Lot 208

Zapowiadał się kolejny nudny dzień. Od tygodnia nic ciekawego się nie działo. Żadnych przemytów, żadnych ataków terrorystycznych, napadów, ani żadnych innych historii zagrażających bezpieczeństwu pasażerów. Przez cały dzień beznamiętnie wpatrywałem się w monitor, wypatrując coś podejrzanego. Wyrywkowo braliśmy parę osób na kontrolę, żeby nie było, że się opierdalamy, ale wszyscy byli zupełnie czyści. Nie było nawet nikogo, kto rzucałby cień podejrzeń. Aż do momentu, gdy zjawiła się ona.

Podeszła do okienka nr 5 i podała dokumenty. Na monitorze od razu wyświetliły mi się jej dane oraz dane lotu. Była śliczną, młodą dziewczyną. Od razu w mojej głowie zaświtało milion pomysłów, co mógłbym z nią zrobić. Poczułem, że muszę ją mieć. Od razu, na siłę zacząłem sklejać fakty w logiczną całość, która pozwoliłaby mi na zatrzymanie. Dziewczyna wracała z Kolumbii, co już mogło być podejrzane, wiadomo przecież, że to właśnie Kolumbia jest największym eksporterem narkotyków, głównie kokainy. Od lat mieliśmy większą baczność na pasażerów wracających z tamtych rejonów. Bingo! Jeden pkt dla mnie. Ale to było zbyt mało, by uznać ją za podejrzaną. Nie traciłem jednak nadziei i szukałem dalej. Musiałem szybko coś wymyślić. Uwagę zwrócił jej bagaż. Zbyt mały jak na kobietę wracającą z wakacji. Wiadomo przecież, ile laski potrzebują dupereli pod palmami. Nie miała też żadnego nadbagażu. Bingo! To już dwa dla mnie. Postanowiłem sprawdzić więc historię jej podróży. Od razu rzuciło mi się w oczy, że kupiła bilet w ostatniej chwili, na najbliższy lot. To mi w zupełności wystarczyło. W głębi ducha wiedziałem, że jest niewinna, ale trzeba było umilić sobie jakoś czas. Wysłałem informację do okienka o przytrzymaniu pasażerki i ruszyłem w stronę terminalu.

Co, masz coś? – zagaił mnie po drodze kolega, zauważając, że wychodzę.

Mam. – wymruczałem, łobuzersko śmiejąc się pod nosem.

No co Ty! Będzie akcja?! – było widać, że się napalił. Był nowy w tej pracy i akurat mi przypadło w udziale niańczenie świeżaka. Nie było mi to zbytnio na rękę, bo nie znał się jeszcze na robocie i w każdej chwili mógł mnie wysypać. Ale postanowiłem zaryzykować.

Będzie. Idziesz ze mną? – rzuciłem w jego stronę.

No jasne! – zerwał się z fotela i ruszył za mną, narzucając na siebie marynarkę. – Jakie mamy zarzuty, podejrzenia? – od razu zapytał niczym stary wyga. Ah ci nowicjusze. Uwielbiam ich popisy. Zawsze mnie rozwalają. Ale musiałem mu wyłożyć jasno i klarownie, że to nie będzie zwykła akcja.

Widzisz, stary. Czasami tak jest, że nic się nie dzieje. Jakoś trzeba sobie umilić czas w robocie. Rozumiesz co mam na myśli? – zapytałem retorycznie. Patrzył na mnie tym swoim tępym wzrokiem, usilnie próbując zajarzyć coś pod czerepem. – Dziewczyna wraca z Kolumbii, ma tylko bagaż podręczny i kupiła bilet w ostatniej chwili na najbliższy lot. – wyjaśniłem mu rzeczowo. Od razu ożywił się i zaczął paplać te swoje wyuczone formułki. Choć z dedukcji był całkiem niezły.

Przemyt narkotyków, z Kolumbii głównie kokainy. Szukamy figurek niewielkich rozmiarów i dragów zaszytych w bagażu podręcznym. Proponuję użyć psa tropiącego, by przeszukać jej bagaż.

Taaa, ślicznie się tego nauczyłeś. Ale nie tym razem. W tym przypadku szukamy dragów umieszczonych w ciele pasażerki. Rozumiesz, co mam na myśli? Dziewczyna jest śliczna, zgrabna i powabna. Chyba masz ochotę na chwilę rozrywki? Jej samolot startuje za godzinę. To wystarczająco dużo czasu, by wziąć ją na rutynową kontrolę. Pamiętaj – bezpieczeństwo pasażerów przede wszystkim.

