12 postanowień, cz. 4

KWIECIEŃ 2020

Kwiecień jest moim ulubionym miesiącem w całym roku, ponieważ to właśnie w kwietniu mam urodziny. Co prawda dopiero pod koniec, jednak już od pierwszych dni myślałam co zorganizować w tym roku. Od dawna nie obchodziłam urodzin i nikogo nie zapraszałam. W tym roku postanowiłam, że musi być inaczej. Chciałam zaskoczyć nie tylko siebie, ale też znajomych.

Nie miałam za bardzo pomysłów, co mogłabym zrobić. Do głowy przychodził mi tylko striptizer, ale nie chciałam iść w tę stronę, bowiem planowałam zaprosić również facetów. Mogliby się poczuć zniesmaczeni. Jak zwykle postanowiłam zapytać o radę Wujka Google. Miał kilka świetnych pomysłów. Imprezowy weekend na Majorce – super, ale nie chciałam aż tyle wydawać, quady – świetne, ale kilka moich koleżanek pewnie nie byłoby zachwyconych, raczej nie przepadają z takimi atrakcjami. Został więc imprezowy autobus lub limuzyna i body sushi. I to było to, o co mi chodziło. Od razu zadzwoniłam i zarezerwowałam auto. Ciekawa byłam co powiedzą moi goście, jak zajadę po nich takim autem, a po wszystkim odwiozę ich do domu. To było proste. Teraz pozostawała kwestia sushi. Ten rodzaj prezentacji zawsze mi się podobał, ale jakoś nigdy nie było okazji. A może były tylko ich nie wykorzystywałam? Tym razem postanowiłam wykorzystać najlepiej jak umiałam. Sushi można było zamówić przez formularz na stronie. Wybrałam odpowiadający mi zestaw. Chociaż nigdy nie jadłam sushi i nie wiedziałam czy mi posmakuje zamówiłam w ciemno. Trzeba było też wybrać płeć modela; czy sushi ma prezentować kobieta czy mężczyzna. Bez wahania wybrałam kobietę, sama nie wiem czemu. Kliknęłam „wyślij” i gotowe. Po chwili zadzwonił jakiś facet, aby potwierdzić zamówienie i omówić szczegóły. Po skończonej rozmowie zamówiłam jeszcze ze sklepu internetowego kilka imprezowych gadżetów. Balony w kształcie 3 i 8, największe jakie tylko były dostępne, talerzyki i kubeczki z napisem „Happy birthday”, girlandę również z takim samym napisem, jakieś serwetki, serpentyny i konfetti. Zamówienie miało przyjść dokładnie dzień przed imprezą. Gdy wszystko było już gotowe mogłam spokojnie oczekiwać na ten dzień.

Oczywiście cały czas chodziłam na pole dance. Kolejny poziom był nieco bardziej skomplikowany, ale jakoś sobie radziłam. W głowie miałam tylko jego, gdy wiłam się na rurze. Przez pozostały, wolny czas wyobrażałam sobie moją imprezę urodzinową. Planowałam wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Z tego wszystkiego zapomniałabym niemal o zaproszeniu gości. Zaproszenia wysłałam w połowie miesiąca. Niestety nie wpadłam na to, żeby zamówić je razem z innymi gadżetami, ale musiałam sobie jakoś poradzić. Utworzyłam wydarzenie na jednym z portali społecznościowych i rozesłałam znajomym. Zaprosiłam tylko tych, z którymi trzymałam się najbliżej, jednak i tak uzbierała się grupka ok. 10 osób. Miałam nadzieje, że pomieszczę ich wszystkich na moim niewielkim metrażu. Nie zapomniałam oczywiście o znajomym z balu. Nie mogło go zabraknąć. Zadzwoniłam i wydusiłam z siebie nieskładnie kilka słów. Na szczęście weekend, kiedy robiłam imprezę miał wolny i zapowiedział swoje przybycie, co ogromnie mnie ucieszyło. Oczywiście wszystkim zapowiedziałam, że po nich przyjadę, co wywołało niemałe zdziwienie, ale szczegółów nikomu nie zdradzałam.

