Embarrassing story, cz.7

Musiałem się posprzątać. Przebrałem się w dresy i zmieniłem koszulkę. Nie miałem dość. Czułem, że wciąż jestem pełny. O tej porze w kablówce czasem lecą pornosy. Wyciągnąłem materac przed telewizor, przywlokłem pościel i przyciemniłem światło, w nadziei, że uda mi się jakiś znaleźć i ponownie odlecieć. Może wtedy wreszcie poczuję ulgę. Poszedłem do kuchni, otworzyłem jeszcze jedno piwo i upiłem łyk. Gdy odwróciłem się w stronę pokoju, zobaczyłem ją na swoim posłaniu. W samej pidżamce. Przez moment gapiłem się na nią, nie wiedząc skąd się tu wzięła. Przecież zostawiłem ją śpiącą w jej pokoju.

– Podobało Ci się? – Podszedłem do niej i zapytałem. Pokiwała głową, spuszczając wzrok i lekko się rumieniąc. Wyglądała przesłodko i przeuroczo. Rozbroiła mnie. Po chwili spojrzała na mnie swoimi wielkimi, pełnymi nadziei oczami i zapytała ściszonym głosem:

– Pokażesz mi coś jeszcze?

 – A nie za dużo jak na jeden dzień? – zapytałem retorycznie, klękając przy niej. I tak znałem odpowiedź. Tak jak sądziłem przecząco pokręciła główką, nie odrywając ode mnie wzroku. Odstawiłem butelkę na stolik i zmusiłem ją, by pod naporem mojego ciężaru położyła się. Położyłem się obok niej, wspierając na łokciu, górując nad nią. Założyłem jej kosmyk za ucho i pogładziłem po buźce, by wreszcie dotrzeć do jej ust. Miękkich, kuszących, słodkich usteczek. Na myśl, że mój penis mógłby znaleźć się między jej wargami, znów mi stanął. Pocałowałem ją delikatnie, lekko ssąc dolną wargę. To był długi, mokry, prawdziwy pocałunek. Od ust zjechałem niżej na szyję, całując i delikatnie kąsając. Odwracała głowę na boki, ułatwiając mi dostęp, cicho jęcząc i wzdychając.

– A to, podobało Ci się? – wyszeptałem wprost do jej uszka.

–Tak. – wymruczała, dając mi tym samym zielone światło na więcej. Musiałem tylko pozbyć się jej koszulki. Chwyciłem materiał za brzeg i powoli podsunąłem wysoko do góry, odsłaniając najpierw brzuch, a potem piersi. Wygięła się, aby ułatwić mi to zadanie. Gdy tylko ujrzałem jej cycuszki, nie mogłem oderwać od nich wzroku. A zaraz pewnie nie będę mógł oderwać od nich swojego języka. Musiałem wyglądać zabawnie, śliniąc się na ich widok. Dwie duże, pełne, dorodne kopuły, z szeroką otoczką i dużymi, sterczącymi sutkami. Do tej pory wiedziałem takie tylko na pornolach. Myślałem, że w realu kobiety nie posiadają takich piersi. Dzięki Bogu się myliłem. I dzięki Bogu, że tak hojnie obdarzył nimi właśnie moją dziewczynkę. Przywarłem do nich ustami, obcałowując i liżąc. Młoda zaczęła jęczeć głośniej niż wcześniej, wiercąc się pode mną. Nie zniechęciło mnie to jednak, a nawet jeszcze bardziej zachęciło do eksplorowania jej ciała. Po baaaardzo długiej chwili zjechałem niżej na brzuch, wyznaczając ścieżkę do pępka, a później jeszcze niżej do linii majteczek. Oh, ich też musimy się pozbyć. Chwyciłem za gumkę i powoli zacząłem ściągać w dół, nie przerywając pocałunków. Wycałowałem ścieżkę na całej długości nóg, ściągając bieliznę aż do kostek, a później całkowicie się jej pozbywając. Odrzuciłem je niedbale na bok, jakby nie były jej już nigdy potrzebne. Oh tak, leżała przede mną absolutnie naga, z wysoko podciągniętą koszulką, a ja miałem ochotę zanurzyć się między jej udami. Nie byłem jednak pewien, czy mi na to pozwoli. Pocałowałem jej łono, próbując ją do tego zachęcić.

– Nie! – niemalże krzyknęła, odpychając moją głowę. Natychmiast się ocknęła i spojrzała na mnie wielkimi oczami, jakbym kogoś zabił, a ona właśnie przyłapała mnie na zakopywaniu zwłok.

– Hej, co jest mała? – zapytałem zdziwiony. Legła na materac, jakby nagle opadła z sił.

– Nie chcę, żebyś to robił. – powiedziała cicho po chwili namysłu, wpatrując się w sufit.  Podsunąłem się wyżej, przytrzymałem jej bródkę i zmusiłem do spojrzenia na mnie.

– Nie było przyjemnie? – Milczała. Próbowała się wykręcić. Pozostałem jednak nieugięty.

– Nie umyłam się po ostatnim razie. – powiedziała w końcu.

