Szkolenie

Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Razem z kilkoma osobami z firmy zostaliśmy wysłani na szkolenie. Firma dbała o rozwój pracowników, więc już nie raz na takowym byliśmy i nic podobnego się nigdy nie wydarzyło. Jednak tym razem było nieco inaczej.

Problemy zaczęły się już po przyjeździe. W recepcji okazało się, że mieli kryzysową sytuację i musieli przejąć gości z innego hotelu. Skutek był taki, że zabrakło dla nas pokoi. Tzn. zgodnych z rezerwacją. Został tylko jeden wolny apartament. Nie mieliśmy wyboru i musieliśmy wszyscy się w nim zmieścić. Sytuacja była o tyle niekomfortowa, że byłam jedyną kobietą, która miała dzielić pokój z trzema facetami. Na szczęście apartament okazał się być duży i wygodny. Złożony z trzech części – wspólnej z kompletem wypoczynkowym i dwóch sypialni z łazienkami, całkowicie zaspokajał nasze potrzeby poczucia prywatności. A przynajmniej moje, bowiem panowie musieli zmieścić się na łożu małżeńskim, mając jeszcze kolegę na dostawce. Zawsze, gdy o tym pomyślałam, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, co pozwoliło mi przetrwać te parę dni.

Szkolenie było nudne i ciągnęło się jak flaki z olejem. Tabelki i cyferki to kompletnie nie moja bajka. Ratowały mnie jedynie przerwy na kawę lub lunch. Jednak już następnego dnia sytuacja diametralnie zmieniła się po wydarzeniach z ubiegłego wieczora. Po całym dniu w sztywnym uniformie, wybrałam się odetchnąć do jacuzzie. Nie było mnie dobrą godzinę i panowie postanowili najwyraźniej wykorzystać sytuację i zajrzeli do Internetu. Weszłam cichutko i jakież wielkie okazało się moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że zamiast ostatnich zestawień oddają się z lubością erotycznej lekturze. Chwilę stałam za nimi i oczom nie mogła uwierzyć, co tak namiętnie lustrują wzrokiem. Było to opowiadanie erotyczne o tematyce medycznej. Przez chwilę razem z nimi czytałam o intymnych badaniach lekarskich, nagich pacjentkach i wymyślnych terapiach, stosowanych przez lekarzy, do czasu, gdy już nie mogłam wytrzymać i wybuchłam śmiechem. Odwrócili się, w popłochu zamykając laptop, ale było już za późno. Ich najskrytsze tajemnice wyszły na jaw, a ja zataczałam się ze śmiechu, widząc ich zmieszanie. Po chwili ubawu, ogarnęłam się i udałam, że nic się nie stało, nic nie widziałam i z uśmiechem na twarzy poszłam do siebie.

Jeśli chcecie mogę pokazać Wam parę fajnych stronek. – rzuciłam na odchodne, cicho chichocząc.

Długo nie mogłam zapomnieć o tym, co zobaczyłam. Nigdy nie przypuszczałabym, że facetów podniecają badania lekarskie, szczególnie te intymne. To co dla wielu kobiet jest utrapieniem, okazuje się, że mężczyzn niesamowicie podnieca. Ja akurat nie mam nic przeciwko nim, zresztą stąd zrodziło się moje zainteresowanie tym tematem. Badania potrafią być niezwykle erotyczne i sensualne. Ja znałam to z doświadczenia, jednak byłam cholernie ciekawa, skąd oni się nimi zainteresowali.