Kilka dni wcześniej zamówiłam jeszcze catering. Niestety moje imaginacje przerosły umiejętności kulinarne i wolałam się nie ośmieszać. Poszłam więc na łatwiznę i zamówiłam kilka przekąsek. Po treningu pojechałam też zrobić zapas alkoholu i w spokoju oczekiwałam na ten dzień.

Wreszcie nadszedł. W piątek odebrałam przesyłkę z gadżetami i od razu postanowiłam porozwieszać balony, girlandę i serpentyny. Przesunęłam stolik i kanapę, aby zrobić więcej miejsca do tańczenia, zabawy i na body sushi. Od razu zrobiło się bardziej imprezowo, a ja poczułam magię tego wyjątkowego dnia. Moje mieszkanie wyglądało prawie jak ze zdjęć z pewnego znanego portalu społecznościowego, z czego ogromnie się cieszyłam.

W sobotę rano pobiegłam na zajęcia z tańca, a zaraz potem prosto do domu, żeby przygotować resztę. Przygotowałam sobie kreacje na wieczór, alkohol i napoje. W ozdobnej misce wyłożyłam cytrusy do drinków. Dwie godziny przed godziną zero przyjechała dziewczyna z sushi wraz z jakąś osobą z obsługi. Była bardzo ładna i zgrabna. Nie mogłam doczekać się, aż zobaczę ją niemalże nagą i będę mogła skosztować z niej przekąski. Poczułam między udami znajome mrowienie, byłam pełna ekscytacji. Dziewczyna zapytała czy może wziąć prysznic, na co od razu przytaknęłam. Miałam ochotę wziąć go razem z nią, albo chociaż popatrzeć. Nie rozumiałam za bardzo moich myśli. Zganiłam się za to i wróciłam do szykowania półmisków i talerzy na catering, który również miał się lada chwila zjawić. Już po chwili modelka opuściła moją łazienkę i poszła przygotowywać się do pokazu. Również wzięłam prysznic przed imprezą i nabalsamowałam swoje ciało perfumowanym kosmetykiem, o takiej samej nucie zapachowej co perfumy, których zamierzałam użyć na dzisiejszy wieczór. Przez ten czas postanowiłam wysuszyć włosy. Gdy tylko balsam się wchłonął, ubrałam wybraną kreację. Dokładnie w tym momencie, usłyszałam dźwięk domofonu. Wybiegłam z łazienki i otworzyłam. Dziewczyny od sushi przestraszyły się, że to goście, a one wciąż niegotowe, lecz uspokoiłam je, że to tylko facet z żarciem. Wszedł na górę i pomógł mi wyłożyć wszystko na talerze i półmiski. Stół z przekąskami prezentował się naprawdę imponująco, jak ze zdjęć z najlepszych magazynów dla bogaczy. Cieszyłam się bardzo, ale zostało mi 20 minut do przyjazdu limuzyny, a musiałam się zrobić na bóstwo. Czym prędzej wróciłam do łazienki i zrobiłam szybki makijaż, zrobiłam kilka fal nową lokówką i obficie spryskałam się perfumami. Przed wyjściem rozstawiłam kubeczki i talerzyki i rozsypałam konfetti. Chwyciłam torebkę i pobiegłam do limuzyny, która czekała już przed wejściem. Zostawiłam dziewczyny od sushi same. Gdy wychodziłam miały już gotowy stół, jednak modelka wciąż była nieprzygotowana. Żałowałam, że nie mogłam zostać i choć zerknąć na nią podczas przygotowań. Znów zbeształam się za takie myśli i podałam kierowcy pierwszy adres, pod który pojechaliśmy. Przygotowałam trasę tak, aby zgarnąć wszystkich po drodze, zatoczyć kółko i wrócić do mnie na domówkę.

