Niedzielne popołudnie

No hej, nareszcie jesteś. – powiedziała, całując ją w progu na powitanie.

Daj spokój. Straszne korki. – odrzekła zziębnięta, wchodząc do środka.

Rozbieraj się. Chłopcy już przyszli. – rzuciła, kierując się w stronę kuchni. – Zrobię Ci herbatę, rozgrzejesz się. – dodała, znikając w kuchennej wnęce. Basia rozebrała się i weszła do pokoju. Wokół stołu siedziało trzech postawnych mężczyzn. Jej uwagę od razu zwrócił jeden z nich. Doskonale go pamiętała. Takich jak on się nie zapomina.

Poznali się kilka lat temu, na jednym z portali randkowych. Była wtedy młoda i niedoświadczona, on był natomiast spełnieniem jej marzeń – wysoki i dobrze zbudowany. Od razu zakochała się w nim bez pamięci. Była gotowa zrobić dla niego naprawdę wiele, żeby tylko przekonać go do siebie. Dobrze wiedziała, że jej wygląd dalece odbiega od ideału, jednak łudziła się, że oczaruje go swoją osobowością i nie będzie zwracał na to uwagi. Codziennie wymieniali ze sobą smsy, spotkali się kilka razy. Było naprawdę miło. Nic nie wskazywało na to, że coś może nie grać. Aż pewnego dnia, jej telefon się już nigdy więcej nie odezwał. Milczał jak zaklęty mimo, że usilnie próbowała nawiązać z nim kontakt. W końcu napisał jej wprost, żeby dała mu spokój, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Nie mogła w to uwierzyć. Był przecież taki miły. Złamał jej serce. Długo nie mogła się po tym otrząsnąć i na długo straciła zaufanie do facetów. Postanowiła odpuścić i dać sobie spokój z randkami na jakiś czas. Dopiero na studiach ponownie odważyła się spróbować. Czas wyleczył rany, a ona na nowo zaczęła czerpać radość z życia.

Starała się sobie przypomnieć jak najwięcej informacji o nim. Zastanawiała się czy ją rozpoznał. Przez te kilka lat zmieniła się nie do poznania. Nie była już słodkim pączuszkiem, tylko atrakcyjną, pewną siebie kobietą. Choć minęło sporo czasu, na jego widok poczuła w sercu nieprzyjemne ukłucie. Obiecała sobie jednak, że nie będzie się ujawniać i że nie da poznać po sobie tego, jak bardzo ją zranił. Uśmiechnęła się i podjęła temat, siadając obok nich:

Hej, chłopcy. Jak leci? – zagaiła. – Jestem Basia. – przedstawiła się, wyciągając powitalną dłoń w kierunku każdego przystojniaka. Mateusza znała, zresztą nie była już nim zainteresowana; szybko więc przeszła do kolejnego.

­– Łukasz – powiedział dobrze zbudowany, jasnooki mężczyzna o miedzianych włosach, odwzajemniając jej uścisk. Był męski, ale delikatny. Taki lubiła najbardziej. Poczuła jego ciepłą dłoń i delikatne rumieńce na swoich policzkach. Szybko przerwała kontakt wzrokowy, nie chcąc zdradzać jak bardzo na nią działa i przywitała się z kolejnym mężczyzną.

Wojtek. – Dopiero teraz zwróciła na niego uwagę. Przystojny, ciemnooki, o zniewalającym uśmiechu brunet. Takich lubiła najbardziej. Jego uścisk był równie męski, co poprzednika. Spojrzał jej głęboko w oczy, świdrując wnętrze i duszę. Po jej plecach przeszedł elektryzujący dreszcz. Poczuła rodzące się między nimi erotyczne napięcie. Nie wiedziała jeszcze jak tego dokona, ale wiedziała, że musi być jej.

W porządku. – odrzekł zdawkowo Łukasz, wyrywając ją z letargu. Puściła dłoń chłopaka i zajęła wolne miejsce obok niego. Nastała niezręczna cisza. Nie spodziewała się tego; sądziła, że są bardziej wygadani, jednak nie dała za wygraną.

Pracujecie razem w jednostce? – zapytała śmiało. Chłopcy spojrzeli na siebie znacząco. Zdziwili się, że ma takie informacje – przecież się nie znali.

A skąd wiesz, że pracujemy w jednostce? – odparł Łukasz. Uśmiechnęła się i dla rozluźnienia atmosfery postanowiła zażartować:

Kręcą mnie mundury. Żołnierzy wyczuwam na kilometr. – powiedziała z uśmiechem. Podziałało. Wszyscy ożywili się, a pokój wypełnił radosny chichot. Atmosfera rozluźniła się.

Tak, pracujemy razem w jednostce. Twój zmysł Cię nie zawiódł. – odrzekł Wojtek. Nie zwlekając, pociągnęła temat.

Wszyscy jesteście mechanikami? – zapytała, ponownie wprawiając ich w zdziwienie.

Nie. Koledzy pracują razem przy pojazdach, a ja za biurkiem. – kontynuował.

A czym się zajmujesz, jeśli mogę spytać? – dociekała dalej.

Jestem lekarzem. – odparł z rozbrajającą szczerością.

Żartujesz sobie? – zapytała retorycznie, a jej usta wygięły się w szeroki, tryumfalny łuk zadowolenia. – Naprawdę jesteś lekarzem? – niedowierzała.

Tak. Pracuje w jednostce jako lekarz. – nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Zlustrowała go wzrokiem z góry na dół. Nie dość, że żołnierz to jeszcze lekarz. Zyskał tym samym w jej oczach + 1 000 000 do atrakcyjności i męskości. To jak spełnienie jej marzeń. Od dawna miała słabość do lekarzy, nigdy jednak żadnego nie udało jej się prywatnie poznać. Kręciły ją nie tylko uniformy, ale przede wszystkim badania. Te intymne w szczególności. Zawsze chciała mieć swojego osobistego pana doktora, tylko dla siebie. Było tyle rzeczy, które mogłaby z nim robić. Teraz wiedziała, że musi go bliżej poznać. A nawet bardzo, bardzo blisko.

A Ty co porabiasz na co dzień. – odwdzięczył się jej tym samym pytaniem, wyrywając ją z zamyślenia.

Ja? Pracuję w wydawnictwie.

A co tam robisz, jeśli można spytać? – skądś znała to pytanie. Uśmiechnęła się do niego znacząco i postanowiła wyjaśnić, na czym polega jej praca, najprościej jak tylko było można.

Dużo różnych rzeczy, w zależności od tego, co jest do zrobienia. Trochę piszę, trochę czytam, recenzuję… – zaczęła wymieniać zakres swoich obowiązków.

Piszesz książki? – zapytał wyraźnie zainteresowany.