Próbowałam zasnąć, jednak natrętne myśli nie dawały mi spokoju do tego stopnia, że nawet nie wiem kiedy, ale zaczęłam fantazjować na ich temat. Cała trójka była nieziemsko przystojna. K. to typowy ogier – doskonale wie, że jest zabójczo przystojny, jest bardzo pewny siebie i niemiłosiernie napalony. B. to modowy elegancik – zawsze ubrany w najmodniejsze ciuchy zgodnie z obowiązującymi trendami, na co dzień wybierał stylizacje rodem z paryskich wybiegów; wyglądał nieco na geja. Natomiast M. to połączenie misia z inteligentem – mądry, oczytany, raczej cichy, spokojny, opiekuńczy, do przytulenia. Nie wyglądali na maniaków seksualnych. No, może poza K.; po nim mogłam się tego spodziewać, ale po pozostałej dwójce nic nie było widać. Na co dzień spokojni, grzeczni, ułożeni. Czasem nawet zastanawiałam się, czy kiedykolwiek uprawiali sex i czy podczas stosunków też są tacy grzeczni czy wychodzi z nich druga natura. Jak widać, chyba wychodzi, co podkręciło mnie jeszcze bardziej. Zawsze myślałam, że nie pasowali do mnie i nie mogłabym tworzyć udanego związku z żadnym z nich. Teraz, znając ich erotyczne marzenia, na nowo znaleźli się w puli moich zainteresowań. A przynajmniej tych seksualnych. Gdyby tylko wiedzieli jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Gdyby tylko wiedzieli, że lubią to co ja. Rozpływając się w domysłach, ręce mimowolnie zaczęły wędrować po moich piersiach, muskając je i delikatnie ugniatając. Dotyk ten sprawił mi tyle przyjemności, że postanowiłam odsłonić je i zwiększyć swoje zmysłowe doznania. Czułe pieszczoty nagich piersi sprawiły, że zrodziła się w mojej głowie pewna fantazja, która pochłonęła mnie bez reszty. Dobrze wiedziałam, co nastąpi za chwilę. Próbowałam przestać, besztając się w myślach za to co robię, pełna obaw, że chłopcy za ścianą mogą wszystko usłyszeć, ale nie mogłam się powstrzymać. Moje dłonie coraz intensywniej pieściły cycuszki, a paluszki energicznie masowały dobrze zwilżoną już cipeczkę. Z każdą minutą było mi coraz przyjemniej, byłam coraz śmielsza i coraz dalej posuwałam się w swych fantazjach.

Był późny wieczór. Rozmawialiśmy otwarcie o naszych upodobaniach. Pokazywaliśmy sobie ulubione strony, czytaliśmy fragmenty, które najbardziej nas podniecają. Ukradkowym spojrzeniom i jednoznacznym chichotom nie było końca. Nadarzyła się okazja, by zaproponować kolegom wspólną zabawę, co po chwili wahania uczyniłam. Długo czekałam na ten moment. Miałam na nią wielką ochotę. Wspólnie ustaliliśmy, że zabawimy się w doktora. Poszliśmy do mojej sypialni, po czym perfekcyjnie odegraliśmy swoje role. Doktorzy wypytywali swoją pacjentkę o ważne intymne szczegóły, po czym poprosili, by rozebrała się do naga. Stanęłam naprzeciw nich, a oni uważnie patrzyli jak powoli ściągam bluzkę, spódnicę, majteczki i staniczek. Wstydziłam się, ale niesamowicie podniecało mnie to, co za chwilę miało się wydarzyć. Poczułam znajome ukłucie między udami, które doskonale znałam. Moj cipeczka wypełniła się sokami rozkoszy. Zakryłam rękoma newralgiczne miejsca, a moja twarz oblała się rumieńcem wstydu. Doktorzy dokładnie, delikatnie badali moje nagie ciało. Każdy po kolei, kawałek po kawałku. Ich dotyk sprawiał mi wiele radości i potęgował przyjemne doznania. Czułam jak staje się coraz bardziej mokra, jak podniecenie rośnie z każdą minutą. Panowie czule ugniatali moje pełne piersi, delikatnie badali brzuszek i namiętnie pieścili każdą z dziurek. Głosami wyobraźni słyszałam jak mówią: „proszę się rozluźnić”, „sprawdzimy jeszcze piersi”, „o tak, ślicznie”, „jest Pani bardzo dzielna”, „cichutko, proszę jeszcze wytrzymać”. Myśl o tym tak bardzo mnie podnieciła, że sama nawet nie wiem, kiedy doszłam. Nagle przyjemne uczucie orgazmu ogarnęło moje całe ciało. Mocno zaciskałam zęby, żeby nie krzyczeć z rozkoszy. Wyczerpana, szybko usnęłam, wtulona w pachnącą pościel. Orgazm sprawił, że na chwilę zeszło ze mnie ciśnienie, jednak nie na długo, bo okazało się, że następnego dnia byłam równie pobudzona jak poprzedniego.