Wnętrze limuzyny, podobnie jak cały samochód, robiło wrażenie. Skórzane kanapy, dyskotekowe oświetlenie i barek z przygotowanymi kieliszkami, wypełnionymi złotym płynem z bąbelkami. Poczułam się bardzo wyjątkowo i ekskluzywnie. Rozsiadłam się wygodnie, zdjęłam płaszczyk i wzięłam kieliszek do ręki. Mogłabym się do takich luksusów przyzwyczaić. Z uwagi na wielkość pojazdu i wypełniony barek, kierowca jechał wyjątkowo powoli. Do pierwszego gościa dotarliśmy z małym opóźnieniem. Wychyliłam się z samochodu, zadzwoniłam do koleżanki i pomachałam jej. Już po chwili była na dole, z niemałych rozmiarów torbą z prezentem. Ciekawa byłam co wymyśliła, jednak nie to było teraz najważniejsze. Wsunęłyśmy się do środka i pojechałyśmy pod drugi adres. Wewnątrz, wyściskałyśmy się, złożyła mi życzenia i wręczyła prezent. Był dodatkowo zapakowany, dlatego darowałam sobie oglądanie. Chwilę pogadałyśmy, gdy dosiadła się do nas następna kumpela. Wszystko wyglądało w bardzo podobny sposób – dosiadała się kolejna osoba, wszyscy byli pod wrażeniem jak pięknie wygląda, a ona pod naszym, składała mi życzenia i wręczała prezent. Panowie naprawdę się postarali i wszyscy wyglądali bardzo szykownie. Panie zresztą też.

Na końcu pojechaliśmy po mojego znajomego z balu. Wszyscy byli zdziwieni tym, że poznałam kogoś i zaprosiłam go na urodziny, węszyli romans. Lecz uspokoiłam ich, że to raczej nic wielkiego. Czasem spotkamy się i bzykniemy.

Gdy podjechaliśmy pod jego apartament byłam pod wrażeniem miejsca, w którym mieszkał. Czekał już przed wejściem, nonszalancko oparty o fasadę budynku. Gdy zobaczył auto powoli zaczął zmierzać z naszą stronę. Wyszłam z limuzyny i przywitałam się z nim, po czym oboje wsiedliśmy do środka. Widziałam po koleżankach, że zrobił na nich wrażenie. Przywitał się ze wszystkimi i upił łyk szampana z mojego kieliszka. Zaczęliśmy rozmawiać, w tle leciała muzyka, bąbelki szampana tańczyły w kieliszkach, a my zmierzaliśmy w jednym kierunku.

Rajd po mieście trwał o wiele dłużej niż się spodziewałam, dlatego na miejsce dotarliśmy ze sporym opóźnieniem. Mam nadzieję, że dziewczyna od sushi wciąż czeka na nas w moim mieszkaniu. Zebraliśmy się z auta lekko wstawieni i w imprezowym nastroju. Goście pomogli mi zabrać torby z prezentami, ja wzięłam otwartą butelkę szampana, pomachałam kierowcy i wszyscy poszliśmy na górę.

Władowaliśmy się do mieszkania, robiąc na klatce niemałe zamieszanie. Wszyscy byli pod wrażeniem girlandy i balonów, część zwróciła uwagę na przekąski, a panowie od razu zainteresowali się dziewczyną z sushi. Odpaliłam na wieży ułożoną playlistę i z głośników popłynęła moja własna składanka. Nie musiałam ich do niczego zachęcać, goście sami zajęli się żarciem i napojami.

Impreza przebiegała bardzo swobodnie. Atmosfera była luźna i każdy się dobrze bawił. Z każdym zdążyłam porozmawiać, pośmiać się, potańczyć i zrobić sobie zdjęcie. Wreszcie przyszedł czas na prezenty. Po kolei odpakowywałam każdy i razem oglądaliśmy. Dostałam karty podarunkowe do różnych sklepów, kosz ze słodyczami i alkoholem, książki, jeszcze więcej alkoholu i biżuterię. Wiadomo od kogo. Była przepiękna, aż mi zaparło dech w piersiach. Kolczyki, naszyjnik i bransoletka. Subtelna i elegancka. Od razu zamieniłam swoje kolczyki na nowe i dołożyłam bransoletkę. Chciałam mu się rzucić na szyję i namiętnie pocałować, ale powstrzymałam się. Jeszcze raz podziękowałam za prezenty i wróciliśmy do rozmów i jedzenia. Chłopcy wzięli się za sushi, więc dołączyłam do nich i również postanowiłam spróbować.