Wiesz co, pracuję nad tym. A na razie nieco krótsze teksty na zlecenie, do prac zbiorowych. Poza tym współpracuję z grafikami nad okładkami, czy plakatami promocyjnymi. No i piszę też streszczenia i recenzje wydawanych pozycji. Także nie nudzę się. – trajkotała jak najęta, a on wpatrywał się w nią jak w obrazek. Zazwyczaj otaczali go żołnierze, kasjerki, bankowcy czy ludzie szeroko rozumianej gastronomii. Nigdy nie spotkał kogoś takiego. Fascynowała go. Nie dość, że była piękna, to jeszcze bystra, mądra i zaradna. Od razu go zainteresowała, dlatego postanowił dowiedzieć się o niej jak najwięcej.

Od dawna piszesz? Jak to się zaczęło? – dociekał, pragnąc jeszcze raz usłyszeć jej aksamitny głos.

Wiesz co, od zawsze miałam bujną wyobraźnie, więc pisanie nigdy nie sprawiało mi dużego problemu. Gdy byłam w gimnazjum i liceum chodziłam na kółko literackie i tam próbować cokolwiek pisać, a że wychodziło mi całkiem nieźle to postanowiłam związać z tym swoją przyszłość.

Ale studiowałaś polonistykę? – wypytywał dalej.

Nie, nie. Socjologię i psychologię. Interesowały mnie bardziej niż polonistyka i myślę, że bardziej mi się przydały. Na razie tylko pierwszy stopień, ale może w przyszłości zrobię magistra, kto wie?

A jakie teksty piszesz? – nie ustępował, ale cieszyła się, że przejął pałeczkę.

A różne. Zależy od zlecenia.

­– Ale erotyczne też? – wtrącił Łukasz, wyraźnie zainteresowany tą kwestią. Roześmiała się.

Przede wszystkim. – zażartowała, choć była to prawda. Nie wstydziła się tego, ale też nie chwaliła się tym. Nie chciała uchodzić za napaloną nimfomankę.

Widzę, że już się zapoznaliście. – powiedziała Aneta wchodząc do pokoju. W ręku dzierżyła kubek z gorącą herbatą i ciasteczka.

Tak, radzimy sobie. Nie masz czegoś jeszcze do roboty? – zażartowała Basia, jakby chciała dać przyjaciółce do zrozumienia, że chce pobyć z panami sam na sam.

Nie; posiedzę z Wami trochę. – rzuciła sarkastycznie Aneta, doskonale rozumiejąc tą cienką aluzję.

Reszta wieczoru upłynęła w zawrotnym tempie. Anegdoty i żarty sypały się z rękawów. Zupełnie zapomniała o historii z Mateuszem, a skupiła się na Wojtku. Rozluźniła się i dała ponieść temu, co przyniósł wieczór. Aż do pewnego momentu, kiedy temat zszedł na miejsce zamieszkania. Całą resztę pragnęła jak najszybciej zapomnieć.

Jesteś stąd? – spytał Wojtek, przystępując tym samym do drugiej części przesłuchania.

Nie. Mieszkam w Gdańsku. Kawałek, ale szybko się jedzie.

Ty! To tam, gdzie ta laska. Ty nam to opowiadałeś, nie? – zapytał retorycznie, niczego nie świadomy Łukasz, spoglądając na Mateusza.

Jaka laska? – spytała dociekliwie Basia, jakby przeczuwała o co chodzi.

Mateusz spotykał się kiedyś z pewną laską. Była koszmarnie brzydka, gruba i strasznie napalona. Dopiero, gdy przestał się do niej odzywać i kazał jej spierdalać, odczepiła się od niego. – opowiadał wyraźnie rozbawiony. Jej mina z każdym słowem rzedła, a jej serce wypełniła gorycz i złość. Każde kolejne zdanie coraz bardziej przypominało jej epizod z Mateuszem; w każdym kolejny coraz bardziej odnajdywała siebie. Poczuła jak do jej oczu cisną się nieproszone łzy. Nie mogła sobie na nie pozwolić. Nie chciała pokazać im, jak bardzo zabolała ją ta historia. Zerwała się z miejsca i ruszyła w stronę drzwi. Dla niej impreza się skończyła. Chciała czym prędzej wrócić do domu i już nigdy z niego nie wychodzić.

Nie umknęło to uwadze Wojtka, który bacznie przyglądał jej się przez cały wieczór. Domyślił się, że chodziło o nią, jednak nie dał tego po sobie poznać. Wiedział, że zaraz wyjdzie. Była rozemocjonowana i nie powinna w takim stanie sama wracać do domu.

Odwiozę Cię. – zaproponował bez namysłu.

Dzięki. Daruj sobie. – rzuciła, nie siląc się nawet na kurtuazyjną grzeczność. Zebrała swoje rzeczy i w ułamku sekundy zniknęła.

Czym prędzej zbiegła ze schodów i wsiadła do auta, trzaskając drzwiami. Odpaliła stacyjkę i wcisnęła gaz do dechy. Była wściekła i nabuzowana. Jechała szybciej niż zwykle, agresywnie wymijając kolejne samochody. Po kilkunastu minutach dotarła na miejsce. Znów w hukiem zatrzasnęła drzwi i wbiegła schodami na górę. Gdy przekręciła zamek, ryglując się na cztery spusty, puściły jej wszystkie hamulce, a słone łzy pociekły wartkim strumieniem po jej delikatnych policzkach. Czym prędzej pobiegła do sypialni, gdzie w spokoju mogła wyrzucić z siebie gniew, dopóki z wyczerpania nie zasnęła.

Po kilku dniach pogodziła się z tym, co się stało. Nie chciała w nieskończoność tego rozpamiętywać. Ten dupek nie był wart jej nerwów i łez. Wróciła do normalnego życia, szykując się na usidlenie Wojtka. Miała nadzieje, że nie jest taki jak Mateusz. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do pewnego, pamiętnego dnia.

Już wieczorem nie czuła się najlepiej. Zmęczona bardziej niż zwykle i ociężała. Czuła, że zapowiada się żołądkowa rewolucja, dlatego zaparzyła sobie kubek gorących ziółek, wzięła ciepłą kąpiel i wcześniej niż zazwyczaj położyła się. Pomyślała, że to pewnie przemęczenie i mały odpoczynek dobrze jej zrobi. Wypiła do dna gorzki napar i położyła głowę na miękkiej poduszce. Sama nie wie kiedy zasnęła.

Rankiem wcale nie było lepiej, a wręcz przeciwnie. Ból brzucha coraz bardziej jej dokuczał. Postanowiła zostać w łóżku, choć szkoda jej było marnować wolnego dnia. Miała tyle planów, które musiała przełożyć. Nie była w stanie dojść do łazienki, a cóż dopiero ogarnąć się i wyjść z domu. Nie zjadła nawet śniadania, o którym nigdy nie zapominała. Zwinęła się w kłębek i postanowiła przetrwać ten ciężki czas. Nie spodziewała się jednak, że będzie to aż tak trudne. Po dwóch godzinach już każdy głębszy oddech powodował niemiłosierny ból. Nie wiedziała, co się dzieje. Przecież przywiązywała uwagę do tego, co je. Może ostatnio przez nadmiar pracy, jadła bardziej nieregularnie, ale od tego się nie umiera. A ona właśnie była bliska. Nie wiedziała już, co ma robić, jak się ułożyć i co wypić, żeby choć trochę mniej bolało. Była taka słaba. Ostatnimi siłami zdołała odebrać telefon, który zabrzęczał tuż przy jej uchu.

