Górska chata, cz.3

Kolejne dni płynęły spokojnie i leniwie. Czas był dla nich łaskawy i pozwalał im się sobą nacieszyć. Dzielili go między długie spacery ośnieżonymi szlakami a namiętne i romantyczne chwile przed kominkiem. Leżeli na sofie lub sztucznych skórach, otulali kocem i wsłuchiwali się wzajemnie w bicie swoich serc i drewno trzaskające w kominku. Leżeli godzinami w ciszy, delektując się nawzajem ciepłem swoich ciał lub rozpieszczali swoje podniebienia lokalnymi przysmakami, karmiąc się wzajemnie. Uwielbiał, gdy ubierała dla niego tylko majteczki, sweterek i podkolanówki. Albo same majteczki i podkolanówki. Wyglądała uroczo, jej widok go rozbrajał. Uwielbiał zdejmować z niej skrawki materiału, odsłaniając delikatne, wrażliwe ciało, a później godzinami je pieścić.

 

Poruszyła sie delikatnie pod kocem, próbując ostrożnie wyswobodzić się z jego uścisku.

A Pani gdzie się gramoli? – zapytał pieszczotliwie.

Muszę do łazienki – oznajmiła. Niechętnie zwolnił uścisk i pozwolił jej się oddalić. Podziwiał jej smukłe, delikatne, nagie ciało nim zniknęła za drzwiami łazienki.

Stanęła przed lustrem, przyglądając się swojej sylwetce, rozmyślając o tym, co w ostatnich dniach się wokół niej dzieje. O nowej znajomości, świątecznym klimacie, o tym, że po raz pierwszy spędza święta tak, jak chce i bardzo jej się to podoba. Niczego nie żałowała. Wróciła pamięcią do chwil, gdy dali ponieść się spontaniczności, chyba w każdym zakątku wynajętego domu, a on odkrywał na jej ciele miejsca, o których nie miała pojęcia. Rumieniła się na samą myśl o tym, ale nie czuła się z tym źle i wcale nie miała wyrzutów sumienia, a myślała, że właśnie tak będzie. Obawiała się tego. W końcu znali się tylko kilka dni, nie byli parą, a ona tak szybko mu się oddała. To, jak bardzo jej się to podoba i jak świetnie się z nim czuje zaskoczyło ją samą. Zastanawiała się czy to wreszcie wyjątkowy mężczyzna czy magia świąt tak na nią działa. Gdyby wiedziała, że będzie tak cudownie już dawno by spróbowała. Naiwnie wierzyła, że zostanie tak już na zawsze i posmutniała na samą myśl, że już niedługo, za kilka dni, oboje będą musieli wracać do rzeczywistości. Nie będzie to jednak ta sama szara, smutna rzeczywistość, którą porzuciła kilka dni temu, przyjeżdżając tutaj. Już nigdy nic nie będzie takie jak wcześniej, bo dzięki niemu uwierzyła w siebie i to, że również może właściwie kierować swoim życiem i dokonywać właściwych wyborów. Szybko się trochę odświeżyła i wróciła do niego, by jak najlepiej wykorzystać te ostatnie kilka chwil.

* * *

Wstawaj, wstawaj, wstawaj! – krzyczała mu nad głową, skacząc po łóżku. – Dziś Sylwester. Będzie zabawa, będzie się działo! – Wyglądała jak zwykle uroczo. Jak mała dziewczynka, która nie może doczekać się prezentów od Mikołaja. Złapał ją za biodra i przyciągnął do siebie, zmuszając ją, by usiadła na nim okrakiem.

Widzę, że ktoś tu nie może doczekać się tańców… – Zauważył. Pokiwała główką. Od zawsze lubiła Sylwestra, nawet gdy była sama. Kupowała paluszki, lody i chipsy i tańczyła do białego rana. Samotność w tym dniu jej nie przeszkadzała. Przynajmniej nie musiała przejmować się tym, jak ktoś oceni jej wygłupy.