Chyba nie chcesz ją wziąć na osobistą? Nie możemy sami jej przeprowadzić. To nie zgodne z przepisami, a nie mamy żadnej wolnej funkcjonariuszki. – młody zaczął coś kojarzyć. Uwielbiam te ich przebłyski inteligencji.

Przestań mi pieprzyć, co jest zgodne z przepisami, a co nie. Doskonale je znam. Ale przepisy mają to do siebie, że można je czasami ominąć. I to jest właśnie taki przypadek. Rozumiesz? – zatrzymałem się i spojrzałem na niego znacząco. – Siedź cicho i się nie wymądrzaj. Będziesz uzupełniał dokumentację.

Ale… – młody nie dawał za wygraną.

Nie ma kurwa żadnego „ale”! I mnie nie denerwuj, dobrze Ci radzę. A teraz poker face. Jesteś profesjonalistą. – skończyłem, gdy dotarliśmy na miejsce. Dziewczyna usilnie próbowała dowiedzieć się w okienku, czemu jej odprawa tak długo trwa. Bingo – nie przemawiało to na jej korzyść. Podeszliśmy spokojnie i przedstawiliśmy się.

Będzie musiała Pani pójść z nami. – powiedziałem stanowczo.

Ale, o co chodzi? Czy coś się stało? – próbowała wyciągnąć z nas informacje. Była naprawdę wystraszona. W jej oczach, które zaszły łzami, zobaczyłem przerażenie. Nie bój się maleńka. Nic Ci się ze mną nie stanie. Zobaczysz będzie bardzo miło. – mówiłem do niej w myślach.

Wszystko wyjaśnimy Pani w gabinecie. Chodźmy. – byłem nieugięty i uprzejmie wskazałem jej drogę. Nie stawiała oporu. Grzecznie podążała za mną, aż do samego pokoju. Gdy zamknęły się za nami drzwi, od razu przeszliśmy do rzeczy. Bez zbędnych ceregieli. Krótkie przesłuchanie, by nie wzbudzać podejrzeń i propozycja nie do odrzucenia. Usiadła przy biurku naprzeciw młodego, a ja oparłem się o parapet, bacznie ją obserwując.

Skąd Pani wraca i dokąd Pani leci? – młody rozpoczął swoje wyuczone na pamięć, drętwe formułki.

Wracam z Kolumbii i lecę do Nowego Yorku, do domu. – odparła łamiącym się głosem.

Co Pani tam porabiała? – dociekał młody.

Byłam na wakacjach. – rzekła zdawkowo.

W tę stronę, kupiła Pani bilet 4 dni temu. Na miejscu była Pani 3 dni temu, a dziś już Pani wraca. To nie za krótko jak na wakacje? – nie dawał za wygraną. Dziewczyna spuściła głowę w dół, wbijając wzrok w splecione dłonie. Na jej twarzy malował się smutek.

Mój brat miał wypadek. Muszę do niego wracać. – odparła drżącym głosem, szybko dodając:

Leży w szpitalu św. Patryka. Miał dwie operacje. Nazywa się tak samo jak ja – możecie to sprawdzić. – ożywiła się i patrzała na nas naprzemiennie rozpaczliwym wzrokiem. Młody bazgrał coś w papierach.

– Z pewnością nie omieszkamy. – stwierdził lakonicznie. – Co Pani przewozi? – młody kontynuował przesłuchanie.

– Nic takiego, tylko osobiste rzeczy. Trochę ubrań, kosmetyki, nic szczególnego. – przyznała dziewczyna.

– Ma Pani tylko bagaż podręczny. Nie za wiele jak na wakacyjny wyjazd. – dociekał młody.

– Niewiele potrzebuję. – odparła z niekrytą szczerością.

– Kupiła Pani bilet w ostatniej chwili i wcale nie do Nowego Yorku. Czemu leci Pani z przesiadką?

– Chcę jak najszybciej dotrzeć do domu. Na bezpośredni lot musiałabym czekać do jutra, a tak już dziś w nocy będę na miejscu. – nie dawała się zagiąć. Ależ czegóż innego można się było spodziewać; w końcu była niewinna. Jej jedynym przestępstwem jakie popełniła było to, że była tak zniewalająco piękna i seksowna.

To wszystko z naszej strony. Została Pani zatrzymana ze względu na podejrzenie przemytu narkotyków. – wtrąciłem się. – Będziemy musieli przeszukać Pani bagaż. Zostanie też Pani poddana rewizji osobistej. My jednak nie możemy tego zrobić ze względu na przepisy. Będzie musiała Pani zaczekać na koleżankę. Przyjmie Panią, jak tylko będzie wolna.