Baśka? – usłyszała głos w słuchawce. – Jest tak pięknie na dworze. Chodź idziemy poszaleć po sklepach. A później koniecznie na shake’a. Co Ty na to? – zaproponowała radosnym głosem Aneta. Jej jednak nie było do śmiechu.

Może innym razem. Źle się czuję. – zebrała się w sobie i słabym głosem wyszeptała do słuchawki.

Masz okres? – zapytała dosadnie. Była taka bezpośrednia.

Nie, ale już od wczoraj boli mnie brzuch. Chyba zaraz umrę. – wycedziła, z trudem powstrzymując łzy.

–  Byłaś u lekarza? – Aneta nie dawała spokoju.

Nie, jest niedziela, nikt dziś nie przyjmuje. Samo przejdzie. – łudziła się, że jej słowa okażą się prorocze.

Daj spokój. Po co masz się tak męczyć. Zaraz Ci kogoś podeślę. – i nie czekając na jej odpowiedź rozłączyła się. Jeszcze tego mi brakuje – pomyślała, rzucając telefon na łóżko. Nie chciała nikogo widzieć, tylko dogorywać w spokoju.

 Czas mijał. Czuła tylko ból, który ogarniał jej całe ciało. Przez to całkowicie straciła rachubę czasu. Nie wiedziała jak długo leżała w pół śnie, zamroczona bólem. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. To pewnie Aneta. – pomyślała. Ocknęła się, jednak nie miała siły, żeby otworzyć. Zresztą i tak nie chciała nikogo widzieć. Dzwonek zabrzęczał jeszcze kilka razy, po czym odezwał się jej telefon. Sięgnęła ręką i spojrzała na wyświetlacz. Nie znała tego numeru. Odebrała, choć była to ostatnia rzecz, jakiej pragnęła.

Basia? Gdzie jesteś? Jesteś w domu? Stoję pod drzwiami. Otwórz mi. – usłyszała męski głos w słuchawce. Nie poznała go, nie domyślała się też do kogo może należeć.

Drzwi są otwarte. – wyszeptała. Rozłączył się. Po chwili usłyszała dźwięk klamki, otwieranej pod naciskiem i kroki mężczyzny. Bez trudu ją odnalazł i stanął w drzwiach sypialni. Gdy zobaczyła, kogo Aneta przysłała jej z pomocą, wiedziała, że musi ją zabić. O nie, tylko nie on. – pomyślała.

Wojtek podszedł do niej szybkim krokiem i usiadł na skraju łóżka.

Hej. Jak się czujesz? – zapytał troskliwie, delikatnie kładąc rękę na jej ramieniu.

Kiepsko. – powiedziała, choć tak naprawdę było znacznie gorzej, ale nie chciała histeryzować. Chciała, by widział jaka jest dzielna.

Czemu przyszedłeś? – udała niczego nieświadomą.

Aneta mówiła, że potrzebujesz pomocy, więc jestem.

Proszę, idź sobie stąd. Nie chcę, żebyś oglądał mnie w takim stanie. – odparła, z trudem wytrzymując ból.

Daj spokój. Zbadam Cię i zobaczę co Ci dolega. – powiedział bardzo profesjonalnie. Mimo tego, że bardzo cierpiała, jego słowa odbiły się echem w złączeniu jej ud, a ona poczuła znajome łaskotanie. – Połóż się na pleckach. – polecił jej.

Nie, proszę Cię, nic mi nie jest. – próbowała się wymigać.

No chyba się mnie nie boisz? – zażartował, chcąc rozładować nieco atmosferę i nie czekając na jej ruch wyciągnął z torby stetoskop i zarzucił go na szyję. Wyglądał tak seksownie, że nie była w stanie się z nim kłócić. Ostrożnie zrobiła jeden ruch, próbując się ułożyć. Grymas bólu, jaki malował się na jej twarzy, uświadomił mu, że jest gorzej niż się spodziewał. Od razu zareagował.

Spokojnie, pomogę Ci. – Delikatnie, ale stanowczo chwycił ją za ramiona i powoli pomógł jej się przekręcić. Położyła się na plecach, tak jak jej kazał. Poczuła się jak mała dziewczynka. Nie zwlekając rozpiął guziczki jej pidżamki i nieco ją odchylił. Jego oczom ukazały się krągłości jej kobiecego ciała, czemu nie mógł pozostać obojętny. Ona natomiast poczuła ciepło, wypełniające jej intymność. Założył stetoskop i przyłożył chłodną głowicę do jej ciepłego ciała. Wzdrygnęła się, ale sama nie wiedziała, czy pod wpływem chłodu czy podniecenia. Usłyszał jak bije jej serce, głośno i wyraźnie. Osłuchiwał ją dokładnie, coraz bardziej odsłaniając jej krągłe piersi. Najchętniej rozebrałby ją do naga, jednak wiedział, że byłoby to bardzo nieprofesjonalne. Nie chciał wzbudzać podejrzeń – był przecież poważnym lekarzem. Przyglądała mu się uważnie podczas badania. Był skoncentrowany i bardzo seksowny. Podobał jej się coraz bardziej. Mimo bólu i wstydu starała się leżeć spokojnie.

Nic nie słyszę. Wszystko jest ok. Zbadamy teraz brzuszek. – Tego bała się najbardziej. Wiedziała, że to nie będzie miłe, choć nie spodziewała się, że aż tak trudne do zniesienia. – Powiedz, gdy będzie bardzo bolało. – posłusznie pokiwała głową. Odgarnął jej pidżamkę, odsłaniając tym samym cały brzuch. Teraz bez przeszkód mógł podziwiać jej kobiece kształty. Już nie tylko zaokrąglenia piersi, ale także talię i linię bioder. Poczuł jak jego członek budzi się do życia. Nigdy pacjentki nie działały na niego, jednak ona nie była mu obojętna. Delikatnie uciskał kawałek po kawałku. Czuł jej delikatną, gładką i wrażliwą skórę pod swoimi palcami. Jej brzuch był jednak twardy i nawet delikatny ucisk powodował ogromny ból. Wyginała się i pojękiwała, kiedy ją dotykał.

Co ostatnio jadłaś? – zapytał, by odwrócić jej uwagę.

Nic, co mogłoby mi zaszkodzić.  – wycedziła przez zęby, powstrzymując ból. Widział, że bardzo cierpi, dlatego nie chciał jej zbyt długo męczyć i szybko skończył badanie.

