Niedzielne popołudnie, cz.4

Po chwili wyszedł z łazienki niosąc duży, gumowy worek. Od razu go zauważyła. Doskonale wiedziała do czego służy, jednak nigdy go nie używała. Wiele razy o tym marzyła, podniecały ją przecież wszelkie zabiegi medyczne i badania lekarskie, ale wizja otrzymania go, przerażała ją do tego stopnia, że za żadne skarby świata nie pozwoliłaby nikomu na zrobienie tego.

O nie, nawet o tym nie myśl. – ostrzegła go i znacząco odsunęła się w głąb łóżka.

Kochanie, to dla Twojego dobra. Chcę Ci pomóc, a to najszybszy i najskuteczniejszy sposób. – wyjaśnił spokojnie, siadając na brzegu łóżka. – Nie bój się, nie zrobię Ci krzywdy.

Nie, nie, nie. – upierała się. – Proszę Cię, zrobię co zechcesz, tylko daj mi już spokój. – powiedziała błagalnym tonem. Próbowała wziąć go na litość, jednak on nie dawał za wygraną. Ostrożnie chwycił ją i mimo jej protestów przyciągnął ją znów do siebie.

Uspokój się. Połóż się na lewym boczku i przyciągnij prawą nóżkę do siebie. – poprosił. Gdy nie zareagowała, sam przekręcił ją i ułożył w odpowiedniej pozycji. Zobaczyła, że nie żartuje.

Błagam Cię, nie rób tego. Tak bardzo mnie boli. Nie wytrzymam już więcej. – nie próbowała już udawać. Łzy same cisnęły jej się do oczu.

Obiecuję, że zrobię to bardzo delikatnie, ale musisz mi troszkę pomóc. – powiedział spokojnie, przytrzymując ją i gładząc po włosach jednocześnie. Wiedział, że się boi, ale musiał szybko działać.

Nie, nie chcę. Proszę Cię, nie rób tego. – próbowała wykorzystać ostatnią szansę. Spojrzał na nią i głośno westchnął.

Ok. Nie chcesz, żebym ja to zrobił, to zrobi to ktoś inny. Zbieraj się – jedziemy do szpitala. – zaordynował stanowczo. Uspokoiła się i spojrzała na niego badawczo. Nie mógł być aż tak podły, żeby to zrobić, ale wolała nie ryzykować i nie wystawiać jego cierpliwości na próbę. Szpital był ostatnim miejscem, w jakich chciała się teraz znaleźć. Wolała już, żeby Wojtek zrobił to w domu, niż obcy ludzie mieliby tego dokonać w szpitalu.

Nie chcę jechać do szpitala. Już wolę, żebyś Ty to tutaj zrobił. – powiedziała skruszona. Znów przysiadł obok niej na łóżku i pochylił się nad nią.

Na pewno? – Pokiwała głową, nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. – A pomożesz mi? – Znów przytaknęła. – To połóż się tak, jak prosiłem. – Tym razem posłusznie zrobiła, co kazał. Przekręciła się na lewy bok i mocno podciągnęła prawą nogę do siebie. Jej kobiecość rytmicznie zaczęła pulsować na samą myśl o tym, co miało zdarzyć się za moment. Odsunął kołdrę i zupełnie ściągnął jej majteczki. Bez skrępowania mógł podziwiać jej krągłe biodra i jędrne pośladki. Jej oddech wyraźnie przyspieszył, ale nie miała odwagi z nim dyskutować. Zauważył to i dodał:

Tak będzie Ci wygodniej. – Uspokoił ją. Ponownie założył rękawiczki, po czym nasmarował zarówno palec jak i gumową końcówkę.

Posmarujemy pupcię, żeby nie bolało, dobrze? Rozluźnij się. – zapytał retorycznie. Poczuła jak jej mięśnie zaciskają się z podniecenia, a jej serce przyspiesza. Odchylił jej pośladek i delikatnie rozsmarował żel wokół zaciśniętego oczka. Wzdrygnęła się, czując chłodną maź.

Ciiii, spokojnie, już kończę. – powiedział ciepłym głosem. – Teraz oddychaj głęboko i delikatnie przyj. – poinstruował ją. Grzecznie zrobiła to, o co prosił. Po chwili wziął do ręki kankę i ostrożnie wsunął ją do środka. Poczuła, jak gumowy intruz napiera i usilnie próbuje dostać się do jej ciepłego i ciasnego wnętrza. W końcu kanka utknęła głęboko w jej pupie, a z jej piersi wyrwał się cichy jęk. Poczucie upokorzenia sięgnęło zenitu. Wstał i poluzował zacisk, a ciepła woda szybkim strumieniem dostała się do jej wnętrza. Przykręcił go nieco i powiedział do niej czule:

Oddychaj głęboko, kochanie. Jeśli będziesz się źle czuła powiedz mi, to przestaniemy na chwilę, dobrze? – pokiwała głową na znak zgody. Woda powoli wypełniała jej brzuch. Po chwili ból wzmógł się, a jej coraz trudniej było go znieść. Cichutko pojękiwała, dając znać o swoim cierpieniu, a on czule masował jej brzuszek.