– Przemyt? Ale ja… nigdy…nic…nie mogłabym. – nieskładnie wydusiła z siebie.

Niestety musimy to dokładnie sprawdzić. Rozumie Pani? – zapytałem retorycznie.

Tak. Ile to może potrwać? – spytała ściszonym głosem.

Nie wiem. Pół godziny, a może 3, może i 5. Trudno powiedzieć. Koleżanka bierze udział w innym przesłuchaniu. Gdy skończy przyjdzie do Pani.

Nie zdążę na samolot. A tak bardzo mi zależało, żeby jak najszybciej być w domu. Liczy się każda minuta. Nie da się tego jakoś przyspieszyć? Proszę. – popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem.

Jest pewna możliwość, ale nie musi się Pani na nią zgadzać. Po dobrowolnym poddaniu się kontroli i podpisaniu stosowych dokumentów mówiących, iż odstępuje Pani od wszelkich roszczeń względem jakości przeprowadzonej kontroli, będziemy mogli natychmiast przystąpić do przeszukania bagażu i rewizji osobistej. Nie mniej jednak pouczam Panią, że ma Pani prawo do przeprowadzenia kontroli przez osobę tej samej płci. Tylko trzeba będzie w tym wypadku zaczekać.

Rozumiem i zgadzam się. Skontrolujcie mnie tu i teraz. Nie mam nic do ukrycia. Podpiszę te dokumenty. – młodemu o mało oczy nie wyszły z orbit. A ja cieszyłem się w duchu jak dziecko i gratulowałem sobie tej siły perswazji. Podszedłem do biurka spokojnym krokiem i wyjąłem z szuflady formularz, który podsunąłem jej do podpisania. Bez wahania, nawet nie czytając, machnęła zamaszysty podpis i oddała mi kartkę. Młody doczepił ją do dokumentacji, a ja wziąłem się za przetrzepanie jej bagażu. Kosmetyczka, koronkowa bielizna, kilka letnich sukienek. Na szczęście walizka nie była duża i sprawnie mi poszło. Zresztą i tak mało mnie obchodziła. Najbardziej interesowała mnie ona.

– Przystępujemy do rewizji osobistej. Proszę zdjąć biżuterię i ubranie i położyć wszystko na biurku. – powiedziałem spokojnym, profesjonalnym tonem, jakby to, co miało się za chwilę wydarzyć, nie robiło na mnie większego wrażenia, choć było wręcz przeciwnie. Serce podchodziło mi do gardła, a cała krew spłynęła na dół. Bacznie przyglądałem się każdemu jej ruchowi. Dziewczyna wstała i powoli zdejmowała z siebie kolejne elementy. Zegarek, kolczyki, złoty łańcuszek, spinki z włosów, które opadły kasztanową kaskadą na ramiona i letnie, delikatne sandałki, zapinane na złote sprzączki. Wreszcie przyszedł czas na sukienkę. Rozpięła zamek z tyłu i z gracją zsunęła ją na dół, po czym odłożyła na biurko. Głośno przełknąłem ślinę. Czułem jak mój członek rośnie i twardnieje. Dziewczyna stanęła nieruchomo, czekając na dalsze polecenia. W kremowej, satynowej bieliźnie, wykańczanej delikatną koronką prezentowała się seksownie i kobieco. Była lekko onieśmielona. Omiotłem wzrokiem jej krągłości i przekazałem kolejne polecenie:

– Bieliznę też. – powiedziałem krótko. Zrozumiała i bez namysłu sięgnęła do zapięcia stanika. Była bardzo zdeterminowana. Rozpięła haftki i uwolniła swoje piersi. Niezbyt duże, ale jędrne i sterczące. Jej sutki w jednej chwili stały się twarde jak moja pała. Po chwili sięgnęła za gumkę majtek i ściągnęła je lekko się pochylając. Bieliznę położyła na biurku razem z innymi rzeczami. Była zupełnie naga. Bez oporu podziwiałem piękno jej idealnie gładkiego ciała i jej kobiece kształty. Stała grzecznie ze spuszczoną głową, nie zakrywając specjalnie newralgicznych miejsc. Pragnąłem zostać z nią sam na sam i dotknąć jej aksamitnego ciała. Szybko przeszukałem rzeczy, leżące na biurku, co chwila mimowolnie zerkając na nagą dziewczynę, stojącą tuż przede mną.