Sytuacja wydawała się być poważniejsza niż przypuszczał. Musiał przeprowadzić dodatkowe badania, choć wiedział, że będzie protestowała. Zerwał się z miejsca, wyszukał w torbie rękawiczki i szybko naciągnął je na swoje długie palce. Obserwowała go uważnie. Nie wiedziała, co zamierza zrobić. Szybkim ruchem odciągnął kołdrę i przeszedł na koniec łóżka. Ukląkł w jej nogach i chwycił za gumkę jej spodni, chcąc ściągnąć je w dół, ale dziewczyna w porę zareagowała.

Co robisz? – zapytała z wyrzutem.

Muszę zbadać Cię ginekologicznie. – oznajmił stanowczo. Pomyślała, że zwariował. Tego jeszcze brakowało, żeby zobaczył ją nago. Owszem marzyła o tym, ale nie tu i nie teraz.

Nie, błagam Cię. Nie możesz tego zrobić. – w jej głosie słychać było błaganie. Wykorzystał to, że jej uwaga była rozproszona, jednym, szybkim ruchem ściągnął jej majteczki w dół, aż do kostek i zgiął jej kolana.

Muszę. – powiedział. – Ale obiecuję, że będę delikatny. – I jednym ruchem rozłożył jej nogi szeroko, odsłaniając jej intymność i torując sobie drogę. Uderzyła w nią fala podniecenia i wstydu. Myśl, że widzi ją w całej okazałości była dla niej nie do zniesienia. Dla niego widok ten był niezwykle podniecający. Od pierwszego dnia, kiedy ją tylko poznał marzył, by ją ujrzeć i dotknąć. Delikatnie paluszkami odchylił jej wargi i obejrzał wejście. Zauważył, że była lekko wilgotna, co podnieciło go jeszcze bardziej. Po chwili wsunął palec do środka. Poczuł jej gorące i wilgotne wnętrze, które otulało go ze wszystkich stron i o mało co nie eksplodował. Musiał jednak zachować zimny profesjonalizm i udawać, że nie robi to na nim wrażenia.

Boli? – zapytał, spoglądając jej w oczy. Onieśmielił ją. Pokręciła tylko przecząco głową, nie będąc w stanie wydusić z siebie ani słowa. Dołożył drugi palec i ostrożnie zanurzył się w jej wnętrzu.

A teraz? – znów pokręciła głową.

Kiedy byłaś u ginekologa? – dociekał, nie przerywając badania.

Nie wiem, nie pamiętam. – powiedziała z wyrzutem. To jej sprawa. Jak może pytać o takie rzeczy? Była zła na niego i nie zamierzała tego ukrywać, choć ból skutecznie ją deprymował.

Przypomnij sobie. To bardzo ważne. – nalegał. Wysiliła pamięć.

Jakieś 4 miesiące temu. – warknęła.

I wszystko było w porządku? – dopytywał dalej.

Tak. – oznajmiła tym samym surowym tonem. Skończył badanie i powoli wycofał palce z jej ciepłego wnętrza. Wszystko wyglądało dobrze. Nie zapowiadało się na zapalenie czy infekcję. Wyrostek też odpadał, bo nie wymiotowała. Pozostawała jeszcze jedna opcja i musiał to sprawdzić. Wyciągnął z torby niewielką tubkę i wycisnął z niej trochę zawartości na palec. Drugą ręką odgarnął nieco jej pośladki i wsunął go do środka. Znów poczuł jej gorące wnętrze, które ciasno zaciskało się na nim.

Co Ty robisz? – zerwała się, czując go w swojej drugiej dziurce.

Ciii, spokojnie. Zaraz będzie po wszystkim. – uspokajał ją, penetrując od środka. Wsunął się nieco głębiej. Jęknęła z bólu i opadła na łóżko. Chciało jej się płakać. Nikt nigdy jej jeszcze tak nie upokorzył.

Kiedy ostatni raz się załatwiałaś? – zapytał dosadnie.

Co takiego? – niedowierzała, że zadał jej to pytanie.

Kiedy ostatni raz się załatwiałaś? – powtórzył stanowczym tonem.

Nie wiem. – krzyknęła. Miała już tego naprawdę dość.

Dzisiaj? – dociekał.

Nie. – warknęła.

Wczoraj? Przed wczoraj? – Przecząco pokręciła głową. – Chyba we wtorek. – przyznała skruszona. Wyjął palec i okrył ją. Był już pewien, co jej dolega.

Byłaś bardzo dzielna. Teraz odpocznij, a jak wrócę rozwiążemy ten problem, dobrze? – zapytał retorycznie. – Poczekaj na mnie chwilkę. – powiedział i znikł z torbą za drzwiami łazienki. Chciała się ubrać, ale okazało się to zbyt trudne. Była wściekła. Nie mogła pogodzić się z tym, że wykonał jej tak intymne badania. Jak ona teraz spojrzy mu w oczy? Jak ma go teraz zdobyć? Czuła się upokorzona jak nigdy dotąd i jedyne czego pragnęła to zapaść się pod ziemię. Nie przypuszczała tylko, że to jeszcze nie koniec jej cierpień na dziś.

Po chwili wyszedł z łazienki niosąc duży, gumowy worek. Od razu go zauważyła. Doskonale wiedziała do czego służy, jednak nigdy go nie używała. Wiele razy o tym marzyła, podniecały ją przecież wszelkie zabiegi medyczne i badania lekarskie, ale wizja otrzymania go, przerażała ją do tego stopnia, że za żadne skarby świata nie pozwoliłaby nikomu na zrobienie tego.

O nie, nawet o tym nie myśl. – ostrzegła go i znacząco odsunęła się w głąb łóżka.

Kochanie, to dla Twojego dobra. Chcę Ci pomóc, a to najszybszy i najskuteczniejszy sposób. – wyjaśnił spokojnie, siadając na brzegu łóżka. – Nie bój się, nie zrobię Ci krzywdy.

Nie, nie, nie. – upierała się. – Proszę Cię, zrobię co zechcesz, tylko daj mi już spokój. – powiedziała błagalnym tonem. Próbowała wziąć go na litość, jednak on nie dawał za wygraną. Ostrożnie chwycił ją i mimo jej protestów przyciągnął ją znów do siebie.

Uspokój się. Połóż się na lewym boczku i przyciągnij prawą nóżkę do siebie. – poprosił. Gdy nie zareagowała, sam przekręcił ją i ułożył w odpowiedniej pozycji. Zobaczyła, że nie żartuje.

Błagam Cię, nie rób tego. Tak bardzo mnie boli. Nie wytrzymam już więcej. – nie próbowała już udawać. Łzy same cisnęły jej się do oczu.

Obiecuję, że zrobię to bardzo delikatnie, ale musisz mi troszkę pomóc. – powiedział spokojnie, przytrzymując ją i gładząc po włosach jednocześnie. Wiedział, że się boi, ale musiał szybko działać.

Nie, nie chcę. Proszę Cię, nie rób tego. – próbowała wykorzystać ostatnią szansę. Spojrzał na nią i głośno westchnął.

