Sanatorium II, cz.3

Rano pielęgniarki budziły nas i rozpoczynały poranne zabiegi. Każdej podciągały koszulinę, odsłaniając zawiniętą pupę i miejsca intymne, zdejmowały folie i pieluchę i wycierały dokładnie resztki maści. Jedna zawsze przytrzymywała, a druga wycierała pipuszkę i rowek, mocno trąc pokryte miejsca. Cała pipuszka potem bolała. Gdy pacjentka była już wytarta, ściągały ją z łóżka, odzierały przy innych pacjentkach z koszuliny i obmywały miejsca intymne. Trzeba było w szerokim rozkroku ukucnąć nad miską z wodą, a pielęgniarka jedna z tyłu przytrzymywała, a druga myła pipuszkę, łono i rowek. Później obowiązkowe mierzenie temperatury i zastrzyki, których wszystkie nie znosiłyśmy.

Czytaj dalej „Sanatorium II, cz.3”

Embarrassing story, cz.5

Z pozdrowieniami dla niecierpliwych 🙂

 

Przez ostatnie kilka tygodni zdążyła mi zadać chyba wszystkie możliwe pytania na tej ziemi w temacie seksu i pokrewnych. Jak chłopcy biegają, że nie poobijają sobie jajek?, Czy przyciąłem sobie ptaka zamkiem od spodni?, Co czuję, jak mój penis robi się twardy i czy to mnie nie boli? Czy dorośli faceci miewają poranne wzwody i jak sobie z tym radzą? Jaka pozycja jest najlepsza do utraty dziewictwa? I czemu jak jeździ długo na rowerze to boli ją cipka? – oto problemy, którym musiałem stawić czoła. Gdy byłem w domu, zaczajała się na mnie i atakowała pytaniami znienacka; gdy byłem w pracy potrafiła napisać mi smsa i nie dawała spokoju dopóki nie otrzymała odpowiedzi. Każde z jej gorących pytań rozbudzało moją wyobraźnię, a najgorsze było to, że nie miałem jak się rozładować. Coraz częściej musiałem jechać na ręcznym, żeby nie łazić po ścianach i normalnie funkcjonować. Nie będę przecież dymał jakiejś panny, gdy za ścianą siedzi to niewinne i bezwstydne stworzenie. Czytaj dalej „Embarrassing story, cz.5”

Embarrassing story, cz.1

Wszystko zaczęło się od telefonu od matki. Z domu wyniosłem się już jakiś czas temu i zdążyłem się już urządzić. Bez owijania w bawełnę od razu zapytała czy nie przygarnąłbym pod swoje skrzydła córki jej koleżanki z pracy. Dziewczyna wybierała się na studia w mieście, w którym mieszkam. Mogłaby zatrzymać się u mnie na jakiś czas, dopóki sobie czegoś nie znajdzie. Poza tym mógłbym pokazać jej miasto i nie czułaby się tu taka samotna i zagubiona. Na moje nieszczęście matka miała dar przekonywania i w krótkim czasie urobiła mnie. Świetnie, brakowało mi tylko dzieciaka do niańczenia. Postanowiłem jednak zacisnąć zęby i oddać tę przysługę matce. Czytaj dalej „Embarrassing story, cz.1”

Szkolenie II, cz.1

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Znacie już pewnie naszą historię. Roma bezczelnie wszystko opisała, a co więcej opublikowała, nie szczędząc pikantnych szczegółów. Wszystko byłoby dobrze i obeszłoby się bez echa, gdybyśmy przypadkiem w sieci nie natknęli się na jej wnikliwe opowiadanie i nie rozpoznali w nim siebie i tego, co się nam przytrafiło. Tak więc w ramach słodkiej zemsty, wracamy raz jeszcze pamięcią do tamtych wydarzeń. Znacie już wersję Romy, teraz czas na naszą. Czytaj dalej „Szkolenie II, cz.1”

Szkolenie, cz.1

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Razem z kilkoma osobami z firmy zostaliśmy wysłani na szkolenie. Firma dbała o rozwój pracowników, więc już nie raz na takowym byliśmy i nic podobnego się nigdy nie wydarzyło. Jednak tym razem było nieco inaczej.

Problemy zaczęły się już po przyjeździe. W recepcji okazało się, że mieli kryzysową sytuację i musieli przejąć gości z innego hotelu. Skutek był taki, że zabrakło dla nas pokoi. Tzn. zgodnych z rezerwacją. Został tylko jeden wolny apartament. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy wszyscy się w nim zmieścić. Sytuacja była o tyle niekomfortowa, że byłam jedyną kobietą, która miała dzielić pokój z trzema facetami. Na szczęście apartament okazał się być duży i wygodny. Złożony z trzech części – wspólnej z kompletem wypoczynkowym i dwóch sypialni z łazienkami, całkowicie zaspokajał nasze potrzeby poczucia prywatności. A przynajmniej moje, bowiem panowie musieli zmieścić się na łożu małżeńskim, mając jeszcze kolegę na dostawce. Zawsze, gdy o tym pomyślałam, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, co pozwoliło mi przetrwać te parę dni. Czytaj dalej „Szkolenie, cz.1”