A może najpierw Twój języczek zatańczyłby na mojej główce? – Zapytał retorycznie. Od razu odgadła o co mu chodzi. Uśmiechnęła się pod nosem i wydobyła spod pościeli jego męskość, która natychmiast zniknęła między jej wargami. Uwielbiał, gdy pieściła go w ten sposób. Zamknął oczy i całkowicie oddał się rozkoszy. Jej język poruszał się wprawnie i szybko doprowadziła go do spełnienia. Ułożyła się obok niego. Lubiła patrzeć na niego zaraz po orgazmie. Był wtedy łagodny i bezbronny niczym dziecko. Pogłaskała go po twarzy i zanurzyła dłoń w jego włosach, a on przytulił twarz do jej ręki. Dała mu chwilę, aby doszedł do siebie, ale nie za długą. Był w końcu Sylwester i czekało ich jeszcze mnóstwo przygotowań.

W markecie zaopatrzyli się w niezbędne sylwestrowe dodatki. Kilka balonów, serpentyny, szampan i sztuczne ognie. Na wieczór zaplanowali kilka przekąsek. Przecież i tak nie będą mieli czasu jeść. Od rana była podekscytowana i rozpierała ją energia. Nie dała się przekonać, aby choć chwilę odpocząć. Zaraz po powrocie do domu zaczęła przystrajanie salonu do sylwestrowego wieczoru. Później jeszcze godzinka w kuchni, żeby wszystko sobie przyszykować i dwie godzinki w łazience, żeby zrobić się na bóstwo i była gotowa na świętowanie. Był pod wrażeniem, gdy ją zobaczył. Połyskująca mała czarna z rozkloszowanym dołem, cienkie rajstopki, lakierowane szpileczki i kasztanowe, rozpuszczone włosy. Nie wyglądała już słodko i uroczo, a zdecydowane kobieco i seksownie, co wybitnie mu się podobało. On również nie odstawał od niej. Biała koszula doskonale prezentowała się na umięśnionych ramionach. Zeszła po schodach wprost w jego ramiona, a ich usta złączyły się w gorącym pocałunku. Ujął ja w pasie i zniósł kilka schodków w dół.

Pięknie Pani wygląda – wyszeptał w jej szyję, zaciągając się jej zapachem. Zarumieniła się i spuściła wzrok. Chyba nigdy nie słyszała od mężczyzny takiego komplementu. – Zapraszam do zabawy – wyciągnął dłoń w stronę przystrojonego salonu, prezentując jej ich salę balową na ten wieczór. Była pod wrażeniem. Balony, serpentyny, kominek i świece tworzyły specyficzny romantyczno-sylwestrowy nastrój. W tle płynęły hity z odchodzącego roku w jazzowych aranżacjach. Takie wnętrza widywała tylko w kolorowych magazynach lub na Instagramie. Przeszła na środek pokoju i obróciła się w kółko z rozłożonymi rękami, wpatrując się w sufit, niczym mała dziewczynka spełniająca swoje marzenie w Disneylandzie. Patrzył na nią z radością. Nigdy nie czuł nic podobnego. Dziwne ciepło gdzieś głęboko w środku. W przypływie chwili ujął ją w pasie i porwał do tańca. Zaskoczył ją. Zawsze tańczyła sama, nie była przyzwyczajona do tańczenia z kimś, jednak odnalazła się po kilku krokach i pozwoliła mu się prowadzić. Czuła się znakomicie w jego silnych ramionach, on mocno trzymał ją w pasie, jakby bał się, że za chwilę mu ucieknie lub rozpłynie się w powietrzu. Oboje płynnymi ruchami płynęli po pokoju, patrząc sobie głęboko w oczy. Czuła się jakby grała główną rolę w komedii romantycznej, a nie spędzała Sylwestra z obcym mężczyzną w wynajętym domku w górach.

Przetańczyli cały wieczór. W przerwach zajadali się przygotowanymi przekąskami i pili drinki. Po kilku zaczęło jej się kręcić w głowie. Nie wiedziała tylko czy to wina napojów czy tańca. Było pięknie, wesoło i magicznie. Oboje chłonęli każdą minutę starego roku.

Zaraz będzie północ. Ubieraj się. – zaordynował. Czym prędzej pobiegła się przygotować. Obiecał jej, że wyjdą przed dom obejrzeć pokaz fajerwerków. Nie zraził ich nawet prószący śnieg. Oboje gotowi wyszli przed chatę. On trzymał w ręku butelkę szampana, ona sztuczne ognie. Byli przed czasem, musieli zaczekać dobrych kilka minut.