Ok. Nie chcesz, żebym ja to zrobił, to zrobi to ktoś inny. Zbieraj się – jedziemy do szpitala. – zaordynował stanowczo. Uspokoiła się i spojrzała na niego badawczo. Nie mógł być aż tak podły, żeby to zrobić, ale wolała nie ryzykować i nie wystawiać jego cierpliwości na próbę. Szpital był ostatnim miejscem, w jakich chciała się teraz znaleźć. Wolała już, żeby Wojtek zrobił to w domu, niż obcy ludzie mieliby tego dokonać w szpitalu.

Nie chcę jechać do szpitala. Już wolę, żebyś Ty to tutaj zrobił. – powiedziała skruszona. Znów przysiadł obok niej na łóżku i pochylił się nad nią.

Na pewno? – Pokiwała głową, nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. – A pomożesz mi? – Znów przytaknęła. – To połóż się tak, jak prosiłem. – Tym razem posłusznie zrobiła, co kazał. Przekręciła się na lewy bok i mocno podciągnęła prawą nogę do siebie. Jej kobiecość rytmicznie zaczęła pulsować na samą myśl o tym, co miało zdarzyć się za moment. Odsunął kołdrę i zupełnie ściągnął jej majteczki. Bez skrępowania mógł podziwiać jej krągłe biodra i jędrne pośladki. Jej oddech wyraźnie przyspieszył, ale nie miała odwagi z nim dyskutować. Zauważył to i dodał:

Tak będzie Ci wygodniej. – Uspokoił ją. Ponownie założył rękawiczki, po czym nasmarował zarówno palec jak i gumową końcówkę.

Posmarujemy pupcię, żeby nie bolało, dobrze? Rozluźnij się. – zapytał retorycznie. Poczuła jak jej mięśnie zaciskają się z podniecenia, a jej serce przyspiesza. Odchylił jej pośladek i delikatnie rozsmarował żel wokół zaciśniętego oczka. Wzdrygnęła się, czując chłodną maź.

Ciiii, spokojnie, już kończę. – powiedział ciepłym głosem. – Teraz oddychaj głęboko i delikatnie przyj. – poinstruował ją. Grzecznie zrobiła to, o co prosił. Po chwili wziął do ręki kankę i ostrożnie wsunął ją do środka. Poczuła, jak gumowy intruz napiera i usilnie próbuje dostać się do jej ciepłego i ciasnego wnętrza. W końcu kanka utknęła głęboko w jej pupie, a z jej piersi wyrwał się cichy jęk. Poczucie upokorzenia sięgnęło zenitu. Wstał i poluzował zacisk, a ciepła woda szybkim strumieniem dostała się do jej wnętrza. Przykręcił go nieco i powiedział do niej czule:

Oddychaj głęboko, kochanie. Jeśli będziesz się źle czuła powiedz mi, to przestaniemy na chwilę, dobrze? – pokiwała głową na znak zgody. Woda powoli wypełniała jej brzuch. Po chwili ból wzmógł się, a jej coraz trudniej było go znieść. Cichutko pojękiwała, dając znać o swoim cierpieniu, a on czule masował jej brzuszek.

Już nie mogę. Jestem pełna. – wyszeptała, rumiana ze wstydu.

Jeszcze troszkę, kochanie. Wytrzymaj jeszcze troszkę. – poprosił, pochylając się nad nią. Był bardzo blisko, a intymna atmosfera, jaka wytworzyła się między nimi, pomagała jej znieść nieprzyjemny zabieg. Po chwili ból był jednak tak duży, że nie panowała już nad sobą. Mało interesowało ją nawet to, że była prawie naga. Teraz liczyło się tylko, żeby przestało boleć. Prosiła go, żeby przestał, jednak dopiero gdy zobaczył łzy w jej oczach, zacisnął zawór, a woda natychmiast przestała wpływać do jej środka. Spojrzał na worek – był w połowie pełny. Wiedział, że powinna przyjąć więcej, ale nie chciał jej torturować. Usiadł obok niej i znów się pochylił.

Przekręcimy się teraz ostrożnie na plecki, dobrze? – powiedział czule. – Pomogę Ci. – zaproponował. Sama nie była w stanie zrobić żadnego ruchu. Powoli pomógł jej zmienić pozycję. Woda rozlała się wewnątrz niej, a ona poczuła niewielką ulgę. Ujrzał ją prawie nago, czemu nie pozostał obojętny. Bezkarnie sycił oczy jej pełnymi piesiami, lekko tylko przysłoniętymi pidżamką, krągłymi biodrami i nagim łonem. Leżała obok zupełnie bezbronna i zdana tylko na niego. Mógł zrobić z nią, co tylko chciał.

Musisz poleżeć teraz troszkę spokojnie. Pomasujemy brzuszek, żeby nie bolał, dobrze? – onieśmielona pokiwała głową. Dotyk jego ciepłych rąk przyniósł jej nieco ulgi, jemu natomiast wiele radości. Masował delikatnie, uśmierzając ból skurczy, jednak ona coraz bardziej jęczała i prosiła, żeby puścił ją do łazienki. Czuła jakby napierająca woda miała rozerwać jej wnętrze. Przez kilka chwil ją przytrzymywał, uspokajając i tłumacząc, że musi poleżeć jeszcze troszkę, aż w końcu pozwolił jej iść. Czym prędzej pobiegła i zamknęła się w łazience. Gdy tylko usiadła, woda wraz z zawartością eksplodowała z jej wnętrza. Przez chwilę czuła nieprzyjemne skurcze, jednak potem ogarnęło ją błogie uczucie ulgi. Czuła się znacznie lepiej. Po wszystkim umyła się i zapięła pidżamkę na guziczek, zasłaniając piersi. Oprzytomniała. Musiała wrócić do pokoju, a zdała sobie sprawę, że jest prawie naga. Nie mogła mu się tak pokazać. Uczucie wstydu ogarnęło ją, echem odbijając się w złączeniu jej ud. Siedziała bezczynnie dłuższą chwilę, dopóki nie zawołał jej. Pełna wstydu i z rumieńcem na twarzy stanęła po chwili w drzwiach sypialni, zaciągając pidżamkę na nagie łono. Spojrzał na nią, ogarniając jej ciało wzrokiem. Nawet chora, wyglądała niezwykle seksownie. Poczuł jak jego męskość rozpiera jego spodnie. Dostrzegł rumieniec na jej policzkach – wiedział, że jest onieśmielona i pełna wstydu. Nie wiedział tylko czy z powodu jego czy intymnego badania.

Chodź połóż się i odpocznij troszkę. – powiedział po chwili niezręcznej ciszy, jaka nastała między nimi. Posłusznie zrobiła, co kazał. Wstał i pozwolił jej się wygodnie ułożyć, po czym okrył ją, naciągając kołdrę na jej półnagie ciało. Chwilę gładził jej włosy i czule mówił do niej, by odwrócić jej uwagę od nieprzyjemnych zdarzeń.

Spróbujemy jeszcze raz? – zapytał szeptem. Jej oczy rozszerzyły się do rozmiarów pięciozłotówki.

