Szkolenie, cz.3

Po chwili zapukałam do drzwi i powiedziałam, że byłam umówiona na wizytę. K. zaprosił mnie ciepło do środka i przedstawił swoich pomocników. Od razu przejął dowodzenie nad resztą. Jak w życiu, tak i w zabawie. Poczułam się jak na prawdziwym badaniu. Wtedy ogarnęło mnie pierwsze uczucie wstydu, jednak było ono bardziej podniecające niż paraliżujące. Udałam zaskoczenie na widok trzech lekarzy i powiedziałam, że miała mnie przyjąć pani doktor. K. szybko wytłumaczył, że pani doktor pilnie została wezwana do szpitala, w którym pracuje do jakiegoś nagłego przypadku. Zapewniał, żebym się nie stresowała, że jestem w dobrych rękach i że oni we trzech należycie się mną zajmą. Zadali mi parę pytań: jak się czuje?, czy coś mi nie dolega?, czy odczuwam jakieś niepokojące bóle?, po czym poprosili, żebym rozebrała się do naga. Stanęłam przed nimi i już miałam ściągnąć bluzkę, ale nie dałam rady. Wstyd był tak wielki, że oprzytomniałam. Chciałam przerwać, ale chłopcy nie wychodzili ze swej roli. Zapytali o co chodzi, czy tak bardzo się wstydzę. Przytaknęłam, wbijając wzrok w ziemię i delikatnie rumieniąc się. K. powiedział, że jest to zupełnie naturalne, ale wszyscy trzej są doświadczonymi lekarzami i nie ma czego się wstydzić. Dodał, że jeśli chcę mogę przygotować się w łazience, jednocześnie wręczając mi obszerną koszulkę. Skorzystałam z propozycji i zniknęłam za drzwiami łazienki. Tam szybko rozebrałam się do naga i włożyłam koszulkę, którą mi dał. Poczułam jak poczucie wstydu rośnie coraz bardziej. „Co ja wyprawiam?” – beształam się w myślach, jednak byłam tak podniecona, że bardzo tego pragnęłam. Rozbierając się, zastanawiałam się jakimi lekarzami będą. Delikatnymi i subtelnym, takimi u których kobieta czuje się bezpiecznie i w ręce których bez obaw może się oddać czy wręcz przeciwnie zimnymi i wyrachowanymi, specjalnie boleśnie przeprowadzającymi badania, żeby wytknąć kobiecie jej słabość? Jeszcze chwilę siedziałam w łazience, po czym wzięłam głęboki oddech, pomyślałam „raz kozie śmierć” i wyszłam. Niepewnie nacisnęłam klamkę i stanęłam w otwartych drzwiach. Koszulka okazała się kusa i chociaż ledwo zasłaniała moją pupę, to nie czułam się aż tak naga. Pomogła mi przezwyciężyć wstyd. Chłopcy przez chwilę patrzyli na mnie oniemiali; chyba do końca nie wierzyli, że to zrobię. Szybko jednak ocknęli się z chwilowego letargu i zaprosili mnie na badanie. Podeszłam wolno, niepewnym krokiem. K. poprosił, żebym położyła się w poprzek łóżka, co wykonałam posłusznie. Chłopcy obstąpili mnie ze wszystkich stron, a K. pochylił się nade mną. Powiedział, że na początku zbada moje piersi. Po ciele przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Obserwowałam uważnie, co będzie się działo. K. delikatnie chwycił dół koszulki i podciągnął wysoko do góry. Na chwilę, przerażona zatrzymałam jego rękę. Uspokoił mnie, mówiąc łagodnym, męskim głosem, żebym się nie denerwowała i nie wstydziła. Zaufałam mu, puściłam jego rękę i pozwoliłam kontynuować badanie. Patrzył mi głęboko w oczy, powoli i delikatnie ściągając koszulkę. Po chwili byłam już całkiem naga. Koszulka, uniesiona wysoko w górę, odsłoniła moje jędrne cycuszki, brzuch i cipeczkę. Gdy zdałam sobie z tego sprawę, przeszedł mnie dreszcz, a moje serce zaczęło bić jak szalone. Szybko odwróciłam wzrok, by nie widzieli jak bardzo się wstydzę i jak bardzo jestem