Piękna Bestia, cz.3

Tak jak sądził i tak jak go ostrzegano, współpraca z Kristy Woods nie należała do najłatwiejszych. Wszędzie musiała mieć ostatnie zdanie, a Mark musiał się nieźle postarać, aby przeforsować swoje argumenty. Jej, były logiczne i przemyślane i choć wiedział, że nie będzie łatwo, postanowił zaryzykować.

Co to ma znaczyć?! – Wparowała do jego gabinetu z dzikim, przejmującym jazgotem, rzucając mu na biurko papiery i trzaskając za sobą drzwiami. Trzeci raz w tym tygodniu. Już niemalże się do tego przyzwyczaił, jednak nie mógł pozwolić, aby traktowała go w ten sposób.

Nie rozumiem, o co Ci chodzi – skłamał, nie odrywając oczu znad magazynu gospodarczego.

Usunąłeś wszystkie moje pomysły. To zupełnie inny projekt! – wrzeszczała, machając rękami. Odłożył magazyn na biurko, złożył dłonie jak do modlitwy i przytknął koniuszki środkowych palców do ust. – I na co się tak tępo gapisz?! – zapytała rozzłoszczona po chwili milczenia. – Nie masz mi nic do powiedzenia?

Zastanawiam się kiedy ostatni raz ktoś Cię porządnie zerżnął – odparł ze stoickim spokojem. Drgnęła na tę myśl. Doskonale wiedziała, że od wieków tego nie robiła. Już nawet zapomniała jak to jest czuć kutasa w sobie. Nie dała jednak za wygraną.

Jak śmiesz… – zaczęła piskliwym głosem, jeszcze bardziej rozsierdzona.

Cierpisz na klasyczny syndrom niedopchnięcia – wyjaśnił rzeczowo, nie pozwalając jej dokończyć. Trzeci raz w tym tygodniu wpadasz do mojego gabinetu robiąc mi awanturę. Kobieta, która jęczy w nocy nie warczy w dzień. A skoro Ty warczysz na mnie już trzeci dzień oznacza to, że bardzo dawno nie jęczałaś w nocy. – Wstał, zdjął marynarkę, rzucając ją niedbale na fotel i przeszedł do niej na drugą stronę biurka. – Nie mogę pozwolić sobie na takie zachowanie. Będę musiał coś z tym zrobić. – kontynuował, podwijając rękawy koszuli do łokci. Udawał, że zastanawia się, choć doskonale wiedział, co chce zrobić.

Ciekawe co?! – prychnęła.

Ukarzę Cię. – W tej chwili pchnął ją na biurko, zginając ją wpół. Próbowała się podnieść, jednak zablokował ją dłonią, przyciskając do blatu. Zaskoczył ją tym tak bardzo, że nie zdążyła w porę zareagować. Zawsze o tym marzyła, jednak już dawno przestała się łudzić, że coś podobnego może się zdarzyć. Niemniej jednak, postanowiła nie odkrywać kart jak bardzo jej się to podoba.

Nawet się nie waż! – krzyknęła w momencie, gdy wymierzył jej pierwszego klapsa. Jej wypięty tyłek w obcisłej spódnicy prezentował się idealnie. Poczuł jak jego przyrodzenie rośnie mu w spodniach. Uderzenie nie było mocne, bardziej ostrzegawcze. Zdała sobie sprawę z tego, że jej szparka staje się wilgotna. Z nadzieją czekała na więcej. Chciała, aby podciągnął jej spódnicę do góry i dał kilka siarczystych klapsów. Potem ściągnął majtki i zlał ją porządnie na gołą pupę. Na samą myśl o tym zrobiło jej się gorąco między udami. On natomiast badał granice na ile mu pozwoli. Najchętniej spuściłby jej lanie na gołą pupę, ale nie był pewny jak zareaguje. Po chwili wymierzył jej drugiego klapsa, tym razem mocniej. Szarpnęła się.

– Bądź grzeczna i leż spokojnie, w przeciwnym razie będę musiał ukarać Cię mocniej. – zapowiedział, dając jej kolejnego klapsa. Jęknęła.

– Nie możesz! – wycedziła przez zaciśnięte zęby.

– Bo co? – zapytał retorycznie. – Pójdziesz poskarżyć się tatusiowi? A może pokażesz mu swój czerwony, obity tyłek? – przyłożył jej jeszcze raz. Oboje doskonale wiedzieli, że tego nie zrobi. Była zbyt silna i zbyt dumna.

– Oskarżę Cię o molestowanie – wycedziła między kolejnymi uderzeniami. Uśmiechnął się pod nosem.