Jak to, jeszcze raz? Po co? Czuję się już dobrze, nie boli mnie już. – nie rozumiała czemu chce, by po raz kolejny przez to przechodziła.

Wiem, że jest już lepiej, ale jeśli nie zrobimy tego jeszcze raz to jutro znów będzie Cię bolał brzuszek. – wyjaśnił spokojnie. – Zobacz, nie opróżniłem do końca worka  – wskazał na w połowie pełny pojemnik – dlatego musimy powtórzy zabieg.

Nie chcę. – zaprotestowała. – Znów będzie mnie bolało.

Nie jesteś już taka pełna jak poprzednio. Zobaczysz, że teraz będzie przyjemniej. – tłumaczył spokojnym tonem. Mimo tego, że nie chciała znów cierpieć, rozumiała co do niej mówi. Obiecała mu też, że będzie grzeczna, dlatego zgodziła się.

Pójdę przygotować wodę. – oznajmił i znikł za drzwiami łazienki. Po chwili znów pojawił się przy jej łóżku. Bez słowa przekręciła się na bok i ułożyła tak jak jej wcześniej pokazał. Choć bała się, postanowiła mu zaufać. Ponownie posmarował jej zaciśnięte oczko żelem i znów delikatnie wprowadził kankę do ciasnej pupci. Tym razem uderzyła w nią fala gorącego podniecenia, rozpalając jej zmysły. Tak jak poprzednio poluzował zacisk, a ona poczuła jak ciepła woda ponownie penetruje jej wnętrze. Znała już to uczucie, jednak teraz rzeczywiście było o wiele przyjemniejsze. W ogóle czuła się zupełnie inaczej. Ból już nie mroczył jej umysłu, a ona uważnie rejestrowała wszystko, co robił. Wiedziała, że jest lekarzem i nie jest pewnie żadną nowością dla niego wykonywanie podobnych zabiegów, jednak ona przeżywała to znacznie bardziej niż się spodziewała. Było to dla niej upokarzające doświadczenie, szczególnie, że brał w nim udział znajomy, którego znała z zupełnie innej perspektywy.

Połóż się na pleckach. – wyszeptał, pochylając się nad nią. Ostrożnie przekręciła się, odsłaniając nagie łono. Zawstydziła się, ale on uśmiechnął się tylko i powiedział, że nie ma się czego wstydzić. Oddychała głęboko, gdy ciepła woda świdrowała jej wnętrze.

Pomasuję brzuszek, dobrze? – zapytał retorycznie i nie czekając na odpowiedź podciągnął jej pidżamkę wysoko w górę, aż pod piersi. Przełknęła głośno ślinę. Leżała przed nim prawie naga, z rurką podłączoną do pupci. Dla niej nie mogło być nic bardziej krępującego, dla niego natomiast nic równie seksownego i podniecającego. Dotknął jej ciepłego brzuszka i zaczął masować. Znów poczuł jej delikatną i wrażliwą skórę pod swoimi palcami i znów z lubością podziwiał jej kobiece ciało. Była o wiele spokojniejsza niż poprzednio; nie jęczała tak i nie wierciła się. Całkowicie zaufała mu i oddała się w jego ręce.

Gdy płyn coraz bardziej wypełniał ją od środka, znów poczuła napierające skurcze.  Przyjemne pieszczoty ciepłej wody, masującej jej wnętrze przerodziły się w nieprzyjemne uczucie, które coraz trudniej było jej znieść.

Możemy już skończyć, proszę. Nie wytrzymam już dłużej. – wymamrotała nieśmiało. Spojrzał na worek, który był jeszcze w połowie pełny.

Wytrzymaj jeszcze troszkę, proszę Cię. – przekonywał, jednak ona nie chciała dać za wygraną. Coraz bardziej jęczała i prosiła, by skończył zabieg. – Kochanie, jeśli teraz skończymy, to będziemy musieli zrobić to jeszcze raz. Chyba nie chcesz po raz kolejny przez to przechodzić? – zapytał, choć dobrze znał odpowiedź. Dziewczyna uspokoiła się, jednak po chwili znów zaczęła wiercić się i błagać go o litość. Nie mógł patrzeć jak się męczy, choć dobrze wiedział, że musi wytrzymać do końca. – No dobrze. – oznajmił. – Przerwę na moment, ale później dokończymy, dobrze? – Zgodziła się. Czuła, że nie ma wyboru. Wolała choć chwilę przerwy niż nieustanne męczarnie. Wstał i zacisnął zawór, a woda natychmiast ustała. Poczuła ulgę, jakby wszystko w jej wnętrzu uspokoiło się. Usiadł obok niej i masował dalej. Było jej tak przyjemnie, że chciała, by ta chwila trwała jak najdłużej. Nie dane jej było jednak zaznać spokoju. Przerwał masaż i zapytał:

Dokończymy? – Westchnęła ciężko, a on zobaczył przerażenie w jej oczach. Wiedział, że boi się i nie chce kontynuować, ale wiedział też, że musi być stanowczy. Ona natomiast wiedziała, że i tak z nim nie wygra. Pokiwała więc grzecznie głową, przygotowując się na kolejną porcję ciepłego płynu.

Jeszcze chwilka i będzie po wszystkim. – uspokajał ją. Postanowił zażartować, żeby zająć ją czymś i odwrócić jej uwagę. Sypał kawałami jak z rękawa, z czego oboje mieli niezły ubaw. Jak nikt dotąd umiał ją rozbawić. Nie przypuszczała nawet, że jest tak dowcipny. Wszystko to pozwoliło jej znieść zabieg. Choć nie cierpiała już tak jak poprzednio, wciąż czuła jak woda rozpiera ją od środka. Tym razem udało jej się przyjąć całą porcję. Z racji tego, że wody było więcej, skurcze też były bardziej dokuczliwe i trudniejsze do zniesienia. Gdy tylko ciepła ciecz przestała penetrować jej wnętrze, niemalże natychmiast poczuła potężne parcie na jej zatkane kanką oczko. Zerwała się pewna, że nie uda jej się dobiec do toalety, jednak Wojtek skutecznie przytrzymał ją i po chwili nieprzyjemne uczucie minęło. Odetchnęła z ulgą, jednak nie na długo, gdyż za moment znów ogarnęło jej ciało. Gdy ustał trzeci skurcz pozwolił jej pójść do łazienki. W ostatniej chwili usiadła na sedesie; parcie było tak silne, że nie umiała go powstrzymać, a woda wraz z zawartością wytrysnęła z niej szybkim strumieniem. Znów chwilę męczyła się, nim wszystko z niej wyleciało, jednak uczucie ulgi, którego później zaznała, było niedopisania. Po wszystkim czuła się taka pusta. Ból brzucha zupełnie zniknął, a ona, choć zmęczona, czuła się wyjątkowo dobrze, jak nigdy dotąd. Wzięła szybki prysznic i owinięta w ręcznik, z uśmiechem na twarzy wróciła do sypialni.