Kompletnie nie mogłam skupić się na szkoleniu. Mimo tego, że prowadzący był naprawdę przystojny, a temat interesował mnie bardziej niż inne, to jednak nie mogłam się powstrzymać, żeby nie myśleć o tym, co wczoraj zobaczyłam i czego się dowiedziałam. Coraz bardziej pragnęłam też przekuć moją fantazje w rzeczywistość, ale nie wiedziałam czy starczyłoby mi odwagi. Fantazjować to jedno, a przejść do działań to drugie. Czasem spoglądałam w stronę chłopaków, wysyłając im znaczący uśmiech lub spojrzenie. W pewnym momencie dostałam karteczkę z wiadomością. Rozejrzałam się, czy nikt inny nie zobaczy treści i ukradkiem spojrzałam do środka. „Zachowasz to dla siebie?” – zobaczyłam napis na kartce. Odpisałam prędko: „tak (o ile nie będę zmuszona postąpić inaczej) :P” i znów próbowałam wrócić myślami do tematu wykładu. Myślałam, że na tym skończy się nasza namiętna korespondencja, jednak po chwili dostałam kolejny liścik. „Jakie to strony?” – dociekali. Chwilę zajęło mi, żeby zorientować się, o co chodzi. Dopiero, gdy przypomniałam sobie, jak mówiłam wczoraj, że mogę im pokazać parę ciekawych witryn, zrozumiałam o co pytali. Eh, niegrzeczni chłopcy; a przynajmniej o wiele bardziej niegrzeczni, aniżeli myślałam. „Ok, dzisiaj wieczorem” – odpisałam, wysłałam liścik i czekałam na reakcje chłopaków. Uśmiechnęli się znacząco pod nosem i puścili oczko w moją stronę. Teraz nie było mowy, żebym skupiła się na czymkolwiek innym niż na tym, co im zaprezentować w sieci. Naprawdę nie mogłam doczekać się końca dnia.

Upragniony wreszcie nadszedł. Wróciliśmy do pokoju podekscytowani. Widoczne były już też pierwsze oznaki podniecenia. Szybko wskoczyliśmy w wygodniejsze ciuchy i zasiedliśmy przed laptopem. Zapytałam czemu ich to podnieca i skąd się to wzięło. Okazało się, że kiedyś przypadkowo natknęli się na filmik o takiej tematyce i wpadli po same uszy. Od tej pory nie interesowało ich już nic innego. Ubolewali tylko nad faktem, że nigdy nie mogli doświadczyć tego w rzeczywistości. Ani jako doktorzy, ani jako obserwatorzy spektaklu. Żadna z ich byłych partnerek nie chciała słyszeć o tym, żeby towarzyszyli jej w badaniu, zarówno jak nie chciała poddać się badaniom wykonywanym przez nich, nad czym ogromnie ubolewali. Poprosiłam, by pokazali mi co ich kręci. Odwiedziliśmy strony dotyczące erotycznych badań ginekologicznych, proktologicznych, urologicznych, lewatywy i doświadczeń z zastrzykami. Najbardziej jednak podniecały ich badania bilansowe, gdyż trzeba było przeprowadzić kompleksowe badanie całego ciała, które obejmowało wszystkie powyższe. I pacjentkę można było bez podejrzeń rozebrać do naga. To widok nagiego, kobiecego ciała oraz dotyk wrażliwych miejsc i intymnych zakamarków tak niesamowicie na nich działał.

