Surowy i wymagający, cz.8

Zaraz po wyjściu z gabinetu Pana Wilda pobiegłam do łazienki. Nie, nie żeby wytrzeć sobie to, co mi nasmarował. Nie miałabym na tyle odwagi. Po to, żeby doprowadzić się do ładu – umyć buzię i przypudrować nos. Musiałam ukryć to, co przed chwilą zaszło.

Gdy wróciłam do biurka, odpaliłam komputer i sprawdziłam harmonogram dnia. Odetchnęłam z ulgą, stwierdzając, że nie było na dziś umówionych spotkań. Nie dałabym rady w nich uczestniczyć. Sutki, cipka i druga szparka swędziały mnie niemiłosiernie po zastosowaniu maści. Próbowałam się podrapać wiercąc się na krześle, co nie przynosiło zbytniej ulgi. Czułam każde posmarowane miejsce, nie mogąc skupić się na pracy.

Jak dotąd Pan Wild karał mnie w ten sposób wyłącznie za fizyczną niesubordynację. Dlatego tym bardziej nie spodziewałam się, że zrobi to teraz. Pamiętam jak pierwszy raz ukarał mnie w ten sposób. Przyłapał mnie jak naga dotykałam swojej szparki. Leżałam w łóżku, rozluźniłam się i zamknęłam oczy. Nie zauważyłam, gdy stanął za uchylonymi drzwiami. Na początku, gdy byliśmy razem ostrzegł mnie, że nie wolno mi tego robić, że tylko on może dawać mi przyjemność i doprowadzać do orgazmów, jednak o tym, jak bardzo tego nie lubił, boleśnie przekonałam się, dopiero wtedy, gdy za karę posmarował moje wrażliwe miejsca tym swędzącym specyfikiem. Żebym nie drapała owych miejsc, zakleił mi sutki i łechtaczkę niewielkimi plasterkami. Nie byłam jednak w stanie się powstrzymać. W akcie desperacji sięgnęłam ręką i potarłam swędzące miejsce. Natychmiast to zauważył i podarował mi siarczystego klapsa w pupę. Pisnęłam z zaskoczenia. Pan Wild pociągnął mnie za rękę do sypialni, rozebrał do naga i rozciągnął na łóżku, po czym związał mi ręce i nogi tak, żebym nie mogła nimi ruszać. Byłam zupełnie bezradna, skrępowana i upokorzona. Jedyne co mi pozostawało to żałośnie szlochać. Po kilku godzinach uwolnił mnie, zdjął plasterki i obmył sutki i łechtaczkę. Dopiero wtedy poczułam ulgę i przysięgłam sobie, że już nigdy więcej tego nie zrobię.

Drugi raz zostałam ukarana w ten sposób po wyskoku na firmowej imprezie. Naprawdę dobrze się bawiłam i nieco przesadziłam z alkoholem. Wiem, że powinnam się pilnować, bo po większej ilości tego trunku staję się nieobliczalna. Tamtej nocy jednak pozwoliłam sobie na zbyt wiele, co boleśnie odczułam następnego dnia. Czując szum alkoholu w głowie zaciągnęłam koleżankę do swojego biura. Było ciemno i nikogo nie było w pobliżu. A przynajmniej tak myślałam. Zaczęłyśmy się całować, a ona włożyła mi dłoń w bieliznę. Położyłam się na biurku i podciągnęłam nieco sukienkę, żeby ułatwić jej dostęp. W tym momencie w drzwiach swojego gabinetu stanął Pan Wild. Gdyby wzrokiem mógł zabijać, to już by było po mnie. Przez ułamek sekundy przyglądał nam się, po czym odepchnął moją koleżankę, chwycił mnie za ramię i czym prędzej wyprowadził mnie stamtąd. Dla mnie impreza się w tym momencie skończyła. Zawiózł mnie do domu i położył do łóżka, bo i tak już byłam ledwie przytomna.