Nie mógł oderwać od niej oczu, gdy weszła do pokoju. Myśl, że pod ręcznikiem, jest zupełnie naga rozpalała jego zmysły.

Połóż się i odpocznij. Nieźle Cię dziś wymęczyłem, ale mam nadzieję, że czujesz się już lepiej. – ogarnął swoje roztargnienie, po czym stwierdził. Bez wahania posłuchała go i wskoczyła do łóżka. Rzeczywiście była zmęczona, bowiem gdy tylko przyłożyła głowę do poduszki, oczy same zaczęły się jej kleić i po chwili zasnęła. Okrył ją i pocałował w czoło. Jeszcze chwilę siedział przy niej i patrzył, jak słodko śpi, po czym zabrał swoje rzeczy i skierował się w stronę drzwi. Był zadowolony i dziwnie podniecony. Sądził, że to co się zdarzyło, zbliży ich do siebie. Nie wiedział nawet jak bardzo się mylił.

*

Hej. Wchodź, posiedzimy, pogadamy. Będzie fajnie. Dobrze, że dałaś się wyciągnąć. – powiedziała Aneta, całując ją na powitanie. Basia weszła i skierowała swoje kroki w stronę salonu. Już dawno nie miały babskiego wieczoru, a taki z pewnością dobrze by jej zrobił. Niestety, Aneta miała inne plany i zaprosiła chłopaków. Basia stanęła jak wryta w progu pokoju, wytrzeszczając oczy na trzech przystojniaków, siedzących wokół stołu, dokładnie tak jak za pierwszym razem, gdy się spotkali. Wtedy obiecała sobie, że nie da po sobie poznać, że zaszło coś między nią a Mateuszem; tym razem chodziło o Wojtka. Jakby nigdy nic przywitała się i usiadła obok niego. Jednak czuć było, że coś jest nie tak. Była powściągliwa i zdystansowana. Przez cały czas milczała, słuchała i obserwowała innych. Wszystkich prócz Wojtka rzecz jasna. W jego kierunku nie spojrzała ani razu. Choć jej twarz niczego nie zdradzała, z jej zachowania dało się wyczytać zupełnie coś przeciwnego. Aneta od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Gdy nadarzyła się ku temu okazja, poprosiła chłopaków, by pomogli jej w kuchni. Choć Baśka dawała znać przyjaciółce, że nie chce zostawać sama z Wojtkiem, mrugając i patrząc się na nią znacząco, ta udawała, że nie wie o co chodzi. Zabrała kolegów i w trójkę zniknęli za drzwiami pokoju.

Zostali sami. Między nimi nastała niezręczna cisza. Nie poznawał jej. Zawsze żywa i przebojowa, teraz cicha, powściągliwa i zdystansowana.

Gniewasz się na mnie? – zapytał.

Nie. Skąd Ci to przyszło do głowy? – skłamała,  popijając herbatę.

Nie odzywasz się do mnie, nie odbierasz moich telefonów, nie patrzysz na mnie, unikasz mnie… Mam wymieniać dalej? – nie była mu w stanie nic odpowiedzieć. Jeszcze nigdy w życiu aż tak bardzo się nie wstydziła. Nie umiała mu nawet spojrzeć w oczy. Od razu przypominało jej się tamto popołudnie i to, co jej zrobił.

Porozmawiajmy, proszę. – bał się, że ją straci. – Chodzi o zeszłą niedziele? – spojrzał na nią pytającym wzrokiem. Na samo słowo wzdrygnęła się i odwróciła głowę w drugą stronę, by nie mógł dojrzeć jej zaszłych od łez oczu.

Powiedz mi proszę – nie dawał za wygraną. Miała już tego dość. Dość udawania, że nic się nie stało.

Musiałeś mi to zrobić?! – wycedziła ze złością przez zęby. Wydawał się być zaskoczony jej wybuchem złości. Postanowił jednak nie zaogniać konfliktu. Odczekał chwilę i powiedział spokojnym tonem:

W żaden, absolutnie żaden sposób nie przekroczyłem swoich kompetencji. Ja jestem lekarzem, a ty moją pacjentką. Każdego pacjenta z takimi objawami zbadałbym tak samo. I naprawdę nie musisz się tego aż tak bardzo wstydzić. – tłumaczył, jednak dla niej nie było żadnego rozsądnego wytłumaczenia. Nie mogła pogodzić się z tym, że tak ją potraktował. Nie chciała już dalej tego słuchać. I nie chciała pokazać reszcie, że cokolwiek między nimi zaszło, więc gdy usłyszała kroki Anety, zerwała się z miejsca i pochyliła nad nim.

Upokorzyłeś mnie, rozumiesz?! – powiedziała ściszonym głosem, cedząc ze złością przez zęby, po czym zabrała swoje rzeczy i wybiegła z pokoju. Po chwili była już za drzwiami. Odetchnęła z ulgą. Musiała wymyśleć coś, żeby dał jej spokój.

Ten jednak nie dawał za wygraną. Z uporem maniaka doprowadzał do przypadkowych spotkań. Czas mijał, a ona czuła się coraz lepiej. Nie myślała już o tym, nie przeżywała już tak tego, co stało się w to pamiętne, niedzielne popołudnie, choć jeszcze na samo wspomnienie rumieniła się i wstydziła. Jednak teraz odczuwała coś zupełnie innego. Wstyd, który paraliżował ją i kazał unikać mężczyzny przerodził się w wstyd, który doskonale znała. Wstyd, który podniecał ją i rozpalał jej zmysły. Coraz częściej fantazjowała o tym, co wydarzyło się między nimi. Miała na niego coraz większą ochotę. Nie wiedziała tylko jak mu to zaproponować.

Podczas kolejnego spotkania u Anety, znów udało im się zamienić kilka słów. Nie była już na niego zła. Tym razem była niemiłosiernie napalona.

Co mam zrobić, żebyś przestała się na mnie dąsać? – wykorzystał okazję, gdy zostali sam na sam.

Nie wiem. – wzruszyła ramionami, wbijając wzrok w ziemię. Po raz kolejny skłamała, bo doskonale wiedziała, czego potrzebuje i co naprawiłoby relacje między nimi.

Aż tak bardzo się wstydzisz? – zapytał troskliwie. Pokiwała głową. – Zrobię co tylko chcesz, powiedz tylko co Ci pomoże pokonać ten wstyd. Naprawdę zależy mi na Tobie i chcę, żeby było między nami dobrze… – kontynuował, głaszcząc ją po policzku. Nie czekając aż skończy wtrąciła mu w pół zdania:

…przeleć mnie. – wyszeptała, spoglądając mu głęboko w oczy. Patrzył na nią jakby nie rozumiał, o co jej chodzi. Przełknął głośno ślinę, na samą myśl o tym, że mógłby ją posiąść.

I to Ci pomoże? – zapytał, starając się utrzymać poważny ton. Pokiwała głową. – Nie będziesz się już tak wstydzić? – Zaprzeczyła. Bez zastanowienia wstał i podał jej rękę. Przyjęła ją i bez słowa razem wyszli.