Z szuflady biurka wyjąłem parę białych rękawiczek i niespiesznie ubrałem je. Podszedłem do niej i poprosiłem o wykonywanie moich poleceń. Po chwili stała przede mną z rozłożonymi rękoma, w rozkroku, a ja powoli przeszukiwałem ją z góry do dołu. Zanurzyłem dłonie w jej gęstych, kasztanowych włosach. Czułem ich świeży zapach i pragnąłem mieć ją tylko dla siebie. Po chwili puściłem jej ręce wzdłuż ciała. Przyszedł czas na kulminację.

– Proszę stanąć w rozkroku i oprzeć się dłońmi o biurko. – oznajmiłem zdawkowo, czekając aż utoruje mi do siebie dostęp. Na jej twarzy rysował się grymas bólu i upokorzenia. Zobaczyłem jak jej oczy napełniają się łzami i jak zaciska zęby, by wytrzymać to, co ją czeka. Była gotowa wiele znieść, byle tylko zdążyć na samolot i wrócić do domu. Była gotowa wiele poświęcić dla brata.

Podeszła bliżej stołu, stanęła w rozkroku i wsparła się na łokciach, mocno wypinając się w moją stronę. Jej ciało seksownie wygięło się, ukazując moim oczom malutką, różową muszelkę, a ja myślałem, że zaraz eksploduję. Ogarnąłem szybko jej zgrabny tyłeczek. Musiałem zamknąć na chwilę oczy, by powstrzymać napływ potężnej fali podniecenia i ledwo co powstrzymałem się. Wróciłem do rzeczywistości i podszedłem do niej, przystępując do kontroli. Nabrałem nieco żelu, lewą ręką przytrzymałem ją pod brzuchem i wsunąłem w nią ostrożnie palec. Poczułem jak wchodzi do środka bez żadnego oporu i jak jej ciepłe, miękkie wnętrze otula go ze wszystkich stron. Delikatnie wysunąłem i wsunąłem go głębiej pod innym kątem. Przez chwilę badałem dokładnie jej wnętrze, marząc, że wypełniam ją swoim nabrzmiałym członkiem. Mógłbym robić to całe wieki, ale uwielbiałem też eksplorować drugą dziurkę. Ostrożnie wysunąłem się z niej, ponownie nabrałem odrobinę żelu i odgarnąłem ręką jej pośladek. Moim oczom ukazało się małe, zaciśnięte oczko. No, rozluźnij się maleńka – prosiłem ją w myślach. Dotknąłem go i poczułem jak mięśnie ustępują mojemu naciskowi,  jakby czytała mi w myślach. Rozsmarowałem żel i wsunąłem się do środka, pokonując opór jej mięśni. Ponownie rozkoszowałem się doznaniami jej ciepłego i ciasnego wnętrza, na przemian wysuwając i wsuwając głębiej swój palec. Oh, tak bardzo pragnąłem ją posiąść. To jednak pozostawało tylko w sferze moich marzeń i fantazji. Nie chcąc jej bardziej męczyć, postanowiłem zakończyć badanie.

Dziękuję. Może się Pani ubrać. – powiedziałem, choć miałem ochotę skuć ją kajdankami i przelecieć na wszystkie sposoby. Dziewczyna wyprostowała się i sięgnęła po bieliznę. Ostatni raz zerknąłem na jej nagie piersi i łono. Chciałem je jak najlepiej zapamiętać, bowiem już po chwili jej ciało znów skrywała letnia, kobieca sukienka.

– Odprowadzę Panią do wyjścia. – zaproponowałem. Zabrała wszystkie swoje rzeczy i ruszyła za mną. W milczeniu przemierzaliśmy kolejne korytarze, aż dotarliśmy do wyjścia.

– Dziękuję Panu bardzo. – odwróciła się w moją stronę i spojrzała w moje oczy. – Ten lot jest dla mnie naprawdę ważny.

– Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że brat szybko wróci do zdrowia. – Tym razem nie odpowiedziała nic. Uśmiechnęła się tylko lekko, swe kroki kierując w stronę wyjścia. Stałem tam jeszcze chwilę, podziwiając jej krągłe biodra, warning1seksownie falujące z każdym jej krokiem, aż zupełnie zniknęła, po czym odwróciłem się i wróciłem do swoich obowiązków.

Przez wiele kolejnych tygodni obserwowałem lotnisko, w nadziei, że ją jeszcze kiedyś zobaczę. Długo kazała mi na siebie czekać. Aż do tamtego dnia…

Jack, USA

Z pozdrowieniami dla S.

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s