Surowy i wymagający, cz.2

Skierowałam się ostrożnie w stronę ekspresu, po czym włączyłam guzik. Specjalnie poprosił mnie o kawę, żebym więcej musiała się ruszać. – pomyślałam. I koniecznie dziś musi mieć ten raport. I tak przejrzy go najwcześniej dopiero jutro rano. – moje myśli galopowały. Chwyciłam filiżankę i powoli zaniosłam ją do jego gabinetu. Widziałam jak, patrzy na moje napięte i niezdarne ruchy. Och, nienawidziłam go w takich chwilach.

Pan Wild był surowy i wymagający. Wymagał ode mnie o wiele więcej niż od innych pracowników. Musiałam pracować więcej, dłużej, ciężej niż inni, ale nie miałam mu tego za złe. Wiedziałam, że robi to dla mojego dobra. Dzięki temu więcej wiedziałam, umiałam i byłam lepiej zorganizowana. Dlatego w kryzysowych chwilach, takich jak ta, zaciskałam zęby i pozwalałam mu na to, co uważał za stosowne.

Usiadłam przy biurku, uważając na każdy ruch i otworzyłam bazę z danymi do raportu. Próbowałam skupić się na wyliczeniach, jednak okazało się to trudniejsze niż myślałam. Myśli same odbiegały w stronę źródła wibracji, które znajdowało się w moim tyłku i rozprowadzało przyjemne drżenie po całym ciele. A gdyby tak wyjąć to maleńkie narzędzie tortur i udawać, że ciągle jest we mnie? – przemknęło mi przez myśl. Czy tym razem by się zorientował? Chyba wolałam nie ryzykować.

Gdy pierwszy raz ukarał mnie w ten sposób zrobiłam to, bo nie wiedziałam jeszcze czym to się kończy. Gdy tylko pogrążył się w pracy, wymknęłam się do łazienki, wyciągnęłam zatyczkę i wrzuciłam ją do torebki w nadziei, że jej nie znajdzie. Na początku pamiętałam, żeby udawać, jak to mi niewygodnie siedzieć i jak bardzo nie mogę skupić się na pracy. Jednak, gdy poprosił mnie, abym przyniosła lunch do jego gabinetu, pobiegłam radośnie, żeby czym prędzej spełnić jego życzenie. Nie dał się oszukać. Gdy wróciłam z jedzeniem, na jego biurku leżała już zatyczka, którą wygrzebał z mojej torebki, a którą to powinnam mieć w pupie. Siedział z groźną miną w swoim fotelu, a ja stałam przed nim ze spuszczonym wzrokiem, nie śmiejąc spojrzeć mu w oczy. Czułam się jak na dywaniku u dyrektora.

– Jest Pani z siebie zadowolona? – zapytał retorycznie.

– Nie, proszę Pana. – odrzekłam nie mając nic na swoje usprawiedliwienie.

– Ja również nie. Zawiodłem się na Pani. – rzekł zrezygnowany. To zabolało mnie najbardziej.

– Będę musiał Panią za to ukarać, panno Stone. – oznajmił. Po plecach przeszedł mnie dreszcz. Lecz zanim cokolwiek zdążyłam pomyśleć usłyszałam z jego ust:

– Proszę położyć się na biurku. – posłusznie zrobiłam, co kazał. Powoli zgięłam się wpół, oparłam głowę na prawym policzku, układając dłonie płasko, po obu stronach głowy. Serce zaczęło galopować, poczułam ukłucie między udami. Czekałam, co nastąpi. Podszedł do mnie od tyłu, chwycił dół sukienki i powoli podwinął ją aż do pasa, odsłaniając cały tyłek. Następnie, wsunął palce pod gumkę majtek i zsunął je aż do kolan. Jęknęłam, gdy uświadomiłam sobie, że stoję z gołym wypiętym tyłkiem przed moim szefem. Poczułam jak coraz bardziej wilgotnieję. Pogładził mnie po pośladkach, jakby od niechcenia, po czym chwycił długą, drewnianą linijkę, leżącą tuż obok mnie. Nie, chyba nie zamierza mnie tym uderzyć. – pomyślałam. Niestety, myliłam się. Dokładnie wycelował w moje pośladki i wymierzył uderzenie. Zatchnęłam się z przerażenia. Po chwili otrzymałam kolejne uderzenie. I kolejne. I jeszcze jedno. Z każdym następnym coraz głośniej jęczałam, aż poleciały mi łzy. To go jednak nie powstrzymało. Wymierzył mi jeszcze kilka mocnych uderzeń. Gdy skończył, pupa boleśnie pulsowała przypominając mi o otrzymanych razach. Myślałam, że na tym moja kara się skończyła. Byłam jednak w błędzie. Gdy odłożył linijkę, przejechał dłonią po moim gorącym tyłku, po czym chwycił zatyczkę i umieścił ją między moimi pośladkami, na swoim miejscu. Nie silił się nawet na delikatność. Podniósł mnie i powiedział:

– Nie marz się i wracaj do pracy. – szybko musiałam się ogarnąć i wrócić do swoich obowiązków. Nie dość, że nie było mi zbyt wygodnie siedzieć to jeszcze wibracje doprowadzały mnie do szaleństwa. Na koniec dnia wyciągnął ze mnie żelowy gadżet, przy okazji podziwiając mój zbity tyłek. Nie miałam zatem ochoty na powtórkę z rozrywki i otrzymanie dodatkowej kary, dlatego zrezygnowałam z głupich pomysłów i wróciłam do wykresów.