– Uważaj, bo się przestraszę. – wyszeptał wprost do jej ucha, po czym wymierzył jej kolejne kilka klapsów. Uderzał mocno i metodycznie. Tak jak zawsze tego chciała. Nie zbyt szybko, żeby wytrzymała, ale też nie za wolno, żeby nie przestawało boleć, choć materiał spódnicy i bielizna skutecznie tłumiły doznania. Poczuła, że łagodnieje, przestaje walczyć i się mu poddaje. Chęć ukarania jej na goły tyłek była coraz silniejsza. Przesunął badawczo dłonią po jej udzie, jakby chciał podciągnąć jej spódnicę w górę, jednak powstrzymał się. Wymierzył jej jeszcze kilka klapsów i odpuścił. Uwolnił ją z uścisku, żeby wstała. Ona jednak w dalszym ciągu tkwiła oparta o blat. Była zawiedziona, że to już koniec. Liczyła na coś więcej, a wyszło jak zwykle. Zebrała się w sobie, wstała i wygładziła spódnicę. Policzki miała zaróżowione, oczy rozbiegane, a oddech galopujący. Nawet na niego nie spojrzała, po czym skierowała się w stronę drzwi i wyszła.

Zrozumiał, że nie podobało się jej tak jak jemu. Zastanawiał się jak bardzo przesadził. Wrócił do biurka i próbował skupić się na pracy. Jednak jego myśli wciąż wracały do niej i do tego co się wydarzyło. Ciągle miał przed oczami jej wypiętą pupę, ciche pojękiwanie i odgłos wymierzanych klapsów. Jego nabrzmiały penis nie pomagał mu wrócić do obowiązków. Jakby nie było, mogła oskarżyć go i miałaby rację. Długo bił się z myślami. Nie chciał przyznawać się do błędu, ale nie chciał też, aby ta sytuacja negatywnie odbiła się na jego karierze. Poza tym, trapiły go wyrzuty sumienia, czy oby jej nie skrzywdził. Dlatego też postanowił porozmawiać z nią o tym, co między nimi zaszło i wyjaśnić tę sytuację. Natychmiast wstał, chwycił papiery, które rzuciła mu na biurko i skierował swe kroki w stronę jej gabinetu.

Uchylił lekko drzwi i zamarł. Dojrzał ją z szeroko rozłożonymi nogami, opartymi o lewą stronę narożnego biurka, sięgającą dłonią do złączenia swych ud. Była odwrócona lekko w lewą stronę, jednak na tyle, aby nie zauważyć, że ktoś ją obserwuje. Rozejrzał się po korytarzu, sprawdzając czy nikt nie idzie. O tej porze już mało kto przebywał w biurze, zatem mógł spokojnie oglądać ten przedziwny spektakl. Kristy masowała się najpierw powoli i delikatnie, wyginając się na fotelu, potem coraz szybciej i energiczniej, głośno wciągając powietrze w płuca, mocno ściskając naprzemian piersi. Myślała o tym, jak daje jej klapsy, więcej i mocniej niż w rzeczywistości. Jak bez zbędnych ceregieli rozprawia się z jej ubraniem. Jak karze ją niczym małą niegrzeczną dziewczynkę. Jego oddech również przyspieszył, a kutas boleśnie wbijał mu się w spodnie. Po chwili jej ciało spięło się i eksplodowało pod wpływem orgazmu, a ona wiła się na fotelu głośno pomrukując, po czym opadła zdyszana i wyczerpana. Uchylił drzwi nieco bardziej i stanął w nich, zakładając ręce na piersi i opierając się o framugę.

– Przyjemny masażyk? – zapytał, po chwili z łobuzerskim uśmieszkiem, gdy nieco ochłonęła. Zerwała się, poprawiając ubranie. Nie spodziewała się go tutaj.

– Czego chcesz? – rzuciła ostro w jego stronę, udając, że porządkuje biurko. Policzki miała zarumienione, włosy w lekkim nieładzie i znacząco przyspieszony oddech.

– Przyniosłem papiery, które u mnie zostawiłaś. – wyjaśnił, podchodząc bliżej, choć dobrze wiedział, że przyszedł w innym celu.

– Nie potrzebuje ich. – odparła, w dalszym ciągu nie zwracając na niego uwagi. Mimo to, położył je na szafce obok biurka. Nie była w nastroju na rozmowę, postanowił więc odpuścić sobie wyjaśnianie czegokolwiek.

– Często to robisz? – zapytał od niechcenia, nie mogąc powstrzymać uśmieszku. Spojrzała na niego, jakby chciała zrobić mu krzywdę. Gdyby można było zabijać wzrokiem to z pewności już by nie żył.

– Nie Twój zasrany interes – ofukała go. Zaczekała aż zniknie za drzwiami i opadła na biurko. Była zmieszana i zawstydzona tym, że przyłapał ją jak zaspokaja się w biurze. Nigdy tego nie robiła, jednak po serii klapsów, które jej wymierzył wiedziała, że nie wytrzyma do powrotu do domu.

warning1On natomiast nie rozumiał jej sprzecznego zachowania. Sądził, że nie podobało jej się to co zrobił. Zanim doszedł do swojego gabinetu oświeciło go. Bardzo jej się to podobało. Tak bardzo, że nie mogła powstrzymać się, aby zrobić sobie dobrze, a przed nim jedynie udawała, żeby nie zorientował się, jak bardzo jej się to podoba. Ta myśl napawała go optymizmem. Wrócił do biurka żałując, że nie posunął się dalej. Że jej nie posunął… W tym momencie jego nabrzmiały członek przypominał o swoim istnieniu. Z tym też trzeba będzie coś  zrobić. – pomyślał, rozpinając rozporek.

12 myśli w temacie “Piękna Bestia, cz.3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s