Długo oglądaliśmy zdjęcia, filmiki i czytaliśmy erotyczne treści. Byłam już tak podniecona, że myślałam, że już dłużej nie wytrzymam. Zresztą wszyscy się mocno rozkręciliśmy. Nigdy nie przypuszczałabym, że tak dobrze i tak swobodnie uda nam się kiedykolwiek i na jakikolwiek temat porozmawiać. Chłopcy wypytywali mnie o moje doświadczenia, o odczucia, gdy poddaje się okresowym badaniom. Co jest przyjemne, a co sprawia ból, czy bardzo się wstydzę i czy wolę być badana przez kobiety czy przez mężczyzn. Po moich odpowiedziach, chyba zorientowali się, że podzielam ich upodobania i wiem o czym mówię. Nie mylili się. Byłam już tak podniecona, że marzyłam, by dogłębnie mnie przebadali. Nie musiałam długo na to czekać. Po chwili nieśmiało jeden z nich zaproponował, że moglibyśmy spełnić swoje pragnienia. Udałam, że zaskoczyła mnie ta propozycja, że jestem w szoku i że nie wiem, czy dałabym radę oddać się w ich ręce. Chciałam, żeby przekonywali mnie, prosili, a nawet błagali o zgodę. Po chwili wahań zgodziłam się. Ale był jeden warunek – zero seksu. Nie chciałam uczestniczyć w zbiorowej orgii, nie chciałam, żeby połowę działu przeleciało mnie, nie chciałam oddawać się każdemu po kolei. Czułabym się wtedy jak maszyna do zaspokajania, a nie kobieta. Zabawa, nawet erotyczna, to jedno, a sex to drugie. To, że zgodziłam się na zabawę w doktora i to, że chciałam w ten sposób zaspokoić ich najskrytsze marzenia, sprawiło, że bez namysłu przystali na moje warunki. Gdy szliśmy do sypialni, widziałam w ich oczach, jak przeogromna radość miesza się z podnieceniem. Ustaliliśmy, że będę pacjentką, a oni – trzej doktorzy – przebadają mnie dokładnie, od stóp do głów. Zniknęli za drzwiami sypialni, by wszystko przygotować. Po chwili zapukałam do drzwi i powiedziałam, że byłam umówiona na wizytę. K. zaprosił mnie ciepło do środka i przedstawił swoich pomocników. Od razu przejął dowodzenie nad resztą. Jak w życiu, tak i w zabawie. Poczułam się jak na prawdziwym badaniu. Wtedy ogarnęło mnie pierwsze uczucie wstydu, jednak było ono bardziej podniecające niż paraliżujące. Udałam zaskoczenie na widok trzech lekarzy i powiedziałam, że miała mnie przyjąć pani doktor. K. szybko wytłumaczył, że pani doktor pilnie została wezwana do szpitala, w którym pracuje do jakiegoś nagłego przypadku. Zapewniał, żebym się nie stresowała, że jestem w dobrych rękach i że oni we trzech należycie się mną zajmą. Zadali mi parę pytań: jak się czuje?, czy coś mi nie dolega?, czy odczuwam jakieś niepokojące bóle?, po czym poprosili, żebym rozebrała się do naga. Stanęłam przed nimi i już miałam ściągnąć bluzkę, ale nie dałam rady. Wstyd był tak wielki, że oprzytomniałam. Chciałam przerwać, ale chłopcy nie wychodzili ze swej roli. Zapytali o co chodzi, czy tak bardzo się wstydzę. Przytaknęłam, wbijając wzrok w ziemię i delikatnie rumieniąc się. K. powiedział, że jest to zupełnie naturalne, ale wszyscy trzej są doświadczonymi lekarzami i nie ma czego się wstydzić. Dodał, że jeśli chcę mogę przygotować się w łazience, jednocześnie wręczając mi obszerną koszulkę. Skorzystałam z propozycji i zniknęłam za drzwiami łazienki. Tam szybko rozebrałam się do naga i włożyłam koszulkę, którą mi dał. Poczułam jak poczucie wstydu rośnie coraz bardziej. „Co ja wyprawiam?” – beształam się w myślach, jednak byłam tak podniecona, że bardzo tego pragnęłam. Rozbierając się, zastanawiałam się jakimi lekarzami będą. Delikatnymi i subtelnym, takimi u których kobieta czuje się bezpiecznie i w ręce których bez obaw może się oddać czy wręcz przeciwnie zimnymi i wyrachowanymi, specjalnie boleśnie przeprowadzającymi badania, żeby wytknąć kobiecie jej słabość? Jeszcze chwilę siedziałam w łazience, po czym wzięłam głęboki oddech, pomyślałam „raz kozie śmierć” i wyszłam. Niepewnie nacisnęłam klamkę i stanęłam w otwartych drzwiach. Koszulka okazała się kusa i chociaż ledwo zasłaniała moją pupę, to nie czułam się aż tak naga. Pomogła mi przezwyciężyć wstyd. Chłopcy przez chwilę patrzyli na mnie oniemiali; chyba do końca nie wierzyli, że to zrobię. Szybko jednak ocknęli się z chwilowego letargu i zaprosili mnie na badanie. Podeszłam wolno, niepewnym krokiem. K. poprosił, żebym położyła się w poprzek łóżka, co wykonałam posłusznie. Chłopcy obstąpili mnie ze wszystkich stron, a K. pochylił się nade mną. Powiedział, że na początku zbada moje piersi. Po ciele przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Obserwowałam uważnie, co będzie się działo. K. delikatnie chwycił dół koszulki i podciągnął wysoko do góry. Na chwilę, przerażona zatrzymałam jego rękę. Uspokoił mnie, mówiąc łagodnym, męskim głosem, żebym się nie denerwowała i nie wstydziła. Zaufałam mu, puściłam jego rękę i pozwoliłam kontynuować badanie. Patrzył mi głęboko w oczy, powoli i delikatnie ściągając koszulkę. Po chwili byłam już całkiem naga. Koszulka, uniesiona wysoko w górę, odsłoniła moje jędrne cycuszki, brzuch i cipeczkę. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, przeszedł mnie dreszcz, a moje serce zaczęło bić jak szalone. Szybko odwróciłam wzrok, by nie widzieli jak bardzo się wstydzę i jak bardzo jestem podniecona. K. łagodnie ujął moje nadgarstki i podał je B., który przytrzymał je za głową. Poprosił, żebym się rozluźniła i delikatnie dotknął mojej piersi. Drgnęłam z podniecenia, a z wewnątrz wyrwał się jęk rozkoszy. M. poradził, bym zamknęłam oczy i głęboko oddychała. Posłuchałam go, co pozwoliło mi się maksymalnie rozluźnić. K. badał moją pierś długo i dokładnie, kawałek po kawałku, kilka razy wracając w te same miejsca, a pozostali doktorzy bacznie się mu przyglądali. Jego masaż sprawił mi wiele przyjemności. Miał łagodny, ciepły dotyk. Jego duże ręce obejmowały całą pierś. Byłam już mocno rozgrzana, a moje twarde sutki sterczały dumnie na baczność. W pewnym momencie objął jednego z nich i ścisnął. Znów głośno jęknęłam i zaczęłam szybko oddychać. Ból mieszał się z podnieceniem. M. uspokajał mnie, głaszcząc moje włosy i czule mówił do mnie, że jestem bardzo dzielna i że zaraz skończymy. Oddychałam niespokojnie, głośno przełykając ślinę. K. przeszedł na drugą stronę i dotknął mojej drugiej piersi, powtarzając badanie w ten sam sposób. Przyprawiło mnie to o zawrót głowy. Jeszcze nikt nigdy tak dobrze nie zbadał moich cycuszków.