– Nie szkodzi. Pięknie pachniesz pożądaniem. – wymruczałem jej we włosy.

– Nie wydepilowałam się. – dyskutowała dalej. Spojrzałem na nią, po czym przeniosłem wzrok na niewielki puszek w złączeniu jej ud i uśmiechnąłem się pod nosem.

– Daj spokój. Twoje włoski są urocze; jak puszek; wcale nie musisz ich depilować. – wyraziłem swoje zdanie. Tym razem to ona pozostawała nieugięta. – I naprawdę myślisz, że to mnie zniechęci? – ciągnąłem. Pokiwała główką. Eh, głupiutkie dziewczątko. Na szczęście posiadałem wrodzony urok osobisty i dar przekonywania. Wtuliłem się w jej szyję i przejechałem językiem do góry, w stronę ucha.

– Pozwól mi, proszę – wyszeptałem. Zamruczała przeciągle, jakby nie była do końca przekonana. Jeszcze raz przejechałem od szyi, przez piersi, brzuch, aż do łona całując i liżąc jej ciało. Rozbroiłem ją. Rozluźniła się i całkowicie mi się oddała. Rozchyliłem nieco jej uda i czubkiem języka dotknąłem łechtaczki. Wygięła się seksownie jak kotka i jęknęła głośno. Przeciągnąłem po niej kilka razy, a jej nogi same się przede mną rozłożyły. Była cała moja i mogłem z nią zrobić dosłownie wszystko. Zanurzyłem się w jej szparce, w palcach tarmosząc sutki. Po chwili wróciłem znów do łechtaczki, badając ją palcem od środka. Wystarczyła chwila, by ponownie doszła. Uniosła ręce za głowę, wyciągając je, ciało wygięła w łuk, a z jej piersi wyrwał się donośny krzyk. Szczytowała, zaciskając się mocno wokół mojego palca, a ja znów o mały włos nie spuściłem się w spodnie. Było naprawdę blisko. Po wszystkim ułożyłem ją grzecznie, zaciągnąłem koszulkę i okryłem. Sam położyłem się obok niej i objąłem ramieniem. Powinna była zasnąć.

Przez moment sądziłem, że właśnie tak jest, ale po chwili znów zagaiła mnie cichutkim głosikiem:

– Chcę się z Tobą kochać. – wyszeptała ledwie przytomna. Nie doszła jeszcze do siebie po ostatnim orgazmie. Chryste, ta dziewczyna mnie wykończy. Jedyne o czym teraz marzyłem to żeby w końcu poczuć ulgę w lędźwiach, a to niekorzystnie wpływało na moje racjonalne myślenie. Nie mogłem jej odmówić. Nie byłem w stanie.

Gdy nieco oprzytomniała byłem już nagi i gotowy. Pomogłem jej szeroko rozłożyć nóżki i, moszcząc się między nimi, wyszeptałem, żeby się rozluźniła. Przytaknęła i wzięła głęboki oddech. Przejechałem główką penisa po jej spoconej szparce.

– A prezerwatywa?! – zerwała się nagle jak rażona prądem.

– Cicho, już mam na sobie. – uspokoiłem ją. Ponownie odetchnęła, rozluźniając ciało. Naparłem na jej szczelinę. Nie zdążyła jeszcze ostygnąć po ostatnim orgazmie, było mi więc łatwiej w nią wejść, choć i tak czułem, jakbym miał się przecisnąć przez dziurkę od klucza. Wycofałem się nieco i kolejny raz natarłem na nią. Krzyknęła i wzdrygnęła się, wpuszczając mnie jednocześnie do środka. Spojrzałem na nią. Miała zamknięte oczy i zmarszczone czoło, głośno dysząc. Musiało ją zaboleć.

– Chicho mała, jestem już w Tobie. – szepnąłem jej, opierając się czołem o jej czoło. Przez moment pozostałem w bezruchu, aby mogła się do mnie przyzwyczaić. Po chwili otworzyła oczy i spojrzała na mnie, rozluźniając się nieco. Zielone światło, by iść dalej.

– Wsunę się trochę głębiej. – uprzedziłem ją. Powoli znów naparłem, zanurzając się w nią. Gdy znów zamknęła oczy, a na jej twarzy pojawił się grymas, przerwałem dopóki znów na mnie nie spojrzała, dając mi znać, że mogę działać dalej.

– Jeszcze trochę mała. Jesteś bardzo dzielna. – pochwaliłem ją. To zawsze na mnie działa, gdy mnie coś boli. Postanowiłem zastosować tę samą taktykę wobec niej. Rozpromieniła się nieco, a ja powoli zanurzyłem się w niej do końca. Znów odczekałem chwilę, by mogła się do mnie przyzwyczaić. Potarłem delikatnie jej nosek, próbując złagodzić ból. Wiedziałem, że nie jest to dla niej zbyt przyjemne i że spoczywa na mnie duża odpowiedzialność. Odpowiedzialność za jej późniejsze życie seksualne. Gdy zrobię coś nie tak, mogę je spieprzyć. A tego bardzo bym nie chciał. Nie chciałbym, żeby bała się seksu, żeby kojarzył się jej z przykrymi doznaniami i żeby za to wszystko obwiniała mnie. Co za cholerna presja. Jednak znalezienie się w jej ciepłej i ciasnej cipce było tego warte.