Może zrobimy sobie zdjęcie? Razem, przed domem. Takie na pamiątkę… – zaproponowała.

Świetny pomysł, w walizce mam statyw. – Zgodził się z nią i szybko pobiegł na górę. Już po chwili znów był na zewnątrz, obok niej. Ustawienie aparatu zajęło im kilka chwil aż w końcu byli gotowi. Zrobili kilka ujęć – grzecznie obejmujący się na tle domu – do rodzinnego albumu, z nią na rękach, piszczącą i trzymającą czapkę – do pochwalenia się znajomym. I znów w przypływie chwili chwycił ją za rękę, przyciągnął do siebie i przechylił jak na hollywoodzkich filmach, odczekał magiczne 3 sekundy na strzał migawki. W tym momencie wybiła 12, a niebo rozświetliły setki fajerwerków. Patrzyli na siebie przez te 3 sekundy jakby byli naprawdę zakochani, najważniejsi dla siebie na świecie, nic innego się nie liczyło, a świat zatrzymał się dla nich na ten jeden moment, po czym ich usta złączyły się w głębokim, czułym, namiętnym pocałunku. Po chwili odwiódł ją od siebie i pomógł stanąć na nogi. Po kilku drinkach, tańcach i pocałunkach miała problem z utrzymaniem równowagi. Z hukiem otworzył szampana, odpalili sztuczne ognie. Podziwiali kolorowe fajerwerki, rozbłyskujące wysoko na niebie, ponad koronami drzew, popijając trunek prosto z butelki. Wtuliła się mocno w niego, obserwując pokaz, a on objął ją ramieniem. Chciała, aby ta chwila trwała jak najdłużej.

Chciałam się z Tobą kochać, ale chyba już nie dam rady. – Przyznała, gdy wrócili do domu. Objął ją i ucałował w czółko.

Nie szkodzi, ja chyba też nie jestem w formie. – wyznał szeptem. – Będziemy mieli jeszcze czas. – Powoli zaczął zdejmować z niej ubranie, zostawiając poszczególne części garderoby po drodze. Gdy dotarli przed kominek oboje byli już nadzy. Ułożyli się przed żarzącym się ogniem, otulając się kocem i włączyli film, którego już nie zdołali do końca obejrzeć.

* * *

Ostatni dzień spędzili w łóżku, ciesząc się swoją obecnością. Pogoda na zewnątrz nie sprzyjała górskim wędrówkom, od samego rana było cholernie zimno i zacinał śnieg, dlatego bez wyrzutów sumienia postanowili nie wychylać nosa spod kołdry. Pierwszy raz kochali się na dzień dobry, drugi na powitanie Nowego Roku. Po obiedzie pieścili się wzajemnie, ale nie dali rady się powstrzymać i zakończyli stosunkiem. I jeszcze raz wieczorem, na pożegnanie.

Co teraz będzie? – zapytała, opierając głowę na jego torsie.

Wszystko będzie dobrze. – zapewniał ją.

Jutro wyjeżdżam…

Ja też… – ucałował ją w czubek głowy.

Chcesz to kontynuować? – zapytała niepewnie, powstrzymując łzy.

Oczywiście głuptasie, nie płacz. – uspokajał ją. Mieszkali spory kawałek od siebie, wiedział, że trudno to będzie połączyć, ale nie tracił nadziei. Było mu z nią dobrze. Musiał coś wymyślić. – Na razie każdy wróci do siebie, pojutrze muszę być w pracy. A potem coś się wymyśli.warning1

Dobrze – odparła cicho. Wierzyła mu. Chciała mu wierzyć…

* * *

Następnego ranka każde z nich spakowało swoją walizkę, zamknęli dom, chowając klucz pod donicą na ganku. Ostatni rzut oka na góry, ostatni pocałunek. Każde wsiadło do swojego samochodu i odjechali. Cześć drogi jechali razem, jedno za drugim, aż w końcu rozstali się na zakręcie, a na pamiątkę zostało to zdjęcie.

Podobieństwo osób i zdarzeń jest przypadkowe.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

gorska_chata

6 myśli w temacie “Górska chata, cz.3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s