Po dwóch godzinach skończyłam słupki i diagramy. Została mi już tylko analiza wyników. Czując burczenie w brzuchu spojrzałam na zegarek. Zrobiło się późno. Musiałam zrezygnować z lunchu, jeśli nie chciałam tu spędzić całej nocy z wibratorem w pupie. Postanowiłam zapchać się ciastkami i kawą. Gdy siedziałam, przyzwyczaiłam się już do ucisku między pośladkami, dlatego gdy wstałam intruz o mały włos nie wypadł ze mnie. Natychmiast zacisnęłam pośladki i udało mi się go utrzymać. Sięgnęłam palcami i poprawiłam go sobie w środku.

Pamiętam jak ostatni raz ze mnie wypadł. Pan Wild ukarał mnie wtedy za brak bielizny w miejscu pracy. Poprzedniej nocy spałam u koleżanki i zapomniałam bielizny na zmianę. Nie założyłam więc majtek. Za karę włożył mi dość spory wibrator głęboko do cipki, ustawiając oczywiście najsilniejsze wibracje. Po trzech godzinach wibrowania byłam już tak mokra i śliska, że niechcący, gdy wstawałam z krzesła, wibrator wyślizgnął się i z hukiem upadł na ziemię. Ponieważ nie miałam majtek, nie miało go co przytrzymać. Pech chciał, że Pan Wild właśnie wrócił z lunchu. Westchnął ciężko, chwycił mnie za ramię i zaciągnął do swojego gabinetu. Usiadł na fotelu i jednym szybkim ruchem przełożył mnie przez kolano. Dostałam kilka klapsów, po czym moja spódnica powędrowała wysoko w górę i zatrzymała się w pasie, a na moją gołą, wypiętą pupę posypał się deszcz mocnych klapsów. Na początku jakoś wytrzymywałam uderzenia, ale z każdym kolejnym stawało się to coraz trudniejsze. Pan Wild nie reagował na moje pojękiwania, błagania, szloch, a nawet wierzganie nogami.

– Jeśli w dalszym ciągu będziesz się tak zachowywać, dostaniesz podwójnie. – ostrzegł mnie, po czym wrócił do wymierzania kary. Moja pupa szybko stała się czerwona i boleśnie pulsowała. Gdy skończył polecił mi, abym na czworakach udała się po wibrator, który w dalszym ciągu leżał na ziemi przy moim biurku i w zębach mu go przyniosła. Posłusznie wykonałam rozkaz, szlochając. Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona. Gdy tylko znalazłam się przy nim, chwycił gadżet, ponownie przełożył mnie przez kolano i umieścił go z powrotem w mojej pochwie. Do końca dnia zaciskałam cipkę i uda z całej siły, aby więcej się to już nie powtórzyło. I od tamtej pory zawsze zakładam majtki. Nie tylko dlatego, żeby nie dostać kary, ale również dlatego, żeby moja wilgoć nie poplamiła spódnicy czy sukienki. Wtedy również chronią mnie majtki. A z takim szefem zdarza mi się to całkiem często.

Na koniec dnia byłam wykończona. Zrobienie raportu zajęło mi dwa razy więcej czasu niż zwykle. Kompletnie nie mogłam się skupić. Siłą woli zmuszałam się do tego, jednak co jakiś czas zatyczka dawała o sobie znać. W pewnym momencie myślałam, że dojdę. Gdy poprawiałam się na krześle, zatyczka weszła jeszcze głębiej, wibracje nasiliły się i myślałam, że już nie wytrzymam i eksploduję. Przypomniałam sobie jednak, że Pan Wild nie byłby zadowolony i z pewnością otrzymałabym dodatkową karę. Szybko pomyślałam więc o absolutnie aseksualnych słupkach i wykresach, co pozwoliło mi ochłonąć i odetchnąć z ulgą. O 19 przedstawiłam Panu Wild raport za ubiegły miesiąc. Z zadowoleniem popatrzył na mnie, choć ja minę miałam nietęgą.

– Chodź do mnie. – polecił. Natychmiast wykonałam jego polecenie. Obrócił mnie tyłem do siebie i kazał mi się pochylić. Podsunął mi spódnicę i zsunął majtki, a jego oczom ukazała się niewielkich rozmiarów szparka, wilgotna jak nigdy dotąd. Palcami rozchylił moje pośladki i mocnym szarpnięciem wyciągnął ze mnie analną zatyczkę. Krzyknęłam z warning1bólu i zaskoczenia. On jednak poklepał mnie po gołej pupie i kazał się zbierać. Po całym dniu wibracji tyłek bolał mnie niemiłosiernie, jednak po wyjęciu gadżetu poczułam wyraźną ulgę. Dzień dobiegł końca. Podciągnęłam do reszty przesiąknięte majtki i wygładziłam spódnicę, po czym skierowałam się w stronę wyjścia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s