Surowy i wymagający, cz.7

Tamtego dnia wkroczyłem do biura z hukiem otwierając drzwi. Zwykle przed sobą zastawałem znajomy widok – pannę Stone pracującą w szaleńczym tempie, aby ze wszystkim zdążyć. Jednak nie dziś. Biurko, krzesło i komputer wskazywały na to, że jeszcze nie dotarła. Spojrzałem na zegarek; była punkt 9. Nie każe jej przychodzić wcześniej, ale mogłaby się nie spóźniać. – pomyślałem. Zdjąłem płaszcz, wieszając go w szafie, rzuciłem teczkę na biurko w swoim gabinecie i rozsiadłem się wygodnie na jej krześle. Obróciłem się przodem do okna i postanowiłem tutaj na nią zaczekać.

Dokładnie 3 minuty później wbiegła do biura głośno dysząc i rozbierając się w biegu. Obserwowałem jej odbicie w oknie. Wydawało się, że była tak zajęta preparowaniem, że wcale się nie spóźniła, że w ogóle mnie nie zauważyła. Dopiero gdy obróciłem się na krześle w jej stronę, zdała sobie sprawę z tego, że jej się to nie uda. Zatrzymała się w pół kroku, wpatrując się we mnie wielkimi oczami i głośno przełknęła.

– Panie Wild… – przerwała w pół słowa; głos uwiązł jej w gardle.

– Spóźniła się Pani, panno Stone. – nie omieszkałem zauważyć. Spuściła głowę i wzrok, robiąc skruszoną minę.

– Przepraszam, Panie Wild. – powiedziała cichutko, nie podnosząc oczu.

– Wie Pani jak bardzo tego nie lubię? – zapytałem retorycznie.

– Tak, Panie Wild. – odparła niemalże szeptem nie zmieniając swojej pozycji.

– Więc doskonale Pani również wie, że będę musiał wyciągnąć konsekwencje. – Zadrżała i cicho jęknęła. Nie czekając aż zacznie się tłumaczyć i błagać mnie o litość zaprosiłem ją do mojego gabinetu.

Wszedłem chwilę po niej. Stała już na swoim miejscu przed moim biurkiem. Głowę i wzrok wciąż miała spuszczone, dłonie splecione z tyłu, nerwowo bawiła się palcami. Z niecierpliwością oczekiwała na karę. Zatrzasnąłem drzwi i podszedłem bliżej, wciągając głośno zapach jej perfum. Doskonale wiedziałem jak ją ukarzę. Dawno nie stosowałem tej kary, ale teraz nadarzyła się ku temu okazja. Przez moment biłem się z myślami, czy nie będzie dla niej zbyt surowa za 3 minutowe przewinienie, ale odgoniłem myśli, stwierdzając że na dłużej ją zapamięta. Stanąłem blisko naprzeciwko niej i powoli rozpiąłem guziki jej szarej, jedwabnej bluzki. Odgarnąłem jej brzegi i moim oczom ukazały się dwa pełne wzniesienia, szybko unoszące się w rytm oddechu, skrywane przez koronkową bieliznę. Chodźcie do mnie, moje maleństwa. – pomyślałem. Ująłem delikatnie lewą pierś i wyciągnąłem ją z miękkiej miseczki. To samo uczyniłem z prawą. Jęknęła, rumieniąc się wstydliwie. Jej sutki momentalnie stwardniały, a na dekolcie pojawiła się gęsia skórka, choć w pokoju wcale nie było zimno. Poczułem jak twardnieję. Przesunąłem dłonią po jej udzie, od kolana aż po biodro, zadzierając jednocześnie spódnicę wysoko w górę. Następnie chwyciłem za gumkę cienkiej koronki skrywającej jej intymność i zsunąłem ją, aż do kostek. Przygotowałem ją sobie. Jęknęła przeciągle, gdy ściągałem jej bieliznę z pupy i zauważyłem zmoczoną, środkową część majtek. Musiała się podniecić, gdy obnażyłem jej piersi. Ja natomiast nie mogłem pozostać obojętny na jej nagie łono. Obszedłem ją z groźnym wyrazem twarzy, podziwiając swoje dzieło. Uwielbiałem podziwiać jej kształty. Już od dawna zastanawiałem się czy obowiązkowym dla niej strojem w pracy nie powinien być brak stroju. Zupełnie nie przeszkadzałoby mi, gdyby uwijała się przy mnie zupełnie naga. Zbliżyłem się do szuflady biurka i wyjąłem z niej niewielkich rozmiarów pudełeczko, dwa płatki do demakijażu i mokrą chusteczkę. Po chwili znów byłem przy niej. Stanąłem naprzeciwko niej, opierając się o biurko. Odkręciłem wieczko i nabrałem na palec niewielką ilość maści. Chciałem, żeby na to wszystko patrzyła.