Zacząłem poruszać się w niej. Powoli, bardzo powoli, powolutku. Nigdzie się nie spiesząc. Nie goniąc za niczym. Mając na uwadze, przede wszystkim jej przyjemność. I wszystko inne mnie nie obchodziło. Liczyła się tylko ona i to, co pozwala mi robić. Pieściłem jej szyję pocałunkami. Lizałem sutki. Wtulałem się w jej wielkie piersi. Było mi w niej tak dobrze. Czułem jak wplata dłonie w moje włosy, jak wbija paznokcie w moją skórę, jak dyszy w moje usta. Nieznacznie przyspieszyłem, sprawiając, że wygięła się i zamknęła oczy. Nie przerwałem jednak. Gdy znów spojrzała na mnie, jej wzrok przepełniało pożądanie. Była w takim stanie, że nawet ból nie mógł zatrzymać jej w drodze na szczyt. To zachęciło mnie, by wpychać się w nią szybciej, mocniej, głębiej. Ja od dawna byłem blisko; czekałem tylko na nią. Chwyciłem ją z tyłu głowy, wplatając dłoń w jej włosy i przyciągając do siebie. Pchnąłem gwałtownie, wyrywając krzyk z jej piersi. Zacisnęła powieki, zaplotła dłonie na mojej szyi, jej ciało zdawało się coraz bardziej tężeć. Pchnąłem jeszcze raz, a zaraz potem następny, doprowadzając nas oboje do szaleństwa. Krzyczała zaciskając się na mnie, a ja byłem pewnie, że tym razem krzyczy nie z bólu, a z rozkoszy.

To był najdłuższy seks w moim życiu. Był to najlepszy orgazm, jaki dotąd przeżyłem. Upajałem się jej krzykiem, błogim uczuciem rozchodzącym się po całym ciele i zalewającym mnie ciepłem. To było oczyszczające. Wreszcie poczułem upragnioną ulgę.

Położyłem ją na materacu i oparłem głowę na jej piersi, dochodząc do siebie. Po chwili ostrożnie się z niej wysunąłem, ściągając zakrwawioną gumkę. Na materacu również były plamki krwi. Symbol jej niewinności. Dotarło do mnie, że było to coś wielkiego i ważnego. Byłem z siebie dumny. I z niej też. Wyrzuciłem prezerwatywę i przytuliłem ją do siebie, po czym zasnąłem.

Od tamtej nocy nasz związek sukcesywnie nabierał tempa i rozwijał się. Byłem dla niej nauczycielem i ta rola bardzo mi odpowiadała. Byłem dumny, że mogę jej pokazać tyle nowych i przyjemnych rzeczy. Było wspaniale dopóki pewnego pięknego dnia nie otworzyłem drzwi, a przed nimi nie stały nasze matki. Kurwa! Padł na mnie blady strach, dłonie mi się spociły. Co ja im do cholery powiem? Jak ja im to wytłumaczę? To przez piersi Pani córki; patrzyły na mnie i mówiły: weź mnie, weź mnie; nie mogłem im odmówić. – nie powiedziałem. Nie histeryzuj mamo, to duża dziewczynka. – nie powiedziałem. Z rozmyślań wyrwał mnie głos matki:

– Co tak stoisz synu, jakbyś ducha zobaczył?

– Oh, cześć mamo. Dzień dobry Pani. Wejdźcie proszę. – zaprosiłem je ruchem ręki.

– Tak się cieszę synu. – matka od progu zaczęła mnie całować. Nie za bardzo wiedziałem o co jej chodzi.

– Ja też się cieszę mamo. – odparłem, choć nie wiedziałem z czego.

– Córka o wszystkim mi opowiedziała. – wtrąciła matka młodej. O cholera. Już po mnie.

– To dobra dziewczyna. Nareszcie znalazłeś sobie kogoś porządnego. – powiedziała matka z uśmiechem od ucha do ucha. Zaraz, zaraz.

– To nie gniewacie się, że ja i ona… – nie zdążyłem dokończyć.

– Gniewać się?! – zapytała moja matka wielce zaskoczona. – Skądże! Specjalnie ją tu przysłałyśmy, żebyś się ustatkował. – wytłumaczyła mi z niezwykłą szczerością. Ja pierdole. Nie wierzyłem w to, co słyszę. To ja przez tyle tygodni powstrzymywałem się, warning1opierałem się jej urokowi, walczyłem sam z sobą, żeby jej nie tknąć, a moja matka mówi mi, że po prostu byłem IDIOTĄ?! Że od razu mogłem ją zerżnąć? Co za ironia losu. Mimo wszystko nie żałuję, że tak potoczyły się sprawy między nami, ponieważ gdybym od razu ją przeleciał, byłaby jak każda inna i straciłbym zainteresowanie. A tak doceniam wszystko to, co mi daje o wiele bardziej.

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

13 myśli w temacie “Embarrassing story, cz.7

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s