Już nie mogę. Jestem pełna. – wyszeptała, rumiana ze wstydu.

Jeszcze troszkę, kochanie. Wytrzymaj jeszcze troszkę. – poprosił, pochylając się nad nią. Był bardzo blisko, a intymna atmosfera, jaka wytworzyła się między nimi, pomagała jej znieść nieprzyjemny zabieg. Po chwili ból był jednak tak duży, że nie panowała już nad sobą. Mało interesowało ją nawet to, że była prawie naga. Teraz liczyło się tylko, żeby przestało boleć. Prosiła go, żeby przestał, jednak dopiero gdy zobaczył łzy w jej oczach, zacisnął zawór, a woda natychmiast przestała wpływać do jej środka. Spojrzał na worek – był w połowie pełny. Wiedział, że powinna przyjąć więcej, ale nie chciał jej torturować. Usiadł obok niej i znów się pochylił.

Przekręcimy się teraz ostrożnie na plecki, dobrze? – powiedział czule. – Pomogę Ci. – zaproponował. Sama nie była w stanie zrobić żadnego ruchu. Powoli pomógł jej zmienić pozycję. Woda rozlała się wewnątrz niej, a ona poczuła niewielką ulgę. Ujrzał ją prawie nago, czemu nie pozostał obojętny. Bezkarnie sycił oczy jej pełnymi piesiami, lekko tylko przysłoniętymi pidżamką, krągłymi biodrami i nagim łonem. Leżała obok zupełnie bezbronna i zdana tylko na niego. Mógł zrobić z nią, co tylko chciał.

Musisz poleżeć teraz troszkę spokojnie. Pomasujemy brzuszek, żeby nie bolał, dobrze? – onieśmielona pokiwała głową. Dotyk jego ciepłych rąk przyniósł jej nieco ulgi, jemu natomiast wiele radości. Masował delikatnie, uśmierzając ból skurczy, jednak ona coraz bardziej jęczała i prosiła, żeby puścił ją do łazienki. Czuła jakby napierająca woda miała rozerwać jej wnętrze. Przez kilka chwil ją przytrzymywał, uspokajając i tłumacząc, że musi poleżeć jeszcze troszkę, aż w końcu pozwolił jej iść. Czym prędzej pobiegła i zamknęła się w łazience. Gdy tylko usiadła, woda wraz z zawartością eksplodowała z jej wnętrza. Przez chwilę czuła nieprzyjemne skurcze, jednak potem ogarnęło ją błogie uczucie ulgi. Czuła się znacznie lepiej. Po wszystkim umyła się i zapięła pidżamkę na guziczek, zasłaniając piersi. Oprzytomniała. Musiała wrócić do pokoju, a zdała sobie sprawę, że jest prawie naga. Nie mogła mu się tak pokazać. Uczucie wstydu ogarnęło ją, echem odbijając się w złączeniu jej ud. Siedziała bezczynnie dłuższą chwilę, dopóki nie zawołał jej. Pełna wstydu i z rumieńcem na twarzy stanęła po chwili w drzwiach sypialni, zaciągając pidżamkę na nagie łono. Spojrzał na nią, ogarniając jej ciało wzrokiem. Nawet chora, wyglądała niezwykle seksownie. Poczuł jak jego męskość rozpiera jego spodnie. Dostrzegł rumieniec na jej policzkach – wiedział, że jest onieśmielona i pełna wstydu. Nie wiedział tylko czy z powodu jego czy intymnego badania.

Chodź połóż się i odpocznij troszkę. – powiedział po chwili niezręcznej ciszy, jaka nastała między nimi. Posłusznie zrobiła, co kazał. Wstał i pozwolił jej się wygodnie warning1ułożyć, po czym okrył ją, naciągając kołdrę na jej półnagie ciało. Chwilę gładził jej włosy i czule mówił do niej, by odwrócić jej uwagę od nieprzyjemnych zdarzeń.

Spróbujemy jeszcze raz? – zapytał szeptem. Jej oczy rozszerzyły się do rozmiarów pięciozłotówki.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s