podniecona. K. łagodnie ujął moje nadgarstki i podał je B., który przytrzymał je za głową. Poprosił, żebym się rozluźniła i delikatnie dotknął mojej piersi. Drgnęłam z podniecenia, a z wewnątrz wyrwał się jęk rozkoszy. M. poradził, bym zamknęłam oczy i głęboko oddychała. Posłuchałam go, co pozwoliło mi się maksymalnie rozluźnić. K. badał moją pierś długo i dokładnie, kawałek po kawałku, kilka razy wracając w te same miejsca, a pozostali doktorzy bacznie się mu przyglądali. Jego masaż sprawił mi wiele przyjemności. Miał łagodny, ciepły dotyk. Jego duże ręce obejmowały całą pierś. Byłam już mocno rozgrzana, a moje twarde sutki sterczały dumnie na baczność. W pewnym momencie objął jednego z nich i ścisnął. Znów głośno jęknęłam i zaczęłam szybko oddychać. Ból mieszał się z podnieceniem. M. uspokajał mnie, głaszcząc moje włosy i czule mówił do mnie, że jestem bardzo dzielna i że zaraz skończymy. Oddychałam niespokojnie, głośno przełykając ślinę. K. przeszedł na drugą stronę i dotknął mojej drugiej piersi, powtarzając badanie w ten sam sposób. Przyprawiło mnie to o zawrót głowy. Jeszcze nikt nigdy tak dobrze nie zbadał moich cycuszków.

Wg mnie jest wszystko w porządku, ale pozwolę sobie jeszcze raz sprawdzić. – powiedział M. i dotknął moich piersi. Czułam jak moja cipeczka zaczyna rytmicznie pulsować. M. badał cycuszki zbyt delikatnie, nieśmiało, ale za to często muskał moje nabrzmiałe sutki, co wyzwalało ze mnie jęki rozkoszy. K. od czasu do czasu instruował go. Jego dotyk był bardzo łagodny, a jego paluszki bardzo miękkie. Pragnęłam jego dotyku, nie chciałam, żeby przestawał. Nie zbadał mnie już tak dokładnie jak K., ale i tak sprawił mi wiele radości. Gdy skończył, zszedł niżej i zbadał brzuch. Robił to również zbyt łagodnie, jakby bał się zadać mi ból. Delikatnie uciskał kawałek po kawałku, od góry aż do samego dołu. Ostrożnie badał dół brzuszka, jakby nie chciał mi zrobić krzywdy. Czułam jak soczki, wypełniające moją cipeczkę, zaczynają sączyć się na pościel. Gdy skończył, B. był już przy mnie, by jeszcze raz dokładnie zbadać mój brzuszek. Dotknął mojego rozpalonego ciała chłodnymi dłońmi. Były szorstkie i twarde, jak u prawdziwego mężczyzny. Całymi dłońmi uciskał lekko brzuch niczym doświadczony lekarz. Marzyłam, by jednocześnie obsypywał go pocałunkami. Całkowicie straciłam rachubę czasu i zatraciłam się w swoich pragnieniach. Po chwili przerwał i zszedł z łóżka. M. stał już przy moich nogach, które uniósł w górę i szeroko rozłożył. Głośny jęk wyrwał się z mojej piersi. Bardzo bałam się tego, co miało zaraz nastąpić. Poczułam chłód powietrza na mojej gorącej, pulsującej cipeczce. K. dotknął jej delikatnie, dwoma palcami, rozchylając jej płatki. Przytrzymał je i zanurzył we mnie swoje paluszki. Powoli najpierw jeden, później drugi. Poczułam błogie, wypełniające mnie ciepło. Łagodnie manipulował nimi w środku, co przyprawiało mnie o dreszcze podniecenia. Uczucie wstydu zupełnie zniknęło warning1i zastąpiło je narastające podniecenie. Zaczęłam coraz głośniej pojękiwać i wić się na łóżku. M., myśląc, że nie mogę wytrzymać z bólu, głaskał mnie czule po głowie i szeptał, żebym wytrzymała jeszcze troszkę, dodatkowo mnie podniecając. K. świdrował głęboko moje wnętrze, wsuwając i wysuwając swoje palce. Badał długo, dokładnie. Gdy skończył, przekazał pałeczkę pozostałym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s