Wg mnie jest wszystko w porządku, ale pozwolę sobie jeszcze raz sprawdzić. – powiedział M. i dotknął moich piersi. Czułam jak moja cipeczka zaczyna rytmicznie pulsować. M. badał cycuszki zbyt delikatnie, nieśmiało, ale za to często muskał moje nabrzmiałe sutki, co wyzwalało ze mnie jęki rozkoszy. K. od czasu do czasu instruował go. Jego dotyk był bardzo łagodny, a jego paluszki bardzo miękkie. Pragnęłam jego dotyku, nie chciałam, żeby przestawał. Nie zbadał mnie już tak dokładnie jak K., ale i tak sprawił mi wiele radości. Gdy skończył, zszedł niżej i zbadał brzuch. Robił to również zbyt łagodnie, jakby bał się zadać mi ból. Delikatnie uciskał kawałek po kawałku, od góry aż do samego dołu. Ostrożnie badał dół brzuszka, jakby nie chciał mi zrobić krzywdy. Czułam jak soczki, wypełniające moją cipeczkę, zaczynają sączyć się na pościel. Gdy skończył, B. był już przy mnie, by jeszcze raz dokładnie zbadać mój brzuszek. Dotknął mojego rozpalonego ciała chłodnymi dłońmi. Były szorstkie i twarde, jak u prawdziwego mężczyzny. Całymi dłońmi uciskał lekko brzuch niczym doświadczony lekarz. Marzyłam, by jednocześnie obsypywał go pocałunkami. Całkowicie straciłam rachubę czasu i zatraciłam się w swoich pragnieniach. Po chwili przerwał i zszedł z łóżka. M. stał już przy moich nogach, które uniósł w górę i szeroko rozłożył. Głośny jęk wyrwał się z mojej piersi. Bardzo bałam się tego, co miało zaraz nastąpić. Poczułam chłód powietrza na mojej gorącej, pulsującej cipeczce. K. dotknął jej delikatnie, dwoma palcami, rozchylając jej płatki. Przytrzymał je i zanurzył we mnie swoje paluszki. Powoli najpierw jeden, później drugi. Poczułam błogie, wypełniające mnie ciepło. Łagodnie manipulował nimi w środku, co przyprawiało mnie o dreszcze podniecenia. Uczucie wstydu zupełnie zniknęło i zastąpiło je narastające podniecenie. Zaczęłam coraz głośniej pojękiwać i wić się na łóżku. M., myśląc, że nie mogę wytrzymać z bólu, głaskał mnie czule po głowie i szeptał, żebym wytrzymała jeszcze troszkę, dodatkowo mnie podniecając. K. świdrował głęboko moje wnętrze, wsuwając i wysuwając swoje palce. Badał długo, dokładnie. Gdy skończył, przekazał pałeczkę pozostałym.