W drodze do domu, panowała niezręczna cisza. Ona zawstydzona, ciągle patrzyła się przez szybę. On skupiony na prowadzeniu i tym, co za moment się wydarzy. Oboje jednak wiedzieli po co jadą. Kątem oka obserwowała go. Był taki męski i seksowny, gdy prowadząc auto, co pewien czas zerkał na nią, flirciarskim wzrokiem. Wydawał się być dla niej idealny.

Jak chcesz się kochać? – zapytał, wyrywając ją z letargu.

Tak, jakby to był nasz pierwszy i ostatni raz. – powiedziała, po chwili namysłu. Dało mu to dużo do myślenia, jednak pokrewieństwo ich dusz sprawiły, że doskonale ją zrozumiał.

Gdy dotarli na miejsce czuć było w powietrzu podniecenie i erotyczne napięcie, które już za moment miało być rozładowane. Zaparkował przed jej domem i bez wahania przyciągnął jej twarz do siebie. Ich usta złączyły się w namiętnym tańcu, łapczywie eksplorując swe wnętrza. Jeszcze nikt nigdy jej tak nie całował. Pożądliwie, lubieżnie, zmysłowo. Poczuła znajome mrowienie między udami. Jej intymność wypełniła ciepła wilgoć, a ona pragnęła, by wypełnił ją swą nabrzmiałą męskością. On jednak miał wobec niej inny plan. Po chwili skończył i odwiódł ją od siebie. Spojrzała na niego zaskoczona. Była zawiedziona, a nawet trochę zła na niego. Nie wiedziała o co mu chodzi. Nie podobała mu się? Rozbudził jej zmysły i zostawił ją samą sobie. Miał jednak w sobie to coś, co sprawiało, że nie mogła się długo na niego gniewać. Jego zniewalający uśmiech i nieodparty urok osobisty działały na nią jak nigdy dotąd.

Pomógł jej wysiąść, chwycił za rękę i pociągnął w stronę drzwi. Już na klatce nie wytrzymał i rzucił się na nią, niczym wygłodniałe zwierze. Namiętnie eksplorował wnętrze jej ust, smakował jej słodkie ciało i niecierpliwie je badał. Nie mógł doczekać się, kiedy zerwie z niej ciuszki i znów zobaczy ją w całej okazałości. Łaknął jej wszystkimi zmysłami i pożądał jak żadnej innej. Gdy wpadli do domu, a drzwi zamknęły się za nimi z trzaskiem, chwycił ją w ramiona i zaniósł do sypialni, nie przerywając namiętnych pocałunków. Po chwili odwiódł ją od siebie i rzucił na łóżko. Była jego zdobyczą, a on czuł się niczym zwycięzca. Dopadł ją, po czym szybko i bezceremonialnie ściągał kolejne elementy jej idealnie dobranej garderoby, aż została zupełnie naga. Ona odwdzięczyła mu się tym samym, co sprawiło mu wiele radości. Namiętnie badała jego ciało kawałek po kawałku, odkrywając go na nowo. Nagle złapał ją za nadgarstki i mocno przycisnął je do łóżka po obu stronach jej głowy. Podobała mu się jej aktywność, ale musiał pokazać kto tu rządzi. Natychmiast zrozumiała jego aluzję i obdarzyła go bezgranicznym zaufanie. Całkowicie mu się oddała. Poddała się jego wysublimowanym pieszczotom i pozwoliła mu na wszystko, na co tylko miał ochotę. Intensywnie pieścił jej ciało, schodząc coraz niżej. Kąsał w szyję, ssał sutki i całował brzuch, póki nie dotarł do sedna jej kobiecości. Odgarnął wargi i zanurzył się w nią językiem, przytrzymując mocno jej ruchliwe biodra. Dokładnie wypieścił jej wnętrze. Wiła się pod każdym jego ruchem, jęcząc coraz głośniej. Jej serce przyspieszyło, a oddech stał się urwany i nieregularny. Coraz trudniej było jej wytrzymać energiczne pieszczoty kochanka. Uwielbiał ją za seksowne odgłosy, które co chwila wyrywały się z jej piersi. Zawsze marzył, by kobieta jasno i nieustannie dawała mu do zrozumienia, jak bardzo jej się podoba to co robi. Nie chciał jednak, by doszła zbyt szybko, dlatego po chwili skończył. Zobaczył jej lśniącą od soczków perełkę i wiedział, że jest na niego gotowa. Nadszedł czas, by poczuła go w sobie. Chciał sięgnąć po prezerwatywę, ale dojrzał chroniący ją plasterek. Jego usta wykrzywił łobuzerski uśmiech. Dobrze wiedział, że obojgu będzie im dziś nieziemsko przyjemnie i oboje będą bezpieczni. Rozłożył jej nogi do granic możliwości i szybkim, energicznym pchnięciem zanurzył się w niej. Jej ciało wygięło się w seksowny łuk, a ona jęknęła z rozkoszy. Było mu w niej tak dobrze. Doskonale czuł jej ciasne, gorące wnętrze, które otulało jego nabrzmiałą męskość. Jego powolne ruchy z czasem przybrały na sile. Intensywnie i energicznie pieścił jej kobiecość, ssąc i przygryzając lekko jej twarde jak skała sutki. Obsypywał pocałunkami jej szyję, dekolt i miękkie, krągłe piersi, delikatnie falujące pod wpływem jego pchnięć. Czuł, że już niezbyt długo wytrzyma, ona natomiast bała się, że nie zdoła jej usatysfakcjonować. Jeszcze nigdy nie udało jej się szczytować bez namiętnego masażu guziczka. Tym razem było jednak inaczej. Przyspieszał coraz bardziej, a ona poczuła nieznajome mrowienie, wypełniające każdy zakamarek jej rozgrzanego ciała. Nigdy czegoś podobnego nie doświadczyła, jednak było to tak przyjemne, że nie mogła mu się oprzeć. Po chwili jej ciało delikatnie zaczęło drżeć. Nie wiedziała co się dzieje. On coraz bardziej przyspieszał, coraz mocniej drażnił jej sutki. Nieznajome uczucie przyjemności stawało się coraz intensywniejsze, a ona nie mogła nad nim w żaden warning1sposób zapanować. Niespodziewanie znalazła się na krawędzi i jedna nieostrożna myśl sprawiła, że potężny spazm orgazmu wstrząsnął jej ciałem, a krzyk rozkoszy wyrwał się z jej piersi. Wszystkie jej mięśnie poczęły się rytmicznie zaciskać i gdy poczuł jej zaciskające się wnętrze na swoim przyrodzeniu dołączył do niej. Eksplodował w niej z ogromną siłą, starając się ostatnimi pchnięciami przedłużyć ich rozkosz. Oboje padli w końcu wycieńczeni miłosnym uniesieniem. Wtuleni w siebie powoli odzyskiwali zmysły, a ona nie tylko już się go nie wstydziła, ale marzyła już teraz o kolejnym zbliżeniu.

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s