Nazajutrz natomiast poniosłam konsekwencje owego wybryku. Pan Wild kazał mi się rozebrać do naga, ułożyć na szezlongu i szeroko rozłożyć nogi w górze. Gdy przybrałam wskazaną pozycję, sięgnął po szpicrutę i smagnął mnie między nogami. Zadrżałam i krzyknęłam z przerażenia. Pan Wild chłostał mnie raz po raz dopóki moja szparka nie zaczerwieniła się i nie zaczęła boleśnie pulsować, od czasu do czasu smagając mnie również po piersiach. Moje okrzyki nie robiły na nim większego wrażenia. Smagał porządnie, sprawnie operując szpicrutą. Aby wytrzymać musiałam zacisnąć dłonie na kostkach, żeby nie złączyć ud lub nie zakryć nimi cipki. Gdy skończył z trudem łapałam oddech. On natomiast wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko i nabrał na palec trochę maści. Błagałam go, aby tego nie robił, jednak pozostał nieugięty. Porządnie nasmarował mi całe piersi, obolałą szparkę i szczelinę między pośladkami grubą warstwą. Ból i swędzenie były nie do wytrzymania. Poza tym, jako że był to weekend, musiałam chodzić cały dzień nago, aby ubranie nie wytarło specyfiku.  Czułam się upokorzona i zawstydzona pod wzrokiem Pana Wilda, który nie krępował się na mnie patrzeć. Obita cipka w połączeniu z maścią dawała dziwne uczucie pieczenia. W pewnym momencie świąd i pieczenie stały się tak intensywne, że myślałam, że się zsikam. Nawet Pan Wild to zauważył i zapytał, o co chodzi. Nie chciałam mu o tym mówić, za bardzo się wstydziłam. Jednak pod naciskiem jego pytań musiałam się przyznać, choć nie przyszło mi to łatwo. Gdy mówiłam o tym, musiałam się podniecić i mimowolnie rozluźnić mięśnie, a stróżka moczu wydostała się na zewnątrz. Natychmiast przerażona zacisnęłam cipkę. Pan Wild uważnie przyglądał się, jak kropelki spływają mi po wewnętrznej stronie uda, aż do stóp. Myślałam, że Pan Wild się wścieknie i dodatkowo mnie ukarze. On jednak kazał mi tylko wytrzeć mokrą linię na nodze i nie ważyć się robić siku.

Staniesz w kącie, przodem do mnie z rękami założonymi na głowę, żebym miał Cię na oku. – powiedział. Natychmiast wykonałam jego polecenie i starałam się wstrzymywać. Było to jednak bardzo trudne, bowiem wilgoć wypełniająca moją szparkę potęgowała potrzebę oddania moczu. W pewnym momencie nie wytrzymałam i popuściłam. Nie mogłam w to uwierzyć, ale zsikałam się na jego oczach. Żałośnie zaszlochałam i spłonęłam rumieńcem. Pan Wild patrzył aż skończę, podszedł do mnie i przetrzepał mi tyłek. Teraz bolała mnie nie tylko cipka ale też pupa. Polecił mi natychmiast posprzątać i przynieść sobie wilgotne chusteczki. Gdy skończyłam, wytarł mnie i posmarował moją szparkę jeszcze raz. Odwrócił mnie tyłem do siebie i porządnie nasmarował również pośladki. Do wieczora stałam naga w kącie, a on bez skrępowania wodził wzrokiem po moim ciele. Dopiero następnego dnia pozwolił mi się umyć, jednak wysmagana cipka boleśnie dawała o sobie znać jeszcze przez kilka dni. To była ważna lekcja, którą pamiętam do tej pory.

Dzień dłużył mi się niemiłosiernie. Godzina za godziną. Pan Wild zlecił mi tego dnia naprawdę sporo zadań – kolejny etap projektu Collinsa, propozycja ofertowa dla Team Leader, przygotowanie umów dla Maxima, wysłanie podziękowań kurierem na Florydę, rezerwacja Spa na przyszły weekend i raport z poczynań nowych spółek giełdowych. Co jakiś czas zaglądał do mnie, żeby sprawdzić jak sobie radzę i czy przypadkiem się nie drapię. Przez cały czas ciało swędziało mnie okropnie, a każdy ruch tylko potęgował warning1nieprzyjemne odczucia. Chciało mi się wyć. Zdarzyło mi się z bezsilności zaszlochać cicho, jednak zaraz potem brałam się w garść i wracałam do swoich obowiązków. Odetchnęłam z ulgą, gdy zegar wybił 17. Odczekałam 3 minuty i zapytałam się Pana Wilda czy mogę już iść. Gdy tylko mi pozwolił, złapałam płaszcz i rzuciłam się w stronę wyjścia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s