Dziewczyna na przygotowanym specjalnie stole prezentowała się niesamowicie atrakcyjnie i apetycznie. Na twarzy miała maskę, która dodawała jej tajemniczości, piersi i łono miała przysłonięte kwiatami, a na jej brzuchu, na liściach, były ułożone kawałki sushi. Panie nie były zbyt zainteresowane taką atrakcją, podeszły raz i poczęstowały się, ale było im chyba niezręcznie jeść z obcej, nagiej kobiety. Miałam wrażenie, że lepiej bawiły się w limuzynie. Panowie natomiast nie mogli utrzymać rąk przy sobie i co chwilę sięgali po kolejny kawałek. Musiałam oczywiście zrobić zdjęcie, zanim zdążyli pochłonąć wszystko do końca. Wymyśliłam, aby brać kawałki samymi zębami, bez użycia rąk, co bardzo im się spodobało. Ja również chwyciłam jeden zębami, a drugi wzięłam normalnie do ręki i zaniosłam mojemu znajomemu wraz z kolejnym kieliszkiem alkoholu. Zjadł prosto z mojej ręki i upił łyk napoju. Chyba nie do końca był fanem takich domowych spędów, ale nie dał tego po sobie poznać. Zamieniliśmy kilka słów, po czym znów zostałam porwana przez jednego ze znajomych do zabawy.

Gdy całe sushi było już pochłonięte, modelka okryła się materiałem rozłożonym na stole i uciekła do łazienki, aby się przebrać. Po chwili zabrała swoje rzeczy, pożegnała się i opuściła imprezę. Czułam niedosyt jej nagiego ciała i jedzenia z niego. Na stole były różne alkohole, również tequila. W połowie lub większości już wypite, dlatego towarzystwo było już mocno rozluźnione i skore do zabawy. Zaproponowałam picie tequili ze mnie, bez użycia rąk oczywiście. Położyłam się, podciągnęłam bluzeczkę do góry, na brzuchu rozsypałam sól, kieliszek włożyłam między biust, a do ust cytrynkę. Wszyscy patrzyli z niedowierzaniem co za moment się wydarzy. Nikt, mimo moich zachęceń, nie odważył się spróbować pierwszy. Na szczęście mój znajomy nie zostawił mnie w potrzebie. Podszedł spokojnym krokiem, pochylił się nade mną, zlizał sól z brzucha, zębami chwycił i wychylił kieliszek, a na koniec ugryzł cytrynę w moich ustach. Przełknął i zawisnął nade mną. Niewielka ilość soku trysnęła z cytryny i spłynęła mi po szyi. Pochylił się i dokładnie zlizał, przyprawiając mnie o dreszcze. Spojrzałam najpierw na niego, potem na resztę. Byli oniemieni, ale widziałam, że im się podoba. Panowie od razu chcieli spróbować, a koleżanki o dziwo, chciały, żeby to z nich spijali. Pierwszą kolejkę wszyscy faceci wypili ze mnie, następne już z innych koleżanek. Wstałam i wytarłam zwilżone miejsca. Dziwnie, ale jednocześnie ciekawie było czuć obce języki na swojej skórze i czyjś oddech tak blisko mojego.

Grubo po północy impreza chyliła się ku końcowi. Wszyscy byli już nieźle upojeni, jedzenie kończyło się. Pojedyncze osoby wychodziły, nie czekając na przyjazd limuzyny. Tylko jedna osoba nie zbierała się do wyjścia. Grzecznie czekał aż wszyscy wyjdą, jakby miał coś jeszcze do załatwienia.

Gdy ostatni gość zamknął drzwi za sobą, zdjęłam szpilki i ległam na kanapę. Mój znajomy dosiadł się do mnie. Ujął moje zmęczone stopy w dłonie i zaczął masować. To było lepsze od orgazmu. Siedział blisko mnie i przyglądał mi się w milczeniu. Byłam zbyt pijana, żeby rozpoczynać kolejną elokwentną rozmowę, jednak również patrzyłam na niego z przyjemnością. Nie wiem ile tak gapiliśmy się na siebie, nie wiem o czym myślał, patrząc się na mnie. Nasze rozmyślania przerwał telefon, że limuzyna już czeka pod blokiem. Oboje poprawiliśmy ubrania, pomógł mi ubrać płaszczyk, wzięłam torebkę i zeszliśmy na dół.