– Och nie, tylko nie to! Błagam Pana! – wykrzyczała błagalnym tonem, a w jej oczach pojawiły się łzy.

– Nie zamierzam z Panią o tym dyskutować. – powiedziałem stanowczo.

– Wypchnij piersi. – zaordynowałem po chwili. Zbyt długo czekałem na wykonanie mojego polecenia. Chwyciłem mocno jej buzię i zmusiłem, aby na mnie spojrzała. Natychmiast wyprostowała plecy i ręce w łokciach, wypychając biust w moją stronę. Dostrzegłem jak jej piersi lekko zakołysały się pod wypływem wymuszonego ruchu. Poczułem jak mój nabrzmiały penis napiera mi boleśnie na spodnie. Zbliżyłem się i rozsmarowałem maść na jej prawym sutku. Zamknęła oczy i ciężko westchnęła, szybko oddychając przez usta, jakby nie mogła złapać oddechu. To samo uczyniłem z drugim sutkiem. Głos drżał jej, gdy wydobywała z siebie nieartykułowane jęki bólu, jednak nie cofnęła piersi. Ponownie nabrałem na palec nieco maści i naniosłem ją na oba płatki, które przyczepiłem do jej twardych sutków i zaciągnąłem miseczki stanika. Tym sposobem maść nie wytrze się w bieliznę i będzie działać przez cały dzień. Krzyknęła. Gdy zapinałem guziczki jej bluzki, żałośnie zaszlochała.

– Wiem, że to nie jest przyjemne, ale musisz wytrzymać. – przyznałem, sięgając po chusteczkę. – Stań w rozkroku. – poleciłem. Niemalże zaszlochała, zdając sobie sprawę z tego, co ją czeka, jednak posłusznie rozchyliła uda. Spojrzała na mnie załzawionymi oczyma.

– Szerzej. – poinstruowałem ją. Rozstawiła nogi na tyle, na ile pozwalały jej majtki na kostkach. Sięgnąłem do jej intymności i dokładnie wytarłem ją z oznak podniecenia. Wilgoć zniwelowałaby działanie maści, a tego nie chciałem. Gdy była już sucha, ponownie nabrałem na palec maść i dotknąłem jej łechtaczki, patrząc jej przy tym w oczy. Drgnęła, zacisnęła oczy, po policzkach spłynęły jej łzy, a z jej piersi wyrwał się okrzyk bólu. Krzyknęła, gdy potarłem jej łechtaczkę, rozsmarowując maść po całości. Po chwili ponownie sięgnąłem, smarując jej wargi i okolice szparki. Załkała, a nogi trzęsły warning1jej się ze strachu. Obszedłem ją i stanąłem z tyłu. Musnąłem jej szczelinę, rozprowadzając maść między pośladkami. Głośno zaszlochała, kręcąc pupą. Wystarczy. – pomyślałem. Pomogłem jej zaciągnąć majtki i poprawić spódnicę.

– A teraz do roboty, moja panno. – pogłaskałem jej policzek, spoglądając w załzawione oczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s