaść pod ziemię. Jej oczy szybko biegały po suficie, a w głowie przerabiała miliony scenariuszy. Wyobrażała sobie jak musi wyglądać w ich oczach na pół naga, z rozłożonymi nogami. Wyobrażała sobie, co mogą myśleć o jej muszelce i tak już mokrej z podniecenia. Czy zauważą to? Co wtedy pomyślą o niej? Ta chwila wydawała się trwać wiecznie i nigdy się nie kończyć. Nawet nie zauważyła, gdy doktor znów pojawił się przy niej i z radością oglądał jej wilgotną myszkę, lekko się uśmiechając. Musiała się strasznie denerwować i być spięta, tak, że doktor to zauważył. Natychmiast zaczął do niej mówić swoim niskim, męskim i ciepłym głosem. Uspokajał ją tłumacząc, że zaraz będzie po wszystkim, by wreszcie powiedzieć: „zaczynamy”. Czytaj dalej „Studenci, cz.3”

Studenci, cz.2

Tak było i tym razem. Długo czekała na tą wizytę. Gdy w końcu otworzył jej drzwi, przeszedł ją dreszcz. To, na co tak bardzo czekała, miało się zdarzyć już za chwilę. Gdy przekroczyła próg, zobaczyła, że nie będą sami tak jak zwykle. W pokoju było oprócz nich jeszcze czworo innych, zupełnie jej obcych ludzi. Dwóch młodych mężczyzn i dwie dziewczyny. Doktor zauważył jej zmieszanie, a nie chciał, by się stresowała. Czytaj dalej „Studenci, cz.2”

Studenci, cz.1

Gdy weszła, hol był już pusty. Szybko znalazła właściwy pokój. Znała go bardzo dobrze, wiele razy tam była. Kremowe ściany i jasne panele świetnie się ze sobą komponowały. Nawet krzesła pasowały do wnętrza. Widać było, że ktoś włożył dużo pracy w urządzenie całego wystroju. Lubiła go, był przytulniejszy niż inne, nie czuć było sterylnej czystości i można się było odprężyć. Chciała usiąść na krześle, jednak była za bardzo podekscytowana. Czuła to już od rana. Zawsze umawiała się, gdy miała wolny dzień. Dobrze wiedziała, że nic nie mogłaby zrobić i o niczym innym myśleć. Jej głowę już od tygodnia zaprzątały myśli tylko o tym. Choć dobrze wiedziała co się wydarzy, wyobrażała sobie wszystko od początku i ze wszystkimi szczegółami: kolorami, zapachami i tym co będzie czuła. Teraz chodziła wzdłuż korytarza niespokojnie, nie mogła znaleźć swojego miejsca, a emocje sięgały zenitu. Czytaj dalej „Studenci, cz.1”