Otworzył mi drzwi i przepuścił przodem. Oboje wsiedliśmy, a samochód ruszył pod wskazany adres. Nie zwlekając, chwycił mnie za kark i przyciągnął do swoich ust. Całował głęboko i namiętnie, pośpiesznie zdejmując płaszcz i podciągając moją bluzkę. Byłam zbyt zmęczona i pijana, aby odczuwać jakąkolwiek ochotę, ale gdy tylko jego usta dotarły do moich piersi poczułam znajome mrowienie w dole brzucha i ciepło między udami. O tak, to było idealne zakończenie tego dnia. Odwzajemniałam jego pocałunki, zaczęłam rozpinać jego koszule i pasek od spodni, a on w tym czasie podciągnął moją spódniczkę wysoko ponad biodra i zsunął majtki. Z piersi zjechał niżej na brzuch, a potem do łona, pokrywając je pocałunkami. Rozłożyłam się na kanapie i rozchyliłam uda, aby miał lepszy dostęp. Przytrzymałam jego głowę przy mojej kobiecości, gdy chciał przerwać i podnieść się do góry, zmuszając go tym samym do kontynuowania pocałunków w tamtym miejscu. Dopiero po chwili, gdy byłam już wystarczająco mokra pozwoliłam mu iść dalej. Wstał i nachylił się nade mną, rzucając mnie na siedzenie i przytrzymując moje dłonie w górze. Chyba mu się nie spodobało to, co zrobiłam. Jedną ręką wyjął przyrodzenie, zębami rozerwał opakowanie z prezerwatywą, które w magiczny sposób pojawiło się w jego dłoniach, wyjął ją i naciągnął na swojego wielkiego kutasa. Musiał na chwilę uwolnić mnie z uścisku, lecz byłam zbyt pijana, aby to wykorzystać. A może nie chciałam tego robić? Podobała mi się jego siła i władczość. Po chwili wbił się we mnie, jednocześnie ponownie przygwożdżając mnie do tapicerki. Od razu nadał szybki rytm. W sumie nie mieliśmy zbyt dużo czasu, więc musieliśmy się streszczać. Uniosłam nogi w górę i podciągnęłam do siebie, aby dorównać mu kroku. Poruszał się szybko i głęboko, a materiał jego spodni ocierał się o moją łechtaczkę, doprowadzając mnie do szaleństwa. Dyszałam coraz szybciej i coraz głośniej. Po jego oczach widziałam, że również jest blisko. W ostatniej chwili przygniótł mnie swoim ciałem i dłonią zasłonił usta. Ułamek sekundy później, spazm orgazmu wstrząsnął moim ciałem, a z klatki piersiowej wyrwał się długi, przeciągły krzyk. Wiłam się pod nim, desperacko zaciskając pochwę, by przedłużyć tę przyjemność. Miałam nadzieję, że jego dłoń i odgłosy ulicy skutecznie go tłumiły tak, aby nie dotarł do kierowcy. W końcu padłam wyczerpana, zdominowana i ledwo przytomna. Jak przez mgłę pamiętam, jak oderwał się ode mnie i wytarł chusteczką moje krocze z nadmiaru wilgoci. Potem kanapa stała się zbyt miękka.

Obudziłam się zupełnie naga w miękkiej, pachnącej pościeli, w obcym łóżku, w obcym domu. Na szczęście był przy mnie. Przywitał mnie łagodnym tonem, zapachem męskiego żelu pod prysznic i świeżo zaparzonej kawy. Zapytał jak spałam, głaszcząc mnie po włosach i po policzku.

warning1

Dobrze. – odparłam. – Jak się tu znalazłam? – zapytałam. Wyjaśnił, że zasnęłam w samochodzie. Nie mógł pozwolić na to, abym wracała sama z kierowcą w takim stanie. Wziął mnie więc na ręce i zaniósł do swojego domu. Takich urodzin nawet sobie nie wyobrażałam. Limuzyna, body sushi, impreza, morze alkoholu, prezenty, seks na tylnym siedzeniu, poranek w świeżej pościeli i śniadanie do łóżka. Muszę przyznać, że w te urodziny naprawdę zaszalałam i z pewnością zapamiętam je do końca życia.

10 myśli w temacie “12 postanowień, cz. 4

  1. Daga

    hummm Jednak nie w moim stylu … zupełnie nie w moim stylu….. ale nie ja jestem autorką.
    Piękna i Bestia numer 1 …. jednak 🙂
    Może next w mim stylu głosowałam na sexshop

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s