Koledzy, wasza kolej. – powiedział odsuwając się na bok. B. przygotowywał się już do badania, a ja widząc, że każdy ma zamiar dokładnie zbadać moją cipeczkę, ledwo co powstrzymałam się od orgazmu. Poprosiłam, by przerwali na moment. Przestraszyli się. Zapytali, czy wszystko w porządku, a ja otumaniona rozkoszą, zdołałam tylko pokiwać głową. Po chwili mój oddech nieco uspokoił się, a podniecenie trochę opadło. B. położył dłoń na moim brzuszku i wsunął palec do środka. Byłam tak mokra w środku, że prawie go nie czułam. Gdy za chwilę dołożył drugi, pisnęłam z bólu. M. wyszeptał wprost do mojego ucha:

Cichutko maleńka, cichutko. – Palce B. były chłodne, sztywne i twarde. Diametralnie różniły się od miękkiej i rozgrzanej do czerwoności cipeczki. Oprzytomniałam trochę, jęcząc tym razem z dyskomfortu, a nie przyjemności. K. instruował go, jednak na nic zdawały się jego rady. Gdy skończył, poczułam ulgę. Doszłam do wniosku, że dobrze zrobił, że nie został lekarzem, jednak nie miałam czasu na rozmyślania, bo M. uklęknął w moich szeroko rozłożonych nogach i przeszedł do działania. Dwoma paluszkami przytrzymał płatki i powoli wypełnił moje wnętrze paluszkiem. Masował chwilę niczym rasowy doktor. Był najlepszy. Od razu przypomniało mi się badanie piersi w jego wykonaniu. Gdy wsunął dwa palce zapytał czy nie boli.

Nie – wyszeptałam, pogrążając się w otchłani rozkoszy. Znów czułam jak z każdym jego ruchem rośnie moje podniecenie. Badał moje wnętrze dokładnie parę chwil, po czym dotknął mojej drugiej szparki. Jęknęłam głośno i wzdrygnęłam się.

Cichutko – powiedział – Nie bój się, nie będzie bolało. – Rzeczywiście wślizgnął się do środka niezauważenie. Dopiero, gdy delikatnie zaczął manipulować wewnątrz, poczułam dziwne, lecz błogie uczucie. Do tej pory próbowałam być w miarę cicho i powstrzymywać głośne jęki, ale teraz wiedziałam, że już nie dam rady. Tak pięknie pieścił paluszkami moją dupcie, powoli i dokładnie. Każdy jego ruch unosił moje ciało na kilka centymetrów w górę. K. zrozumiał, że już czas, że już dłużej nie wytrzymam i przejął inicjatywę. Włożył palce do mojej pierwszej szparki i energicznie zaczął masować jej wnętrze. Zawyłam z rozkoszy. Oddychałam coraz głośniej, coraz ciężej. Spazmy ekstazy targały mym ciałem. Gdy B. i M. czule zaczęli pieścić moje piersi języczkami, oszalałam z radości. Byłam tak pobudzona intymnymi badaniami, że niewiele mi brakowało. Po chwili potężny orgazm wstrząsnął moim ciałem. Krzyczałam tak głośno, że wszyscy przestraszyli się, że stało się coś złego. B. zakrył ręką moje usta, wygłuszając krzyk, natomiast K. nie przerywając pieszczot pozwolił mi przeżyć wspaniały orgazm. Jeszcze nigdy nie był tak długi i tak silny. Prawie odeszłam od zmysłów, jakbym straciła z rozkoszy przytomność.

Kompletnie nie pamiętam, co się później stało. Obudziłam się dopiero następnego ranka, wygodnie ułożona i okryta w łóżeczku, z zaciągniętą koszulką. Tylko plamy na pościeli wskazywały, co się zdarzyło ostatniej nocy. Gdy o tym wszystkim pomyślałam, warning1zrobiło mi się trochę szkoda chłopaków, że ja przeżyłam nieziemską rozkosz, a oni musieli obejść się smakiem. Gdy zobaczyłam ich na śniadaniu było mi trochę głupio i wstyd po wczorajszych igraszkach. Powiedzieli, żebym absolutnie się nie stresowała, bo oni też mieli wspaniałe doznania. W końcu spełniłam ich marzenia o zabawie w doktora. Po śniadaniu wracaliśmy do domu. Z jednej strony z radością, bo każdy z nas przeżył niezapomnianą przygodę swojego życia; z drugiej natomiast z żalem w sercu, że więcej już się to nie powtórzy.

Roma, 2013

PS. Z pozdrowieniami dla K., B. i M. ;P

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s